kto inwestuje w sztuke?

08.09.06, 22:09
Czy ktos kupuje mloda polska sztuke, traktujac to zajecie jako inwestycje?
    • ppppp28 Re: kto inwestuje w sztuke? 09.09.06, 17:14
      co znaczy "polska mloda sztuke"
      kupujesz wyszystko co popadnie, czy masz doradce??

      jest co ciekawa inwestycja ale troche inna niz gielda
      czyli dla osob ktorzy maja czas i duzo pieniedzy i przedewszystkim dobra
      powierzchnie do przehowania zbioru
      na GPW wystarczy dostep do internetu:)
      pozdrawiam
      • m274 Re: kto inwestuje w sztuke? 09.09.06, 23:14
        Młodzi to dla mnie 30/40-latkowie, ceny 4-cyfrowe chociaz moze warto wydac
        pieniadz raz a dobrze. Doradcy nie mam, sam obserwuje no, ale wieszac trzeba
        cos z czym da sie mieszkac.
        • elamigo1 Re: kto inwestuje w sztuke? 10.09.06, 21:31
          za 4 cyfrową cenę można kupić całkiem niezłe perełki całkiem niemłodej sztuki.
          Czterocyfrowe ceny to już bardzo obiecujący młodzi artyści (z dolnego przedziału
          czerech cyferek - jeśli kupujesz bez pośrednika, który potrafi wziąć i 300%
          (autentyk!)
          Jeśli miałbym kupić "inwestycyjnie obraz czy inne dzieło młodego artysty to
          musiałby być to już ktoś o kimś krytycy wypowiadają się w samych superlatywach.
          Zaproszenia na wystawy zagraniczne etc... Cena musiałaby być naprawdę atrakcyjna
          a temat nadający się do wystawiania/dekoracji domu.
          Kupowanie "młodej sztuki" ma sens jeśli Ci się podoba i nie traktujesz tego zbyt
          inwestycyjnie. Stopa zwrotu z uwzględnieniem ryzyka jest żałosna. Owszem możesz
          mieć fart i kupić faceta który będzie Picassem 21wieku. - tyle że na tysiące
          malujących młodych artystów picassem będzie co... milionowy... Czyli abyś miał
          szansę by w Twojej kolekcji znalazł się naprawdę wartościowy obraz (za 50lat) to
          musisz kupować ich setki lub mieć farta lub się bardzo znać (sam, bo pośrednicy
          nie dają gwarancji że dany artysta będzie "cenny")
          Obraz który mój pradziadek kupił w drugiej połowie XIX wieku - bardzo
          obiecującego artysty wówczas , później wymienianego (nawet encyklopedia
          britanica) jako wybitnego przedstawiciela nurtu/ucznia kogośtam Udało mi się
          sprzedać za 11000 zł - po dwóch latach szukania nabywcy.
          Mój pradziad kupił go za swoje miesięczne uposażenie (był dyrektorem tkalni)-po
          namowie (i od) bankrutującego przemysłowca). Ten artysta już wówczas był znany i
          drogi.
          Zakładając że wydał na to średnią pensję - relatywną do dzisiejszych czasów -
          powiedzmy 2000 zł to zysk po 100 latach, z dużym ogonkiem wyniósł jakieś 500%
          (myślę że jego pensja była wówczas znacznie wyższa niż średnia - przynajmniej
          sądząc po miejscu w którym mieszkał). To daje jakieś 5% rocznie... Choć
          osobiście myślę że bliżej 2%.
          Reasumując: podoba się? to kupuj. Nie licz, że na tym zarobisz.
          Przeciętny poprawnie namalowany obraz rozpoznawalnego artysty (ale bez sławy)
          zaczyna przybierać na wartości pod warunkiem że ten zdobywa sławę. Jeśli nie -
          to jest dość marna inwestycja - choć większość obrazów nabiera wartości wraz z
          wiekiem.
          Jeśli jesteś znawcą - to co innego. Ale znawcy nie zadają tego typu pytań na forach.
          pozdr.

          więc

          • azjator Re: kto inwestuje w sztuke? 10.09.06, 22:47
            witam,
            ostatnio nie udzielasz się na tym forum (a szkoda - było o czym czytać), w
            każdym razie mam pytanie - jako jeden z niewielu tutaj obracasz kontraktami,
            czy wg Ciebie ma sens inwestowanie w sytuacji gdy notowań nie można śledzić na
            bieżąco - mogę zobaczyć co się dzieje kilka razy dziennie, złożyć zlecenie, ale
            może być tak, że po zleceniu nie będę miał możliwości obserwowania rynku,
            jakiś rok temu pod wpływem ogólnej euforii na gpw bawiłem się (bo inaczej tego
            nazwać nie można) kontraktami z wiadomym wynikiem, minęło sporo czasu - myśle,
            że tak łatwo już by mnie nie wybzykali, można spróbować - problem tylko z tym,
            że cholernie zapracowany jestem i przez to dostęp do notowań niewielki,
            pzdr
            • m274 Re: kto inwestuje w sztuke? 10.09.06, 23:15
              elamigo, historia rodzinna bardzo pouczajaca, dzieki. bardziej jako zabawe to
              traktuje, od niedawna odkryta - wiec rzucam temat gdzie sie da. Malzenstwo
              Janasow 'odkrylem', ale na takie formaty powoli brakuje scian!
              • laykonik Re: kto inwestuje w sztuke? 11.09.06, 02:57
                no nie mów, ze za Janasów płacisz czterocyfrowo...
                • laykonik Re: kto inwestuje w sztuke? 11.09.06, 03:24
                  oj coś pokićkałem, liczyłem zera zamiast cyfr. Cztrery cyfry jak najbardziej:))Taniej nie da rady, chyba że za mały format
                  pozdrawiam
            • elamigo1 kontrakty bez dostępu online. 11.09.06, 09:11
              W skrócie - można. Ustawiając limity aktywacji zleceń, dostęp online nie jest
              Ci potrzebny. Czasem dostęp online jest nawet szkodliwy (mój przypadek:-)
              Istotna jest przyjęta strategia inwestowania.
              Kiedyś napisałem posta "o diecie z przepisu umiarkowanego ryzyka" - to dobra
              forma bez siwienia co sesję.
              Mimo słabej płynności wciąż polecam kontrakty na miniwig20 - dobre do nauki
              długoterminowego podejścia do kontraktów - to jak "normalny" kontrakt tyle że w
              zwolnionym tempie (wadą jest relatywnie wysoka prowizja)
              pozdr.


Pełna wersja