aga340 09.10.06, 19:07 Proponują mi fundusze kapitałowe w CU.Chcę zainwestować na rok w fundusze zrownowazone i akcji.co o tym sadzicie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
morak1 Re: fundusze 09.10.06, 20:14 wejscie w fundusze akcyjne bądz też w zrównoważone przy Wig20 powyżej 3000 jest ryzykowne,tym bardziej ze chcesz zainwestować tylko na rok.poczekaj na spadki (oby nie),albo zainwestuj w stabilne,przynajmniej bezpieczniej,a coś zawsze urośnie Odpowiedz Link Zgłoś
fular1 Re: fundusze 09.10.06, 20:28 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=27&w=49595815&a=49595815 Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra993 Re: fundusze 10.10.06, 00:18 Niekoniecznie, bo można rozłożyć ryzyko w czasie. Tzn. inwestować małe sumy w regularnych odstępach czasu (np. 100, 200, 500, 1000 zł...w zależności od indywidualnych możliwości, co tydzień, dwa, mięsiąc...zależnie od gustu;-), wtedy tak do końca nigdy nie tracimy, bo: a) gdy wartość jednostek wzrasta, to rzecz jasna jesteśmy na "+" b) gdy spada, to przy kolejnej wpłacie kupimy za tę samą sumę więcej jednostek...wystarczy, że trend się odwróci, i jesteśmy na jeszcze większym "+" Więc w tej strategii nigdy nie jesteśmy na pozycji "przegraj-przegraj", zawsze coś się zyskuje... nie ma gry o rezultacie zerojedynkowym :-) Aha, jeżeli mamy do zagospodarowania od razu większą sumę, to wtedy stosujemy strategię polegającą na jednorazowej wpłacie całej sumki do funduszu rynku pieniężnego (to taki quasi-odpowiednik lokaty, tylko bardziej płynny; bezpieczny, ale procentuje w tempie ślimaczym...AIG też na pewno taki ma), a potem konwertujemy regularnie w fundusz akcyjny lub mieszany lub do każdego po trochu... i tak jedziemy przez kilka lub kilkanaście lat... Któryś z amerykańkich guru nazwał tę strategię :niemartwieniem się rynkiem, lecz inwestowaniem w niego" Po prostu wchodzi ci to w krew, raz na tydzień siadasz do kompa i wpłacasz lub konwertujesz bez głębszych stresłów i filozofii...:-) Ja odziedziczyłam większą sumę i zastosowałam strategie z funduszem rynku pieniężnego i regularną konwersją (ale rozbiłam na kilka towarzystw FI, w mBanku z którego korzystam jest ich wiele) i działa :-) Aha, sama na to wszystko nie wpadłam, z tym funduszem rynku pien. i konwersja natchnął mnie artykuł M.Kossowskiego z Expandera; potem jeszcze pare źródeł, prasowych i internetowych... Dobrze będzie, jeżeli trochę takich rzeczy poczytasz, pogadasz z doradcami, i sama zadecydujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 Re: fundusze 10.10.06, 00:30 Częściowo masz rację - znasz jedną z technik inwestowania w fundusze - regularne wpłaty. Co do konwersji niewielkich sum z dużej puli - niestety nie. Każda decyzja co do formy i techniki inwestowania powinna być poprzedzona pewną nalalizą celów które chcesz osiągnąć. Jakimi środkami to zamierzasz zrobić jest wtórne do celu. Niestety ślepe poleganie na doradcach którzy zarabiają prowizję od wielkości Twojej wpłaty - zakłada krystaliczną uczciwość doradcy i działanie wyłącznie w interesie klienta. Prawda jest taka,przyznaję rację, że najlepiej jest samemu dokanać takiej analizy - nawet na podstawie rozmowy z doradcą. KIlkoma. Z róznych firm. I poczytać, nie o zyskach a o inwestowaniu. Inwestowanie to zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa - bardziej psychicznego niż finansowego. Nie odróżnisz lepszego wyboru od strony finansowej - psychiczny na pewno, jeśli znać będziesz CEL. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: fundusze 10.10.06, 22:50 > Częściowo masz rację - znasz jedną z technik inwestowania w fundusze - > regularne wpłaty. > Co do konwersji niewielkich sum z dużej puli - niestety nie. A jaką strategię uważasz, elamigo, za optymalną w przypadku długoterminowego (lat 10+) inwestowania w fundusze większej sumy? Mam trochę forsy do zagospodarowania, i wymysliłam sobie, że zaczekam na spadki. Nie wiem czy dobrze wymysliłam, bo czekam na te spadki od miesiąca... Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 Re: fundusze 10.10.06, 23:08 niestety dziś już kończę pisanie więc w skrócie. Bez oceny indywidualnej sytuacji trudno powiedzieć. Tym bardziej że okres 10 lat jest dość trudny do doradzenia w ciemno. Czekanie na spadki - może być ale czasem trzeba czekać latami... Kiedyś doradziłem koledze aby tymczasowo wpłacił na fundusz pieniężny - wówczas był lepszy niż lokata. I czeakał w prasie info że jest bardzo źle w gospodarce - na pierwszej stronie co najminiej dwóch gazet - kilka razy przez kilka tygodni. Wtedy by kupował fundusze akcji.Czekał prawie dwa lata... To było ładnych kilka lat temu - ostatnio, w styczniu, ten kolega kupił mi ekspres do kawy - jak się tylko dowiedział że stary mi wysiadł... ale czy to jest strategia inwestycyjna? może coś ci napiszę jutro. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 Ja mówię tak robię:-) 11.10.06, 10:54 Postaram się trochę opisać jaki powinien być sposób myślenia - a nie w co i kiedy zainwestować. Przyjmuję następujące założenia. Większa kwota (to jest relatywne) więc masz z czego żyć, nie zagrożoną pozycję zawodową, zabezpieczone wszelkie potrzby podstawowe (mieszkanie etc), nie mniej niż 10% środków w formie płynnej (lokata, gotówka, fundusze pieniężne) - to bardzo ważny element. Przy czym płynne środki nie powinny być niższe niż 3 Twoje pensje. Masz wykupioną polisę na wypadek utraty zdolności do pracy. Nie planujesz poważnych wydatków na najbliższy czas. Nie spłacasz rat ani hipoteki. Po prostu zakładam że to gotówka z która absolutnie nie masz co zrobić... i nie spodziewasz się absolutnie żadnych zmian w Twojej sytuacji materialnej ani eskalacji potrzeb materialnych w życiu. Przy spełnieniu powyższych warunków możesz się zastanowić nad szukaniem maksymalnej stopy zwrotu z kapitału - kosztem ponoszenia większego ryzyka. I tu jest pytanie na które musisz sobie odpowiedzieć: Wiedząc z całą pewnością że wyższą stopę zwrotu osiąga się wyłącznie za sprawą ponoszenia wyższego ryzyka pytanie brzmi: czy i ile jestem gotowa stracić? Ile jestem gotowa czekać by ewentualnie odzyskać stracone pieniądze - wciąż bez pewności że je odzyskam w całości. Wstępna Twoja odpowiedź brzmi 10 lat... (taki przyjęłaś horyzont inwestycyjny). Akceptując powyższe musisz określić sobie poziom akceptowalnego ryzyka. Przy czym w Polsce zmienność jest wyższa niż np. w usa - więc optymistyczne założenie to że istnieje realne zagrożenie utraty połowy kapitału (patrz co się stało w usa po hossie internetowej-do dziś nie odrobili strat) - jeśli jesteś pewna że nie wycofasz sie z inwestycji po utracie połowy kapitału powiedzmy po roku - to najbardziej wskazany byłby zdywersyfikowany portfel agresywnych aktywów. Mam na myśli kupno funduszy akcji , ale dla zabezpieczenia się przed ryzykiem lokalnego rynku, sporą część (powiedzmy 1/3) należało by ulokować w funduszach zagranicznych - raczej wysoko rozwiniętych (dla przeciwagi dla naszego rozwijającego się rynku) i denominowanych w walutach mało związanych ze złotówką (funt, jen, dolar, euro : w tej kolejności) Ten element uznaję osobiście za bardzo ważny. Po ulokowaniu środków należało by o nich zapomnieć na wspomniane 10 lat. Ryzyko ich utraty - wciąż istnieje - ale jest stosunkowo małe. Potencjalna stopa zwrotu - obiecująca (choć nie licz że zarobisz 1000tysiąc procent- choć to niewykluczone), dobrze będzie jeśli osiągniesz ponad15% rocznie a wynik ponad 25% uznaj za rewelacyjny - oczywiście jeśli nie będzie inflacji- o której większość ludzi którzy patrzą na stopy zwrotu całkowicie zapomina) Tyle właściwie mogę napisać dla tego - bardzo konkretnego przypadku. Niestety nie ma miejsca by dokładnie tłumaczyć dlaczego tak a nie inaczej. Jest też sporo kwestii dyskusyjnych i subiektywnych. Inwestowanie to nie matematyka - nie ma ściśle określonych reguł. Można się opierać wyłącznie na doświadczeniach ludzi którzy inwestują od dziesiątków lat na rynkach bardziej rozwiniętych niż nasz. Dla odmiany, jeśli robisz najpowszechniejszy błąd inwestora funduszowego - czyli chcesz spekulować(często konwertować) - nie wolno ci zapominać o funduszu - jak tylko zacznie spadać - wyznacz sobie jakiego poziomu strat nie jesteś skłonna zaakceptować (nie mówie tu o ułamkach procent a ciut więcej) i konwetuj natyczmiast i bez zastanowienia jak tylko ten poziom zostanie osiągnięty. To samo dotyczy jeśli fundusz nie rośnie w tempie co najmniej kilkukrotnie przewyższającym oczekiwaną stopę zwrotu z inwetycji długoterminowej. Można stosować niektóre techniki analizy wykresów. Jeśli więc liczyłas na zarobek 5% w miesiącu a twój horyzont inwestycyjny trwa 3 miesiące - to najczęstszym błędem jest oczekiwanie że jednak wzrośnie... Aby spekulować to oczekiwana stopa zwrotu powinna co najmniej pięciokrotnie przewyższać tę długoterminową ryzykowną. W ten sposób owszem dwa na trzy razy stracisz - ale ten trzeci pokryje ci straty z nawiązką. Nawet wówczas powinnaś wiedzieć kiedy realizować zyski (to akurat najtrudniejszy element)- osobiście zalecam przyjęcie założenia powrotu do linii regresji. Istniej wiele technik pozwalających optymalizować portfel i wybrać np.najbardziej dobrany fundusz. Na przykład istnieją wskaźniki które pozwalają objaśnić które fundusze są mniej ryzykowne a jednocześnie dają stosunkowo wysoką stopę zwrotu. Ustalając horyzont inwestycyjny (dla zmiennośći stopy zwrotu) najpopularniejszhy ze wskaźników typuje fundusze i kategorie funduszy które najbardziej odpowiadają horyzontowi inwestycujnemu. Tamimi wskaźnikami posługuje się większość funuszy funduszy - choć przy mało indywidualnych założeniach. Oczywiście przedstawiłem tylko kilka flashy , bardzo okrojonych i niekompletnych - może dadzą ci pogląd. Przedstawiony wyżej tekst jest wyrazem poglądów autora i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Teraz muszę kończyć. To temat rzeka. Na książkę. Którą właśnie piszę. Nie pytaj kiedy będzie gotowa - sam nie wiem - chcę by była dobra więc piszę ją powoli. pozdr' amigo Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Ja mówię tak robię:-) 11.10.06, 13:44 Dziękuje, amigo, za nadspodziewanie obszerną odpowiedź. Spekulować nie zamierzam (jak kiedyś będę miała czas i głowę się nauczyć, to przecież nie na funduszach), a na konwersjach już się sparzyłam. Chcę te pieniądze (to jakieś 20% moich oszczędności, reszta siedzi na lokatach złotówkowych i dewizowych - w związku z tymi ostatnimi, uważam że przed problemami na rynku lokalnym jestem w pewnym stopniu zabezpieczona) wsadzić i się o nie nie martwić przez co najmniej 10 lat (moze więcej). Fundusze upatrzone mam. Pytanie - czy warto wchodzić teraz, czy zaczekać na spadki, czy najlepiej uśrednić powiedzmy przez pół roku? Wdzięczna będę za Twoją opinię jako doświadczonego inwestora, a oczywiście i tak zrobię po swojemu. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 Re: Ja mówię tak robię:-) 11.10.06, 14:10 sytuacja na rynkach akcji jest dość szczególna. Analitycy są bardzo podzieleni. To może być szczyt (lokalny) notowań f. akcji jak również ruch może być kontynuowany. Przynajmniej jeśli chodzi o akcje w stanach. Nasz rynek jest obecnie we władaniu sił które kreślą na indeksach giełdowych to co im się przyśni. Nie jest to zbyt zdrowe - choć umożliwia wzrosty. Sytuacja fundamentalna spółek z indeksu wig20 znacznie się pogorszyła względem sytuacji kiedy biły rekordy z maja. Otoczenie jest gorsze. Mimo to rosną - dyskontując , no właśnie, nie wiadomo co mogłyby dyskontować oprócz emocji i czystej spekulacji. Więc osobiście uznaję że ryzyko wchodzenia konkretnie dzisiaj w fundusze akcji dużych spółek jest bardzo wysokie i spekulacyjne. Owszem może dać szybki wzrost w kilka dni ale ryzyko naprawdę dużego spadku jest znacznie większe niż jeszcze kilka dni temu. Mimo to sam nie zajmuję obecnie pozycji na rynku po żadnej ze stron - ale mam spadkowe przeczucie (często się mylę...) Reasumując. Jeślimożesz poczekać z tą wpłatą przez kilka tygodni to lepiej poczekaj. Nie osiągnięty zysk, czy utrata okazji mniej boli niż faktyczna strata. Akcje spółek mniejszych są obecnie tez po okresie silnych wzrostów. Niektóre z nich będą jeszacze sotro szły do góry ale nie ufam zarządzającym funduszami w zakresie ich wyboru a struktura akcjonariatu poddaje te spółki dużym wahaniom. Okresowo indeksy ulegają wahaniom - odchyleniom od jakiejś linii (linii regresji, ) która ma również okreslone nachylenie. Tworzą rodzaj kanału w którym poruszają się notowania w szerokim bardzo zakresie. Osobiście prędzej kupowałbym j.u. fund. akcji.polskich. w momencie gdy indeksy by były w okolicach połowy luh 3/4 drogi pomiędzy szczytem a dołkiem (ekstremami odchyleń od linii regresji. Jednak dojście cen do satysfakcjonującego poziomu może trwać misiącami a nawet nigdy nie nastąpić. Na dzisiaj bym nie kupował. Wręcz bym się zastanawiał spekulacyjnie czy nie konwertować do f. pieniężnych. Ale ja nienawidzę ryzyka. Zadowala mnie mniejszy zysk ale mniej zależny od szczęścia w danym momencie. Nie lubię narażać ciężko zarobionych pieniędzy. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
all Re: Ja mówię tak robię:-) 11.10.06, 14:34 Jednym słowem "pierdu-pierdu". Niczego się nie dowiesz od choćby najlepszych analityków i ekspertów, bo oni tylko doradzają i za to im zwykle płacą. Ich zadanie to w miarę dobre przepowiednie - rzadko który jednak przepowiada konkrety - zwykle jest dużo bajdurzenia a mało konkretów w stylu "rób to i to". Zresztą wróżki też wiele nie mówią, żeby można było jak najwięcej sobie do tego przyłożyć i żeby jeszcze pasowało :-) Ludzie którzy inwestują, zwykle nie dzielą się swoją wiedzą a jak się już dzielą to mają zwykle swój cel. Do tego potrzebne im są inne osoby, żeby kupowały, gdy Oni chcą sprzedać i żeby sprzedawały gdy Oni chcą kupić. Można więc założyć, że takie osoby na forach, itp. - są antywskaźnikami. No ale tu też tak łatwo nie ma. Do tego dochodzi fakt, że każdy ma swoją sytuację i wie ile chce zaryzykować i ile może. Zresztą zwykle okazuje się, że jest zupełnie inaczej, ale to już jest zwykle po ptakach. Najlepiej więc dużo czytać, myśleć i próbować poznać siebie. Najlepiej się nauczysz na swoich błędach. Sposób inwestowania trzeba dopasować do siebie. Żaden znawca nie podpowie Ci najlepszego sposobu, bo go nie ma ze względu na brak znajomości przyszłości. Każda najlepsza strategia może przynieść dużą stratę a każda najgorsza duży zysk. Wszystko zależy od tego co się stanie z rynkiem. Ja Ci radzę dać swoją kasę jakiemuś dobremu fachowcowi od akcji, lub inwestować codziennie małą kwotę w fundusze. Podziel sobie kapitał na tyle części - na ile dni chcesz rozłożyć wpłaty - zrób zlecenie stałe i sprawdzaj co się dzieje z rynkiem. Możesz też wpłacić na początku 1/3 kwoty a resztę dopłacać j/w. Wtedy nie stracisz potencjalnych zysków, jeżeli by jeszcze były w najbliższym czasie wzrosty. Wszystko zależy od tego ile chcesz zaryzykować. Więc się zastanów, co by było gdyby i podejmij decyzję sama. Oczywiście FRP to podstawa dla pozostałego kapitału. Możesz sprzedawać j.u sukcesywnie, czyli dzień po dniu, po trochę. O kurczę - co ja robię - też tworzę "pierdu-pierdu" - pamiętaj, że tylko, że niektóre "pierdu-pierdu" po czasie okażą się "dobrze gadał" :-) P.S. Ja bym zrobił tak - nie potrzebuję tej kasy w najbliższym czasie, więc władowałbym wszystko akcje na GPW. Technikę mam opanowaną, bo gram ze 3 miechy i na razie dużo lepiej niż na lokacie bankowej - może nawet większość funduszy jest w tyle :-) No ale to jest zaleta małej kasy i swobody działania... Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 szklana kula. 11.10.06, 14:55 Mając szklaną kulę nikt nie parałby się zarządzaniem funduszami ani poradami. All - jeśli szukasz guru - nie trudno go znaleźć. Co miesiąc pojawia się nowy i co miesiąc znika. Wraz z końcem ciągu losowego który go na guru wykreował. Strategia musi być dobrana do potrzeb. Jeśli ty potrzebujesz kasy szybko i akceptyjesz wysokie ryzyko - jeszcze lepszą przebitkę uzyskujesz w casinos poland. Możes nawet ulokować żetony za 10 000 zł (tyle bodaj wynosi maks. stawka) na czerwone i czarne. Masz aż 47% szans że w minutę zarobisz 100%. Jeśli aż tak pilnie potrzebujesz kasy to dlaczego nie skorzystasz z takiej właśnie formy? Zamiast się męczyć tygodniami - w jedną chwilę masz 100%. Jeśli się boisz stracić cała sumę to postaw połowę, albo jedną czwartą... całości. Nawet jedną dziesiątą. Zachęciłem cię do ryzyka? no właśnie. Każdy ma swój akceptowalny poziom ryzyka, świadomość prawdopodobieństwa porażki oraz głód potrzeb do sfinansowania. Naukowcy amerykańscy wykreślili krzywą akceptacji poziomu ryzyka. Im wyższy stan konta tym mniesza skłonność akceptacji ryzyka. Dlatego bogaci pozostają bogaci a tylko niektórzy biedni zostają bogaczami. Inwestowanie sukcesywne - to stara strategia, z sensem gdy twój plan inwestycyjny trwa ponad 15 lat. Nie będę robił wykładu dlaczego. Materiały dostępne na amerykańskich portalalach i stronach dotyczących inwestowania - do wyszukania w googlach. Ogólnie - sukcesywna wpłata - są strategie bazujące na takich wpłatach - ale mają swoje reguły i ograniczenia. Większość takich prostych strategii została już przetestowana na danych historycznych i zostało oszacowane jakie dają szanse przy jakim poziomie ufności dla rozkładu prawdopodobieństwa. Problemem badaczy sa jedynie długie ogony rozkładów. ale to temat na innego posta. muszę kończyć. Odpowiedz Link Zgłoś
all Re: szklana kula. 11.10.06, 17:38 Nie szukam żadnego Guru - skąd ten pomysł? Osobiście też nie pisałem, że aż tak szybko potrzebuję kasy. Znam poziom ryzyka, który jestem w stanie zaakceptować i do niego dopasowuję swoje inwestycje. Wychodzi mi, że akcje są good for me :-) P.S. Aga - daj znać na co się zdecydowałaś - może się to komuś przyda :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ffiill Re: Ja mówię tak robię:-) 11.10.06, 15:15 all napisał: > Technikę mam opanowaną, bo gram ze 3 miechy > i na razie dużo lepiej niż na lokacie bankowej ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
elamigo1 Re: Ja mówię tak robię:-) 12.10.06, 20:23 Dając np. zlecenie wczoraj - miałabyś wycenę z dzisiaj z zamknięcia. Gdybyć trafiła na fundusz zapakowany portfelem akcji z wig 20 miałabyś ok. 40%szans załapania się akurat na szczyt przed spadkiem o ładnych parę procent (tak oceniam szansę na ten moment 20.15 i nie zaglądałem jak tam sesja w usa) przy 50% szans na zarobek jutro ponad 1% i 10% szans na zaorbek jutro ponad 2%. Wygląda obiecująco ale po przeliczeniu już trochę mniej bo spadek może być np. o 5%... inwestuj w fundusze a nie spekuluj nimi. Cierpliwość. Przynajmniej do momentu korekty - choć każda bessa na początku jest nazywana korekta:-) pozdr. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
adagol Re: fundusze 10.10.06, 23:43 Też stosuja podobną strategię, też w mBanku, ale nie tylko. Z tym, że zrobiłem zlecenia stałe i system automatycznie wpłaca. Jedyne co to muszę zapewnic to środki na koncie. A większą gotówkę na te regularne wpłaty trzymam w bezpiecznym źródle, ale dającym w danej chwili największy dochód. Czasami sa to FRP, lokaty albo obligacje. Strategię usredniania wpłat do FA symulowałem najprościej w Excelu i przy długoletnim oszczędzaniu daje najlepsze efekty, nawet, gdy procenowo wzrosty na giełdzie będą tylko porównywalne z dochodami z lokat. Korzystamy z tego, ze kupując regularnie kupujemy więcej jednostek, FA gdy sa tanie, a mniej gdy drogie. No i trzeba wyjśc z inwestycji, gdy jest hossa więc nie mogą to byc oszczędności na czarna godzinę i zawsze trzeba miec dodatkową poduszkę na lokatach na nagłe potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
sapient Re: fundusze 11.10.06, 00:03 Byle by to nie było jakieś ubezpieczenie z funduszem. Jeśli ma być ubezpieczenie - to ubezpieczenie. Jeśli fundusze - to fundusze bez połączenia z ubezpieczeniem. I warto zadbać o taki sposób założenia rejestrów i wpłat, który zminimalizuje prowizje i/lub opłaty manipulacyjne. Na rok w fundusze agresywne inwestuj, jeśli jesteś psychicznie przygotowana na możliwość straty 20-50% kapitału. W przeciwnym wypadku rozważ układ typu: 20% kapitału (lub mniej) - fundusz akcji 80% kapitału - lokata bankowa albo fundusz pieniężny (albo krótkoterminowych obligacji). To ci ochroni te 80% a w razie wzrostów giełdowych trochę na nich skorzystasz. Jeśli nie możesz sobie pozwolić na stratę, polecam lokaty bankowe. Fundusz zrównoważony niesie ryzyko spadku wartości obu składowych (akcji gdy spadnie giełda, obligacji gdy wzrosną stopy procentowe). Ponieważ stopy procentowe wzrosną, fundusz obligacji wydaje się obecnie złym pomysłem, to już lepiej kupić obligacje i trzymać do wykupu (min. 2 lata). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś