Indesks nastroju INAppsp wsakazuje na wzrosty

18.11.06, 12:15
Spieszę wyjaśnić. INAPPSP: Indeks Nastroju Amigo Po Przeczytaniu Sobotniego
Parkietu.:-)
Sobota to jedyny dzień tygodnia gdy kupuję gazety. W inne dni szkoda mi czasu
na czytanie gazet. Sobotni Parkiet często przynosi podsumowania tygodnia i
analizy na kolejne dni (na marginesie: prosimy redakcję a więcej takich
średnioterminowych /tygodniowych/ analiz i podsumowań). To dzień gdy moje
wrodzone skąpstwo przegrywa z ciekawością.
Bardzo ciekawy artykuł dotyczący wpływu tfi i ofe na nasz rynek. Między innymi
o tym, że najnowsza fala hossy jest wywołana w dużym stopniu przez drobnych
inwestorów kupujących jednostki uczestnictwa i zmuszających zarządzających
funduszami do kupowania akcji - choć wielu z zarządzających uważa że ceny są
absurdalne. Jednocześnie przestrzega przed głębokością bessy (tak bessy a nie
korekty - przypis autora) jeśli trend wpłacania się odwróci (pod wpływem
spadku wartości OCZEKIWANEGO zysku- przyp. autora)
Do tego analizy np:
czy będzie efekt mikołaja (redaktor raczył przedstawić historię ale nie
odpowiedział jasno na pytanie-jedyny artykuł i jedyny argument-słaby- za ew.
dalszym wzrostem cen)
Jak zwykle stałe rubryki analizy rynków w wymiarze ciut dłuższym niż bieżąca
sesja.
Czytując Parkiet stosunek opinii byczych do misich jest zwykle dość wyważony
(pewnie naczelny ich pilnuje). Oczywiście to moja ocena subiektywa) Dziś część
redaktorów bardziej niż zwykle daje wyraz swojej niepewności dokąd podąży
rynek a szalę przeważają artykuły mocno powątpiewające w dalsze wzrosty. Tak
mocno nie było od maja-czerwca b. r. Wówczas (po osiągnięciu jeszcze
kilkuprocentowych spadków) rynek zaczął w końcu odbijać do góry. Jednyna
różnica, że wówczas już bardzo spadaliśmy a teraz tkwimy w horyzoncie...
Reasumując - tak misie nastroje nie panowały wśród redaktorów parkietu
(średnia a jeszcze bardziej mediana) od bardzo dawna. Jeśli więc większość
nastrojów "anali" wskazuje na spadki to kontrarianie powiedzą że już czas na
wzrosty:-) takie wskazanie indeksu INSPPSP:-) czyli antywskaźnika_;)
Sam, po ocenie danych makro z ostatniego miesiąca bardziej stoję na stanowisku
że czekają nas dalsze spadki - i to przyberające na tempie. Nagłe. Gdyby nie
to że moja opinia obiążona jest >50% ryzykiem pomyłki< - postawiłbym na to
dużo pieniędzy:-)
na koniec: OCZEKIWANA krótkoterminowa stopa zwrotu ostro spada od kilku dni,
szczególnie w wymiarze najkrótszych okresów.
------
Oczekiwana stopa(OSZ) zwrotu dla większość inwestorów funduszowych jest
wyznaczana prze historyczne wyniki funduszy. >Oczekują< że jeśli fundusz
wypracował 5% w poprzednim miesiącu to w kolejnym też będzie 5% , albo i
więcej. Jeśli fundusz osiągnął w tydzień, kwartał czy pół roku mniej niż w
poprzednim takim okresie, to OSZ spada - zwiększająć chęć do realizacji zysków
i konwersji. Zresztą całkiem słusznie. Jedna z racjonalnych zasad inwestowania
w fundusze polega na określeniu celów inwestowania na PRZED wpłatą i zmianę
strategii jeśli te cele nie są osiągane. Jeśli inwestor funduszowy liczył na
2% w skali miesiąca - 5% w skali kwartału czy 20% rocznie (wierzcie mi -
takich jest wielu) a nie osiągnął zamierzonego efektu to znaczy jego
założenia były błędne i im szybciej się wycofa z takiej inwestycji tym lepiej
dla niego (muszą przezwyciężyć ludzką skłonność do nie akceptacji własnych
błędów). To jak pomylić drogę jadąc na wakacje. Jak widzisz że pociąg jedzie w
góry a wybierasz się nad morze to czym prędzej wysiadasz , nie dostosowujesz
planów wakacyjnych do rodzaju pociągu do którego wsiadasz - za wyjątkiem
niektórych ofert last minute;-)(to fragment-notatka do pisanego przeze mnie
ebooka) ale z powodzeniem może dać do myślenia również inwestującym w akcje
---------
pozdr
AMIGO
    • gorbibanki Re: Indesks nastroju INAppsp wsakazuje na wzrosty 18.11.06, 14:34
      Czesc Amigo :)
      W pracy mnie odcieli od forum :) Moje krotkie juz by zarabialy.
      Mam nadzieje ze zdaza mi je uruchomic zanium zacznie sie moj gwaltowny zjazd :)
      • elamigo1 internet w pracy 18.11.06, 16:03
        JAK można pozbawiać człowieka neta w robocie!!!!????
        Przecież to grozi że taki Pozbawiony zacznie pracować!

        na marginesie: zawsze byłem zwolennikiem wynagradzania ludzi za wykonaną pracę a
        nie za siedzenie w pracy.
        Jednego z moich dawnych szefów ciągle wkurzało że "wiecznie nic nie robię".
        Godzina 16sta a ja byłem w blokach startowych podczas gdy inni siedzieli czasem
        i do 20stej. Różnica była taka, że ja to co miałem zrobić miełem ukończone
        wcześniej niż inni. Ale szefa to tak bardzo wkurzało że w końcu się
        pożegnaliśmy. Jego firma zbankrutowała rok później.
        Pomny tych doświadczeń kiedyś powiedziałem podwładnemu:" Jeśli robota jest
        wykonana wzorowo - buszuj se po necie do bólu a nawet na city możesz kicnąć.
        Jeśli zaś zalegniesz mi z targetami - lepiej przynieś śpiwór i kanapki.
        Gorbi: oszczędzają w urzędzie?
        • zawodowiec4 Re: internet w pracy 18.11.06, 18:05
          Tak to jest jak ma się cieciów za szefów. Ale urzędy i korporacje często tak
          mają - wszystko chcą mieć pod kontrolą. Chore od fundamentów. Na szczęście ja
          nigdy nie brałem w tym udziału.
          Biedny Gorbi, chociaż często mam wrażenie, że praca to chyba właściwe dla niego
          rozwiązanie.
    • rrj Problem inwestora elamigo1 18.11.06, 20:38
      Nie gniewaj się elamigo1 :) ale pomyliły ci się stoliki. Otóż siedzisz przy
      stoliku do ruletki a usiłujesz grać w blackjacka.
      Jaka różnica? Otóż w blackjacku szanse wygranej można przechylić na swoją
      stronę licząc karty (co jest zresztą zabronione i za co można dostać zakaz
      wstępu do kasyna). Jak zapamietamy, jakie karty już zeszły, zwiększamy sobie
      dokładność oszacowania szansy sprzyjającego nam układu. Natomiast w ruletce
      każdy obrót kołem jest niezależny i stąd wynik całkowicie przypadkowy.
      Zgodnie z ETM (teoria efektywnego rynku) zmiany cen na giełdzie są przypadkowe,
      zatem siedzisz przy stoliku do ruletki. A ty elamigo1 z uporem a usiłujesz
      liczyć karty i przewidzieć co będzie dalej.
      Wciąga cię hazard, to kładź żetony na stół bez oszukiwania :) Albo dostaniesz
      zakaz wstępu do kasyna :-)))

      pozdrowienia

      • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:06
        Nie każdy się zgodzi z tym że ruchy są przypadkowe. Gdyby były przypadkowe to
        rozkłady stopy zwrotu nie były by skośne w różnym okresie czasu lecz kłaniały
        się w pas Gaussowi.
        Co do prób przewidywania co będzie dalej - powiedz to 95% inwestorów na świecie.
        Nawet strategie arbitrażowe wymagają przyjęcia pewnych założeń.
        Reasumując - jestem wśród tych co uważają teorię przypadkowości ruchów za
        bzdurę. Główną prawidłowością którą "głoszę" na forum jest prawo powrotu do
        ruchomej średniej stopy zwrotu o określonym zakresie skali - co zostało
        empirycznie udokumentowane dziesiątkami badań (w zakresie indeksów rynkowych -
        niekoniecznie rynku towarów) i zresztą widać na każdym wykresie.
        Ponadto w moim przeświadczeniu o słuszności postawy pomaga mi sługoterminowa
        stopa zwrotu z własnych inwestycji - znacznie przekraczająca stopę wolną od ryzyka.
        Nie ważny jest stół przy którym siedzisz w kasynie - jeśli kasyno jest twoje.
        No i na koniec: jeśli ktoś umie liczyć karty a kasyno nie protestuje - to nie
        jest wbrew prawu:-))) a przechyla edge na korzyść liczącego
        pozdr.
        • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:12
          he, he nie gniewaj się, ja sam mylę stoliki. Taka mała filipika.
          W kasynie można mieć kalkulator ale za komputer wyrzucają :) Dlatego, że w
          sumie ruch metalowej kulki po okręgu też można przewidzieć i wyliczyć. Było
          takie równanko w liceum :)
          Historyczna stopa zwrotu to nie argument. To są chwyty z poziomu reklam TFI :)
          Historyczna stopa zwrotu to przypadek - jak wypadający dziesieć razy orzeł pod
          rząd. Pamietaj, że w kwestii stóp zwrotu prawo powrotu do średniej działa
          najsilniej :)
          • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:25
            to nie miało być z poziomu reklam tfi:-)
            inwestując w wartość przedsiębiorstwa osiąga się podobne stopy zwrotu co te
            przesiębiorstwa na kapitale. Nie zaprzeczysz chyba, że przedsiębiorstwa - w
            swojej masie - zarabiają. Ja osiągnąłem swoje stopy zwrotu (raz mniejsze a raz
            większe) właśnie na pomnażaniu swojego kapitału wraz z rozwojem firm. Przyznaję
            rację że ostatnio zarabiam mniej - bo spekuluję bardziej niż inwestuję. Lecz
            wynika to głównie z faktu, że uważam że aktualna wycena rynkowa więszości
            naszych firm nie odpowiada możliwością generowanie przez nie strumieni dochodów
            dla akcjonariuszy w długim okresie czasu. Stąd też zmuszony jestem stać po
            misiej stronie rynku , lub spekulować dla zabawy, aż do czasu jak wyceny firm
            będą odpowiadały możliwościom generowania przez nie rzeczywistych a nie
            spekulacyjnych zysków. Wówczas będzie łatwiej na nich zarobić również
            spekulacyjnie.
            • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:35
              Zarabiasz na dryfie (mi) zatem a nie na zmienności (sigma). Dryf jest niewielki
              ale stały czyli pewny. A zmiana wynikająca ze zmienności nieprzewidywalna :)

              Nevermind.
              Przeczytaj www.ft.com/cms/s/d3bf73a0-7411-11db-8dd7-0000779e2340.html
              Indie, jak Polska i cały świat. Dusi się od nadmiaru płynności.

              Nie czytałem jeszcze Podłogi ale tydzień jest krótki (Thanksgiving w czw i pt),
              więc nasi podciągną indeksy bez trudu.
              • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:56
                Czy podciągną czy nie - mnie to w dużym stopniu wisi. Większość aktywów mam poza
                giełdą. Moją ulubioną literą greki jest teta. Bo moja ulubiona ciocia ma Teresa
                - zawsze dawała mi tłuste prezenty i teraz nadal daje. Zapalam jej nawet czasem
                świeczkę.
                Pytanie brzmi - czy przy obecnym klimacie dadzą radę podciągnąć?
                • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:23
                  Nie narzekaj na klimat, kiedy miałeś taką ciepłą jesień jak teraz.

                  Ja tam lubię wszystkie pociotki zmienności :)
            • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:35
              elamigo1 mam pytanie.

              wiem zebys swobodnie robil zakupy na w20 pragniesz 1800 pkt.....

              ile musi miec midwig ? bo chyba nie wszystko złoto co duze ?
              • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:48
                Nie ma jednego poziomu, bo w MIDWIG są spółki, które zarabiają w różnych fazach
                cyklu gospodarczego.
                Ale ogólnie, jak pierwszy bank ogłosi utworzenie rezerw to sprzedawaj MIDWIG
                PKC :-)
                • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:49
                  hmm :-))

                  rjj. analitycy niektorzy wierza w wig20 4000 pkt do konca roku. absurd. jak ty
                  to widzisz ?
                  • citro1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:53
                    A którego roku?
                    • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:02
                      2006 oczywiscie ;-)
                  • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:06
                    czyli 25% w 7 tygodni. Możliwe. Przecież stajemy się elektrimem europy. Bardziej
                    bym jednak stawiał te same 25% ale w drugą stronę - czyli 2500. Zobacz na
                    wykresy i kąt nachylenia wzrostów i spadków. Spadki są znacznie szybsze niż
                    wzrosty.
                    • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:14
                      migo ja to wiem ze mozna spasc "tylko" 100% a wzrosnac 1000... ja bym chciał
                      2500. mam wiele srodkow w rezerwie ;-)
                  • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:20
                    W sumie czemu nie, zarządzającym należą się sute premie a społeczeństwu udane
                    święta. Poza tym, skoro sam twierdzę, że ruchy rynku są przypadkowe... :-)
                    900 pkt. to dużo, bardzo dużo. Prawie 30% w sześć tygodni? Przy tych cenach i
                    sceptycyźmie zarządzających? Ale do marca jest możliwe. Jeśli wróci zagranica.
                    Od ubiegłego listopada do maja udało się zrobić więcej.

                    Moim zdaniem możemy jeszcze pójść bardzo wysoko, bo na rynku jest mnóstwo
                    pieniędzy [zyski firm, wyjazdy zarobkowe, rosnące płace, dotacje strukturalne z
                    UE*, inwestycje] a będzie więcej - premie na koniec roku, wypłaty z zysku etc.
                    Ani nieruchomości, ani giełda ani konsumpcja nie są w stanie wchłonąć tych
                    pieniędzy. Wyceny spółek są ciągle stosunkowo niskie.

                    Ale z drugiej strony większość rynków już dyskontuje ochłodzenie w gospodarce w
                    2007 r. Rynki pieniężne, walutowe. Nawet giełdy w Europie zachowały się
                    racjonalnie w piątek. Tylko giełda w US szaleje :-) Do czasu.
                    Będzie duży wzrost, będzie korekta ale po krótkim czasie ludzie znów będą
                    wracać na giełdę. Tylko w jakiej kolejności i kiedy? :)

                    Są dwa zagrożenia - globalne to wyschnięcie strumnienia płynności, recesja w US
                    = słabszy wzrost w Europie/Azji przy stosunkowo wysokich stopach.
                    A lokalne to kryzys budżetowy/walutowy w Polsce. Ale Węgrzy i Turcja wyszli z
                    takich przygód bez śladu.

                    *) Fular1 pojedź na jakąś wieś i zobacz sobie ile tam jest kasy z dotacji dla
                    rolników. Nagle 1/4 społeczeństwa, która żyła na marginesie ma kasę na
                    konsumpcję i inwestycje. A miastowym też się powodzi.
                    • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:25
                      dzieki za odpowiedz !!
                    • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:35
                      zarządzający usiłują wypracować sobie premie co roku - ale nie zawsze im wychodzi.
                      Podobnie nagrody z zysku, mikołajowe etc. Dopłaty dla rolników nie idą raczej na
                      giełdę. Bogacenie się społeczeństwa. Popatrz na MEDIANĘ zarobków - zmienisz
                      zdanie. Ja nie widzę tego tak różowo. Najbardziej trwałe wzrosty na rynkach
                      finansowych robi klasa średnia. Ta w Polsce maleje. Rośnie wyższa i pauperyzuje
                      się niższa. Relatywny dobrobyt wynika ze zmiany struktury cen . Silna deflacja w
                      jednych segmentach i inflacja w innych. Zresztą na całym globie. Europa
                      zdyskontowała nie tylko potencjalne ochłodzenie w usa wynikające z odczytu z
                      nieruchomości. Oni wpierw zdyskontowałi swoje ochłodzenie - co było
                      zaskoczeniem. Spodziewali się, że po wstąpieniu nowych państw mają w kieszeni
                      szybszy wzrost przez wiele lat - a pojawił się sygnał że mogli nie mieć racji.
                      Faktycznie jedyne czego możemy być pewni to brak wiedzy na temat w jakiej
                      kolejności i kiedy.
                      Czytałeś deklaracje chińczyków o gotowości do popuszczenia bankom smyczy?
                      Dzisiaj bloomberg.
                      • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:51
                        elamigo1 - w US pauperyzacja klasy średniej trwa od 25 lat, odkąd Reagan wygrał
                        wybory. Coraz więcej pieniędzy ma coraz mniejsza grupa ludzi. A teraz popatrz
                        na S&P500 :-) Wiem, 25 lat to nie jest trwały wzrost :)

                        Masz rację ale cały czas mamy w Europie spory pesymizm. Ożywienie było płytkie
                        i krótkotrwałe ale pamiętam, że tak miało być. Więc dla mnie żadne zaskoczenie
                        i dla rynków też.

                        Niemniej globalne wyceny spółek są bardzo niskie i nawet spadek zysków ich
                        znacznie nie pogorszy. Więc z tego punktu widzenia nieunikniona korekta w 2007
                        będzie stosunkowo krótka i płytka, to nie będzie bessa na lata. Kryzysy w stylu
                        azjatyckiego też nie grożą światu.

                        Rynki spadną jak zaczną wysychać źródła pieniędzy - tu się zgadzam z Roachem z
                        MS. Aby tak się stało muszą wyschnąć strumienie petro-, copprodolarów. Popatrz
                        na rynki arabskie, tam już trwa korekta. Ale przede wszystkim musiałyby wzrosną
                        spready na instr. pochodnych walutowych. A do tego nie ma powodu. Amaranth
                        stracił więcej niż LTCM i Metallgesselschaft razem i co? Pierdnięcie. Żadne
                        banki się nie musiały zrzucać na ratowanie ani nawet nikt rezerw nie utworzył.

                        A poza tym, w kolejnym cyklu gospodarczym znacznie spadnie rola Ameryki -
                        przeniesienie rezerw z dolara do innych walut, coraz niższy potencjał
                        bezinflacyjnego wzrostu (czytałeś tego Economista?) w Stanach, koniec
                        gromadzenia się oszczędności baby boomersów, życie ponad stan w Stanach.

                        Prawdopodobnie powstanie potężny rynek pieniężny w Azji i napłynie kupa kasy na
                        rynki pieniężne Europy. To będą zmiany jakościowe.


                        • rrj korekta 18.11.06, 22:52
                          > Ale przede wszystkim musiałyby wzrosną
                          spready na instr. pochodnych walutowych.

                          Oczywiście powinno być "kredytowych"
              • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 21:59
                dla indeksu z wig20 - na dzisiaj nie więcej niż 2500 (tu granica ale płynna)
                poniżej 1800 kupowałbym prawie w ciemno - ale nie wszystko.
                • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:03
                  a nie wig20 ?
                • citro1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:07
                  Ami przy 1800 to ja bym zaczął akumulować,po co się spieszyć i tak by spadło
                  jeszcze 5% tak do 1700 /to mówi technika/:)
                  • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:15
                    1700 citro to juz chyba nie nasze czasy............ ale gielda to gielda.
                    1700?????????? Boze kiedy to bylo
                    • citro1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:20
                      Nie dawno.
                      A Ty co,masz kasę i już Cię parzy w rączki.To zacznij spekulować,jak lubisz
                      ryzyko / duże /.
                    • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:29
                      Na zamknięcie ostatni raz mieliśmy 17xx w W20 niecałe dwa lata temu 24
                      listopada 2004. Close 1797 pkt.

                      Dawno??? Tak dużo się zmieniło, że to już nie wróci?
                      • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:31
                        wiem wiem, czasem dane ochładzają głowe. moja chłodna, ale jak widze co sie
                        dzieje dookoła to czasem moj GPRS błądzi. mam nadzieje ze trend jest juz
                        wyznaczony........
                      • elamigo1 może wrócić. 18.11.06, 22:54
                        Owszem możemy wystąpić z unii a później jeszcze raz do niej wejść i będziemy
                        mieli kolejną hossę akcesyjną:-)
                        no i jeszcze marsjanie mogą nam zaproponować reprezentowanie ich interesów
                        gospodarczych na ziemi.
                        dobranox.
                  • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:17
                    mniej więcej od poziomu 2000 przestałem śledzić relacje c/z i potencjalne
                    obszary wzrostu. Duża część mojej edukacji ekonomicznej to praktyka w lub przy
                    zarządzaniu firmami. Wiem na czym firmy zarabiają, skąd się biorą ich zyski i
                    profity dla właścicieli. Znam większość zagrożeń w działaniu firmy. Znam dużo
                    tricków księgowych etc. Kupując spółkę czuję się jej spółwłaścicielem. Od
                    dobrego roku widzę że potencjalna stopa zwrotu jest okupiona zbyt dużym
                    ryzykiem. Czy to będzie ryzyko walutowe, surowcowe, podatkowe czy ryzyko wyceny
                    aktywów przez rynek - to ich suma, a właściwie iloczyn jest zbyt wysoki by
                    kupować udziały w tych spółkach w innym celu niż czytsta spekulacja na kursie.
                    ------
                    Godząc się na taką spekulację akceptowałbym uczestnictwo w piramidzie
                    finansowej - której koniec jest nie do przewidzenia zarówno w skali czasu jak i
                    zakresu przeceny aktywów. Wolę więc poczekać by kupować przy najmniej po cenie
                    wynikającej z wewnętrzej zdolności firmy do generowania zysków (niestety
                    oszaczowanej historycznie) niż kupować po cenie nie odwierciedlającej niczego
                    prócz wypaczonej relacji żądzy zarobku do świadomości ryzyka.
                    Ładnie powiedziane?:-)
                    • fular1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:29
                      elamigo wszystko do cholery sie zgadza, ale popatrz sam. ile od poziomu 2000
                      pkt moglbys zarobic ? a jak bedzie po 4000 to dalej bedziesz czekal na 2000 ?
                      DOPIERO wtedy zaczniesz obserwowac c\z ??

                      kiedys chce udowodnic, ze gielda to 80% psychologii czlowieka a 10% ekonomii i
                      10% szcześcia.

                      wiem ze będzie gorąco. coraz blizej. jak dlugo byki moga dyskontowac zlo jako
                      dobro ? to tak jakby informacja ze dzis tylko na wojnie zginęło 10 - to super -
                      bo wczoraj 12.......... to sie skonczy, ale jeszcze ciut.....
                      • elamigo1 Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:51
                        Kwestia ile mógłbym zarobić.. hahahah. JAKIM KOSZTEM?
                        równie dobrze mógłbym pójść na współpracę np. z grupą przestpców giełdowych -
                        ile wtedy mógłbym zarobić! Myślisz że trudno założyć spółdzielnię? Albo czy
                        trundo jest prać pieniądze? Można zarobić kupę kasy. Jednak koszt takiego
                        zarobku jest dla mnie zbyt duży. A dla Ciebie. Ja sobie to uświadamiam i
                        przekazuję publicznie informację o kosztach - bo większość inwestorów
                        zwabionych tylko stawką za godzinę ich po prostu nie zna. To jak obietnica
                        świetnej fuchy przy pomidorach w Italii. Zakwaterowanie i wyżywienie gratis.
                        Pojechałbyś. Przecież są tacy co jadą i wracają.
                        Czego mam żałować? Że nie zarobiłem? To jak żałować że sąsiad puścił totka i
                        wygrał a ty ni puściłeś. Strata szansy na zarobek nie jest równa zarobkowi.
                        ---------------------------
                        Licz uważnie: co wolisz 90% szans na zarobek 10 zł przy ryzyku utraty 10 czy 99%
                        szans na zarobek 10 zł przy ryzyku utraty 1000zł.
                        Większość dzisiaj wybiera to drugie, ale szanse są przeciwko nim. To jak
                        puszczenie totka - a może jednak się uda.
                        • rrj Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:56
                          W totku ryzyko nie ma znaczenia tylko funkcja użyteczności.
                          Za 2 zł mogę sobie kupić colę. Jak nie kupię to trudno. Ale 3 mln z
                          dzisiejszego Dużego Lotka by mi się bardziej przydały niż cola.

                          BTW - od paru tygodni widzę na stacji ludzi kupujących zakłady za 100-200 zł.
                          Wcześniej tego nie było. Też nadmiar płynności :) Może napiszę do Roacha.
                        • plessok Re: Problem inwestora 18.11.06, 22:57
                          lepiej starcic okazje niz pieniadze
Inne wątki na temat:
Pełna wersja