elamigo1
09.12.06, 20:47
Znów pojawia się wysyp inwestorów. Kolejki po fundusze etc. Przyjmuje to
postać samonakręcającej się spirali.
Wzrosty są spowodowane w dużej mierze napływem środków do funduszy a napływ
środków do funduszy ciągnie wzrosty. Wywawać by się mogło że może to trwać bez
końca. Mogłoby, gdyby nie kilka czynników. Coraz więcej środków w funduszach
napędza inflację aktywów (zwiększa cenę spółek bez faktycznego powiększania
ich wartości fundamentalnej) zdejmując z rynku pieniądze które w innych
sytuacjach przeznaczone by były na konsumpcję. Jeśli hossa postępuje w tempie
rozwoju zamożności społeczństwa nie ma w tym żadnego problemu. Nie stanowi to
nawet problemu gdy postępuje trochę szybciej niż zamożność społeczeństwa i
jest wywołana szybszym obiegiem pieniądza (wyciągane są pieniądze ze skarpet i
trafiają na giełdę) W pewnym jednak momencie okazje się że skarpeta jest pusta
lub że kolejne rekordy indeków nie są w stanie skłonić kolejnych ludzi do
wyciągania rezerw ze skarpet. Tak się dzieje gdy pogarszają się nastroje lub
pojawiają obawy. Wzrosty mają więc swój fundametnalny koniec - nie mogą
wzrosnąć ponad zamożność społeczeństwa i ich wyciągnięte ze skarpet
oszczędności. Nikt nie zna tej granicy. Jedyną możliwości przekrocznia tych
wzrostów jest pojawienie się niewidzialnej inflacji - czyli takiej która jest
odczuwalna przez społeczeństwo spadkiem realnej zamożności ale nie ma
odzwierciedlenia we wskaźnikach statystycznych. Z takim zjawiskiem mamy teraz
doczynienia w usa - i między innymi stąd spadek dolara - tak jak przy każdej
inflacji. Mimo to hossa w usa trwa.
Z kolei spirala funduszowo hossowa jest trudna do zatrzymania na etapie
geometrycznego przyrostu wpłacanychśrodków i wzrostu indeksów. Doskonale o tym
wiedzą duzi lokalni i międzynarodowi spekulanci. Wchodzą na rynek kupując
aktywa gdy tylko dostrzegą że takie zjawisko ma miejsce. W początkowych
fazach. Podobnie jak płynny kapitał globalny poszukający najwyższych stóp
zwrotu w skali miesiąca czy kwartału. Dotyczy to zarówno skarpetowców
liczących na 10% w kwartał jak i o międzynarodowej spekule idącej tam gdzie
jest jakaś kossa. Na globie ziemskim prawie cały czas gdzieś trwa hossa. Ten
kapitał dodatkowo nakręca spiralę funduszowo hossową. Podbija indeksy
przekonując kolejnych niedowiarków że hossa może przebijać szczyty bez
fundamentów lub na lichych podstawach i wbrew logice. Wzrosty odrywają się od
dynamiki zamożności społeczeństwa i potencjalnych zysków które oferują spółki.
Płynny kapitał napływa dopóki funduszowcy zasilają hossę. W momencie gdy
dynamika spada, lub w momencie gdy sytuacja międzynarodowa lub lokalna
wskazuje że dynamika wpłat może spadać - te doświadczone na wielu rynkach
fundusze zaczynają realizować zyski - wycofując się z rynku. Ci funduszowcy
którzy kupują ostatni odbier ają trefne gorące akcje wcale tego nie wiedząc.
Pierwsza fala już minęła. W maju wycofało środki bardzo wiele zagranicznych
funduszy widząc zagrożenie dla wzrostów. Część została czekając na
potwierdzenie, które nie nadeszło. Koniec podwyżek stóp w usa spowodował że
powstała nowa nadzieja na wzrosty co skłoniło ten kapitał do zostania jeszcze
trochę. Do wyciągnięcia ludziom pieniędzy ze skarpet. Pojawił się nowy
kapitał a niewielkie obroty skłoniły dyżych graczy do wykorzystania możliwości
sterowania kursami. Lato pokazało że jest to łatwe. Wywołało to kolejną falę
hossy której efektem jest ponowne zachęcenie funduszowców do wpłat i konwersji
do agresywnych aktywów. Pod tę falę podczepiają się spekulanci z dużym
kapitałem liczący na szybki zysk. Zarówno krajowi i międzynarodowi. Problem
polega na tym, że jest to bardzo płynny kapitał który ustawicznie poluje na
wyższą stopę zwrotu. Pojawienie się wyższej lub takiej samej ale obarczonej
mniejszym ryzykiem stopy w innym rejonie świata lub nawet innym kraju regionu
(zależy jaki rodzaj spekuły) powoduje podejmowanie bardzo szybkich decyzji o
wycofaniu sie z rynku. Funduszowcy mają znacznie dłuższy czas reakcji. Nagłe
wycofywanie się spekuły wywołuje silne przeceny które z kolei wyzwalają
konwersje w funduszach i spirala rusza w drugą stronę.
Po kryzysie majowym spadki zostały zatrzymane. Definitywny koniec tamtej fali
spadowej nastąpił wraz ze zmianą polityki pieniądza w usa. Gdyby nie
nastąpiła, możliwe że nadal byśmy tkwili w trendzie spadkowym. Z nanalizy
wszelkich hoss w polsce i na świecie - każda kończy się korektą znoszącą dużą
część wzrostów. RZadko mniej niż 33%.
Nasza hossa trwa już pięć lat. Łatwo zobaczyć na jakim poziomie mogą wylądować
indeksy kiedy w końcu dojdzie do zatrzymania wzrostów, zatrzymania napływu
środków do funduszy, wycofania spekuły, umarzania jendostek w funduszach,
wyprzedaży akcji przed silne ręce ....... zanim znów nie przyjdzie lepszy czas
dla akcji.
Obecnie jesteśmy w fazie spirali wzrostów i żądzy zysków. Napływa do nas
kapitał spekulacyjny z palcem na spuście.
Jeśli sygnał będzie wystarczająco czytelny zacznie się wyprzedaż taka jak w
maju, ale niekoniecznie musi się skończyć miękkim lądowaniem. Nastał więc czas
dla spekulantów - ryzykantów. Czas wysokiej dynamiki wzrostów. Można zarabiać
znacznie szybciej niż w czasie zwykłych leniwych lat ciułania. Trzeba jednak
pamiętać że są tacy co żyją właśnie z tachich hoss. Znają je od podszewki,
często nimi nawet sterują. Oni wycofają się jako pierwsi zgarniając zyski.
Czasem postraszą by strzepnąć leszczy którzy naśladują ich ruchy. W końcu
wycofają się na dłużej zostawiając rynek samemu sobie. Jeśli zaś nie będzie
kolejnych wzrostów to spekulanci mniejszego kalibru, widząc że zarobek nie
jest ani tak wysoki ani tak pewny - przeniosą się na inne aktywa. Wywołując
kolejne lawiny zchodząc w dół po drabinie apetytów spekulacyjnych. Najpierw
wyjdą ci którzy marzyli o kolosalnych zyskach, później ci którzy o trochę
mnieszych a na końcu wyjdą ci którzy po prostu chcieli mieć ciut więcej niż w
banku.
Czyli jeszcze raz: Pod hossę funduszową podpina się spekuła dodatkowo
podsycając hossę. To płynny kapitał który uciekając może w dowolnym momencie
wywołać lawinę w drugą stronę.
Tu muszę kończyć - pies mnie woła na spacer.
elami