Harry co teraz widzisz z portierni

19.01.07, 16:35
Oczywiscie jesli cie jeszcze nie zasypało ,przez te wiatry.
Czy dalej to samo co pare dni temu?
Korekta płaska czy jednak cos wiecej?
    • harryportier Harry co teraz widzisz z portierni? Klin końcowy 20.01.07, 19:21
      Jeśli czytałeś moją poprzednią analizę, to wiesz, że miałem problem z
      trzyfalowym zachowaniem WIG20. Podałem 2 możliwości rozwiązania tego problemu,
      zapominając o 3 najciekawszej, najbardziej byczej (krótkoterminowo).
      Popełniłem pewien błąd, który słusznie pod spodem mojego postu o "widoku z
      Portierni" wytknął mi rrj - nie porównałem WIG20 z WIG.
      Gdybym to zrobił, podałbym także tę poniższą możliwość, jako kolejną
      dopuszczalną, zwłaszcza, że WIG ma regularną 5 falową strukturę w II połowie
      2006 r.

      Ale do rzeczy. Jesteśmy w końcowym klinie w górę - ta figura ma właśnie
      strukturę wewnętrzną 3 falową, jest jednak czymś mieszanym między impulsem a
      korektą, a wygląda tak (należy patrzeć na wykres 2 od góry na tej stronie, przy
      opisie fali 5):
      www.newtrader.pl/technical_4,13.php
      Oznacza to, że jesteśmy w końcowych momentach Hossy. Jeśli się nie mylę, to
      teraz WIG20 powinien doznać krótkiego cofnięcia (wpierw może jednak dotknąć na
      poziomie 3480 linii wierzchołkowej, ciągniętej po szczytach z lipca i grudnia
      2006)do okolic luki sprzed "Fitcha"(3335 - 3370), a potem jeszcze raz uderzyć
      na tę linię. Bardzo często końcowy, ostatni skok w klinie w górę wykracza poza
      linię ciągniętą po poprzednich szczytach klina, i patrząc na to, co wyprawia
      się na polskim rynku jest to na obecną chwilę nad wyraz logiczna możliwość.

      Powyżej zakładam, że wzrost od 10.01.07 nie jest jeszcze w pełni 3 falową
      strukturą, ale tu obraz jest niejednoznaczny, być może konsolidację z 15-
      17.01.07 należaloby potraktować jako korekcyjną falkę b w strukturze a-b-c.
      Jeśli w poniedziałek, 22.01.07 WIG20 wyskoczy powyżej 3480, to należy przyjąć
      tę właśnie interpretację.

      Dokąd to może dojść?
      Mozliwości jest kilka. Warto zwrócić uwagę na to, że wzrost z okresu sierpień-
      grudzień 2006 to dokładnie 1,618 (magiczna liczba Elliottowców!! - ale tu
      naprawdę tak jest, dokładnie tyle!)spadków z okresu lipiec - sierpień 2006.
      Zakładając, że w całym końcowym klinie w górę będą występować podobne
      zależności (1,618 x rozmiar poprzedzającej korekty), można się spodziewać
      szczytu w okolicy nieco ponad 3600 pkt [dokładnie matematycznie 3616 pkt :-)].
      Inne, wynikające z innych proporcji możliwości zasięgu to:
      Okolice 3700 pkt (1,618 razy wzrost z czerwca-lipca 2006)
      okolice 3800 pkt (1,618 razy wzrost z października-grudnia 2006, raczej mniej
      prawdopodobne)
      A co wyjdzie to zobaczymy.
      Przypominam, że klin w górę staje się formacją dokonaną w pełni dopiero w
      sytuacji, gdy indeks spadnie poniżej dolnej linii klina (obecnie okolice 3250,
      linia stale się podnosi). Do tego momentu mozliwe są także inne scenariusze.
      Dopiero wtedy należy zapomnieć o otwieraniu długich na kontraktach i
      skoncentrować się na krótkiej stronie rynku [oczywiście nie dotyczy to
      daytraderów :-)]

      Klin końcowy ma jeszcze jedną, charakterystyczną cechę - po zakończeniu
      wzrostów spadki są bardzo gwałtowne w pierwszewj fazie, dlatego wszystkim,
      będącym obecnie po długiej stronie rynku na kontraktach zalecałbym zdecydowanie
      zacieśnianie sell stopów. Ja osobiście w tej chwili ustawiłbym sell stopy
      patrząc na indeks zaraz pod "luką Fitcha", czyli pod 3335 pkt.
      Analogicznie na serii marcowej kontraktów byłyby to okolice poniżej 3360-70,
      czyli poniżej podstawy "Fitchowej świecy".

      PDZR
      HP
      • rudyrlis Re: Harry co teraz widzisz z portierni? Klin końc 20.01.07, 21:09
        Dziekuje za odpowiedz i jednoczesnie przepraszam ze sobie pozwolilem tak dosc
        obcesowo wywolac ciebie to tablicy.
        Owszem w tamtym poscie spotkalem bardziej byczą wersje fal eliota i to
        przedstawioną nie przez rrj ale eliot33,do ktorej sie nie odnosiłes w kolejnych
        postach ,a ktora raczej jest obecnie obowiązująca.
        Pozdrawiam i dziekuje za przedstawiony twój punkt widzenia wybacz ale nie
        ustosunkuje sie do niego gdyz material ktory przedstawiles jest bardzo duzy i
        wymaga czasu zeby go zgłębic.Nie wiem czy mi starczy weekendu zeby to dobrze
        przerobić.Nie jestem znawcą tej teorii a jedynie ją w miare znam,tak ze bez
        pomocy ksiązek się nie obejdzie
        pozdr
        • stefekmaly Re: Harry co teraz widzisz z portierni? Klin końc 21.01.07, 00:11
          Wybaczcie panowie ale uprawiacie zwykły bełkot. To bardzo proste zmieniać punkt
          widzenia w miarę zmiany sytuacji na rynku - na tym opiera sie wróżkarstwo i
          pseudo naukowe przepowiednie. Prawda jest bardzo prozaiczna. Nikt nie wie co
          się wydarzy na rynku a podejmowanie prób typu harryportier jest zwykłą
          arogancją nieuków (bądź nawiedzonych metafizyków), którym sie wydaje, że
          posiadają metodę prognozowania rynku, życia, przyszłości i czego tam jeszcze
          nie wymyślą. Wiem, że jest taki gościu w USA, Prechter. Od kilku lat
          przepowiada spadki na rynku akcji w USA bazując na pseudo teorii eliotta.
          Niestety, przebrzmiały guru nie radzi sobie dobrze ostatnio ale mimo tego wciąż
          cechuje się arogancją żądając pieniędzy od naiwnych pseudoinwestorów za swoje
          przepowiednie.
          Sorry za ton tego posta ale po prostu trochę wyprowadzają mnie z równowagi tego
          typu "analizy". Z innej strony jak ktoś jest taki niby mądry to co on tu robi ?
          Powonien siedzieć na Bahamach czy innych kolorowych wyspach popijając szampana
          a nie udawać, że ma się pojęcie o czymś o czym nikt na tym świecie nie ma
          zielonego pojęcia.
          • js.2 Re: Harry co teraz widzisz z portierni? Klin końc 21.01.07, 00:35
            stefekmaly, uważaj, wywołujesz stare upiory :

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=27&w=42609596&a=42609596
          • prenditore Re: do Stefekmały 21.01.07, 13:21
            Zgadzam się ze stwierdzeniem;

            - Nikt nie wie co się wydarzy na rynku-

            Ponieważ nikt nie wie tego na pewno, to stara się przewidzieć przyszłe
            wydarzenia, bo odgadniecie to pieniadze. Do tego celu służyć mogą różne metody
            poczynając od AT , a kończąc na szklanej kuli.
            To forum służy właśnie do tego, aby każdy mógł zaprezentować swój punkt
            widzenia i przedstawiać swoje teorie. Można się z nimi nie zgadzać, ale nie
            należy za to nikogo krytykować.
          • harryportier Spróbuję odpowiedzieć Stefkowimałemu 21.01.07, 17:54
            stefekmaly napisał:

            >Z innej strony jak ktoś jest taki niby mądry to co on tu robi ?
            > Powonien siedzieć na Bahamach czy innych kolorowych wyspach popijając
            szampana
            > a nie udawać, że ma się pojęcie o czymś o czym nikt na tym świecie nie ma
            > zielonego pojęcia.

            Skąd wiesz kim jestem? Skąd wiesz, co robię i czym się zajmuję? Jesteś pewien,
            że wiesz, kim jestem?

            >bazując na pseudo teorii eliotta.
            Życie (także to naukowe) bywa czasem bardzo zlośliwe. I tak się dziwnie czasami
            składa, że to, co wczoraj było "szarlatanerią" (tak rzeczywiście nazywano
            jeszcze parę lat temu TF Elliotta), staje się ciekawym polem badań naukowych i
            odwrotnie - co było dominującym dogmatem wśród naukowców stacza się do poziomu
            szarlatanerii (Teoria Rynków Efektywnych).
            A tu masz przykład po polsku, że całkiem poważni naukowcy zajmują się czasami
            ową "Elliottowską szarlatanerią":
            www.dem.umk.pl/2003/040_smoluk.pdf

            Elliott nie odkrył nic ponad to, że zmiany cen na rynku mają naturę fraktalną i
            opisał podstawy konstrukcji tego fraktala. W istocie z nieco innej strony
            patrzył na to samo zagadnienie, ktorym od strony matematycznej bawił się w
            mniej więcej tym samym czasie jeden z najgenialniejszych polskich matematyków,
            Wacław Sierpiński, a które w powszechny obieg naukowy wprowadził Benoit
            Mandelbrot, kolejny matematyczny geniusz XX wieku.

            >Wiem, że jest taki gościu w USA, Prechter. Od kilku lat
            > przepowiada spadki na rynku akcji w USA

            Prechter był dobry, dopóki pracował z Jackiem Frostem. Frost pokazał
            najważniejszą zasadę tych, którzy pracują z falami Elliotta: Wszystko, co nie
            jest zabronione, jest dozwolone. Frost umarł , a wraz z nim umarł ten, kto
            mitygował zapędy Prechtera i przeciwdziałał jego skłonności do. Prechter
            zapomniał o ww. zasadzie, tracąc pokorę wobec rynku. Samozwańczo przypisal
            sobie też rolę spadkobiercy Elliotta, którym nie jest. W istocie, jest parę
            ośrodków, duzo lepiej od Prechterowskiego EWI analizujących fale, np:
            www.elliott-today.com/
            a także są goście dalej badający TF Eliotta i posuwający wiele spraw naprzód,
            np:
            www.neowave.com/
            >To bardzo proste zmieniać punkt
            > widzenia w miarę zmiany sytuacji na rynku - na tym opiera sie wróżkarstwo i
            > pseudo naukowe przepowiednie.

            "Gdy okoliczności się zmieniają, ja zmieniam swoje zdanie na ich temat, a Pan?"
            powiedział ongiś John Maynard Keynes
            Nie przepowiadam przyszłości. Spośród wielu dopuszczalnych scenariuszy (tych,
            które w świetle zasad Eliotta nie są na tę chwilę "zabronione") opisałem ten,
            ktory uważam teraz za najbardziej prawdopodobny. Gdybym chciał opisać
            wszystkie, potrzebowałbym na to duzo więcej czasu i zanudziłbym wszystkich
            czytelników tekstami w rodzaju " fala 3, składająca się z pięciu podfal
            drugiego rzędu, wykazuje wewnętrzne proporcje skomplikowanych mnożników
            Fi...itd", czego zapewniam Cię, nikt by nie był w stanie przeczytać.
            Jesli jednak uważnie przeczytasz, co napisałem, to daję wskazówki jak poznać,
            że ten właśnie scenariusz się realizuje. Jesli tak nie będzie, to prognozę
            należy wyrzucić do kosza i tyle.

            >podejmowanie prób typu harryportier jest zwykłą
            > arogancją nieuków (bądź nawiedzonych metafizyków), którym sie wydaje, że
            > posiadają metodę prognozowania rynku, życia

            Fraktale i nieliniowe zjawiska dynamiczne w pewien, dość ograniczony sposób
            dają się prognozować. Meteorolodzy jednak jakoś tam prognozują pogodę ( choć
            czasem robią przy tym straszne błędy), a liczba stopni swobody atmosfery jest
            znacznie większa, niż dla giełdy.Zarówno atmosfera jak i zmiany cen wielu
            akcji, notowanych w formie indeksów mają multifraktalną naturę.
            Z falami Eliotta jest jak z pogodą - trzeba być świadomym ograniczeń i stosować
            analizę kompleksową (także inne techniki AT), ryzykując popelnienie błędów i
            będąc na nie przygotowanym.
            Mam zbyt dużo szacunku do rynku, bym twierdził, że zawsze daję dobrą prognozę.
            Wg moich szacunków sprawdza mi się ok. 55-60% prognoz, co statystycznie i tak
            daje niezły wynik.

            Czy Elliott wogóle działa? Zamiast prostej odpowiedzi sprawdź sam na indeksie,
            czy napisałem to zgodnie z prawdą:
            "Warto zwrócić uwagę na to, że wzrost z okresu sierpień-
            grudzień 2006 to dokładnie 1,618 (magiczna liczba Elliottowców!! - ale tu
            naprawdę tak jest, dokładnie tyle!)spadków z okresu lipiec - sierpień 2006".
            zobacz o ile punktów spadł WIG20 w lipcu sierpniu 2006, przemnóż to przez 1,618
            i dodaj do dołka z sierpnia. Wychodzi poziom szczytu z grudnia, czy nie??

            PZDR

            • bonzo8 Re: Spróbuję odpowiedzieć Stefkowimałemu 21.01.07, 18:07
              no stefek, wywołałeś wilka z lasu. masz okazje sie teraz wykazać- oczywiscie
              jak masz jaja i troche rozumu ;-) harry tak trzymac!!
            • elamigo1 Re: Spróbuję odpowiedzieć Stefkowimałemu 21.01.07, 19:01
              Gratuluję Harry. Post jest przedni.
              ami
              • zawodowiec4 Re: Spróbuję odpowiedzieć prognostom 21.01.07, 19:32
                Temat ciekawy i niełatwy. Daleko nie szukając ale chyba niejaki Karl Popper
                byłby zagorzałym przeciwnikiem Harrego. Popper zwalczał przez większą część
                swojego bardzo długiego życia filozofię tzw. historyzycmu (kilka tytułow
                możecie kupić np. na allegro i w księgarniach) - w skrócie chodzi o to, że nie
                da się prognozować nauk ścisłych (np. nie da się ustalić położenia elektronu -
                zasada Heissenberga itp) i społecznych - nie da się więc zaprognozować np.
                zachowania rynku akcji (to zjawisko społeczne). Wszelkie próby stawiania takich
                prognoz są błędem myślowym.
                Idąc dalej - właśnie skończyłem książkę Taleba, który jest bardzo
                ortodoksyjnym zwolennikiem teorii Poppera. Twierszi, że jak ktoś ma sukces na
                rynku finansowym to nie wynika to z tego, że jest super sprytny, ma dobra
                metodę ipt - ma po prostu szczęście. Czyli Harry trafiając te 55 - 60% prognoz
                miał szczęście, Citro trafiając chyba jeszcze częściej też miał szczęście a
                moja skromna osoba zarabiająca i żyjąca z inwestowania/spekulowania od
                lat...też miała tylko szczęście. Taleb, jako ortodoks ma taką receptę na
                zarabianie na giełdzie:
                - nie kupuje ani nie sprzedaje krótko akcji, kontraktów, obligacji itp - nikt
                nie wie co sie wydarzy jutro na rynku a ponieważ może nastąpić duży ruch (w
                górę lub w dół) więc na tym mozna dużo stracić a Taleb bardzo nie lubi tracić
                - kupuje więc opcje kupna/sprzedaży obstawiając zdarzenia o niskim
                prawdopodobieństwie (np. jednodniowy ruch Dow Jones o 500 pkt w górę lub w
                dół) - wszyscy zorientowani wiedzą, że takie opcje są bardzo tanie (groszowe bo
                prawdopodbieństwo prawie zerowe) więc nawet kupno dużej ilość takich opcji nie
                kosztuje zbyt dużo
                - Taleb rzadko zarabia, tyle, że, jak pisze, te zdarzenia o niskim
                prawdopodobieństwie jednak nie tak rzadko się zdarzają - a jak już się zdarzą
                to Taleb zarabia kupę pieniędzy ryzykując utratę zapłaconej premii (a to
                niewiele).
                Czyli nie bawiąc się w żadne prognozy Taleb, stosując ortodoksyjną filozofię
                Poppera, zarabia podobno całkiem niezłe pieniądze.

                Nie wiem czy ma to sens czy nie. Wiem jedno - ta książka zrobiła na mnie
                piorunujące wrażenie (choć nie jest łatwa w czytaniu i sporo tam mętnego
                materiału). Więc mam dylemat bo posty Harrego są, moim zdaniem, jednymi z
                lepszych na tym forum - sam stosuję AT więc próbuję prognozy stawiać
                ale.....mam tym razem bardzo poważne wątpliwości czy nie błądzę okrutnie.
                • elamigo1 Re: skuteczność prognozowania 21.01.07, 20:22

                  Ciemność powoduje, że świtlika przed nosem można pomylić z latarnią na
                  koryzoncie. Dopóki nie spróbujesz sięgnąć.
                  [ElAmigo]

                  dedykuję warzywom intelektualnym.
                  • elamigo1 literówka ŚWIeTLIK;-) 21.01.07, 20:30
                    pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awietlik_%28owad%29
                • wahh Re: Spróbuję odpowiedzieć prognostom 21.01.07, 20:35
                  Korzystając z porad elamigo kupiłem "Analizę techniczną" autorstwa J. Murphy,
                  i poświęciłem jej sporo czasu. Przy obecnym stanie wiedzy wydaje mi się, że w
                  odniesieniu do pojedynczej spółki wnioski z analizy technicznej czyli z
                  interpretacji wykresów są znacznie mniej jasne i wiarygodne niż z
                  szczegółowej obserwacji konkretnych faktów dotyczących spółki, zachodzących
                  zarówno na giełdzie jak i poza nią. Na spółkach o nienajwiększej kapitalizacji
                  na pewno można uzyskać w ten sposób znacznie więcej niż 60 % trafnych wyborów.
                • citro1 Re: Spróbuję odpowiedzieć prognostom 21.01.07, 20:35
                  Ja sie strasznie dziwie tym atakom.Jak ktoś napisze coś sensownego i poprze to
                  konkretnymi argumentami,to co od niego chcecie.To jest tylko jego punkt
                  widzenia.Można się z tym zgadzać lub nie,ale totalnie potępiać!! Ja jak czegoś
                  nie rozumie ,to pytam,żaden wstyd.Fale Elliotta nie są moja mocną stroną i jakoś
                  mi nie leżą / kiedyś trochę poczytałem / ,ale czy to znaczy ,że Harry pisze
                  głupoty?? NIE

                  To jakaś paranoja.Masz inne zdanie, to Twoje prawo - pisz co sądzisz Ty o
                  rynku,a my chętnie to poczytamy i zapewniam Cię nawet jak będziemy mieli całkiem
                  odmienne zdanie,to Twoje też uszanujemy,a jak będziemy się spierać to tylko na
                  argumenty
                  Pisze w liczbie mnogiej,bo sądzę,że większość się ze mną zgodzi
                  • elamigo1 Re: Spróbuję odpowiedzieć prognostom 21.01.07, 20:57
                    Citro tak. Słowo klucz to ARGUMENTY. Suma sumarum się okazuje, że każdy argument
                    zawiera trochę prawdy. Jeśli potrafisz robić dobro opierając się na złych
                    przesłankach - w końcu i tak czynisz dobro, nieprawdaż?
                    Nie wystarcza wiedza. Istotne jest czy potrafisz wykrorzystać ją w praktyce. I
                    tu zacynają się schody.
                    Właśnie dlatego mam określony stosunek do AT. Znam (może nie jestem asem) ale
                    wykorzystywanie w praktyce to już co innego. Ja woleę analizę różnych czynników
                    gdzie AT jest tylko jednym z elementów. Przecież AT, czy nawet wszelkie teorie
                    liczbowe - mają zastosowanie nie tylko w modelowaniu zjawisk na giełdzie. Nawet
                    statystyka zachorowalności na rzeżączkę może być badana za pomocą analizy
                    technicznej - i będzie użyteczna.
                    Ostatnio trafiła w moje ręce ciekawa książka - nazywam ją ściągą ze wszysktich
                    teorii liczbowo-spiiralowo-falowych. POżyczyłem z biblioteki - ale kupię ją
                    sobie jako repetytorium. Lekko napisana. Nakazuje szacunek do teorii tego typu.
                    Jerzy Nowakowski; Krzysztof Borowski; Zastosowanie Teorii Carolana I Fischera na
                    rynku kapitałowym. Wydawnictwo Difin W-wa 2005.
                • rrj Re: Spróbuję odpowiedzieć prognostom 22.01.07, 16:41
                  Zaw4 - ty mieszasz pojęcia moim zdaniem. To są inne poziomy analizy rynku.

                  1) Jak podejść do sukcesu/porażki które zależą od przypadku - to jest
                  zagadnienie Taleba
                  2) Czy rynek jest rzeczywiście przypadkowy czy też jest typowym systemem
                  dynamicznym, który udając przypadkowość tworzy w tym jakiś porządek wyższego
                  rzędu - fraktale, bifurkacje, atraktor Lorenza etc. - to jest zagadnienie
                  Harry'ego, Elliota i innych.

                  Na jakimś poziomie te zaganienia nie są sprzeczne ze sobą. Bo dopóki nie
                  zidentyfikujemy dynamiki systemu to rezultaty są przypadkowe nawet jeśli wydaje
                  nam się, że układa się to w jakiś wzór.

                  PS. Też jak czytałem Taleba to byłem pod wielkim wrażeniem. Nadal jestem. Ale
                  to mit, że on rzadko zarabiał. Raczej zarabiał mało ale systematycznie - facet
                  jest autorytetem i twórcą klasycznych książek o dynamicznym hegde. Poszukaj na
                  Amazonie ;-)
            • rrj Re: Spróbuję odpowiedzieć Stefkowimałemu 22.01.07, 16:26
              Nie tyle fraktale (choć to pokrewny temat), co jest to moim zdaniem jakiś
              rodzaj bifurkacji. A te magiczne liczby Elliota jakoś się mają do stałej
              Fiegenbauma.

              To jest dość nowa dziedzina i w czasach Elliota zupełnie nie patrzono na
              systemy dynamiczne pod tym kątem. Więc i nie było dobrej matematyki aby je
              opisywać.

              Tu są fajne "przypadkowe" wykresiki:
              members.lycos.co.uk/ququqa2/Fractalspl/Bifurcation.html
              PS. Protestuję przeciwko pomiataniu Teorią Efektywnego Rynku :-)

            • cyber.wernyhora Cyber-melodia z dedykacja dla harryportiera 22.01.07, 23:18
              Szanowny harryportierze!

              Cyber-lira nie zna sie na grze na gieldzie tak jak Ty, ale z racji
              swego "cyber" co nieco wie o ekonofizyce.

              Tekst z Torunia, do ktorego sie odwolujesz, to jest ponury zart. Takiego
              poplątania z pomieszaniem - prawdziwe stwierdzenia matematyczne z takimi
              bezsensownymi stwierdzeniami o finansach i ekonomii, to nie mozna brac na
              powaznie.

              Cyber-lirnikowi jako szczeremu patriocie to zal przyznac, ale w Polsce takiej
              rzetelnej ekonofizyki to prawie nie ma. Sa jacys "samotni jezdzcy". W kazdym
              razie tekst, do ktorego dales link, to NIE JEST ekonofizyka, ale taki troche
              bardzo pop-ularnonaukowe nieporozumienie.

              Jak Ty i Twoi koledzy chca cos wiedziec o ekonofizyce, to jest to proste - w
              przegladarke wpisac "econophysics", a na okrase dodac jakeis nazwisko, np.
              Sornette.

              Reszta wyjdzie z sieci sama.

    • tut87 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 21.01.07, 21:16
      dla tych którzy lubią czytać o psychologii inwestowania. przepraszam jeśli już
      było.

      www.speedyshare.com/428862846.html
      • wahh Re: Harry co teraz widzisz z portierni 21.01.07, 22:57
        Dziękuję, bardzo ciekawe artykuły
    • blc111 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 14:59
      jestem taki małym 'leszczem', który czasami kupi akcje, ale głównie gra na
      funduszach - wiem nie dużo -raczej słucham innych - z komentarzy, które
      pojawiają się na tym forum, wybieram zdecydowanie harrego. Już dwa razy dzięki
      niemu udało mi się zarobić lub nie stracić. Najpierw w maju 2006 w porę
      wycofałem się z akcji ( inni tez pisali o niebezpieczeństwie 'krachu' - ale to
      haremu uwierzyłem), jakiś czas potem harry przyznał sie do błędu w oceniu
      sytuacji i na przekór opiniom głoszącym co najmniej 12 miesięczną bessę pisał o
      ruchu w górę.
      wtedy zacząłem pakować się w fundusze akcji - wyszedłem na tym wybornie.
      Mam nadzieję że i teraz harry się nie myli - od czwartku zacząłem wyprzedaż
      wszystkich jednostek funduszy i nie wrócę tam prędko.
      Piękny zysk osiągnęłem w ciągu ostatnich 6 miesięcy -
      dzięki harry!

      • js.2 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 16:07
        dzięki ????
        Od tego są stoiska monopolowe by swoją wdzięczność wyrażać w sposób bardziej
        materialny
      • stefekmaly Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 16:09
        To cos ci się pomyliło bo Harry obecnie widzi dalsze wzrosty. Czytać nie umiesz
        czy co ?
        A tak naprawdę to miałeś po prostu, jak ktos to już tu zauważył, farta i tyle.
        I jeszcze jedno: czy jak ktoś ma 5 dobrych strzałów z rzędu oznacza, że będzie
        miał i szósty dobry strzał ?
        • rudyrlis Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 16:25
          stefekmaly napisał:

          > To cos ci się pomyliło bo Harry obecnie widzi dalsze wzrosty. Czytać nie umiesz
          >
          > czy co ?
          > A tak naprawdę to miałeś po prostu, jak ktos to już tu zauważył, farta i tyle.
          > I jeszcze jedno: czy jak ktoś ma 5 dobrych strzałów z rzędu oznacza, że będzie
          > miał i szósty dobry strzał ?

          Nie koniecznie szósty,ale jest szansa ze kilka nastepnych znowu będzie dobrych.
          Takie cos niestety udaje sie tylko dobrym piłkarzom strzelcom,policjantom i
          iinnym fachowcom.
          A tak wogóle to po co zaglądasz na forum?
          Szukasz swojego guru,czy jak wiekszosc z nas zeby porozmawiać?
          To ja poprosiłem Harrego zeby powiedział co widzi obecnie więc jesli
          podsłuchujesz rozmowe to jesli ci ona nie pasuje to poprostu odchodzisz a nie
          wtrącasz sie obrazajac rozmówców.Jesli tak bardzo chcesz sie wtracac to załóz
          sobie inny watek jaki to np "harry jest nieudacznik" i tam prowadz ewentualne
          rozmowy z uczestnikami takiego tematu
          Ja ze swj strony dziekuje jeszcze raz Harremu ,naprawde miałem ciekawy weekend
          zgłebiajac jego prace.
          pozdr
          • stefekmaly Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 16:38
            To jest forum publiczne więc i każdy wątek jest publiczny. Mogę się więc
            wtrącać do woli a tobie nic do tego. Jak ci się nie podoba to załóż swoje
            własne forum.
            I nie mam zamiaru nikogo obrazać. Uważam, że sa dwa rodzaje teorii (też znam
            Poppera):
            1. te,które są fałszywe bo się nie sprawdziły
            2. te, które jeszcze nie zostały sfalsyfikowane, czyli nie ma jeszcze dowodów
            na ich fałsz więc są uzywane jako obowiązujące do momentu az ktoś udowodni, że
            sa nieprawdziwe.

            Co do elliotta - dla mnie to nie jest zadna teoria bo jest tu zbyt duzo miejsca
            na całkowitą dowolność. A jak zauważył Amigo - mozna dojść do pradzwiwych
            wniosków na podstawie fałszywych założeń. "Teoria" elliotta jest dla mnie czymś
            takim.
            A tobie rudy lisie polecam książki np. Poppera, Husserla, Brentano i Russella
            (szczególnie Poppera i Russella - piszą językiem dla normalnych ludzi) itp.
            Może trochę przejrzysz na oczy.
            • malybenio Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 17:34
              stefekmaly napisał:

              > To jest forum publiczne więc i każdy wątek jest publiczny. Mogę się więc
              > wtrącać do woli a tobie nic do tego. Jak ci się nie podoba to załóż swoje
              > własne forum.

              Oj Stefek, powołujesz sie na Poppera i Russella a jednocześnie sam sobie
              przeczysz w pierwszym zdaniu. Wstyd...!

              No chyba, że to miał być taki żart w hołdzie dla russellowskich paradoksów? :)))

              • maxim100 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 17:37
                A ja uwaźam, że ta dyskusja jest jałowa.
            • rudyrlis Re: Stefekmały wybacz 22.01.07, 17:45
              ale czuje do ciebie antypatie i tego nic nie zmieni.
              Zaglądam tu rzadko czytam kilku autorów,choćbym i rok hossy siedział na
              krótkich,nie kupił żadnej akcji przez całą hosse to nie napisał bym takich słów
              jak ty:
              " Re: Ale jutro rzeź na Energopolu.
              Autor: stefekmaly
              Data: 22.12.06, 19:16

              I co ? Umoczyło się co nieco ?
              Ja nie żałuję tych co stracili na tej spółce. To byli tobie podobni napaleni
              głupole jakich wiele na giełdzie. Sami sobie jesteście winni, że wierzycie we
              wszystko co napiszą w gazetach lub powie zarząd.
              Tak patrzę sobie z boku i dziwię się tej bezgranicznej naiwności.
              Ale kupuj dalej tą spółkę.
              • stefekmaly Re: Stefekmały wybacz 22.01.07, 20:34
                Bo ja w przeciwieństwie do ciebie piszę co myślę i bez żadnych upiększeń. Dla
                mnie ci, którzy kupowali tą spółkę zrobili błąd - typowa ludzka nieokiełznana
                chciwość. I za to zapłacili. Ja ich nie żałuję i o tym napisałem. Może się
                czegoś nauczą na przyszłość.
                A ty jak chcesz współczuć to proszę bardzo - tyle, że nie sądzę, że im w ten
                sposób pomozesz. A co do twojej antypatii do mnie - to już twój problem. Mnie
                wisi czy ktoś mnie lubi czy nie.
    • spector1 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 18:41
      Kazdy kto czytal ksiazki Jack.D.Schwager'a

      1. Market Wizards: Interviews with Top Traders
      www.amazon.com/Market-Wizards-Interviews-Top-Traders/dp/0887306101
      2.The New Market Wizards: Conversations with America's Top Traders
      www.amazon.com/New-Market-Wizards-Conversations-Americas/dp/0887306675
      wie,ze najlepsi na swiecie zarabiaja na gieldzie poslugujac sie roznymi
      metodami.
      Jedni sa fanatykami AT, inni biora pod uwage jedynie Fundamentals.

      Cos musza oni miec wspolnego co zapewnia im sukces.
      Tym wspolnym mianownikiem jest chyba cash management.
      Dlatego dyskusja zwolennikow i lub zagorzalyych krytykow np.Elliot Wave Theory
      nic tutaj nie wnosi.
      W koncu liczy sie jedynie koncowy efekt - zysk.

      Nawet najlepsi na swiecie maja czasami wpadki.
      Tak bylo w 1997r z Victorem Niederhoffer'em, ktory byl nr.# 1 na swiecie jako
      Hedge Fund Manager.
      www.dailyspeculations.com/wordpress/?page_id=2
      Warto przeczytac jego ksiazki,ktore nie opisuja zadnego systemu lecz doskonale
      pokazuja psychologiczna strone takiego zawodowca w akcji.

      1.Practical Speculation
      2.The Education of a Speculator

      Spector






    • harryportier Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:-) 22.01.07, 20:40
      Jestem lekko zaskoczony tym, co się tu powyżej zaczęło dziać. Z jednej strony
      podziękowania za sukcesy inwestycyjne (tak, jakby to była moja zasługa a nie
      Wasza decyzja...); z drugiej Teoria Fal Elliotta odsądzana jest od czci i wiary
      (argumenty poproszę, Stefekmały- nazwanie tego pseudoteorią to trochę za
      mało!),a pośrednio i mnie za stosowanie tejże i publikowanie wniosków tu na
      Forum.
      Znaczy się jestem kontrowersyjny i moje metody także :-)

      Zacznę od popierających mnie.
      To miło, że blc111 twierdzi, że dzięki mnie zarobił (takie sympatyczne
      łechtanie mojego ego). Ale z tego typu radami jest pewien szkopuł. Każdy, kto
      pisze tego typu prognozy prędzej czy poźniej straszliwie się pomyli - nie ma
      siły. Także i ja kiedyś palnę totalne głupstwo.
      Mam już trochę doświadczenia na rynku i umiem poznać odpowiednio wcześnie
      [czyli zanim stracę całą kasę :-))), o co na rynkach futures'ów niezwykle
      łatwo], że się pomyliłem. Stosuję też systemy ochrony posiadanego kapitału
      niezależne od subiektywnych odczuć i chyba tylko dlatego od prawie 8 lat nadal
      jestem na rynkach pochodnych.
      Ci, którzy mnie czytają i podejmują na tej podstawie jakieś decyzje
      inwestycyjne powinni być świadomi tego, że jestem omylny.Ze swej strony mogę
      tylko obiecać, że z chwilą gdy zorientuję się w popełnionej pomyłce,
      natychmiast o tym napiszę na Forum, ale wiem, ze dla wielu to może już być za
      późno. Ja potrafię się zabezpieczać przed ryzykiem mojej pomyłki, co do Was to
      zapewne jest rozmaicie - jedni znają sposoby ochrony kapitału, inni nie.

      Dlatego absolutnie każdemu inwestorowi, od totalnego zielonego amatora po
      starego wyjadacza zalecam nauczenie się trudnej sztuki zarządzania pieniędzmi i
      ryzykiem tak, by zabezpieczyć się na wszelkie okazje [także na mój błąd :-))]!

      Początek nauki tej trudnej sztuki można zrobić tutaj (cały rozdział strategie
      trzeba przeczytać):
      bossa.pl/edukacja/strategie/
      ale to jest zaledwie abecadło. Im bardziej ryzykowne instrumenty wybieramy, tym
      większą uwagę trzeba poświęcić zarządzaniu pieniędzmi i ryzykiem. To co tam
      napisano w zasadzie wystarczy nawet z lekkim naddatkiem dla inwestujących w
      TFI, jest to jednak trochę za mało dla bawiących się w akcje a zdecydowanie za
      mało dla kontraktowców!!!
      Dalej trzeba już szukać samemu.

      Przeciwników Teorii Fal Elliotta (TFE) i tak nie przekonam, ze coś w tym jest i
      szczerze mówiąc nie mam zamiaru. Mnie wystarczy świadomość, że dzięki TFE
      zarobiłem ponad 90% wszystkich pieniędzy.
      To nawet dobrze, ze są przeciwnicy TFE - naprawdę będę się bał o skuteczność
      tej metody, gdy wszyscy zaczną ją stosować :-))))
      Wiem, że TFE nie jest świętym Graalem i nigdy nie będzie takiej metody, która
      będzie nieomylna, gdyż jej powstanie będzie równoznaczne ze śmiercią rynku jako
      takiego.
      Nigdy nie stosuję wyłącznie TFE, zwłaszcza we własnym procesie inwestycyjnym.
      Czytający moje posty na pewno zorientowali się też, że często wykraczam poza
      kwestie analizy technicznej, wzbogacając ją o problemy makroekonomiczne (np.
      politykę monetarną), ale tu jestem już amatorem-samoukiem.
      Życie [czytaj - ilość wielokrotnie straconych pieniędzy :-)))))]nauczyło mnie,
      że trzeba stosować wiele różnych technik, ale najważniejsza jest obrona
      posiadanego kapitału.

      Najważniejsze, czego się nauczyłem przez te wszystkie lata, gdy zarabiałem
      naprawdę spore pieniądze i niejednokrotnie traciłem spore pieniądze opiszę
      poniżej:

      Na Giełdzie się nie zarabia - na giełdzie się przede wszystkim traci. W
      końcowym rachunku wygra nie ten, kto najwięcej zarobi, ale ten, kto najmniej
      straci!!! Strata jest nieodłącznym elementem tego procesu i trzeba wszystko
      robić tak, by była jak najmniejsza!
      Zarobek na giełdzie kiedyś się pojawi, prędzej czy później. Ale umieć ocalić
      to, co się zarobiło, to dopiero jest prawdziwa Sztuka przez duże S!!!
      Ci, którzy to potrafią, kończą jako Wielcy Inwestorzy, podziwiani przez tłumy.

      Ja zarobiłem ongiś naprawdę spore pieniądze, takie, które niejednemu z Was
      otworzyłyby oczy ze zdziwienia. Co z tego - w każdym z nas tkwią jego własne
      demony i dziś pracowicie odbudowywuję krok po kroczku to, co kiedyś miałem.
      Trafne przewidzenie przyszłego ruchu to tylko 20% sukcesu. Dyscyplina
      inwestycyjna to kolejne 30%. Umiejętność poradzenia sobie z własnymi
      słabościami robi dopiero ostateczne 100% sukcesu.

      Ja naprawdę rozumiem, przez co przechodzi wielu z Was, gdy zakupione wczoraj
      akcje dziś spadają o 40%, sam tego wielokrotnie doświadczałem - gdybyście mogli
      obejrzeć moje plecy, to jest tam sporo ran, zadanych przez rynek :-))
      Mam ndzieję, że pójdzie Wam lepiej ode mnie i zaoszczędzicie wielu moich
      błędów - po to takze tu jestem, by choć w części Was uchronić przed
      głupstwammi, ktore sam w życiu zrobiłem.

      PZDR
      • citro1 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 21:18
        Hmm
        Witam w klubie:-)
        • elamigo1 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 22:08
          To bardzo stary klub - ze strasznie drogim wpisowym.
          Dość trudno spotkać dobrego inwestora który nie otarł sie o bankructwo :-)
          pozdr
          ami
          • tom8010 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 22:28
            Jako przedstawiciel „młodych wilków” pozwolę sobie przedstawić pewne swoje
            opinie. Mam nadzieje że wiele osób z niewielkim stażem również je podziela.
            Bardzo fajnie, że piszecie na forum sensowne posty. Wasze uwagi bardzo zmuszają
            do myślenia przez co można się trochę rozwinąć. Traktuje to jako darmowe
            lekcje. Szkoda że wcześniej nie zacząłem tutaj zaglądać, bo może popełniłbym
            mniej błędów. Chociaż z drugiej strony takie lekcje dzisiaj procentują. Jednej
            rzeczy Wam bardzo zazdroszczę – doświadczenia. Zaczynaliście swoja przygodę z
            giełdą w zupełnie innych warunkach. Często się zastanawiam jak to kiedyś było?
            Przecież zlecenia składało się tylko w biurze maklerskim gdzie musiały panować
            dzikie emocje. Dzisiaj jest dużo łatwiej bo siedzi się w domu samemu przed
            kompem, a mimo to ludzie wciąż powielają te same błędy. Mam nadzieję ze nauka
            nie pójdzie w las i za jakiś czas będę mógł napisać to co Harry „....zarobiłem
            naprawdę spore pieniądze, takie, które niejednemu z Was otworzyłyby oczy ze
            zdziwienia” - czego również życzę innym

            Wielki dzięki i pozdrawiam
        • zawodowiec4 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 22:24
          Zgadza się, klub jest chyba dość spory, he, he. Ja zaliczyłem tak ze trzy
          bankructwa.
          • elamigo1 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 22:30
            Jako radę dla początkujących można zamieścić następujący tekst (nie jest odkrywczy)
            Rozpoczynając przygodę z inwestowaniem warto dokładnie określić kwotę którą się
            będzie inwestować na samym początku. Niech to będzie jednocześnie maksymalna
            straty na którą stać inwestora tak aby nie zawalić sobie życia. Musi być
            bolesna! inaczej nici z nauczki. Po jej utopieniu należy zrobić sobie rok
            przerwy od giełdy. Dopiero ppóźniej można zacząć grać o kolejną pulę. Tak
            można poczuć namiastkę bankructwa. Nie wolno zaś uzupełniać kapitału.
            • violinist4 Re: Pozwólcie, że zabiorę głos w swojej sprawie:- 22.01.07, 22:33
              nie prawda ;)

              podpisano:
              Dziecko Czerwcowego Dołka
    • wahh Re: Harry co teraz widzisz z portierni 22.01.07, 23:41
      Mam akcje niemal od początku giełdy, ale dopiero od niedawna poświęcam im czas
      także po zakupie. Zawsze dużo wysiłku poświęcałem na wytypowanie akcji do
      zakupu / 2 - 3 spółki/stosując jedno kryterium - jak najmniejsze
      prawdopodobieństwo spadku poniżej ceny zakupu. Przy spadku poniżej ceny zakupu
      o ponad 10% powtórna analiza spółki i przeważnie szybka sprzedaż. Dzięki temu
      nigdy nie miałem znaczących strat. Przez brak sprzedaży akcji po dużych
      wzrostach i dopuszczanie do powrotu do ceny zakupu oraz sprzedaż przed
      wzrostami po długiej stabilizacji kursu nie wykorzystałem natomiast bardzo
      dużej części możliwości zrealizowania zysku.
      • tut87 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 23.01.07, 20:55
        ja w swoich decyzjach inwestycyjnych poświęcem ok 10% czasu na wybur spółki do
        kupna, a 90% na sprzedaż.. pewnie całkiem odwrotnie niż większość inwestorów.
        • stefekmaly Re: Harry co teraz widzisz z portierni 23.01.07, 21:05
          Ale żeś przywalił. Nie mogę się pozbierać. Szukam po podłodze wypadniętych
          zwieraczy pękających ze śmiechu.
          • tut87 Re: Harry co teraz widzisz z portierni 24.01.07, 19:19
            chyba nie rozumiem.. mów otwarcie o co ci chodzi prześmiewco
            • tomekjot Re: Harry co teraz widzisz z portierni 26.01.07, 16:23
              Chodzi o to że jak byś poswięcił 90 proc czasu na analize przed zakupem to
              póżniej miał byś czas na przyjemniejsze rzeczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja