halo halo forum 1

22.02.07, 19:08
Okazuje się, że przenoszenie się na inne statki kosmiczne wiąże się z
testowaniem sprzętu. Do tego stopnia że ten pada....
Owszem udało mi się odpalić rakietę zwaną Linux. Nawet trzy wersje....
Niestety nawet ta do której płyta instalacyjna neoSrady oferuje sterowniki
okazuje się że to ne jest ta do której neo te sterowniki oferuje....
no cóż ... cała neo... mogłoby się pisać godzinami...

Do rzeczy.
Niewiele miałem okazji by śledzić wydarzenia na rynku. Od poniedziałku jestem
odcięty od świata. Śledzę co się dzieje z Parkietu - tego papierowego.
A DZIAŁO SIĘ BARDZO DUŻO. Szczególnie dużo możnaby napisać na temat inflacji
w usa. - ale amerykańce mają swój Prozac i swoją viagrę. Swoją - bo se mogą
kupić w aptekach . Koncerny już tak nie do końca sa ich.

W każdym bądź razie z niecierpliwością czekam na możliwość śledzenia i
opisania tego co się dzieje.
Złośliwość rzeczy martwych opóźnia mój powerót na Ziemię.
Jak już zainstalowałem system - ten właściwy czyli red hata.- to w wyniku
wielokrotnego formatowania robienia on - off; bawienia się pamięciami etc -
mój stary Dell postanowił podziękować mi za współpracę. Nawet mu się lampki
kontrolne nie świecą. ...
1. Natychmiast sprzedaje wszystkie akcje della które posiadam - JAK ON ŚMIAŁ
SIĘ ZEPSUĆ.
2. Jeśli do soboty nie uda mi się przeprowadzić skuteczniej reanimacji i
rehabilitacji - zmuszony będę kupić nowy sprzęt.
Tak więc mój "forumowy urlop" przedłuży się pewnie do poniedziałku.
po prostu krew mnie zalewa...
3. Widzę że zwały nie przegapiłem - ale we wtorek mało brakowało....
---
ten tekst piszę z kawiarenki internetowej (odebrałem część poczty)
jeszczę sprawdzę co nowego na świecie - oczywiści oprócz decyzji BoJ (no i
nic się nie stało...)
pozdr.
elamigo.
    • elamigo1 Re: haha 22.02.07, 19:20
      jak widzę co się dzieje w usa tuż po moim dorwaniu się do kompa to następnym
      razem się zastnanowię co mówię swojemu maklerowi w stanach.;-)
      ja mu mówię dell a on usłyszał sell - no i wywala wszystko jak leci. Za obsuwę
      na DJI serdecznie przepraszam. Tylko mi knf - u nie nadsyłać.
      z tego co zdążyłem zauważyć i przeczytać w parę minut - niegoźna korekta. Na
      pewno niegroźna w kontekście tego co się dzieje u nas.
      Przy ostatnich danych mamy spora szansę na trwałę oderwać się od innych rynków.
      Rządzą fundusze i powszechny optimizm naszych ciułaczy. Spekulanci giełdo-
      funduszowi są już lekko znieczuleni na zagranicę.
      Przy wynikach jakie zaserwowały banki - wig 20 znów ma szansę być modny.
      Mam nadzeję że na krótko.
      to tyle - uciekam z kawiarenki int.
      mam nadzieję że następnym razem już będę meldował stojąc jednąnogą na rynku a
      drugą na WŁASNYM kompie.
      pa
    • plessok Re: halo halo forum 1 22.02.07, 19:23
      zeby lampki kontrolne zaczely sie swiecic ,warto sprobowac wyjac baterie na
      plycie glownej,jesli nie jest nic uszkodzone to powinno zadzialac



      powodzenia w walce z kompem
      • plessok Re: halo halo forum 1 22.02.07, 19:23
        wyjac i wlozyc z powrotem,ale w miedzy czasie zalaczyc komp
    • radiotrwam uważam że najważniejszy jest modem i sterowniki 22.02.07, 20:19

      neostrada ( a właściwie to netia w wydadaniu BSA- ustawienia enkapsulacji
      TPSA , a umowa i warunki netii ).
      1.Mandriva odpala po przejściu prostego kreatora.
      2.Ubuntu odpala zaś sam !!!
      3. Najczęstszym błędem jest złe ustawienia parametrów połączenia sieciowego
      start/panel sterowania/ połączenia sieciowe/klikamy prawym klawiszem myszy
      na ikonę połączenia/ wybieramy właściwości/protokół internetowy
      TP/IP/właściwości/zaznaczyć należy uzyskaj adres IP automatycznie/uzyskaj adres
      serwera DNS automatycznie ( te dane czasami lubią się przestawiać same)
      4.sprawdzić kable i gniazdka , to też bardzo częsta przyczyna problemów
      (kabel komputer- modem powinien byc skrosowany z przeplotem - odwrócone
      przewody .Kabel gniazdko tel-modem kabel zaś bez przeplotu. Co można łatwo
      pomylić).
      5.Czasami zaś lubią się poprzestawiać hasła administratora w modemie.
      6.Ważna jest również procedura instalacji modemu ,niektóre modemy wymagają w
      momencie instalacji wyjęcia kabli z sieci i włożenia w odpowiednim momencie.
      7. Dla starszych komputerów polecane są modemy ADSL ( z wi-fi są problemy).
      8.Polecam dla neostrady modem ADSL Pentagrama ( a jeszcze lepiej modem z
      routerem Pentagram Cerberus 4 Portowy -gdyz można sobie zrobic w mieszkaniu
      mini sieć i podpiąć laptopa).
      - ja próbowałem różne modemy i te najlepiej sobie radzą z neo .Zaś na linuxie
      łączą się prościej niż na windowsie !!!.Mówię tu o mandrivie , ubuntu ( a nawet
      knoppix odpalany ze stacji CD połączył się bez trudu ,innych wersji nie
      znam.Ale podejrzewam że nie bedzie z tym również większych problemów.
      Powodzenia
      • radiotrwam drobna korekta ,,, bo mi zjadło" 22.02.07, 20:31
        U mnie jest
        neostrada ( a właściwie to netia w wydadaniu BSA- ustawienia enkapsulacji
        TPSA , a umowa i warunki netii ).
        Czyli można powiedzieć że praktycznie używam neostrady ( jedynie jest inne hasło
        - zamiast : neostrada.... / net24...)
        1.Mandriva odpala po przejściu prostego kreatora.
        2.Ubuntu odpala zaś sam !!!
        - jeśli połączenie jest uzyskiwane na windowsie to praktycznie samo wskakuje
        w linuxie
        3. Najczęstszym błędem jest złe ustawienia parametrów połączenia sieciowego
        start/panel sterowania/ połączenia sieciowe/klikamy prawym klawiszem myszy
        na ikonę połączenia/ wybieramy właściwości/protokół internetowy
        TP/IP/właściwości/zaznaczyć należy uzyskaj adres IP automatycznie/uzyskaj adres

        serwera DNS automatycznie ( te dane czasami lubią się przestawiać same)
        4.sprawdzić kable i gniazdka , to też bardzo częsta przyczyna problemów
        (kabel komputer- modem powinien byc skrosowany z przeplotem - odwrócone
        przewody .Kabel gniazdko tel-modem kabel zaś bez przeplotu. Co można łatwo
        pomylić).
        5.Czasami zaś lubią się poprzestawiać hasła administratora w modemie.
        6.Ważna jest również procedura instalacji modemu ,niektóre modemy wymagają w
        momencie instalacji wyjęcia kabli z sieci i włożenia w odpowiednim momencie.
        7. Dla starszych komputerów polecane są modemy ADSL ( z wi-fi są problemy).
        8.Polecam dla neostrady modem ADSL Pentagrama ( a jeszcze lepiej modem z
        routerem Pentagram Cerberus 4 Portowy -gdyz można sobie zrobic w mieszkaniu
        mini sieć i podpiąć laptopa).
        - ja próbowałem różne modemy i te najlepiej sobie radzą z neo .Zaś na linuxie
        łączą się prościej niż na windowsie !!!.Mówię tu o mandrivie , ubuntu ( a nawet

        knoppix odpalany ze stacji CD połączył się bez trudu ,innych wersji nie
        znam.Ale podejrzewam że nie bedzie z tym również większych problemów.
        Powodzenia.
    • prenditore Re: halo halo forum 1 22.02.07, 21:00
      Amigo pod Twoją nieobecność GTI szykuje sie do bicia rekordu na WIG20.
      Brakuje jeszcze 1,15%, ale dla nich to małe piwo, szczególnie gdy miedź i ropa
      ciągną do góry.
      Jeśli PKOBP swoimi wynikami nie zepsuje nastroju, to jutro jest szansa na nowe
      szczyty i to wbrew reszcie świata.
      • violinist4 Szósty pancerny.. 22.02.07, 21:08

        Ja Grab 1, ja Grab 1.. Amigo, czy mnie słyszysz..? Odbiór.. odbiór.. Ja Wisła,
        ja Wisła.. Amigo, czy mnie słyszysz..? Ja Wisła odbiór.. Ja Wisła odbiór, Ja na
        Bałtyku.. ;) Odbiór, odbiór..

        No, miło znowu widzieć El Torreadore vel Bear wśród mas !
        PZDR
        • elamigo1 tu pies, a właściwie misiek 23.02.07, 19:43
          Siema
          Jestem. Jak na razie trochę. Kupiłem newKompa. A właściwie oldNeu . Zabytkowy
          dell.... ale działa i ma wszystkie papiery w porządku, 4 licencje i te sprawy.
          Jednak anioły jeszcze chodzą po świecie. 200 zł.....sic! komplet. Warto czasem
          poszukać likwidatorów firm. Facet miał jeszcze do sprzedania wagon kolejowy(nie
          wyceniony, złom) i cztery biurka po 10 zł - raczej na opał....
          fart. Tego kompa używał on sam...
          no ale kilka dni przerwy będę musiał nadrobić.
          Jeszcze kilka instalek. Mam sporą pracę domową do zrobienia na poniedziałek.
          ALe już widzę (nie słyszę - jestem bez karty dźwiękowej)
          Pozdr.
          do zo ba.
          ami
          • siurak20 Re: tu pies, a właściwie misiek 23.02.07, 19:48
            widzisz Amigo tak sie koncza przygody z linuksem... :)
          • rudyrlis A jaki masz system? 23.02.07, 21:18
            • rudyrlis Re: A jaki masz system? 23.02.07, 21:20
              Tylko nie mow ze jedziesz na windzie.Bo to byłby juz absurd.
              haha.
              • elamigo1 Re: A jaki masz system? 23.02.07, 21:36
                Przyznaję bez bicia. Winda. Zostawiłem sobie większą część dysku na partycję
                linuksową - muszę mu poświęcić więcej czasu.
                Niestety w trakcie operacji mój komp się zbuntował. Okazało się że zaczęła
                szwankować płyta główna. Najpierw dostała świra. Później padła.
                Po zainstalowaniu linuksów: Knoppix; Debian; w końcu red hat.- nie udało mi się
                przebrnąć przez skonfigurowanie połączenia z netem - domyślne neostradowe jest
                pod mandraka - którego nie mam. Pod red hata niby jest , ale go nie ma (dla
                niewtajemniczonych obłożonych ylko wagonem literatury. Bez dostępu do neta
                trudno sobie było poradzić. Czyli by zainstalować pierwszy raz linuksa
                wswkazane jest posiadanie dostępu do neta w czaseie instalacji.
                Tego po sformatowaniu nie miałem a żaden system nie chciał mi się wgrać. Tylko
                linuś. Teraz już wiem że to były problemy z bootsektorem twardziela. teraz...
                Człowiek się uczy całe życie...
                Na Linuksa się będę przestawiał stopniowo. Dzięki sposobowi w który kupiłem
                kompa mam czas. Krok po kroku będe sie przestawiał. Sporo się dowiedziałem na
                temat linuksa i zachęciło mnie to . Jednyne czego się właściwie nie da uniknąć
                to nauczenie się pracy z pieprz..... shellami. Trochę kiedyś pisałem
                prościutkich programików więc myślę że dam sobier raadę.
                DZISIAJ KOMENTARZA NIE BĘDZIE.
                nie miałem czasu na sledzenie co się dzieje - pisałbym bzdety.
                popatrzę poczytam i coś mi zabłyśnie w łepetynie to napiszę.Na razie się cięszę
                ze w trakcie tych kilku dni moje calle dały zarobić więcej niż staciły puty.
                to tyle na dzisiaj.
                pozdr.
                ----------
                Niniejszy tekst jest wyłącznie wyrazem poglądów autora i nie powinno się go
                interpretować jako jakąkolwiek formę rekomendacji inwestycyjnej.
                • rudyrlis Re: A jaki masz system? 23.02.07, 22:09
                  Jesli masz drugi komp to i z pewnoscia posiadasz drugi dysk.
                  Ja swoja przygode z linuksem rozpoczalem bardzo prosto,przede wszystkim nie
                  odcialem sobie drogi odwrotu,to jest.
                  Przede wszystkim kupilem kieszen a dla wygody nawet dwie.Posiadam dwa dyski
                  jeden duzy z winda i drugio maly 40gb dla linuxa.
                  W ten spodob moge korzystac i uczyc sie linuxa a zawsze jak potrzebuje cos
                  trdnijeszego czy inne przypadki to wstawiam dysk z windowsem i zero problemów.
                  Owszem mozna tez miec jeden dysk i dwa systemy,ale to juz tez nie raz
                  przerabialem i taki uklad jednak stwarzał czesto problemy w najmniej odpowiednim
                  momencie.
                  Natomiast majac dwa rozne dyski dla dwóch roznych sytemow moge robic dowolne
                  operacje z dyskiem pod winda bez obawy ze strce dane z systemu linux i na odwrot.

                • radiotrwam Re: A jaki masz system? 24.02.07, 00:12

                  >>Po zainstalowaniu linuksów: Knoppix; Debian; w końcu red hat.- nie udało mi
                  się
                  przebrnąć przez skonfigurowanie połączenia z netem - domyślne neostradowe jest
                  pod mandraka - którego nie mam....<<

                  Zostaw to badziewie !!!
                  Jak ma byc mandrake to polecam w wersji mandriva.
                  Połączysz się prostym kreatorem połączenia.Mandriva jest najsypatyczniejsza
                  dla nowego użytkownika linuxa.
                  Ewentualnie polecam ubuntu .Tam połączysz sie z automatu .
                  Mandrivę możesz ściągnąć legalnie z z netu www.mandriva.pl.
                  Zaś z ubuntu mam kilka oryginalnych płytek.Nie widzę sprawy by podesłać jak
                  podasz ,,na gazetę " adres do wysyłki.
                  Powodzenia
                  • radiotrwam drobna poprawka 24.02.07, 00:24
                    na www.mandriva.pl
                    życzą sobie teraz 139 z
                    - na allegro można kupić megazestawy instelacyjne za kilka-kilkanaście zeta
                    • rudyrlis Re: drobna poprawka 24.02.07, 00:36
                      Bł ad.Pozycja na tej stronie i na Allegro to sa dwie całkiem inne rzeczy.Na
                      alegro madrivy od 5zł do 25zł sa to wersje free tylko majace wiecej czy mniej
                      softu.Natomiast na tej stronie strefy podana wersja za 139zł jest to wersja
                      komercyjna z emolatorami windy, i innymi bajerami,sterownikami itp.
                      Ale na tej stronie o ile sie nie myle to tez powinny byc linki do darmowej
                      mandriwy,a jesli nie ma to na pewno beda podane na forum tej strony.
                      • radiotrwam Re: drobna poprawka 24.02.07, 00:56
                        moze i prawda gdyż ja posiadam pełną wersję zarejestrowaną kupiona razem z
                        komputerem i mam dostęp do softu .
                        -ale kolega kupił zestaw 10 płyt na których jest bardzo duzo rzeczy z wersji
                        profesjonal , a nawet wiecej z pozycji narzedzia i gry.
                        Ale ogólnie dla linuxa dosyć łatwo cos znaleźć interesujacego.
                        Problemem są programy dla analizy technicznej w wersji typowo linuxowej jest
                        kilka pozycji ale nieco archaicznych.Amibrokera da się uruchomić , metastock
                        nie próbowałem
                      • siurak20 Re: drobna poprawka 24.02.07, 00:58
                        ehhh chlop ma juz pewnie calkowity mlyn w glowie od tych linuksow :) dajcie mu
                        spokoj niech sie zajmie gielda :)
                        Ja polecam na poczatek ubuntu, ale prawda taka ze kazda dystrybucja jest dobra
                        na poczatek jesli ma sie dodatkowo partycje z windowsem. Bez windowsa
                        natychmiastowa przesiadka jest prawie niemozliwa, nawet na madrivie czy
                        czymkolwiek windowsopodobnym.
                        Samo srodowisko graficzne to niestety za malo zeby udawac windowsa, i predzej
                        czy pozniej pojawi sie koniecznosc poznania komend i zasady dzialania systemu.

                        Tak wiec pracuj sobie Amigo spokojnie, zostaw windowsa i poznawaj lina po
                        kawalku. Dystrybucja obojetnie ktora, a co do neostraty to google i fora
                        linuxowe, jest tam pelno opisow jak skonfigurowac neomodemy.
                        • elamigo1 dzięki chłopaki za dobre słowo 24.02.07, 11:01
                          Dzięki za dobre słowo i rady. Na razie muszę zająć się giełdą. Nie dość, że nie
                          pisałem na forum to jeszcze mam zaległości w pisaniu innych rzeczy. Dwa - trzy
                          dni ostrego klepania w klawisze , to akurat mały problem, no i grzebania w
                          zakamarkach mózgownicy tzw "koncepcji" by to wszysko zgrabnie wyglądało.
                          Do Linusia wrócę za kilka dni. Najpierw spędzę tydzień na forach linuksowych
                          oraz na stronkach dedykowanych temu systemowi. Widzę, że nie wolno wchodzić do
                          linusia z marszu. Zostawię sobie windę. Przynajmniej na razie...
                          ----
                          RYNEK:
                          Bardzo dobre wyniki banków, a nawet ostry wzrost cen surowców nie popchnął wigu
                          20 na nowe rekordy. Trundo się temu dziwić skoro w USA ludziska stracili trochę
                          animuszu. Właściwie nie mają innych powodów do niepokoju niż tydzień temu.
                          Obniżania sie prognoz zysku można się było spodziewać. Zagrożenie inflacyjne
                          nie jest nowością. Ropa nie przeszkadzała we wzrostach jeszcze jakiś czas temu.
                          Jest zmiana nastroju. Jednyne co ratuje sytuację sa fuzje i przejęcia.
                          Jenak najważniejszym elementem układanki w USA jest brak wiary w spadki.
                          Pozwalają się umacniać kursom spółek - obecna korekta jest dość łagodna i
                          wynika raczej z niezdecydowania.
                          Trochę inaczej się ma nasz rynek. Kusrami rządzą niepodzielnie fundusze
                          inwestycyjne. Drobnica ma wpływ na mniejsze spółki.
                          Duzi gracze nie są zainteresowani spadkami. Z drugiej strony zarządzający stoją
                          przed poważnym dylematem: jak nie być ostatnim w wyprzedawaniu?
                          Wiadomo że fundusze zachowują się stadnie. Duży fundusz ma kłopot by zrobić
                          dystrybucję dowolnego papieru - zaraz znajduje naśladowników w mniejszych.
                          Co zmniejsza atrakcyjność ceny po której można zrobić dystrybucję.
                          Tak więc oni czekają na to co pokaże rynek. Wszysy zdją się wiedzieć że musi
                          nadejść spora korekta. Moim zdaniem świadczą o tym nie tylko deklaracje
                          zarządów ale i również brak chęci do zakupów po publikacjach wyników i
                          ostatnich danych dotyczących kondycji gospodarki. Jeszcze do niedawna taka
                          atmosfera była wykorzystywana do pompowania balonów. Już nie.

                          Zasadniczą kwestią pozostaje tło do dalszych wzrostów. Co może wpłynąć na
                          przełamanie szcztytów i pchnięcie indeksów na nowe terrytoria? Jeśli nie
                          zrobiła tego sytuacja surowcowa, nie zrobiły tego wyniki banków ani dane makro
                          ani prognozy wzrostu rządu i ocena europejska, CO DO CHOLERY JEST W STANIE
                          PCHNĄĆ INDEKSY PONAD SZCZYTY?
                          po dłuższym szukaniu ja się przymierzam do realizacji zysku na opcji call i
                          zachowuje puta, choć nie ma zbyt wielu szans na wejście w ATM (na wykresie
                          przygotowanym przez rrj opcja put narzec 2900 prawie nie ma szans na
                          realizację z zyskiem zaś call 3700 (taką parę właśnie posiadam) ma prawie 10%
                          Nie widzę nastroju do wzrostów.
                          Zobaczymy w przyszłym tygoniu
                          • poszi Sytuacja w USA 24.02.07, 16:21
                            > 20 na nowe rekordy. Trundo się temu dziwić skoro w USA ludziska stracili trochę
                            >
                            > animuszu. Właściwie nie mają innych powodów do niepokoju niż tydzień temu.
                            > Obniżania sie prognoz zysku można się było spodziewać. Zagrożenie inflacyjne
                            > nie jest nowością. Ropa nie przeszkadzała we wzrostach jeszcze jakiś czas temu.
                            > Jest zmiana nastroju. Jednyne co ratuje sytuację sa fuzje i przejęcia.
                            > Jenak najważniejszym elementem układanki w USA jest brak wiary w spadki.
                            > Pozwalają się umacniać kursom spółek - obecna korekta jest dość łagodna i
                            > wynika raczej z niezdecydowania.

                            Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem, ale jest w USA dużo więcej powodów do
                            niepokoju niz tydzień temu. Chodzi o subprime lenders. W zeszłym tygodniu New
                            Century to mógł być "wypadek przy pracy". Ale teraz doszła Novastar i inne
                            firmy. Pod koniec tygodnia spadły nawet wielkie banki inwestycyjne, bo rynek
                            mimo gadki oficjelów, źe problem dotyczy tylko subprime, przestaje w to wierzyć.
                            Ba, nawet Moody's zjechał w ciągu paru dni z $73 do $67.5. Pojawiło się kilka
                            naprawdę alarmujących artykułow tradycyjnych mediach. Rzadko można przeczytac w
                            Bloombergu, że cos "zjeżdża do zera":

                            www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=avTR8S7Yr5Kw&refer=home
                            Ten artykuł zresztą jest nieaktualny, bo w piątek credit-default swaps zaliczyły
                            rekordy i, co niesamowite, na wszystkich bez wyjatku seriach i transzach.

                            www.markit.com/information/affiliations/abx.html
                            Subprime lenders już zacieśniaja kryteria kredytowe lub/i podnosza stopy.
                            To zupełnie podminuje szanse na uratowanie rynku nieruchomości na wiosnę.
                            • elamigo1 Re: Sytuacja w USA 24.02.07, 18:13
                              I masz rację i jej nie masz.
                              Owszem obciąża to banki które mają portfel kredytów hipotecznych. Owszem
                              pogorszy się sytuacja słabych kredytobiorców.
                              Może to mieć wpływ na ceny nieruchomości.
                              Problem polega na tym, że kryzys nieruchomościowy już został uznany za
                              przebrzmiały. Inwestorzy na rynku akcji uważają że jest w cenach. UWAŻAJĄ a
                              JEST - czyni wielką różnicę.
                              Chwila paniki była na samym początku problemu - jakiś miesiąc temu. Teraz
                              napływają informację z kolejnych firm. Niebawej poznamy indeks cen
                              nieruchomości. Ten odnosić się będzie do poprzenidego miesiąca!!! zanim
                              opublikują następny to sytuacja w branży może ulec zmianie.
                              Zauważ jeszcze kto to taki ten subprime lender. Te bankructwa bardziej walą w
                              konsumpcję na krechę niż w rynek nieruchomości.
                              W anglii lawinowo rośnie ilość defaultów od trzech miesięcy . I nic...
                              To czy rynek nieruchomości zostanie uratowany czy nie tylko w niewielkim
                              stopniu zależy od tego sektora banków . Jendak czynników które mogą zmienić
                              obraz jest wiele.
                              Dla mnie rynek nieruchomości w usa jest nie do uratowania nawet bez czynnika
                              złych kredytów. Te bardziej obciążają banki które muszą tworzyć rezerwy niż sam
                              rynek nieruchomości. Rynek nieruchomości zależny jest ciut bardziej od stopy
                              procentowej oraz w obecnej chwili przede wszystkim od poziomu optymizmu. Jeśli
                              jankes uwierzy że czeka go kilka chudych lat to ograniczy konsumpcję i nie kupi
                              domu. To może wywołać zwałę - bessę. Jeśli będą utwierdzani w przekonaniu że
                              będzie dobrze to nie wstrzymają konsumpcji ani nie powstrzymają się przed
                              kupnem domu. Gdyby rynek nieruchomości był w potrzasku to inaczej zachowywała
                              by się cena miedzi. Owszem nie jest dobrze. Ja wiem że jest źle. Ty wiesz że
                              jest źle. Ale oni tego nie wiedzą i od tego nie wiedzenia może się im zrobić
                              dobrze. Pamiętaj że ceny aktywów (domów akcji etc ) to głównie psychologia a
                              nie wartość. Nawet ceny surowców do budowy domu - takiej miedzi na przykład -
                              to kwestia psychologii funduszy hedge i hadlarzy miedzią a nie rzeczywistych
                              kosztów. Popyt i podaz ma znacznie drugorzędne i dopiero w długim terminie ceny
                              oddają relację pomiędzy popytem odbiorcy końcowego a podażą producenta.
                              Pomiędzy jest ogromna ilość kontraktów na surowiec - ich wartość nijak sie ma
                              do wartości samego surowca. Podobnie z akcjami etc. Ich wycena jest taka tylko
                              dlatego, że ludzie wierzą w to że w przyszłości ktoś odkupi od nich te akcje po
                              wyższej cenie.
                              Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Na razie przeczytałem komentarze -
                              bloomberga też, ale ważniejsze są portale prasowe, marketwatch, etc. SZUKAJ
                              NASTROJU. Nastrój niest nijaki. Paniki nie ma. Pisze się o zasłużonej korekcie
                              która powinna być wykorzystywana do dalszego kupowania akcji. Tyle przynajmniej
                              niektórzy anale.
                              Zbyt długo trwało straszenie inflacją bo ropa, bo nieruchomości etc - i nic się
                              nie stało. Ludziska się uodpornili. Cos musi ich pierwalnąć w łepetynę lub w
                              wiżowiec jakiś co by się obudzili. Jak na razie mamy tyle gotówki na rynku że
                              nie wiadomo jak ją przerobić.
                              Czy tobie nie pchają się drzwiami i oknami ludzie którzy mówią: kup - kredyt
                              darmo; karta kredytowa gratis; kup hałupę na krechę to zarobisz. Ostanio się
                              spotkałem z hasełkiem że przy takich stopach procentowych powstrzymanie się od
                              wzięcia kredytu to idiotyzm.
                              Zobaczymy - podnieśli w Japonii. Mają podnieść w eurolandzie. W stanach też
                              podniesą - jak im dolar będzie taniał to inflacja wyrażona w towarach
                              importowanych będzie im rosła. To cena która się płaci za uzależnienie się od
                              Chin.

                              prędzej czy później....
                              • poszi Re: Sytuacja w USA 24.02.07, 19:35
                                > Problem polega na tym, że kryzys nieruchomościowy już został uznany za
                                > przebrzmiały. Inwestorzy na rynku akcji uważają że jest w cenach. UWAŻAJĄ a
                                > JEST - czyni wielką różnicę.

                                Wliczony w cenę jest "soft landing". Rynek dał popalić deweloperom w zeszłym
                                roku, ale od jesieni odrobili część strat, bo rynek uznał, że "najgorsze za
                                nami". Że owszem pewne problemy będą, ale wyłącznie przejściowe i że poza tym
                                problemy nie wyjda poza budownictwo. Teraz, gdy doszły problemy z subprime
                                lenders, wielu ochoczo zapewnia, że problem dotyczy tylko drobnego wycinka
                                rynku. To jest ulubiona śpiewka wszystkich, włącznie z oficjelami Fedu. Cała
                                historia dotcomów nauczyła mnie już dobrze, że wartość przewidywania przez rynek
                                przyszłych zdarzeń nie jest zbyt wielka. Rynek może być nieracjonalny nawet
                                bardzo długo ("dłużej niz możesz zachowac płynność finansowa" jak mawiał
                                Keynes), ale na dłuższą metę liczą się tylko fundamenty.

                                > Zauważ jeszcze kto to taki ten subprime lender. Te bankructwa bardziej walą w
                                > konsumpcję na krechę niż w rynek nieruchomości.

                                Walą w jedno i drugie. W nieruchomości przede wszystkim, bowiem to, że ceny
                                wzrosły w ostatnich latach tak bardzo, jest w dużej mierze zasługą kredytów na
                                lewo i prawo. Zakręcony kurek oznacza dalszy spadek popytu. I to w sytuacji,
                                kiedy podaż jest na historycznie niespotykanych poziomach. Liczba pustostanów
                                jest najwyższa w historii (nawet biorąc poprawkę na wzrost liczby ludności).

                                W konsumpcje uderzy też, bowiem szacuje się, że połowa wzrostu PKB od 2002 roku
                                w Stanach polegała na wyciąganiu pieniędzy z domów, jak z bankomatów. Prawie
                                cały ten wspaniały wzrost gospodarczy USA w za kadencji Busha to iluzja.
                                Przejedzono wzrost z przyszłości. Gierek by się tego nie powstydził :)

                                > W anglii lawinowo rośnie ilość defaultów od trzech miesięcy . I nic...

                                Przyznam, ze rynek brytyjski jest istotnie pewnym ostrzeżeniem, że nie wszystko
                                jest takie proste. Oni powinni byli się zawalić już w 2004 roku, ale tak sie nie
                                stało. Różnica w porównaniu z USA jest taka, że w UK nigdy standardy kredytowe
                                nie zaszły aż tak nisko. Poza tym w odrożnieniu od USA, budują bardzo mało, a
                                masowa imigracja wzmaga popyt na mieszkania. Jest całkiem możliwe, że to wejście
                                Polski (i innych krajów) do Unii uratowało ten rynek. Problemy kredytowe nigdy
                                nie sa problemami dopóki zastaw nie spada poniżej wartości kredytu. Ale jak to
                                powiedział Buffet "podczas odpływu okazuje się kto pływał nago.".


                                > domu. To może wywołać zwałę - bessę. Jeśli będą utwierdzani w przekonaniu że
                                > będzie dobrze to nie wstrzymają konsumpcji ani nie powstrzymają się przed
                                > kupnem domu.

                                O tak, wiele zależy od nastrojów, ale jeśli Jan Sześciopak nie dostanie kredytu,
                                to nie kupi domu. Jeśli innemu Janowi Sześciopakowi bank nie odnowi HELOCa
                                (home equity line of credit), bo jego dom nie rośnie już na wartosci, to nie
                                wyda na konsumpcje. Nie mówiac już o tym, ze widok licytacji komorniczych
                                sąsiadów nie sprzyja poprawie nastrojów.

                                > Gdyby rynek nieruchomości był w potrzasku to inaczej zachowywała
                                > by się cena miedzi.

                                Po pierwsze patrz wyżej, co sądzę o zdolności rynku do przewidywania
                                przyszłości, poziom cen najwyżej oznacza aktualną sytuację z poprawką na mgliste
                                przeczucia dotyczące przyszłości. A po drugie popyt na miedź z budownictwa ma
                                małe znaczenie. Do budowy domu zużywa się niewielkich ilości miedzi. Lepiej
                                sytuację oddaje cena drewna i ta nie wygląda najlepiej:

                                futures.tradingcharts.com/chart/LU/M
                                > Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Na razie przeczytałem komentarze -
                                > bloomberga też, ale ważniejsze są portale prasowe, marketwatch, etc. SZUKAJ
                                > NASTROJU.

                                Marketwatch też zaczyna powoli podawać niektóre takie historie.

                                www.marketwatch.com/news/story/index-subprime-mortgage-derivatives-plunges/story.aspx?guid=%7B1541743E%2D6B78%2D4A45%2D9374%2DAA59B96F9778%7D
                                Chciałbym też zauważyć, ze w odróżnieniu od fundamentów nastroje mogą się
                                zmienić w parę minut. Jeśli rynek opiera się na nastrojach, to jest to krucha
                                podstawa. Nie chcę tutaj zostac piewcą kataklizmów, bowiem nie uważam, aby to
                                było nieuchronne, ale wszyscy, którzy w obecnej sytuacji uważaja, że stop-lossy
                                załatwią im sprawe, niech pomyślą o czymś na miarę 1987 roku.
                                Jeśli ktoś nie jest zlewarowany, to coś takiego przeżyje. Ale współczułbym tym
                                zlewarowanym. Nie uwazam, że taki scenariusz jest mocno prawdopodobny, ale jest
                                możliwy. A rynek ostatnio zapomniał zupełnie, co to jest ryzyko.

                                • elamigo1 no To witam kolejnego misiamisia:-) 24.02.07, 22:40
                                  Argumenty które cytujesz są słuszne - ale nie odzwierciedlają całej sytuacji.
                                  Trącą trochę myśleniem życzeniowym. Ale nie dziwię się - mam podobne podejście:-
                                  )
                                  Rynek był odporny juz na wiele szoków. Jak przełamie linie wsparcia w 2%
                                  zapasem to powiem że się zaczęło - nie wcześniej. Inaczej można się skazać na
                                  trąbienie w fanfary zbyt wiele razy. Od prawie dwóch lat czekam na zwałę na tym
                                  rynku - była już kilka razy PRAWIE. czyni wielką różnicę. Oni są w stanie
                                  zdyskontować pozytywnie wybuch bomby atomowej w nowym jorku.
                                  Trochę więcej na temat sytuacji w usa - jak to widzę - postaram się napisać w
                                  poniedziałek.
                                  pozdr.
                                  • poszi Re: no To witam kolejnego misiamisia:-) 24.02.07, 23:14
                                    > Rynek był odporny juz na wiele szoków. Jak przełamie linie wsparcia w 2%
                                    > zapasem to powiem że się zaczęło - nie wcześniej. Inaczej można się skazać na
                                    > trąbienie w fanfary zbyt wiele razy.

                                    O tak. Potem można się chwalić, że się doskonale przewidziało 8 z ostatnich 2
                                    krachów :)

                                    Rynek jest istotnie niesamowicie odporny. Ta odporność to jednak często efekt
                                    tego, że niektóre zjawiska, które wydawały się na gorąco niesamowicie istotne,
                                    okazują się nie mieć na dłuższa metę żadnego znaczenia. Być może te problemy z
                                    kredytami subprime to też drobiazg. Biorąc jednak pod uwagę ugólne zadłużenie po
                                    uszy, wydaje mi się, że to raczej wierzchołek góry lodowej, a nie drobiazg.

                                    > rynku - była już kilka razy PRAWIE. czyni wielką różnicę. Oni są w stanie
                                    > zdyskontować pozytywnie wybuch bomby atomowej w nowym jorku.

                                    Nowy Jork to nie, ale Waszyngtron na pewno :) Oni tu nie lubia polityków
                                    podobnie jak w Polsce.
    • wahh Re: halo halo forum 1 25.02.07, 00:03
      W dyskusji z elamigo wskazywałem kiedyś, że Stany nie są motorem koniunktury w
      wielu gałęziach gospodarki światowej. Szczególnie dotyczy to całego sektoru
      surowców i półproduktów /np stali/, gdzie decyduje dynamika wzrostu
      gospodarczego i inwestycji Chin , Indii i innych mniejszych krajów. Patrząc
      globalnie trzeba wziąć pod uwagę,że największe koncerny robią aktualnie
      świetne interesy poza USA i kupując ich akcje amerykanie biorą to pod uwagę.
      Trend gospodarczy w dłuższym okresie dla Ameryki i innych najbogatszych krajów
      nie rysuje się różowo, ale gospodarka światowa jako całość będzie
      prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat szła ostro do przodu . Globalne firmy
      będą dobrze zarabiać, a cena ich akcji bedzie szła w górę.
      • poszi Re: halo halo forum 1 25.02.07, 01:17
        > W dyskusji z elamigo wskazywałem kiedyś, że Stany nie są motorem koniunktury w
        >
        > wielu gałęziach gospodarki światowej.

        Minęły już oczywiście czasy, kiedy mówiono, ze jeśli USA złapie katar, to reszta
        świata dostaje zapalenia płuc, ale to nie znaczy, że problemy jednej z
        najważniejszych gospodarek świata nie wpłyną na inne kraje, zwłaszcza że USA są
        gigantycznym importerem.

        > Szczególnie dotyczy to całego sektoru
        > surowców i półproduktów /np stali/, gdzie decyduje dynamika wzrostu
        > gospodarczego i inwestycji Chin , Indii i innych mniejszych krajów

        Och, a myślisz że ich wzrost gospodarczy bierze się znikąd? Chiny są uzależnione
        od eksportu, szczególnie od eksportu do USA.

        > Trend gospodarczy w dłuższym okresie dla Ameryki i innych najbogatszych krajów

        Trend gospodarczy w długim terminie jest z pewnością niezagrożony. A to dlatego,
        że zdolności adaptacyjne i innowacyjne ludzkości jeszcze nie natrafiły na
        bariery. Tym niemniej w ostatnich latach nagromadziło sie tyle problemów, że w
        średnim terminie trwałość tego nasuwa wiele watpliwości. Największym problemem
        jest oderwanie się świata finansów od realnej gospodarki (jak mówią w USA Wall
        Street nie wie, co się dzieje na Main Street), objawiajaca się gigantyczn
        inflacją aktywów. Te masy pieniądza albo muszą się "odwinąć" w sposób
        deflacyjny, albo wywołać inflację CPI. Sytuacja, kiedy wysokiemu wzrostowi
        gospodarczemu towarzysza niskie stopy jest historycznie zupełnie nienormalna.
        Przez to ogromny kapitał wędruje nie do produktywnej części gospodarki, ale na
        pusta spekulację. Złe inwestycje (i w konsekwencji złe kredyty) nie raz
        doprowadziły do kryzysów.

        > nie rysuje się różowo, ale gospodarka światowa jako całość będzie
        > prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat szła ostro do przodu .

        Moim zdaniem, jeśli najpierw troche "odpocznie".

        Jeszcze jest jedno zagrożenie: antyglobalizacja. To jest drzemiący, ale
        potencjalnie poważny ruch. Społeczeństwa wielu krajów są zmęczone globalizacją.
        Powrót populizmu jest całkiem realną możliwoscią. Powodem jest narastanie
        nierówności i wzrost udziału zysku kosztem płac. Sytuacja pod tym wzgledem jako
        żywo przypomina lata dwudzieste XXw.
Pełna wersja