elamigo1
08.05.07, 21:33
Wydawało się ,że to już byczy raj. Sielanka trwała w najlepsze a tu nagle
amerykanie uznali, że chyba jest ciut drogo i zbyt długo rosło nieprzerwanie.
Trudno się dziwić, że próbowali korekty. Nie wyszła. Dla naszych graczy
okazała się niespodziewana.
Drogowców zaskakuje zima a naszych inwestorów korekta. Normalka. No i tak jak
drogowcy wywalają wszystkie pługopiaskarki na jedną ulicę w tej samej chwili
tak nasi inwestorzy postanowili w tej samej chwili wywalać papiery. Biorąc
pod uwagę obroty z dni kiedy rosło a obroty dzisiejszej „wyprzedaży” to
niewielu dało się nabrać na amerykańskie strachy. Większość trzyma. Poszła
tylko ta najbardziej płynna część portfeli.
Jak widać w ameryce niepokój trwał dość krótko. Wystarczyło że ropa znów
zdrożała by indeksy mogły ciągnąć niektóre spółki ropozależne i całe rzesze
amerykańskich łapaczy dołków. Po takiej serii wzrostów korekta na poziomie
ułamka procenta jest właściwie jak wzrost....
Tak więc scenariusz kreślony przez innych szacownych forumowiczów dojścia
indeksu Sick and Poor 500 do poziomów z których bliżej do wielkości
astronomicznych niż ziemskich – jest całkiem realne... Tym bardziej że
wszyscy spodziewają się korekty i są ostrożni. Fed swoim sposobem nie powie
nic co by można jasno zinterpretować i to powinno wystarczyć by indeksy znów
ruszyły na północ.
Może jeszcze nie jutro- cień fedu przesłania słońce które sprawia że rośnie
bycza trawka.
Równie dobrze inwestorzy mogą uznać że dzisiejsze wydarzenia to była korekta
wychładzająca wskaźniki. Kto wie? Przecież nic się nie stało. Wyniki spółek
są dobre. Euro będzie w piłce – choć niektórzy woleliby w walucie – jest
gites.
No i co wy na to?
ami