elamigo1
23.10.07, 22:08
Bykom udało się w końcu zdyskontować wybory. Dosyć sprzyjająca
atmosfera globalna pozwoliła na mocne szarpnięcie do góry. Na
dodatek obroty były niczego sobie.
Dobry nastrój wspiera zachowanie giełd w stanach – tamtejsi
inwestorzy chcą jak najszybciej zapomnieć o housing slump, a władze
co i rusz dają do zrozumienia, że biedne amerykańskie byki mogą
liczyć na wsparcie z ich strony. Paulson , czy oficjele fed robią
wszyskto by uspokoić nastroje, choć w ich wypowiedzi pobrzmiewa
wciąż nutka że nie tak łatwo będzie przezwyciężyć kryzys na rynku
kredytów hipotecznych. Inwestorzy wolą się jednak wschłuchiwać w te
części wypowiedzi które mówią (a właściwie nie mówią) o kwestiach
dalszego pogarszania się sytuacji. Więc odkładają sektor
nieruchomości na bok i wpatrują się w dobre wyniki spółek. Sielanka,
choć bez euforii. Co bardziej zatwardziale niedźwiedzie będą
twierdzić że to zaledwie 50% zniesienia poprzedniego ruchu
spadkowego (świecy)....
W polszie, przy sporej obecności „arbitrażystów” , celowo w
cudzysłowie, trudno wyrokować czy i kiedy zmieni im się humor.
Szerokość rynku, lepsza niż wczoraj, wciąż pozostawia wiele do
życzenia. Zdaje się że kupują BO MUSZOM , więc pada na papiery które
w razie co można łatwo opchnąć, a na dodatek można na nie wystawić
krótkiego kontrakta – co by robić dystrybucję bez szarpania rynkiem.
Po takim wzroście, aktualnie obowiązujący kierunek to w górę, i nie
ma co dyskutować z trendem. A może to fala konwersji powyborczej
pchnęła nasze fundi do zakupów. Jestem zwolennikiem tej tezy. W
takim wypadku jutro powinniśmy mieć drugą część tej fali – nie
wszyskie fundusze konwertują tego samego dnia, a większość
fundinwestorów składa zlecenia w godzinach forsujących zajmowanie
pozycji / wycenę z następnego dnia po zleceniu.
ami