zawodowiec4
18.01.08, 13:23
W tej całej bardzo rozemocjonowanej dyskusji na temat zachowań giełd
światowych chciałbym wnieść trochę zimniejszego spojrzenia. Po
prostu fakty a nie wieszczenia, rysowanie kresek i rzucanie
kolejnych poziomów spadku. I tak, co do usa to:
- wskaźnik nyse bullish percent pokazuje, że ilość byków jest
obecnie mniejsza niz podczas dna bessy w 2002 roku
- podobne wskazania są, jeśli chodzi o stosunek liczby spółek
osiągających roczne minima do spółek osiągających roczne maxima
- stosunek liczby otwieranych opcji sprzedaży do liczby otwieranych
opcji kupna jest przy maksimach - znakomita większość graczy
obstawia spadki kupując opcje sprzedaży (to nie jest raczej smart
money)
- wskaźniki sentymentu (m.in. american investors association) są na
bardzo niskich poziomach - przewaga misiów jest przygniatająca
- niejaki stiglitz pisze o nieuchronnym krachu gospodarki światowej
i giełd (o gościu z brodą szkoda pisać - cały czas psuje rynek - to
poważny czynnik ryzyka te głąby od kroplówki z fedu)
Nie wiem jak wy ale ja nie widzę w takiej sytuacji szans na kolejną
falę spadkową w usa (a szczególnie krach). Co więcej, odbicie nie
będzie kosmetyczne ale raczej mocne i zdziwi większość. Problem jest
tylko kiedy to nastąpi i jak długo będzie trwało, czy np. nie bedzie
przedtem jakiejś dłuzszej konsolidacji albo wybicia w górę a potem
konsolidacji i znowu w górę. To w perspektywie kilku miesięcy mój
scenariusz roboczy aczkolwiek nie przywiązuję do tego większej wagi
bo rynek rozegra to jak sam będzie chciał (ja to będę widział). W
tej fazie ważne jest aby w pewnym momencie nastąpiło zmniejszenie
zmienności rynku jako podłoża dla wzrostów. Proponuję też patrzeć na
układ fal - to prosta sprawa ale często zapominana: jak są wzrosty
to korekty powinny trwać krócej niż wzrost (cecha impulsu). Dopóki
to się nie odmieni (teraz jest odwrotnie bo mamy falę spadkową) to
nie będzie mozna mówić o wzrostach.
Czyli: to po zachowaniu rynku poznacie gdzie jesteście a nie
komentarzach gazet, anali itp. Tyle, że aby to widzieć to trzeba
odstawic emocje na bok.
Co do polski to pójdziemy za usa tyle, że zmnienność może być
większa. I nie liczmy na TFI jako gwaranty stabilności - wręcz
odwrotnie - to dodatkowy czynnik ryzyka.