Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie?

02.03.08, 10:36
Witam.

Mam bardzo podstawowe pytanie. Czy teraz, gdy jest bessa, to w
dalszym ciągu gracie na giełdzie licząc, że za chwilę się odbije?

Ja sam nie ma dużego doświadczenia z giełdą, jestem, jak to
nazywacie, "dzieckiem hossy" i "leszczem". W 2005 kupiłem fundusz
inwestycyjny akcji, w grudniu 2007 po spadkach go sprzedałem. Sporo
straciłem w drugiej połowie 2007 ale i tak ostatecznie jestem na
całkiem niezłym plusie.

Teraz dopóki nie zrobi się wyrażna hossa conajmniej przez kilka
miesięcy nie mam zamiaru wracać na giełdę. Trzyam na lokacie i
patrzę jak indeksy spadają.

A czy wy macie tak, że odkąd zaczęliście inwestować w akcje 2,5 lub
10 lat temu to robicie to bez przerwy? Czy też macie też takie
okresy, że całkowicie wychodzicie z giełdy?

Wiem, że można też zarabiać na spadkach (jakieś kontrakty terminowe,
czy coś takiego), ale to chyba jest znacznie trudniejsze i
prawktycznie taka sama loteria jak obstawianie wyników meczy
piłkarskiich. Więc racjonalnie podczas bessy nie powinno się
uczestniczyć w giełdzie w ogóle.
    • kolo1974 Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 02.03.08, 11:58
      kazdy ma swoja strategie.ja gram na akcjach w tej chwili mam lokate w banku bo
      nie walcze z globalnym trendem.jakies drobniaki mam w paru firmach ktore poki co
      daja rade.obserwuj trendy globalne na co popyt jest ogromny tam mozna dopatrzyc
      sie jakis wskazowek.wydaje mi sie ze na hosse sie zdazy a zawczesnie nie ma
      sensu sie meczyc.
    • investor_ts Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 03.03.08, 16:54
      Ja gram bez przerwy, nigdy nie jestem poza rynkiem.

      Co do kontraktów to myślę, że "trudność" jest porównywalna z
      akcjami, z tą różnicą że mamy do czynienia z dźwignią.

      Powodzenia!
    • alta-3 Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 04.03.08, 12:07
      Co do treści pytania - ja osobiście zacząłem inwestować ok 2 lata temu i nie miałem w ogóle okresów, w których to nie miałbym kapitału na giełdzie. Obecnie inwestuję w parasolu Uniona, dokonałem konwersji w obligacje i pieniżne.
      Pozdrawiam
    • rand.maus Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 05.03.08, 11:58
      Wychodzić z giełdy i przestać grać na giełdzie to dwie rzeczy, które
      nie są tożsame. Można przestać grać i zostawić sobie duży pakiet
      akcji zbywalnych na giełdzie. Ktoś przestał grać, a nie wyszedł z
      giełdy. To oczywiste.

      Co więcej - może też być odwrotnie. Można w danym momencie grać w
      ten sposób, że wyjdzie się ze wszystkich akcji z myślą o szybkim
      wejściu z powrotem. Ja tak miałem w drugiej połowie lutego. Uznałem,
      że ceny są zbyt wysokie, pójdą w dół i w związku z tym gdzieś tak
      przez dwa dni nie miałem żadnej akcji. Po czym pod sam koniec lutego
      zacząłem kupować i chcę kupować jeszcze.

      Muszę jednak powiedzieć, że gdybym miał więcej kasy, to nie
      pozbywałbym sie całości odpowiednio większych pozycji. Generalnie
      uważam, że prawie zawsze warto mieć jakiś pakiet, jedynie mocno
      okrojony, jeśli ktoś stanowczo dopatruje się nadchodzącej zniżki.

      Z punktu widzenia kogoś pchającego kasę w fudusze akcyjne różnica
      między hossą a bessą jest znacznie bardziej kłopotliwa niż w
      przypadku kogoś, kto pcha kasę w akcje konkretnych spółek.

      Nie mam ochoty grać na instrumentach pochodnych, ale nie jest to
      loteria. Z tego co napisałem jasno wynika, ze mógłbym grać na spadki
      wig20 w drugiej połowie lutego. Nie robię tego i nie zamierzam, ale
      nie jest to loteria. Obstawiam zdarzenia z dziedziny piłki nożnej. I
      bynajmniej nie wygrałem wczoraj na loterii. Nie dotykam żadnych
      zakładów z innych dyscyplin sportu niż piłka nożna, bo się na nich
      nie znam. Znam się na piłce, więc to gram.

      Oczywiście zarówno instrumenty pochodne, jak i zakłady bukmacherskie
      wiążą się z większym stopniem ryzyka, w tym sensie są dużo
      bardziej "loteryjne" niż kupowanie papierów. Niekoniecznie jednak w
      tym sensie, że nie domagają się zastosowania określonej wiedzy. Bo
      raczej domagają się. A im bardziej ktoś zalezy od gry, tym głośniej,
      tym bardziej bezkompromisowo się domagają...
      • rand.maus Gwoli ścisłości 05.03.08, 12:08
        przez nadchodząca zniżkę w trzecim akapicie rozumiałem
        r ó w n i e ż kontynuację zniżki
    • wuli Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 05.03.08, 18:26
      Mysle, ze dobrze kombinujesz. Kiedys, pare lat temu bylem bardziej niecierpliwy.
      Po sprzedazy wracalem za jakis czas na rynek, gdyz balem sie ze przegapie
      nastepna zwyzke. Jednak czesto bylo to zbyt szybko.

      Podstawowa regula - miec swoje spojrzenie i jego sie trzymac. Jesli, jak piszesz
      masz plan czekac na wyrazna hosse, to trzymaj sie go.

      Co do instrumentow pochodnych to duzym plusem dla mnie jest to, ze mozna grac w
      dwie strony. Handel akcjami psychologicznie jest dla mnie trudniejszy. Chodzi mi
      o to, ze jesli obstawiam znizke i sprzedalem akcje w oczekiwaniu na nia, po czym
      ta znizka faktycznie nastepuje, to zdarzalo mi sie wchodzic na rynek
      przedwczesnie. Jeszcze w jej trakcie. Glownym powodem bylo to, ze na polskim
      rynku handlujac akcjami mozna zajmowac tylko dluga pozycje. Zatem po jakims
      czasie bez akcji w portfelu pieniadze zaczynaly mnie "parzyc" i zdawalao mi sie
      w trakcie kolejnych korekt wzrostowych, ze to juz na pewno poczatek hossy i
      wchodzilem przedwczesnie.

      Kontrakty pod tym wzgledem sa lepsze, bo jesli masz spojrzenie na rynek, to
      mozesz grac pod to spojrzenie. Nie jestes ograniczony tylko do hossy.

      Drugi ich plus jest taki, ze interesuje Cie tylko WIG20 (choc sa takze kontrakty
      na inne indeksy ale duzo mniej plynne wiec nie zawracam sobie nimi glowy poki
      co). Zabawa polega na tym, zeby opracowac swoj sposob gry na tym instrumencie, a
      nastepnie konsekwentnie go realizowac. Dla mnie jest to plus, gdyz grajac na
      akcjach kilkukrotnie zdarzalo mi sie, ze prawidlowo odczytywalem przyszly ruch
      rynku, jednak kupowalem papier ktory nie chcial rosnac. A to bardzo frustrujace
      uczucie. Mozna powiedziec, ze przy kontraktach masz mniej roboty, bo sledzisz
      jedynie indeks. Zas przy akcjach trzeba analizowac i indeks i akcje.

      Minusem kontraktow jest to, ze trzeba miec wieksza dyscypline. Mam na mysli to,
      ze kupujac/sprzedajac kontrakt musisz miec na rachunku tylko czesc jego
      wartosci. Jesli nastepuje duzy ruch przeciwko Tobie musisz zamknac pozycje albo
      doplacic. To wlasnie jest trudne. W przypadku akcji, mozna wyobrazic sobie kogos
      kto jak Buffett analizuje jedynie firmy i kompletnie nie dba o trend na rynku.
      Ktos taki moze co jakis czas dokupywac akcje interesujacych go spolek i nie dbac
      o to, ze ich kursy spadaja. Natomiast w przypadku kontraktow jesli zajmujesz
      pozycje dluga, a rynek spada to ciezko jest ta pozycje utrzymywac (bo trzeba
      doplacic), a jeszcze ciezej jest np. za miesiac dokupic kolejne kontrakty. Nawet
      jesli wierzysz ze WIG20 osiagnie 5000 pkt w przeciagu najblizszych 12 miesiecy.
      • wuli Re: Czy wy bez przerwy gracie na giełdzie? 05.03.08, 18:39
        Ostatnia sprawa - taka przerwa w grze o ktora pytasz jest bardzo korzystna.
        Jesli przewidujesz okres w ktorym, z takich czy innych wzgledow, ciezko bedzie
        zarobic to nie zawahaj sie wyjsc z rynku i odpoczac.
    • zablokowany2 Nie.Czasami inwestujemy w pole karne... 06.03.08, 00:54
      I taki Pepe z Realu Madryt nie zainwestował w polu karnym i Roma
      zainwestowała w awans do ćwierćfinału LM.
      Pie..nie ? Nie sądzę jeśli popatrzyć na Twoją wypowiedź...
Pełna wersja