Gość: jacek
IP: *.bh.com.pl
04.03.02, 16:09
Często bywam w lesie Kabackim, ale niestety jest w nim coraz wiecej "bydła" nie
liczącego się z polskim prawem.
Las Kabacki jest rezerwatem przyrody i cóż z tego?.
Większość właścicieli psów wchodzi na teren rezerwatu z psami bez smyczy i
kagańca, co jest w Polsce podobno wykroczeniem przeciwko prawu, zagrożonym
wysoką grzywną lub karą więzienia. Niestety oprócz tworzenia prawa trzeba je
jeszcze egzekwować, a niestety funkcjonariusze służb porządkowych chyba boją
się do lasu wchodzić, bo jeszcze nigdy ich w nim nie widziałem.
Mało tego ostatnio miałem małą przygodę ze strażą miejską. Otóż wybrałem się z
moim trzyletnim synkiem na rowerku na spacer do lasu Kabackiego. Wszedłem od
strony Nowoursynowskiej, przedzierając się przez sforę biegających bez smyczy
psów, ciągle uspokajając moje dziecko po kolejnym ataku "spokojnego" psa jak
twierdzili zgodnie właściciele, dotarłem do "parku kultury" w Powsinie i co tam
mnie spotkało?. Otóż nie wiadomo skąd pojawiło się dwóch strażników miejskich
na rowerach, żądając od mojego trzyletniego syna by zszedł z rowerka.
Na moje pytanie WHY?. Odpowiedzieli "w parku kultury jest zakaz jazdy na
rowerach". Rozumiejąc, że egzekwują przepisy grzecznie się zastosowałem, ale do
tej pory nie rozumiem dlaczego dla Straży Miejskiej Miasta Warszawy większym
zagrożeniem jest mój trzyletni synek na swoim czterokołowym rowerku, niż
gromada ludzi ze swoimi niezabezpieczonymi niebezpiecznymi psami w Lesie
Kabackim, który podobno jest rezerwatem przyrody?