Dodaj do ulubionych

To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogrod...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.12, 08:37
droga będzie zapewniała komunikację do nowych terenów za Potokiem Służewieckim (już na terenie Ursynowa), właścicielem gruntów jest m.in. Przy Grobli Development Sp. z o.o. - czy Pan Domaradzki nadal twierdzi, że będą tam tereny zielone??? Bzdura! Będzie zabudowa, a plan jest robiony dla inwestorów po drugiej stronie Potoku!!! Pan Domaradzki i jego firma DAWOS robi go za nasze pieniądze!!! Proszę porównać projekt planu dla rejonu św. Katarzyny (Ursynów).
Obserwuj wątek
        • Gość: Tirupati Re: Zazdrość Bartoszewicza IP: *.toya.net.pl 08.05.12, 09:03
          Zazdrości? Wolałbym mieszkać w takim "biedadomku" albo w klitce na gomółkowskim osiedlu niż we wspaniałych, nowych, grodzonych apartamentach. Może dzieci tych ludzi, którzy tam teraz zamieszkują zrozumieją jak bardzo to jest śmieszne i jaka wiejska mentalność temu towarzyszy (mój płot, moja miedza).
          Mamy miasta, ale w nich społeczeństwo wiejskie, ale nie ma się co dziwić, bo tradycje mieszczańskie w Warszawie odeszły wraz z Powstaniem Warszawskim. Jednak z czasem to się będzie musiało zmienić, tylko co wówczas z tą antymiejską zabudową? Ten problem pozostanie niestety na długie dziesięciolecia, tak jak bloki z wielkiej płyty w centrum, niż już nie rozumie tej idei, ale bloki stoją i stać będą.
          • Gość: mic Kontekst architektury IP: *.artcomp.waw.pl 08.05.12, 09:13
            Bardzo słusznie. Ważny jest kontekst historyczny architektury: dlaczego budowano bloki w centach miast (nie tylko po tej stronie Żelaznej Kurtyny)? Dlaczego powstał Ursynów?
            I dlaczego w latach 90. powstał boom na wygrodzone osiedla. Za kilkadziesiąt lat nasze wnuki będą to komentować: "osiedle z przełomu wieków - ludzie się grodzili, bo bali się przestępczości, która rozpanoszyła się po rewolucji".
          • observa trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osiedla... 08.05.12, 09:20
            Gość portalu: Tirupati napisał(a):

            > Zazdrości? Wolałbym mieszkać w takim "biedadomku" albo w klitce na gomółkowskim
            > osiedlu niż we wspaniałych, nowych, grodzonych apartamentach.

            ależ nikt Cię nie zmusza - mieszkaj gdzie chcesz - ale dlaczego Ty ze swojej strony próbujesz narzucić swój model innym???

            > Może dzieci tych
            > ludzi, którzy tam teraz zamieszkują zrozumieją jak bardzo to jest śmieszne i j
            > aka wiejska mentalność temu towarzyszy (mój płot, moja miedza).

            myślisz, że osiedla grodzone powstają bo ktos tęskni za płotem czy miedzą? bo moim zdaniem powstają dlatego, że ludzie maja dość żuli na klatkach, obszczanych śmietników, posprejowanych ścian, kradzieży z piwnic, chuliganerii wieczorem na ławce pod blokiem itd.

            > Mamy miasta, ale w nich społeczeństwo wiejskie, ale nie ma się co dziwić, bo tr
            > adycje mieszczańskie w Warszawie odeszły wraz z Powstaniem Warszawskim.

            widzisz, moja rodzina (zarówno od strony mamy, jak i taty) mieszka w Warszawie od I wojny i zdziwisz się pewnie, ale "tradycje mieszczańskie", o których piszesz, polegały m.in. na tym, że w kamienicy przy Puławskiej, w której mieszkali moi dziadkowie, po zmroku zamykano bramę na podwórko i kamienica stawała się wg dzisiejszych standardów "zamknięta, strzeżona, niedostepna dla obcych"...

            ja wychowałem się w zwykłym bloku z wielkiej płyty, a obecnie od paru lat mieszkam "na strzeżonym" - i jeśli będę zmieniał lokum to TYLKO na kolejne strzeżone. Blok ma ponad 5 lat i żadnego bazgroła na murze, żadnego żula na terenie, czysto, schludnie, placyk zabaw nie zniszczony, 6-latka spokojnie można wypuścić do piaskownicy i nikt go nie zaczepia, rowery i wózki stoją całą noc nieprzypięte na klatce, a jak mi się zdarzy portfela z auta zapomnieć to nie lecę w środku nocy z paniką w oczach, bo wiem że jak rano zejdę do garażu to będzie leżal jak leży...

            masz to na niegrodzonych osiedlach?

            i to jest odpowiedź na wszystkie frustracje przeciwników "grodzeń" - jak w tym mieście zrobi się bezpiecznie to i zabezpieczenia (płot dla osiedla to takie samo zabezopieczenie jak zamek dla mieszkania - masz zamki w drzwiach, prawda?) przestana być konieczne...
            • Gość: def Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: 212.160.172.* 08.05.12, 09:37
              najwyraźniej mieszkamy w takim razie w innych Warszawach, bo ja mieszkam na zwykłym osiedlu po (uwaga) prawej stronie Wisły i nie mam zasikanej klatki ani śmietnika, nie mam żuli na klatce, nie słyszałem o żadnej kradzieży z piwnicy a i pod oknem nie mam co wieczór imprezy okolicznych małolatów. ale jak ktoś mieszka w klatce to faktycznie może nie wiedzieć, że za płotem toczy się normalne życie w normalnym, bezpiecznym mieście. tak - bezpiecznym - Warszawa jest bezpieczna - ta niezagrodzona.
                • Gość: def Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: 212.160.172.* 08.05.12, 10:04
                  tak, tak - bo Warszawa to właśnie takie miejsce. mieszkałem w różnych dzielnicach po obydwu stronach Wisły, mieszkałem też w innych europejskich stolicach i Warszawa jest jednym z bezpieczniejszych miast w jakim mieszkałem. ja wiem, że wy tam za płotami musicie sobie tworzyć jakąś wirtualną przestrzeń i karmić się strachem przed zewnętrznym światem. sęk w tym, że wasze zaklinanie rzeczywistości nic nie zmieni - nie chodzi wam o bezpieczeństwo, tylko o odgrodzenie się i krzyczenie "moje" - powie wam to każdy socjolog i każdy mieszkaniec niezagrodzonej części miasta, które jest spokojne, ciche, (w miarę) czyste i przyjazne mieszkańcowi - no ale żeby to wiedzieć trzeba wyściubić nos za płot - a tego nie zrobicie bo się boicie...
                      • Gość: def Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: 212.160.172.* 08.05.12, 10:27
                        moja znajoma, które zagrodzili osiedle, chociaż się nie zgadzała postanowiła, że nie będzie płacić haraczu i nie wykupi miejsca parkingowego za płotem - i parkowała tam gdzie wcześniej, przez kilkanaście lat parkowała i nagle w magicznym sposób kilka tygodni po zbudowaniu płotu pewnej nocy jej samochód zniknął ze swojego stałego miejsca... pewnie przypadek, w kocu trzeba mieszkańcom uświadomić jak niebezpiecznie jest za płotem.
                        oczywiście już tam nie mieszka, bo nie każdemu pasuje płot i ochroniarz...
                    • Gość: def Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: 212.160.172.* 08.05.12, 10:23
                      sam pieprzysz głupoty. mieszkam w W-wie od kilkunastu lat, w międzyczasie po kilka miesięcy mieszkałem w Madrycie i Paryżu i - uwaga - nigdy na blokowisku. bo mój drogi zenku miasto to nie tylko blokowiska i zamknięte osiedla jak pewnie ci się wydaje - są też inne przestrzenie do zamieszkania. ba - są nawet bliżej centrum niż blokowiska. grodzenie to żadne rozwiązanie i nie znam nikogo, kto chciałby mieszkać w takiej klatce gdzieś "prawie w centrum tylko 15 minut jazdy od centrum pod warunkiem, że nie ma korków i ma się zieloną falę". no ale racjonalizuj dalej - może w końcu uda ci się siebie przekonać, że grodzenie się to dobry pomysł.
                    • aegis_of_heart Jak Cię nie było stać na dobre osiedle... 08.05.12, 10:30
                      Wiesz koleżko, po czym się poznaje napradroższe i lepsze mieszkania i sąsiedztwa na całym świecie?

                      Są otwarte, przyjazne, nie ma żadnych zasieków, wieżyczek, CKMów, a mimo to jest tam spokojnie i bezpiecznie.
                      Dlatego, że mieszkają tam wystarczająco zamożni i dbający o przestrzeń mieszkańcy (to nie musi być żadne nie wiadomo co, wystarczy by czynsz był płacony a przestrzeń nie dewastowana tylko szanowana).

                      Do dlatego blokowiska na np. Ursynowie tyle kosztują, choć to stare bloki dość daleko od centrum. W znanym mi bloku na Natolinie jest cicho, spokojnie, sąsiedzi mówią sobie dzień dobry, jest zieleń, jakiś mazak markerem pojawił się przelotnie raz na parę lat, dzieci mają wiele wyznaczonych punktów zabaw.

                      Grodzenia warszawskie to był fenomen rodem z Ameryki łacińskiej w Warszawie przełomu wieków. Obecnie ta moda przemija.


                      Moim zdaniem to powinien być wybór, ale pewnym kosztem - jeśli wspólnota chce się grodzić to O.K., ale wówczas powinna płacić wyższe podatki miastu - za to, że inni mieszkańcy nie mają możliwości np. skrócenia sobie drogi pieszej i muszą biegać naokoło. To jest konkretny problem i powinna być za to rekompensata.
              • Gość: ona Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.polskieradio.pl 08.05.12, 14:46
                Ja mieszkam na Bielanach i tam faktycznie są żule, zasikane klatki i rozwrzeszczane gnoje pod oknem -wrzaski do samego rana.
                Nie lubię strzeżonych osiedli ale może ktoś niech goni żuli, łobuzów i inne towarzystwo żeby człowiek w tym mieście czuł się bezpiecznie.
                Niby jest monitoring ale nikt z niego nagrań nie bierze, nie ma kary dla debili w tym mieście.
                Póki tak jest, ludzie się będą chować za murami bo tam jest cicho, czysto i rower może stać na klatce i nikt go nie ukradnie.
                U mnie na klatce nawet Wigry by 3 minut nie ustał:)
            • Gość: warszawianka Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.free.aero2.net.pl 08.05.12, 09:58
              Daj spokój - i tak nie zrozumie. To trzeba przeżyć na własnej skórze:
              - najpierw włamanie za włamaniem na "niegrodzonym" blokowisku (jak nie do mnie, to do sąsiada, jak nie do sąsiada - to do sąsiadki, nawet w biały dzień, nawet na któreś tam piętro)
              Fakt, że parę lat temu to było, ale trauma została.
              - potem spanie przez lata przy zamkniętych oknach, nawet jak jest upał do kwadratu (bo na partery włamują się "na śpiocha")
              - potem stan totalnego w..nia, telefony do straży miejskiej itd, bo pod oknami od wiosny do jesieni każdego dnia stoją osiedlowe żule i głośno piją (butelki przerzucane na ogródek, siakanie i rz.yganie tyłem do kumpli a przodem do okien bloku to inna sprawa),
              - potem kolejny powód do rwania włosów z głowy, bo świeżo odremontowaną elewację lokalne żule wyspreyowały w jakieś bazgroły,
              - kolejny problem: co prawda ławki zostały zlikwidowane, żeby żuleria nie hałasowała, ale na miejscu ławek, na trawie, coraz odważniej parkują samochody
              - domokrążcy i roznosiciele ulotek krążą po klatce do późnej nocy, nie niepokojeni, mimo domofonu,
              - wszystkie partery, a nawet spora część I pięter (i ostatnich ) jest zakratowana jak klatki w zoo ( u mnie krat nie ma, więc tym bardziej się boję),
              - w śmietnikach sikają dziwni panowie. Nawet się z tym nie kryją. śmietniki były przez chwilę zamykane na klucz, ale wtedy ktoś zepsuł cały zamek.

              Osiedle zamknięte i odgrodzone (to prawda, trochę za bardzo, niektórzy ludzie mają widać bardzo silną traumę) ale:
              - zero włamań
              - rower może stać cały dzień, a nawet po zmroku przed domem,
              - śpi się przy otwartym oknie (mało tego: nie zamyka się okien nawet wychodząc z domu)
              - jest cisza, żadnych żuli pijących tanie piwo,
              - roznosiciele ulotek i domokrążcy nie dostają się na klatkę,
              - nie giną ani samochody ani nawet felgi,
              - nie śmierdzi ze śmietników, bo nikt niczego nie podrzuca, za to wszyscy dbają o porządek
              itd, itd.

              Osiedle bliźniaków w cichej dzielnicy Wa-wy, hen, za Centrum. Nie grodzone.
              Są włamania. Rowerów nie zostawia się nawet na chwilę przed domem od strony ulicy. Bo... kradną !

              Skąd to dziwne przekonanie, że dawniej (i obecnie) spokojnie można się dostać do środka:
              - eleganckiej kamienicy w dobrej dzielnicy Paryża czy Londynu,
              - średniozamożnego domu na polskiej wsi ,

              a następnie pospacerować po podwórku, pomachać mieszkańcom, i sobie wyjść ?!

              Przecież to totalna bzdura !

              A my ? Nie jesteśmy Skandynawią. Tu wciąż są kradzieże i włamania, a ich wykrywalność jest znikoma.


              • Gość: ela Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.home.aster.pl 08.05.12, 10:04
                Żeby tylko kradzieże i włamania. My postaraliśmy się o płot i monitoring po próbie gwałtu w windzie, chuliganerii i dewastacjach na klatkach schodowych (oczywiście dzieło obcych, nikt nie dewastuje domu gdzie mieszka, najwyżej blok obok), napadach z bronią w ręku na sklepiki w bloku. Był taki okres, że z naszego garażu ukradziono 7 aut w miesiąc. Teraz takie cuda już się nie zdażają. I jak tu się nie grodzić?

                Niech mi jakiś mądraliński dorobi do tego jakąś ideologię lub zacznie doszukiwać się wśród moich przodków mieszkańców wsi. Ryknę mu śmiechem w twarz.
                • Gość: obywatel Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.bas.roche.com 08.05.12, 10:13
                  To już możesz zacząć ryczeć ze śmiechu. Nie wiem jaki okres wstecz rozważamy, ale ośmielam się postawić hipotezę, że wśród Twoich przodków (jak u każdego) da się znaleźć mieszkańca wsi...

                  W mieście jest deficyt przestrzeni, szczególnie w porównaniu z wsią (mierzony zagęszczeniem ilości osób na jednostkę powierzchni). Także reguła jest prosta - grodzić można się na wsi (no offence, nie używam wyrazu wsi pejoratywnie) bo tam jest to dużo mniej odczuwalne niż w mieście. Zresztą na wsi to płot kiedyś miał chronić raczej obejście przed zwierzętami niż innymi ludźmi...

                  "[...] nikt nie dewastuje domu gdzie mieszka, najwyżej blok obok [...]"
                  Czyli, że te wszystkie menele, o których tutaj tyle napisano, wychodzą rano ze swojego bloku, mijają po drodze znajomego z bloku na przeciwko, pozdrawiają się i idę szcz... na klatkę właśnie miniętego kolegi? Nie wiem jakie seriale oglądasz, ale lepiej przestań...
                    • Gość: obywatel Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.bas.roche.com 08.05.12, 14:44
                      Nic nie będę mówił, wystarczy się przejść, jak wyjeżdżałem w zeszłym roku to nie przypominam sobie żeby każda ściana bloku na niegrodzonym osiedlu była pomazana. Nie wiem jak na grodzonych, nie można tam wchodzić :(

                      A co do wszechobecnego grodzenia to był taki dowcip: 3 osoby, z których jedna to matematyk a jedna fizyk, dostały ileś tam metrów bieżących siatki i poproszone je, żeby ogrodziły jak największa ilość przestrzeni. Pierwsza osoba zrobiła z siatki sześcian. Matematyk kulę. A fizyk prostopadłościan i wszedł do środka. Proszę Cię, weź przykład z fizyka, zrób sobie taką klatkę i wejdź do środka. I nikt inny tam nie wejdzie, i nikt nie będzie po Tobie "bazgrał" ani Ci sikał do Twojej klatki. A i Ty nie będziesz tą klatką innym za bardzo przeszkadzać.

                      Ciekawy eksperyment byłby następujący - ogrodzić wszystko co się da (wszystkie prywatne tereny + wszystkie tereny do których są jakiekolwiek roszczenia) i zamknąć. Ciekawe jak długo zwolennicy grodzenia by wytrzymali. Moja teza jest prosta - nie można w mieście sprzedać każdego kawałka ziemi a potem uznać, że prywatny i ogrodzić. Prywatny może być grunt pod budynkiem, i na tym koniec. Może jakieś ogródki przy budynkach, ale to góra parę metrów od obrysu budynku. W środku mieszkańcy mogą sobie wprowadzać ograniczenia w dostępach na piętro, stawiać zasieki i kłaść miny. Ale poza budynkiem przestrzeń powinna należeć do wszystkich mieszkańców miasta.
              • Gość: Buncol Zrozumcie że to tylko kwestia waszych doświadczeń! IP: 79.133.195.* 08.05.12, 11:17
                Jeśli kogoś okradli albo mu coś zdemolowali to bedzie uwazał osiedla strzezone jako jedyne słuszne rozwiązanie.
                Ja z drugiej strony 20 lat mieszkałem na wrzecionie a kolejne 10 lat ba Bródnie i nigdy nie widziałem nawet awantury na podwórku a co dopiero włamiań. Dodam ze na Bródnie przy Kondratowicza nie zamykam samochodu bo wiem ze i tak nic sie nie stanie.


                Fakt faktem że obecnie panuje troche histeria pod względem bezpieczeństwa.
                Warszawa jest miastem o najniższej przestępczości w Polsce wśród dużych miast a ma jednocześnie największą liczbe grodzonych osiedli
                  • Gość: Buncol to kwestia zamożności IP: 79.133.195.* 08.05.12, 11:36
                    Wynika to nie ze strzezonych osiedli tylko zamożności społeczeństwa.
                    Pamiętam poczatek lat 90 tych wtedy kradzione było dosłownie wszystko.
                    Na ulicach kroili z czapeczek ( 8 szwów) zegarków a nawet butów. Zostawienie radia w samochodzie kończyło sie kradzieżą w jedna noc. Nawet znaczki aut były kradzione.
                    Zobacz teraz czy znasz kogoś komu ukradli w wawie radio w aucie albo włamali sie aby ukraśc telewizor z domu?
                    Nikt ci nie ukradnie też wózka czy zwykłego roweru z klatki schodowej. Bo po co jak to ma małą wartośc nawet dla warszawskiego dresiarza?

                    W innych miastach jest większa bieda to i chętnych nawet na mały zysk z kradzieży więcej.

                    Druga sprawa to Policja której w wawie na ilość mieszkańców jest niemal dwa razy wiecej niż w Krakowie czy Poznaniu
            • Gość: obywatel Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.bas.roche.com 08.05.12, 10:01
              Witam "kolegę". Ja jestem akurat w stanie wyśledzić część mojej rodziny z Warszawy do czasów zaboru rosyjskiego. Ale do meritum:

              "ależ nikt Cię nie zmusza - mieszkaj gdzie chcesz - ale dlaczego Ty ze swojej strony próbujesz narzucić swój model innym???"

              Ano dlatego, że miasto jest dla wszystkich mieszkańców a przestrzeń publiczna winna zostać publiczna. Nikt nikomu nie każe wpuszczać każdego do mieszkania, ale odgradzać ludzi od trawników, zieleni czy zamykać przejścia pomiędzy poszczególnymi lokalizacjami to właśnie jest degradacja tkanki miejskiej. Nie mam problemu z tym, jeżeli ktoś chce się grodzić bo lubi przebywać za kratami, przeszkadza mi, że płot uniemożliwia mi poruszanie się po MOIM (i wszystkich mieszkańców) mieście.

              26 lat mieszkałem w Warszawie, od Ursynowa po Wrzeciono, od Radiowa przez Śródmieście i Pragę Północ aż po Gocław i nie przypominam sobie, żebym kiedyś spotkał się z problemem "[...] żuli na klatkach, obszczanych śmietników, posprejowanych ścian, kradzieży z piwnic [...]", ale załóżmy, że problem istnieje. Naprawdę uważasz, że najlepszym sposobem na pozbycie się pijaczka z klatki to postawienie płotu i tym samym zabranie części miejskiej tkanki praktycznie WSZYSTKIM mieszkańcom ponad półtoramilionowego miasta? Przez jednego "żula"?

              Jest jedno proste i skuteczne rozwiązanie na problemy, które wymieniłeś - reagować, reagować wspólnie z sąsiadami. Grupie już paru osób żaden gó...arz nie odważy się podskoczyć. Ale niestety, w Polsce mamy znieczulicę. A płoty wprowadzają jeszcze większą znieczulicę i powodują uczucie fałszywego bezpieczeństwa. I to jest zamknięte koło patologii - jest znieczulica, to ja chcę mieszkać za kratami, dzięki czemu znieczulica będzie jeszcze większa.

              "[...] po zmroku zamykano bramę na podwórko [...]" W nocy, jednej kamienicy. Jak to porównać do 21 hektarów, które są wygrodzone i cały czas zamknięte na Mokotowie? Chyba widać różnicę...

              Mieszkałem na tak zwanym "nowym grodzonym" (pomijam pierdu pierdu dewelopera o luksusie, standardzie i zieleni, którą miałem na obrazie jak sobie na ścianie powiesiłem) i powiem tak - nigdy więcej. Przez 4 lata poznałem nazwiska niektórych sąsiadów dopiero po tym, jak wspólnota wywiesiła imienną informację kto zalega z opłatami (cóż, albo raty albo rachunki, mimo wszystko szkoda ludzi). Wymiana "uprzejmości" z sąsiadami sprowadziła się do pyskówki o miejsce parkingowe, które pomimo tego, że ogólnie dostępne dla mieszkańców (bo za bramą) to "jest jego" a w ogóle "dzisiaj przyjeżdżają znajomi i on ich wpuści i on im tutaj miejsce zarezerwował". Oczywiście zwierzątek ani roślin nie miałem bo by zdechły podczas nieobecności. Pomijam już fakt, że nawet nie wiedziałem komu kluczę mogę zostawić, to w takim patologicznym środowisku po prostu bym się bał...

              Zwrócił ktoś w ogóle uwagę, jak zabezpiecza się mieszkania na takich grodzonych osiedlach? Najgrubsze drzwi (często podwójne), najdroższe zamki, rygle na wszystkie strony a futryny mają przetrzymać zderzenie z czołgiem. Okna z szybami o klasie kuloodporności przynajmniej BR4. Przed kim tak się chronić, skoro jest płot? Przed sąsiadami?

              " [..] masz to na niegrodzonych osiedlach? [..]"
              Tak, jak na Pradze Północ zapomniałem zamknąć samochodu to nie schodziłem kiedy mi się przypomniało bo mi się już nie chciało (blok bez widny). Chociaż garaż za bramą trzeba przyznać, że się przydał - miałem zniżkę na AC. Dopóki miałem samochód, bo po tym jak mi go z tego "strzeżonego" garażu ukradli to już kolejnego nie kupiłem. Oczywiście "ochroniarz" był akurat w drugiej części osiedla, pech. A w jego wieku obejść te parę bloków to już chwilę potrzeba.

              A 6 latka nikt nie zaczepia, bo się sam bawi w tej piaskownicy (jak inne dzieciaki mają się dostać, jak płot stoi im na drodze)? Problem będzie miał jak ktoś go kiedyś za tym płotem w końcu zaczepi, konsekwencje mogą być opłakane.

              "płot dla osiedla to takie samo zabezopieczenie jak zamek dla mieszkania - masz zamki w drzwiach, prawda?"
              Nie, nie takie samo. Drzwi wydzielają pewną kubaturę z budynku, ktoś kto mieszka wyżej czy niżej ciągle się może dostać do swojego mieszkania. A jak ktoś postawi mi płot na drodze to co, mam przefrunąć?

              "jak w tym mieście zrobi się bezpiecznie"
              Zrobi się tak szybko jak "grodzone" osiedla zamienią się w normalne, miejskie osiedla.
              • dystansownik Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied 08.05.12, 10:50
                > Mieszkałem na tak zwanym "nowym grodzonym" (pomijam pierdu pierdu dewelopera o
                > luksusie, standardzie i zieleni, którą miałem na obrazie jak sobie na ścianie p
                > owiesiłem) i powiem tak - nigdy więcej. Przez 4 lata poznałem nazwiska niektóry
                > ch sąsiadów dopiero po tym, jak wspólnota wywiesiła imienną informację kto zale
                > ga z opłatami (cóż, albo raty albo rachunki, mimo wszystko szkoda ludzi).

                Myślisz, że "otwartość" osiedla coś by w tym względzie zmieniła? Ja od 2 lat mieszkam w bloku nieogrodzonym na Mokotowie i do dziś nie znam ani jednego nazwiska sąsiada. Z widzenia kojarzę kilku ludzi.
                Wcześniej jak mieszkałem ponad 20 lat na też nieogrodzonym osiedlu, to część ludzi się znało, bo mieszkali od jego wybudowania, z młodszymi chodziło się do tej samej podstawówki, itd. Życie też tak nie pędziło jak teraz.

                Dziś przez goniący czas i zwiększoną mobilność społeczeństwa, integracja społeczności sąsiedzkich stała się mitem. Człowiek nie chce znać sąsiada, nie ma na to czasu. Dobrze jak na odczepnego powie "dzień dobry" i nie wchodzi w drogę sąsiadowi. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale nie można za to winić zamkniętych osiedli, bo i na nich znam przypadki zawierania dobrych sąsiedzkich relacji.
            • pafcio000 Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied 08.05.12, 10:32
              Szanowni poszukiwacze bezpieczeństwa! Czy ktoś z Was mieszkał w jakimś dużym mieście europejskim (Berlin, Londyn, Rzym) lub amerykańskim(NY, LA)? Oczekujecie stuprocentowego bezpieczeństwa, a to jest niemożliwe do zrealizowania we współczesnym świecie! Warszawa naprawdę jest bezpieczna! Mieszkam od 7 lat na Pradze Północ i żadna przykra rzecz mi się nie przydarzyła! Samochód jak stał tak stoi, chodzę wieczorem i w nocy po ulicach do pobliskich klubów i kawiarni, moje dziecko bawi się z innymi w ogólnodostępnej piaskownicy! Nie przeszkadzają mi stojący pijaczkowie (więcej jest ich w centrum na Pigalaku). Moje dziecko mnie pytało dlaczego są tacy jacy są - Problem? Wytłumaczyłem mu: jak się pije za dużo alkoholu, można tak skończyć... Dzięki nim moje dziecko uczy się świata, że jest różnorodny. I jeszcze jedno: zamknięte enklawy bogactwa przyciągają (także z zewnątrz) patologie! Nikt z Państwa o tym nie pomyślał? I na koniec: czy każda dyskusja na polskim forum internetowym musi być pyskówką i wylewaniem jadu i żółci? Proszę Państwa, Mieszkający po obu stronach Płotu, trochę wzajemnego szacunku! Każdemu się należy (nawet pijaczkowi).
              • Gość: wojtek Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied IP: *.aster.pl 09.05.12, 00:58
                Ja mieszkałem US - Boston i NYC - 2 lata
                Meksyk - Acapluco - 1 rok (znam nieźle Ciudad de Mexchico)
                Niemcy Berlin - 1 rok
                Hiszpania - Madryt pół roku (ale znam też Costa del sol)

                W każdym z nich są lepsze i gorsze rejony, dzielnice, te lepsze się w jakiś sposób bronią , oddzielają , chronią sam sposób zalezy od społeczeństwa i mentalności, stopnia rozwoju gospodarczego

                US
                Jak lubisz adrenalinę to zamieszkaj na Bronx w US, lub np w Północnej lub pomiędzy South 45 i 55 2 Filadelfii ogrodzenie - ale tam mozesz mieć łatwo pozwolenie na broń (co prawda nie automatyczną i nie wiadomo czy colt 45 wystarczyłby)
                Generalnie tam w lepszych dzielnicach - działa niesamowicie szybko i brutalnie policja. + własna ochrona, "donosicielstwo sąsiadów", mnóstwo kamer - totalna inwigilacja

                Hiszpania - tez są osiedla zamknięte
                Berlin - fakt jest mało ale to Niemcy i ich ordnung ale są tam podobnie jak w US sąsiedzi nie bojący się reagować i stanowcza policja
                Co do Meksyku - to wierz że w innym niż zamknięte nie chciał byś mieszkać , chyba że byłbyą biednym latynosem .....mimo że ich zamknięte osiedle to niemal fortece po kilka km kw nawet
                (np z chronionymi barierami wjazdem , murem, zasiekami i plutonem ochroniarzy z bronią palną w tym i długą)
                U nas grodzenie jest więc wypadkową charakteru narodowego, rozwoju społeczeństwa, indolencji policji
            • dystansownik Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied 08.05.12, 10:37
              > myślisz, że osiedla grodzone powstają bo ktos tęskni za płotem czy miedzą? bo m
              > oim zdaniem powstają dlatego, że ludzie maja dość żuli na klatkach, obszczanych
              > śmietników, posprejowanych ścian, kradzieży z piwnic, chuliganerii wieczorem n
              > a ławce pod blokiem itd.

              Mieszkałem większość życia w starym, wybudowanym za komuny bloku i niestety to o czym piszesz jest niekiedy standardem. Zdarzało się (może nie nazbyt często), że żule spali na klatkach, obszczane bywało wszystko, ale głównie piwnice. Zresztą okradane też były średnio co rok lub dwa lata. Kibole przesiadujący na ławkach lub wędrujący bandami między blokami i śpiewający ku czci swojej drużyny na cały głos to też nieodłączny urok otwartych blokowisk.
              Co śmieszniejsze, za komuny ponoć tego nie było, dopiero, gdy nadszedł nowy, "lepszy" ustój, to do tego doszło. Nie dziwi mnie więc, że kupując teraz mieszkanie, ludzie chcą się ogrodzić i żyć w ramach swojej "kasty".
            • pstepniewski Re: trwa histeryczna nagonka GW na grodzone osied 08.05.12, 12:42
              observa napisał:

              > Gość portalu: Tirupati napisał(a):
              > . Blok ma ponad 5 lat i żadnego bazgroła na murze, żadnego żula na terenie, czy
              > sto, schludnie, placyk zabaw nie zniszczony, 6-latka spokojnie można wypuścić d

              Żadnego Google Street View (patrz - Marina Mokotów) oraz masy potencjalnie ciekawych innych usług czy wydarzeń. Tych pożytecznych i promujących miasto. :]

              > masz to na niegrodzonych osiedlach?

              Zgadza się. Problemy są. Ale taki prosty fakt - mojej siostrze, która mieszka na grodzonym osiedlu ukradli już dwukrotnie rower. Rower stawiała na klatce schodowej, przypięty do specjalnego stojaka przygotowanego dla lokatorów. To za drugim razem. Za pierwszym straciła dwukołowca zaparkowanego pod daszkiem obok klatki. Niby w miejscu pilnowanym przez ochronę terenu. Policja stwierdziła, żeby udała się do firmy ochroniarskiej. Służby miejskie nie patrolują osiedli za murem i szlabanem. Teren prywatny i kropka.

              Teraz ma świadomość, że złodziej może mieszka gdzieś obok. Od lat. I być może cieszy się, że ukradł rower(y) naiwnej dziewczynie z sąsiedztwa. Taki niesmak sąsiedzki.
              • xioncpb Re: Hipsterzy Ci zaraz odpowiedzą, że... 08.05.12, 22:39
                Gość portalu: Antygazeta napisał(a):

                > Brudasy ze skłotów, hipsterzy i miłośnicy kina alternatywnego wzorem włamu do B
                > aru Prasowego i nielegalnego zajmowania pustostanów będą zdania, że "ch.j ich o
                > bchodzi Twoja własność". Ma być rozebrane. I już. W imię hipsterstwa i skłotu.

                Najlepszy komentarz do artykułu i całej dyskusji.
            • Gość: L Swiete slowa :-) IP: *.158.217.69.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.05.12, 13:16
              Mieszkalem wiele lat w klimatycznym mieszkaniu na Muranowie. 2 razy kradziez samochodu, kilka wlaman... Od 15 lat mieszkam na "zamknietym" z kamerami. Zero problemow, czysto, zadbana zielen, zadnych kradziezy. Teorie o tym kto tam mieszka wymyslaja frustraci albo nawiedzeni spolecznicy. Teorie o otwartych osiedlach to poklosie komunizujacych architektow z lat 50-60.
              Historycznie zawsze wsie byly grodzone a kamienice zamykane. Oczywiscie grodzone wielkie molochy typu Marina to glupota ale male osiedla kilku bloczkow 100% tak.
      • asperamanka Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 09:20
        Gość portalu: Alchemik napisał(a):

        > To nie wina developerów że tak budują tylko miasta które na to pozwala,

        I tu jest właśnie pies pogrzebany. Wedle recepty podanej w artykule (najpierw wykupienie terenu przez miasto, komasacja, potem plan, wytyczenie ulic i wyznaczenie działek pod funkcje miejskie, a na końcu sprzedaż przez miasto wyznaczonych działek pod zabudowę mieszkaniową - i jeszcze na tym wszystkim magistrat zarabiał!!) zbudowano przed wojną w Warszawie Żoliborz, Mokotów, Ochotę, Saską Kępę w części. Podobnie, choć na inna skalę, postępowano za komuny projektując osiedla mieszkaniowe.

        Natomiast co do tych nowych osiedli bez ulic, sklepów, szkół, i innej infrastruktury, i w dodatku na peryferiach bez dobrego dojazdu do miasta,, to ja się szczerze dziwię, że ktoś tam w ogóle kupował mieszkania. Zadziałała reklama "ekskluzywnych apartamentów" w "królewskim Wilanowie" (albo innej równie "ekskluzywnej" dzielnicy), i instynkt stadny kupujących. Skoro był popyt, to i podaż się znalazła. I teraz tych ludzi powinno się po prostu zostawić w spokoju w ich "enklawie", i tyle. Deweloper do swojego nowego "ekskluzywnego osiedla" za potokiem niech sobie zbuduje inną drogę. Dlaczego miasto ma w tym brać udział?
        • Gość: mic Głód mieszkań IP: *.artcomp.waw.pl 08.05.12, 09:30
          Kolejna wypowiedź na forum, której trzeba przyklasnąć. Tak długo jak popyt będzie przewyższał podaż, tak długo budowane osiedla będą z roku na rok brzydsze, mniej funkcjonalne i bez sensu.
          Głód mieszkań w Warszawie jest tak olbrzymi, że sprzedają się lokale w budynkach, gdzie na zdrowy rozum nikt normalny nie chciałby mieszkać, chyba, że za karę.
          • aegis_of_heart Jaki tam głód... 08.05.12, 10:45
            Człowieku, w Warszawie stoją tysiące niesprzedanych mieszkań. Kolejne tysiące już się budują (czasem nawet w sensownych lokalizacjach). Działek na sensownie położone mieszkania też jest wiele (przejedź się choćby na stację metra Młociny i przejdź po okolicy - zobaczysz ile można postawić w niegłupim terenie -ba jeszcze można fundować przestrzenie publiczne - do czego pewnie nie dojdzie, bo kasa misiu, kasa).

            Problemem są najwyżej pieniądze na chore oczekiwania "deweloperów", ale tego żadne "eksluzywne" osiedle w kapuście nie zmieni.
        • pstepniewski Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 12:03
          asperamanka napisał:

          > Gość portalu: Alchemik napisał(a):
          > Zadziałała reklama "ekskl
          > uzywnych apartamentów" w "królewskim Wilanowie" (albo innej równie "ekskluzywne
          > j" dzielnicy), i instynkt stadny kupujących.

          Właśnie. Mnie śmieszy jeszcze hasło w stylu "15 minut do Centrum". Chyba motolotnią. :-)
          Ja z Ochoty jadę niewiele krócej przy korkach pod PKiN. Nie wierzę, że ktoś z Białołęki czy Tarchomina lub Wilanowa może szybciej. Testowałem nie raz przez znajomych, co się wbili w takie miejscówki.
          W zestawie deweloper powinien wręczać motolotnię lub śmigłowiec. :')
      • pstepniewski Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 12:18
        Gość portalu: Alchemik napisał(a):

        > To nie wina developerów że tak budują tylko miasta które na to pozwala, Ratusz
        > robi wszędobylski bajzel w mieście, getta, reklamowy syf, nieprzyjazna dla ludz
        > i komunikacja itd. ale za to dzielnie karmi "swoich" pupili naszymi pieniędzmi,
        > żeby mieli na pseudo promocję miasta.

        Dzięki temu mogliśmy obejrzeć wiekopomne DZIEŁO w postaci filmu promującego Warszawę na Euro 2012. :-)
    • pam_pa_ram_pam Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 08:55
      Gazeto Warszawska,

      Działania Twoich redaktorów, ewidentnie wzywające do "rozgradzania" osiedli zamkniętych i "otwierania przestrzeni" (bez oglądania się na prawo, bo przecież te osiedla mają swoje tereny wspólne jako współwłasność mieszkańców i ci, skoro wydali pieniądze na mieszkanie w osiedlu zamokniętym, wygraźnie sobie tego nie życzą) już doprowadziły do akcji podobnych jak ta nad Potokiem Służewieckim.

      Proponowałbym, żeby ktoś z gazetowej "wierchuszki" zakazała raz i na zawsze swoim podwładnym pisanie podobnych bzdur. Jeżeli gazeta chce doprowadzić do otwarcia zamknietych obecnie osiedli, to proszę bardzo - niech zacznie akcję na rzecz dekryminalizacji i delupyzacji naszego społeczeństwa. Jak się skończy zajmowanie śmietników przez lumpów, szczanie po klatkach, okradanie lub po prostu wandalizacja samochodów w tzw. "otwartej przestrzeni piblicznej", to i ludzie sami swoje osiedla rozgrodzą. W Zurichu nie ma osiedli zamkniętych. Ale w Wiedniu juz są, bo za blisko na Węgry, do Ruminii i Bułgarii.
    • Gość: architekt To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogrod... IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 09:02
      Rozumiem że kasy z normalnych MPZP coraz mniej bo procedury tak sie przeciagaja ze gminy ich nie zlecają, a Krakowskie Przedmieście raz zrobione już też kasy nie przynosi, ale może by się Pan Projektant zajął kształtowaniem ładu przestrzennego a nie pod widziemisie władzy tworzył koszmar spokojnym ludziom. Ładu przestrzennego w puszczeniu liudziom drogi pod oknami, gdy zakupili mieszkania w ZAMKNIETYM osiedlu nie ma za nic....

      i kto im zwróci za "saodek wartości nieruchomości"... bo już widzę jak się Ratusz do tego rwie a kasa pęka w szwach...
          • Gość: obywatel Re: Zdecydowanie to histeria IP: *.bas.roche.com 08.05.12, 10:18
            To histeria, ale deweloperów. Żeby podbić wartość mieszkań niskim kosztem stawiali płot (tani z metra wychodzi) i sprzedawali to jako "luksusowe poczucie bezpieczeństwa". Idealna sytuacja, kiedy najpierw kształtujemy popyt a potem go zaspokajamy tanim kosztem.

            Teraz lepiej wychodzi dać sklepy albo usługi na parterze, to się już tak płotów nie stawia... Przypadek?

            Mam pomysł - niech mieszkańcy osiedli grodzonych nie mają dostępu do nieogrodzonych części miasta, zobaczymy, co powiedzą. Skoro postawili płot to niech działa w obie strony - ja nie mogę przejść przez "ich" ogrodzony teren, niech oni nie mogą chodzi przez "mój" niegrodzony. Jak getto to getto, siedzimy i się kisimy we własnym sosie.
            • observa Re: Zdecydowanie to histeria 08.05.12, 12:54
              Gość portalu: obywatel napisał(a):

              > Mam pomysł - niech mieszkańcy osiedli grodzonych nie mają dostępu do nieogrodzo
              > nych części miasta, zobaczymy, co powiedzą. Skoro postawili płot to niech dział
              > a w obie strony - ja nie mogę przejść przez "ich" ogrodzony teren, niech oni ni
              > e mogą chodzi przez "mój" niegrodzony. Jak getto to getto, siedzimy i się kisim
              > y we własnym sosie.

              tylko że widzisz - wspólne nieogrodzone części miasta nie są "twoje" czy kogokolwiek, bo są WSPÓLNE, natomiast tereny osiedli grodzonych nie sa wspólne tylko PRYWATNE - każdy mieszkaniec ma akt notarialny na swój kawałek, wobec czego jako wspólnota ma prawo ogrodzić

              kup sobie kawałek Marszałkowskiej, Puławskiej czy pl. Bankowego NA WŁASNOŚĆ, a złego słowa ci nie powiem gdy będziesz chciał to ogrodzić

              zresztą te gadki o "niemożliwości przejścia przez miasto" to w wiekszości bzdury, bo tego typu osiedla powstaja zwykle w miejscach jakichś nieużytków (a nie w Centrum) więc i budowa płotu nikomu drogi nie zamknęła ani nie wydłużyła (znam jeden przypadek gdzie jest odwrotnie - na Chomiczówce, ale temat grodzenia przez spółdzielnie to osobny wątek...)

              a co do poruszanego wątku sąsiadów na takim osiedlu, to akurat teraz znam z imienia sporo osób z osiedla, czasem się też odwiedzamy - czego nie moge powiedzieć o czasach gdy mieszkałem w blokowisku i z sąsiadami byłem w najlepszym razie na "dzień dobry" (swoją drogą w starych blokach każde piętro potrafi być przegrodzone kratą - wiecej krat i domofonów niż na moim podobno takim strasznym "za płotem")
              • pstepniewski Re: Zdecydowanie to histeria 08.05.12, 13:05
                observa napisał:
                > PRYWATNE - każdy mieszkaniec ma akt notarialny na swój kawałek, wobec czego jak
                > o wspólnota ma prawo ogrodzić

                W takim razie nikt im drogi nie poprowadzi - skoro to ich. Każdy sąd poprze sprawę na korzyść mieszkańców, jeśli znajdą odpowiednie argumenty, np. bezpieczeństwo. A no tak... zapomniałem, że jest jeszcze konieczność wyższa i dobro ogółu. Można coś tam ubezwłasnowolnić i cyk - autostradą przez ogródki. Czemu? Bo dobro publiczne, ogólne jest ważniejsze od dobra kilku osób za płotem kurczowo separujących się od świata. Przepraszam - złego, nikczemnego i zepsutego świata.
              • Gość: obywatel Re: Zdecydowanie to histeria IP: *.bas.roche.com 08.05.12, 13:29
                Takich przykładów z problematycznym grodzeniem jest więcej, na przykład w okolicach Arkadii i starej zajezdni Inflancka (a to Śródmieście), czy chociażby cała ta Marina, ponad 20 hektarów... Problem zaczyna się, jak zaczynają się grodzić stare spółdzielnie (a czemu nie mają, skoro mieszkańcy nowych apartamyntowców też się pogrodzili a ich pieskich wypróżniają się pod oknami na terenie spółdzielni) jak na Gocławiu. nagle okazuje się, że z 200 metrów do przejścia robi się 600 (właśnie przykład z Gocławia). Wyobrażasz sobie, żeby się pogrodziły wszystkie spółdzielnie na Ursynowie? Będą 3 główne ulice z południa na północ i ani kroku w bok.

                Zrozum, że jak jedno osiedle się ogrodzi i drugie też to mieszkańcy obu nagle mają dwa razy mniej przestrzeni. Ja nie wiem, może jestem wyjątkiem, ale dla mnie poczucie swobody to wtedy, kiedy mogę iść tam gdzie mam ochotę. Nie mówię o wchodzeniu do budynków, po prostu spacer po mieście, CAŁYM mieście.

                A argumenty o tym, że płoty poprawiły standard życia bo nikt nie sika na klatce - to domofon rozumiem nie stanowi przeszkody, żeby wejść na klatkę, trzeba płot postawić? A jeżeli już stoi płot, to po co domofon?

                Dla mnie grodzenie się na potęgę to patologia, która prowadzi do tego typu reakcji - wyborcza.pl/1,82709,4301368.html. To już nie jest społeczeństwo, to zbiór zwalczających się plemion. I za życie w takim środowisku serdecznie dziękuję. I tak, zagłosowałem już nogami i wyjechałem z Polski na zachód, chociaż może kiedyś będę chciał wrócić. Aha, na wsi, w której mieszkam (dość duże jak na Szwajcarię miasto) jedyny płot (1 metr wysokości) jest dookoła bocznicy kolejowej, żeby ludzie pod pociągi nie wchodzili...
              • Gość: def Re: Zdecydowanie to histeria IP: 212.160.172.* 08.05.12, 13:34
                > kup sobie kawałek Marszałkowskiej, Puławskiej czy pl. Bankowego NA WŁASNOŚĆ, a
                > złego słowa ci nie powiem gdy będziesz chciał to ogrodzić

                a ja mu powiem, bo własność to nie świętość jak usiłują niektórzy wmawiać. są rzeczy ważniejsze, ale ktoś o mentalności "moje, spadaj, nie dotykaj" raczej tego nie pojmie...
              • Gość: kooler Re: Zdecydowanie to histeria IP: *.dynamic.chello.pl 09.05.12, 10:58
                Ochrona? Masz na mysli ta bande emerytow?
                To tobie sie cos pomieszalo otwarte przestrzenie pomiedzy blokami starszych osiedli to wlasnosc prywatna, jak widac masz mentalnosc buraka ktory jak nie widzi plotu czy miedzy mysli ze cos jest niczyje.
                Ta mentalnosc widac na co dzien kiedy ci chcacy spokoju czystosci i bezpieczenstwa zamiast lazic do okola swojego bloku z plotem dwa metry od sciany wylaza za szlaban i kreca sie po nie swoich okolicznych blokowiskowych terenach. Oczywiscie w tym momencie ich szacunek do wlasnosci prywatnej zanika bo to nie ich, tak samo jak potrzeby porzadku bo bez wyrzutow sumienia puszczaja swoje psy po ktorych nie sprzataja.
                Ich dobrze wychowane dzieci dosyc szybko wyrastaja z placyku dwa na dwa i szybko opuszczaja plotowisko jako zblazowana mlodzierz by chlac na lawkach i dewstowac wszystko bo co nie za plotem jest niczyje.
    • Gość: zbycho Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr IP: 46.229.153.* 08.05.12, 09:27
      Ale co tu się dziwić ! Pan Domaradzki sprzyja deweloperom bo z nich żyje. Kumplom nie pasowała ulica Sałatkowa pod oknami, to się ją przesuneło innym. Z drugiej strony potoku jest przecież kasa do zarobienia. Co tam protesty! Jego arogancja wskazuje na to, że czuje się kompletnie bezkarny, bo ludzie z miasta mu sprzyjają. Ale tzw gniew ludu potrafi być nieprzewidywalny i obalił już nie jednego , któremu wydawało się, że jest Bogiem.
    • Gość: cv W mieście z planem zagospodarowania IP: *.acn.waw.pl 08.05.12, 09:28
      nie da sie wyciągnać tak dużych lapówek za zgodę na budowę.Plan zagospodarowania ogranicza bezhołowie urzędników i deweloperów.Dlatego jedni i drudzy zrobią wszystko,by jak najdłużej takich planów nie było.Deweloper woli dać w łapę żeby potem móc "budować" bez oglądania się na jakiekolwiek przepisy czy zdrowy rozsądek.Jak najwięcej klocków na jak najmniejszej przestrzeni,niech jeden drugiemu w okna zagląda...a co tam.Jak się ogrodzi i walnie zagraniczną nazwę,to tłuszcza spragniona elitarności i tak się rzuci.A że dróg nie ma?Komunikacja nie dochodzi?Do najbliższyego sklepu 5 kilometrów?U łojców pod Małkiną tak samo było.Dlatego każden jeden musi mnieć auto,bo piechotą albo rowerem to tylko biedota się na wsi porusza.I mamy to co mamy.Wiochy i wiochmenów w granicach Warszawy.
      Przestępczość...oczadziali "elitarnością" tych swoich gett,nie widzą,że jest u nich dokładnie tak samo jak w osiedlach niegrodzonych.Taki sam wandalizm,tacy sami menele,takie same kradzieże.Tyle że to na pewno robią "oni"-obcy,nie my.My jesteśmy cacy.My nawet psy wyprowadzamy na sranie za ogrodzenie,na "niczyje" bo u nas taka kultura.Bośmy lepsi i na swoim.
      • pstepniewski Re: Zobaczcie jak zbeszczeszczony jest Tarchomin 08.05.12, 12:05
        Gość portalu: Juho napisał(a):

        > Owszem deweloperzy budują, ale od czego są - do lawrwy przędzy - dzielnicowi a
        > rchitekci, którzy pozwalają na budowanie nieprzyjaznych ludziom i środowisku bo
        > lkowisk.

        Nie wiesz? To jasne - są ekspertami przyjmowania gratyfikacji finansowych. ;-)
      • pstepniewski Re: Przez płoty między blokami oszpecono Warszawę 08.05.12, 12:28
        Gość portalu: Ratatuujcie! napisał(a):

        > Diabli mnie biorą, jak widzę codziennie ludzi z zamkniętego getta z pieskami ro
        > biącymi kupę

        Masz rację! Zrobiłem próbę. Ze swoim czworonogiem poszedłem na Marinę. Niestety nie udało mi się wejść, ponieważ straż na bramie zadała serię pytań, na które nie miałem satysfakcjonujących odpowiedzi. Po chwili z terenu osiedla wyszła pani z pieskiem. Piesek za potrzebą udał się wraz z panią na pobliski wał okalający Marinę od strony ul. Racławickiej. Zrobił co musiał zrobić. Pani oczywiście nie sprzątnęła po piesku "grubszej sprawy".
        Kultura? No w sumie to czego wymagać od ludzi, co za płotem się wychowali za młodu na jakiejś wiosce. :-)
        Oczywiście nie twierdzę, że każdy tak robi. Są z pewnością osoby ceniące sobie czystość swoją i innych. Ale... jestem ciekaw co w tej sprawie ma do powiedzenia statystyka. :-]
        Brud jak wszędzie. Z tym wyjątkiem, że Mariniaki wynoszą go "za płota".
    • pafcio000 Deweloper z własnej woli nie wybuduje drogi i prze 08.05.12, 09:57
      Widać jak ultraliberalna koncepcja wszystkiego sprowadzająca się do wyobrażenia: "niewidzialna ręka rynku to zrobi" poniosła w sferze planowania przestrzennego miasta (jak i w innych sferach) sromotną klęskę. Potrzebna jest władza polityczna i prawo do wyznaczania granic biznesowi. Sam sobie nie wyznaczy, tak jak deweloperzy nie zbudują jak ich się nie przymusi dróg, przedszkoli, kawiarni, domów kultury itp publicznych budynków bo to im się po prostu nie opłaca. Swoją drogą nowe osiedla poddizajnowaną kopią blokowisk z lat 70 i 80. Nie widzę różnicy pomiędzy jakąś Mariną a Ursynowem (poza płotem). Plan jest ten sam. Nie jest to miasto a betonowa połać z domami. Też ciekawe jest to, że grodzenie przestrzeni miasta stało się specjalnością polską - w Europie tego nie widać. Jakieś zbiorowe lęki? Kompleksy? Niechęć do obcych i nieumiejętność wchodzenia w kontakty z innymi? Słowem brak kapitału społecznego.
      • Gość: mic Ursynów vs. współczesne blokowiska IP: *.artcomp.waw.pl 08.05.12, 10:16
        Co za bzdura! Ursynów został zaprojektowany z bardzo rozwiniętą infrastrukturą. Nie wykonano jej, bo liczyła się liczba oddanych mieszkań i na to szły środki. Ale porównywanie koncepcji Ursynowa (z wielkim przestrzeniami publicznymi, szkołami, placami zabaw i ciągami wyłączonymi z ruch, gdzie dzieci mogły bezpiecznie jeździć na rowerach) do współczesnych blokowisk jest dalekim nadużyciem.
        • pafcio000 Re: Ursynów vs. współczesne blokowiska 08.05.12, 10:40
          Efekt finalny (nie na planach projektantów) jest taki sam w obu przypadkach: betonowa, obca człowiekowi przestrzeń. Przestrzeń odróżnorodniona. Bezładnie rozrzucone betonowe bloki z nie wiadomo dlaczego tak wytyczonymi ulicami w których trudno się rozeznać. Brak atmosfery miasta. Parter i pierwsze piętro budynków miejskich winny być przeznaczone na obsługę mieszkańców. Czy jest to na Ursynowie lub na Marinach? Koszmarne parkingi (wg koncepcji Ursynowa mieszkańcy przecież mieli nie jeździć prywatnymi samochodami). Koszmarne pawilony - czy to postkomunistyczne czy to nowe centra handlowe...
          • Gość: z zagrody Re: Ursynów vs. współczesne blokowiska IP: *.204.92.5.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.05.12, 14:33
            Zapraszam na Ursynów (np. Ursynów północny) bo chyba dawno Ciebie nie było w tej dzielnicy i nie wiesz jak obecnie wygląda. Po za tym jeżeli poszukujesz parków jadąc głównymi ulicami to mało ich znajdziesz ale znajdziesz (przy głównych ulicach znajdziesz natomiast to czego tak bardzo ci brakuje a więc sklepy, usługi i biura). Wystarczy jednak, że wysiądziesz z samochodu wejdziesz pomiędzy bloki i od razu je zobaczysz. Na tym własnie polegał genialny pomysł na tą dzielnicę, że każdy kwartał zabudowy ma swój teren zielony w środku, którego zagospodarowanie obecnie jest na wysokim poziomie. Proszę pokaż mi lepszy przykład na zagospodarowanie miasta niż Ursynów.
    • Gość: freeman Dziwny autor... IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 10:28
      Chyba ma jakies kompleksy: więźniowie zza murów, zdolność kredytowa...i co z tego skoro sam sondaż jasno pokazuje że ponad 60% internautów jest przeciw otwieraniu zamkniętych osiedli. Jak zwyke jakaś grupka próbuje uszczęśliwić na siłę innych: tysiące mieszkańców Stegien nie ma dostępu (ma ale nie wprost, na skróty) czy ostatnia akcja o grupie rowerzystów którzy nie umiejąć się zachować czy choćby skorzystać z już istniejących ścieżek i paradują chodnikami czy jezdniami denerwując większość pieszych lub kierowców...
    • Gość: kk To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogrod... IP: *.wbp.olsztyn.pl 08.05.12, 10:31
      Jak dla mnie to niech się ludziska otaczają płotami murami. Wieżyczki z uzbrojonymi strażnikami ich sprawa, jeśli lepiej im się żyje nie mnie oceniać nigdy na takim osiedlu nie mieszkałem (dobrze mi jak jest).

      Za to inną sprawą jest blokowanie połączeń komunikacyjnych i to już wina urzędników, bo przecież nie deweloperów. Bo to urzędnicy odpowiadają za rozwój miasta jako całość i oni powinni przewidzieć przyszłe problemu komunikacyjne i z góry wyznaczyć drogi zanim osiedle powstanie i problem byłby z głowy.

      Szczerze też bym się wkurzył jakby mi nagle przez środek osiedla wyznaczyli publiczną drogę. Aczkolwiek rozumiem, że takowa jest zapewne potrzebna (tak przynajmniej wynika z artykułu), warszawiakiem nie jestem i nie znam problemu z autopsji.
    • partyka77 Miasto - sprawy zasadnicze 08.05.12, 10:52
      Grodzone osiedla to absurd. Kilka dni temu obchodziliśmy rocznicę Konstytucji 3 Maja, która znosiła w Warszawie jurydyki, czyli takie właśnie grodzone, prywatne miasteczka. Łatwiej Konstytucję obchodzić niż realizować? Jurydyki/grodzone osiedla cofają Warszawę w rozwoju o te dwieście parę lat, likwidują przestrzeń miejską.

      W Warszawie i okolicach są setki grodzonych osiedli. W Berlinie, miasteczku ciut większym, doliczyłem się dwu grodzonych osiedli. W jednym mieszkają Polacy, w drugim Rosjanie Wiocha. Polacy czy Niemcy nie wiedzą, co dobre?

      Bawi mnie ta religijna wręcz wiara, że "ochrona" to bezpieczeństwo. Jeśli przyjdzie co do czego, to naprawdę wierzycie, że ochroniarz otrzymujący 7 czy 6 złotych netto na godzinę będzie bronił was i waszego majątku własną piersią? To już prędzej uwierzę w niepokalane poczęcie koleżanki mojej córki.
    • nie_pozwalam Winna jest nieudolna policja 08.05.12, 11:34
      Warszawa zaczyna przypominać bardziej miasto z Ameryki Łacińskiej, gdzie ponad połowa powierzchni jest zamknięta dla postronnych, niż otwarte miasto europejskie. Ostatnio byłam w Krakowie i zdziwiłam się, że tam prawie nie ma zamkniętych osiedli, a już w centrum nie natknęłam się na żadne. Z drugiej jednak strony nie wyobrażam sobie mieszkania na osiedlu otwartym w Warszawie. Kiedyś mieszkałam i nie powtórzę tego. Rano pod moim blokiem wydzierali się jacyś pijani gamonie. Trawniki były pełne puszek po piwie i psich odchodów. Włamania do samochodów to była plaga osiedla. Dodatkowo, dzieci były zaczepiane przez małych dresów i okradane. Pewnie wszyscy myślą, że mieszkałam na Pradze. Nic bardziej mylnego - to było duże osiedle na Mokotowie. Teraz mieszkam w Marinie i nie zamieniłabym nigdy zamkniętego osiedla na otwarte. Nikt nie śpiewa w nocy, że "Polonia to stara k...", nikt nie sika pod drzewem, żadna "Pusia" albo inny "Reksio" nie brudzi trawników. Żaden brudas ani dresik nie zaczepia też mojego dziecka. Tak długo, jak policja nie zrobi porządku w mieście (czyli nigdy) ludzie będą chcieli mieszkać w zamkniętych osiedlach.
      • von.g Re: Winna jest nieudolna policja 08.05.12, 15:25
        Szczerze wątpie by Twój spokuj był spowodowany ogrodzeniem. Raczej faktem ,że to nowe osiedle i wiekszość mieszkańców pozaporzyczała się na 30 lat więc teraz o teren dba. Ceny spadną to i Łysy z pusią się wprowadzą. A wtedy będziesz miała to co na mokotowie. tyle ,że za ogrodzeniem.
    • pstepniewski Marina Mokotów - Miejsce przedziwne 08.05.12, 11:49
      Marina to dla mnie dziwactwo totalne. Nie ma zrobionych zdjęć w Google Maps. Niewiele jest miejsc, które w Warszawie zostały pominięte w usłudze przez brak dostępu. Więzienie, skarbce bankowe oraz... Marina.
      Wiele ciekawych kulturalnie miejsc (muzea, parki, zabytki) mają Street View. Marina nie. Zobaczcie - stoi na bramie strażnik więzienny i przegania Google Maps Car. :-) Niezła wiocha i mega obciach! Przecież na terenie osiedla są punktu usługowe, przedszkola i inne miejsca, które liczą także na klientów czy gości z zewnętrznego "niebezpiecznego", "złego" i "gorszego" świata.
      Szkoda, że postawili ten moloch w takim miejscu. Był tam wcześniej pas zieleni prowadzący przez Park-Mauzoleum i Pola Mokotowskie niemal do Centrum miasta. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z satelity... teraz na drodze jest kombinat współczesnej myśli urbanistycznej "Marina".
      Tam po prostu zamieszkali ludzie, którzy wychowali się za płotem. Na wsi. Tam, gdzie każdy niemal ma parkan czy inne ogrodzenie. Co by to było, gdyby całe miasto było pogrodzone? Śmiano by się z nas na całym świecie, że boimy się jeden drugiego. Wolimy żyć w Getcie (historyczna naleciałość?) niż otwierać się na innych. Wolimy szufladkować się z tymi, co mają podobnie do nas. Własnie taka zdolność kredytowa, podobne auto, podobny styl życia. To nudne i płytkie społecznie.
      Myślę, że dopóki jakaś ustawa nie będzie tego jasno regulowała, a władze nie będą jej respektować, będziemy świadkami kolejnych dziwactw urbanistycznych.
    • aaron_89 To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogrod... 08.05.12, 11:51
      Smutne, w kraju w którym tyle osób ma wyższe wykształcenie miasto wygląda jak wieś. Pola kapusty to teraz wąskie osiedla "parki" ogrodzone płotem i pasujące do zabudowy miejskiej, jak pięść do nosa. Szkoda, że miasto nie ma jaj i nie może zakazać budowania nowych bloków do czasu stworzenia planu zagospodarowania dla sporej części miasta. Szeligi/ Chrzanów to idealna cześć miasta do rozpoczęcia urbanistyki w W-wie na nowo. Sporo terenów rolniczych, powstanie stacja metra Chrzanów i jeszcze mała część gruntów jest zabudowana.
      Choć pewnie nic się nie zmieni i Szeligi/ Chrzanów będą Kapusta City Tałer Park Mariną ze stacją metra pomiędzy płotami i blokami, z których 90% przyszłych mieszkańców nie będzie mogło dojść bo będą to drogi wewnętrzne innych osiedli.
      Czemu planowanie miast do 89r wychodziło a po tym czasie stworzył się folwark z "kto da więcej za hektar"
      • pstepniewski Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 11:59
        Jakiś czas temu pojechaliśmy z żoną do rodziny, która zafundowała sobie mieszkanie na Tarchominie. Straż przy bramie nie chciała nas wpuścić, bo nie mogli się dodzwonić do lokatora przez Interkom. Tak się akurat składało, że lokatorzy byli w ogrodzie przed domem i nie słyszeli interkomu z bramy... Trzeba było dzwonić komórką (koszty dla gości) i wzywać ich do stawienia się przy Interkomie aby straż mogła potwierdzić akces wjazdu autem na teren osiedla. Mimo sporego parkingu oznaczonego "dla gości" zostaliśmy odpytani ile czasu będziemy i czy jeszcze zapowiadają się inni przyjezdni. Żenada! Co to kogo obchodzi. Jedzie człowiek w odwiedziny do rodziny i jest inwigilowany i przeprowadza się jeszcze jakieś gierki w stylu "nie powiesz - nie wjedziesz".
        Z ciekawości zapytałem się później lokatorów, czy usługa "straż więzienna" jest w cenie nieruchomości. Okazało się, że to nie tylko zwykły cieć na bramie, co ma szlaban otwierać, ale zupełnie nie powinien się o nic wypytywać. No chyba, że w bramie stanie ktoś z miotaczem ognia i będzie chciał wejść i podpalić bloczyska za płotem. :-) Choć pewnie własnie wtedy straż zwinęłaby się w mgnieniu oka i poszła w krzaki. Chore to.
        Aha... dostaliśmy jeszcze identyfikator z... czasem ile możemy trzymać auto na placu pod blokiem. Było do wyboru: godzina, dwie, pięć, osiem i doba. Każda kartka w innym kolorze do umieszczenia za przednią szybą "koniecznie w miejscu widocznym". Nie skorzystaliśmy. Postawiliśmy auto pod ziemią na miejscu wykupionym przez rodzinę.
        Kiedyś było łatwiej - jechało się, stawiało auto przy ulicy i po sprawie. Wiecie co - na Starym Mieście nadal tak można. Ale to jest MIASTO, a nie WIEŚ.
    • kraken28 To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogrod... 08.05.12, 12:18
      jestem za budowaniem eklaw do momentu aż bedzie można karać szybko i sprawnie ludzi dewastujących mury bloków malowaniem i pijaczków sikajacych na nie oraz złodziei. Po co powstały osiedla zamknięte ? aby mieć większą czystość i widzieć "obcych' na swoim terenie.Na wielu otwartych osiedlach wiecznym problemem są pijaczki na klatkach schodowych i młodzi,którzy straszą mieszkańców (nie twierdzę,ze tak wszędzie jest). Jeśli ktoś chce kupować mieszkanie na zamkniętym osiedlu, to niech tam kupi a jesli nie ,to zawsze i takie osiedle się znajdzie. Ludzie mają prawo do prywatności i do wolnego wyboru.
      • pstepniewski Re: To miasto budują deweloperzy: brzydkie i pogr 08.05.12, 12:23
        kraken28 napisała:

        > jestem za budowaniem eklaw do momentu aż bedzie można karać szybko i sprawnie l
        > udzi dewastujących mury bloków malowaniem i pijaczków sikajacych

        Piszą w artykule o drodze przez enklawę. Przecież wystarczy zastosować patent Niemców z getta Warszawskiego. Tam tramwaj oraz ruch pieszy przechodził przez zwykłe MIASTO. Wystarczył tylko mały oddział strażników i można było puścić ruch miejski przez teren strzeżony. Skoro ludzi z osiedli zamkniętych stać na trzymanie tylu metrów kwadratowych za płotem na wyłączność, to żaden problem zatrudnić dodatkową ochronę. Ochrona zajmowałaby się pilnowaniem, aby nikt nie czmychnął z drogi miejskiej w drogę osiedlową - strzeżoną. I po sprawie.
    • Gość: dżep Nie trzeba gordzić IP: 91.224.144.* 08.05.12, 12:35
      Mieszkałem na kilku ogorodznych osiedlach w mieście a także na zwykłym blokowisku na Bemowie i to własnie w tym ostatnim miejscu mimo szpetnej architektury zyje sie przyjaźniej, ludzie są sypmatyczniejsi i mniej nadęci, mozna pospacerowac z psem po osiedlu bez kompletu kluczy, kodów czy kart magnetycznych. ładne ogólnodostepne place zabaw, wypożyczalnie rowerów, darmowe lodowisko i skejtpark, biblioteki - tak wygląda przyjazna przestrzeń miejska, a nie goryle, bramki, parkany i cctv na każdej latarni.
      • pstepniewski Re: Nie trzeba gordzić 08.05.12, 12:46
        Gość portalu: dżep napisał(a):

        > c z psem po osiedlu bez kompletu kluczy, kodów czy kart magnetycznych. ładne og
        > ólnodostepne place zabaw, wypożyczalnie rowerów, darmowe lodowisko i skejtpark,

        Wystarczy się przejść na Ochotę. Przy ulicy Wiślickiej jest bardzo malownicze oczko wodne (jak na warunki miejskie), a nieopodal bardzo zadbany plac zabaw dla dzieci. W okolicy sklepy, szkoły, przedszkola. Blisko do autobusu i niedaleko do Centrum. A jak komuś mało zieleni, to bardzo szybko można dojść np. na Pola Mokotowskie lub do Parku Mauzoleum. Na Lotnisko też niedaleko. Ile z tych zalet posiada osiedle zamknięte na peryferiach miasta? Wady są wszędzie. Ale to na zaletach trzeba się skupiać. ;-)
          • pstepniewski Re: Nie trzeba gordzić 08.05.12, 17:38
            To prawda. Nie tylko na peryferiach są takie osiedla. Choć bardziej pasują na peryferia, ponieważ nie obumiera przez nie tkanka miejska. Na Ochocie Ronson zrealizował projekt osiedla zamkniętego. Pawińskiego róg Korotyńskiego. Budynek ma zamknięte podwórko i TYLKO podwórko. Zewnętrzne ściany od strony głównych ulic mają przestrzeń handlową. Dzięki temu miasto nie zyskuje kolejnego płotu, a funkcjonalny budynek. Mieszkańcy mają kawałek trawnika dla dzieci i psów - każdy jest zadowolony. Fakt - pewnie drogo było i mało się dało "wyskubać" terenu z miasta. Ale ten akurat blok jest OK. Ma coś z osiedla zamkniętego, ale nie tworzy getta, a jedynie nieco lepiej zabezpieczony budynek. A kwestię parkingów, które są tak ważne dla mieszkańców (bo bezpieczne) za płotem realizuje garaż podziemny pod inwestycją. Tak należy budować, a nie stawiać blok i zabierać drugie tyle pod place parkingowe jak to ma miejsce na Marina Mokotów przy niektórych bloczkach.
    • Gość: Robert Krzysztof Domaradzki bierze łapówki od deweloperów IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.12, 12:35
      Krzysztof Domaradzki oraz zespół z pracowni Dawos hehe gołym okiem widać,że chodzi tutaj o zrobienie drogi do nowych osiedli budowanych przez innych deweloperow z ktorymi Pan Domaradzki ma oficjalne lub mniej oficjalne kontakty. Co za paranoja,zeby prowadzic droge (w ogole prawnie jest to tam niemozliwe do zrealizowania i pan Domaradzki chyba nigdy nie byl na tym osiedlu) gdzie 200metrow dalej jest juz droga gotowa. Pan Domaradzki musi byc za przeproszeniem debilem ladujac sie w takie cos co z kilometra smierdzi lapowkami i ustawieniem. Gratuluje Panu Krzysztofowi i pracowni Dawos odwagi, bo znajac realia sprawa skonczy sie sadem, oskarzeniami itd.
    • Gość: Kulawplot Grodzenie jeśli się mieszka z hołotą to jeszcze IP: 66.90.101.* 08.05.12, 13:33
      gorzej. Mieszkałem kiedyś na Wrzecionie w grodzonym, chronionym całodobowo. Kradzieże i tak były w biały dzień nawet. Ludzie chamowaci, nieciekawi, złodziejskie towarzystwo, powiązane ze światkiem narkotykowym. Ochroniarze chamscy, bezużyteczni, jedynie generowali koszta i obrabiali tyłki mieszkańcom.
      Ogrodzić się z takim towarzystwem to naprawdę żadna radość. więc uważajcie, gdzie kupujecie, zwracajcie szczególną uwagę na poziom mieszkańców.
    • Gość: cleon może płaćmy urzędnikom od efektów pracy??? IP: 217.153.152.* 08.05.12, 13:38
      zamiast ciepłych posadek za stałą pensję wprowadźmy wynagordzenie ryczałtowe od uchwalonego Planu Miejscowego, wydanej decyzji o WZ, od razu zniknie rzesza rozleniwionych paniuś w wieku "trolejbusowym" i Dyrektorzyn bezkarnie piastujących znaczące stanowiska gdzie głównym zadaniem jest nie podejmowanie Broń Boże żadnej decyzji!!!
      Ja bym oddał Warszawę w Zarząd Komisaryczny Prezydentowi Wrocławia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka