Gość: vinc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
20.03.02, 11:02
Szybki pociąg i autostrada mają związać stolicę z Łodzią. Ideę duopolis
lansowaną przez samorządy dwóch metropolii poparł we wtorek w warszawskim
Ratuszu premier Leszek Miller
Prezydenci Warszawy i Łodzi w obecności premiera Leszka Millera podpisali w
stołecznym Ratuszu list intencyjny. Samorządowcy razem będą pracować nad
integracją transportową na obszarze dwóch metropolii, aby skrócić czas
podróżowania między nimi. Nową wersją lux-torpedy, pociągiem InterCity,
dojedziemy ze stolicy na Piotrkowską szybciej niż nasi dziadowie przed II wojną
światową, naturalnie jeśli uda się zrealizować plany.
- Chcemy stworzyć duopolis - 3,5-milionową aglomerację złożoną z Warszawy i
Łodzi. Podróż szybkim pociągiem z ulicy Piotrkowskiej na Marszałkowską trwałby
60 minut - powiedział Wojciech Kozak, prezydent Warszawy.
Premier zainteresowany
Ścisłemu powiązaniu dwóch miast ma też pomóc budowa odcinka autostrady A2. Jest
ona określana jako "fragment korytarza Europejskiej Sieci Transportowej (Trans-
European Network - TEN)". Na razie od dwóch lat władze stolicy nie są w stanie
ustalić, którędy poprowadzić wjazdy z autostrady do centrum.
- Dobrą komunikacją między Warszawą a Łodzią jestem osobiście zainteresowany -
stwierdził premier Miller, wzbudzając salwy śmiechu (w wyborach startował z
okręgu łódzkiego).
Premier przypomniał, że już przed wojną dwa miasta "łączył pociąg o jakże
romantycznej nazwie lux-torpeda". Spalinowa kolej wahadłowa dwa razy dziennie
pokonywała dystans między stolicą a Łodzią w zaledwie 90 minut. Ponad 60 lat
później ta sama podróż trwa kilkanaście minut dłużej.
- Miejmy nadzieję, że Łódź-Warszawa to teraz będzie wspólna sprawa. Oby dobrym
duchem - a może aniołem - tej sprawy był pan premier - powiedział Krzysztof
Panas, prezydent Łodzi.
Płacić ma Unia Europejska
Wstępny koszt usprawnienia komunikacji między dwoma metropoliami wyniesie ok. 3
mld zł. Projekt ma być wpisany w Narodowy Plan Rozwoju na lata 2004-06 i uznany
za priorytet o znaczeniu europejskim. Władze twierdzą, że kapitał na te
inwestycje byłby organizowany w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Liczą,
że 90 proc. potrzebnych pieniędzy można uzyskać z tzw. funduszu spójności i
funduszy strukturalnych Unii Europejskich, ale dopiero po wejściu Polski do UE.
- To będzie jeden z pierwszych projektów zgłoszonych przez Polskę do realizacji
w ramach UE. Liczymy na wsparcie naszego rządu - powiedział prezydent Panas.
Premier przypomniał, że pomysł samorządowców nie był konsultowany z
rządem, "ale jest słuszny".