Gość: paco
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
31.07.02, 10:48
Kibice Legii Warszawa mogą być zadowoleni. Przez najbliższe trzy lata będą
mogli obserwować, jak obecny stadion przy Łazienkowskiej zmienia się w
olimpijski obiekt piłkarski.
A sportowcy nie będą musieli rezygnować z meczów na czas remontu. Tak
przynajmniej zapowiadają władze Warszawy, które stały się właścicielem terenu
Legii. Miasto kupiło 11.5-hektarowy obiekt. Choć na jego utrzymanie potrzeba
2.5 mln zł rocznie - nie ma pieniędzy. Te być może znajdą się, gdy zostanie
zarejestrowana spółka, która zajmie się budową na obecnych terenach Legii
Stadionu Narodowego z kortami, basenem, boiskami, hotelami. - Partnerem
miasta w spółce będzie na pewno PZPN. Rozmawiamy też z SSA Legia,
stowarzyszeniem CWKS Legia oraz Polskim Związkiem Tenisowym - mówi prezydent
Warszawy Wojciech Kozak. Miasto wniesie do spółki kupiony wczoraj grunt. PZPN
zapewni możliwość rozgrywania na nowym stadionie meczów przez polską
reprezentację piłki nożnej. Związek tenisowy liczy, że obok stadionu uda się
też zbudować Narodowe Centrum Tenisa. A co może wnieść Legia? - Prestiż. I
tradycję, czyli nazwę która ma 80 lat - wyjaśnia Ryszard Mikliński,
wiceprezydent odpowiedzialny za sprawy sportu i rekreacji. Minister obrony
narodowej jest zadowolony z transakcji z miastem. - Nas nie stać, by
utrzymywać tak duży obiekt. Mogliśmy go sprzedać na wolnym rynku kilkakrotnie
drożej. Ale wtedy nie mielibyśmy gwarancji, że stadion będzie tam nadal. I
zgodnie ze świętym prawem własności prywatny inwestor za kilka lat wzniósłby
tam kolejny biurowiec czy supermarket. A sprzedając teren miastu jesteśmy
przekonani, że Warszawa doczeka się stadionu z prawdziwego zdarzenia - mówi
minister Jerzy Szmajdziński. Teraz obowiązki utrzymania całej infrastruktury
przejmie miasto. - To ok. 2.5 mln zł rocznie - szacuje prezes CWKS Legia gen.
bryg. Roman Kloc. Obecnie w budżecie miasta na utrzymanie Legii nie ma ani
złotówki. Ale samorządowcy uspokajają, że do końca roku jeszcze utrzymywać
obiekt będzie Legia, tak jak obecnie, a po zawiązaniu spółki -pieniądze się
znajdą. - Klucz nie w utrzymaniu obecnego obiektu, a znalezieniu inwestora,
który wyłoży pieniądze na przebudowę stadionu, by potem zwróciły mu się
poniesione koszty - mówi prezydent Wojciech Kozak. I zapewnia, że jest już
kilka firm zainteresowanych taką inwestycją w Warszawie. - To inwestorzy,
którzy budowali podobne stadiony w Paryżu, Portugalii, Belgii czy Hiszpanii.
Stadion ma być gotowy w 2005 r.