Gość: paco
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
07.08.02, 12:25
AW ubiega się o zezwolenie na świadczenie usług lotniczych
Jerzy Kierończyk, dyrektor Aeroklubu Warszawskiego, żywi nadzieję, że już
niedługo aeroklub uzyska zezwolenie na świadczenie usług lotniczych. - Aby
kontynuować naszą działalność, musimy zarabiać pieniądze. Najbardziej
naturalną drogą byłoby świadczenie usług lotniczych, takich jak nieregularne
przewozy pasażerskie - tłumaczy Jerzy Kierończyk.
Czasy, kiedy aerokluby były dotowane przez państwo,
bezpowrotnie minęły. Dziś ich egzystencja zależy głównie od operatywności
menedżerów. Aerokluby cały czas działają na zasadzie stowarzyszeń. Mogą
prowadzić działalność gospodarczą, a zarobione pieniądze muszą przeznaczać na
prowadzenie działalności szkoleniowej, co z kolei wiąże się z inwestycjami w
sprzęt i infrastrukturę.
Uzyskanie wszystkich niezbędnych dokumentów na świadczenie usług
transportowych nie jest ani proste, ani szybkie. Rodzime prawo lotnicze jest
dostosowywane do standardów europejskich, a w parlamencie trwają właśnie
prace nad nową ustawą.
Dyrektor Kierończyk liczy na to, że aeroklubowi uda się w niedługim czasie
uzyskać pozwolenie na świadczenie usług transportowych. Do przewozów służyć
będą trzy czteroosobowe awionetki o nazwie Cessna 172 - dość szybkie,
osiągające prędkość 200 km/godzinę. Tego typu przeloty na pewno byłyby
atrakcyjnym środkiem transportu w miejsca trudno dostępne - na początku tylko
na terenie kraju. - Im dalej w tzw. Polskę B, tym mniej widać inwestorów, bo
zwyczajnie mają problemy z dotarciem w pewne miejsca. W tym wypadku lot
naszym samolotem mógłby być dobrym rozwiązaniem - tłumaczy dyrektor
Kierończyk. W Polsce jest dość dobrze rozwinięta sieć lotnisk aeroklubowych
oraz wojskowych, które nie są w pełni wykorzystywane, a po wrześniowych
wydarzeniach coraz większym zainteresowaniem cieszą się mniejsze samoloty,
kosztem samolotów obsługujących regularne linie lotnicze.
Aeroklub Warszawski jest jednym z 55 aeroklubów zrzeszonych w Aeroklubie
Polskim. Nie wszystkie sobie dobrze radzą. - Kondycja finansowa aeroklubów
jest bardzo zróżnicowana - twierdzi Waldemar Zdziebłowski, dyrektor ds.
szkolenia i sportu w Aeroklubie Polskim. - W najlepszej sytuacji finansowej -
oprócz Warszawy - są Zielona Góra, Wrocław i Poznań. W aeroklubach każda
wypracowana złotówka jest na wagę złota, a zarobić można przede wszystkim na
lotach patrolowych, zrzucaniu szczepionek czy lotach widokowych - tłumaczy
Waldemar Zdziebłowski. W najgorszej sytuacji są bardzo małe aerokluby,
zlokalizowane na terenach o wysokim bezrobociu. W środowisku aeroklubowym
mówi się o konieczności przyłączania mniejszych jednostek do tych, które mają
lepszą kondycję finansową.
Jerzy Kierończyk wygrał konkurs na zarządzanie stołecznym klubem w 2000
roku. - Aeroklub był zadłużony. Moim zadaniem było wyprowadzić go na prostą.
Ubiegły rok udało nam się zamknąć niewielkim zyskiem, który został
natychmiast przeznaczony na zakup sprzętu i rozwój infrastruktury - opowiada
dyrektor. Zwiększono liczbę dzierżawionych przez aeroklub samolotów - jego
stara flota samolotowa była zbyt kosztowna w eksploatacji. Dziś aeroklub
dzierżawi od prywatnych właścicieli 16 samolotów, na których prowadzi
szkolenia. W ubiegłym roku zakupił też samolot szkoleniowo-treningowy AT3, za
blisko 60 tys. dolarów, oraz dwa szybowce. W tym roku planowane są kolejne
zakupy, jednak dyrektor nie chce jeszcze zdradzić, na co dokładnie zostaną
przeznaczone pieniądze.
Według dyrektora, działalność Aeroklubu nie może jednak opierać się na jednej
formie dochodu. - Trzeba tworzyć różne źródła zarabiania pieniędzy, bo daje
to większą pewność przetrwania. Moim zadaniem jest wymyślać nowe produkty,
sprzedawać je, a środki uzyskane z tej sprzedaży przeznaczać na działalność
statutową, czyli szkolenia pilotów - tłumaczy Kierończyk.
Obecnie Aeroklub stara się zarabiać pieniądze, wydzierżawiając powierzchnię
hangarów dla firm, które organizują imprezy promocyjne swoich produktów.
Okazuje się, że dobrym źródłem przychodów mogą być też klienci, którzy za
pieniądze chcą doznać ekstremalnych wrażeń. Oczywiście pod okiem
wykwalifikowanych instruktorów. - Ludzie, którzy ciężko pracują, chcą też
intensywnie odpoczywać. Ja w tym właśnie upatruję szansę dla lotnictwa -
tłumaczy Jerzy Kierończyk. - Jeśli ktoś jest żądny wrażeń związanych z lotami
samolotem czy skokami spadochronowymi, nie musi zapisywać się od razu na
kurs. Nie trzeba się w czymś szkolić, aby czegoś doznać. Możliwy jest
przecież skok w tandemie na spadochronie za pieniądze.
Aeroklub Warszawski jest w przededniu uzyskania certyfikatu na prowadzenie
szkoleń lotniczych. Według nowych przepisów, jedynie certyfikowane ośrodki
będą mogły prowadzić szkolenia niezbędne do otrzymania licencji pilota
zawodowego. Bez takiego certyfikatu można tylko organizować szkolenia na
pilota samolotu turystycznego czy zajmującego się lotnictwem sportowym, np.
holowaniem szybowców. Na takie ograniczenie Aeroklub Warszawski nie może
sobie pozwolić. Rocznie szkoli około 100 pilotów samolotowych (kurs
uwieńczony licencją), kilkudziesięciu pilotów szybowcowych, setkę
spadochroniarzy, dziesiątki moto- i paralotniarzy. Biorąc pod uwagę mnogość
sekcji działających w aeroklubie, takich jak samolotowa, szybowcowa,
spadochroniarska, motolotniowa, paralotniowa, balonowa i modelarska - AW jest
największym ośrodkiem szkoleniowym dla pilotów w Polsce. Tylko Ośrodek
Kształcenia Lotniczego Rzeszów, działający przy tamtejszej politechnice,
kształci więcej pilotów samolotowych. W Warszawie do kompletu brakuje tylko
sekcji śmigłowcowej, ale i to ma się niedługo zmienić.
Dyrektor Kierończyk ma ambitne plany, jeśli chodzi o rozwój aeroklubu. Jak na
razie trzyma się ustalonej wcześniej strategii. Pierwsze dwa lata miały być
przeznaczone na spłacenie długów. Potem przyszedł czas na pierwsze
inwestycje. - Dziś musimy uzyskać potrzebne certyfikaty, aby rozpocząć
świadczenie usług. Chciałbym też na terenie użytkowanym przez aeroklub
założyć sklep z akcesoriami lotniczymi. Dopiero potem przyjdzie czas na
zakładanie kawiarni, układanie kostek Bauma i sadzenie kwietników - śmieje
się dyrektor.