walka o zamożnego klienta - salony fryzjerskie

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:39
MK de Varsovie i Jacques Dessange chcą walczyć o zamożnego klienta


- Moją receptą na sukces jest ciągłe inwestowanie w salon i pracowników -
mówi Małgorzata Antonik, fryzjerka z wieloletnim doświadczeniem, autorka
wielu kolekcji i współwłaścicielka otwartego niedawno przy ul. Żelaznej
salonu fryzjerskiego MK de Varsovie. W założeniu właścicieli ma to być
luksusowy salon, który konkurować będzie z sieciowymi zakładami oferującymi
elitarne usługi fryzjerskie.

W Warszawie powstały salony takich sieci jak Jean Louis David, Laurentczy
Venus. Jednak decydując się na usługi w takich punktach, nie zawsze można
liczyć na w pełni indywidualne podejście. Niektórzy określają je raczej
fryzjerskimi McDonald´sami niż ekskluzywnymi salonami fryzjerskimi.

Tymczasem segment tego typu usług fryzjerskich jest w naszym kraju na etapie
raczkowania, choć - jak twierdzi Robert Grzempowski, prezes Stowarzyszenia
Fryzjerów i Kosmetyczek Polskich "Polfryz" - Warszawa i tak zdecydowanie
wyróżnia się pod tym względem. Niezależnie od miasta, aby skorzystać z w
pełni zindywidualizowanych usług, trzeba mieć dość zasobny portfel.

Przykładem salonu, który chwali się indywidualnym podejściem do klienta,
lansując dewizę "traktuj każdego jak gwiazdę", jest otwarty na początku
czerwca w Atrium Centrum pierwszy w naszym kraju salon bardzo ekskluzywnej
sieci Jacques Dessange. Salon ten - zgodnie ze swoją polityką - nastawia się
przede wszystkim na elitę świata biznesu, polityki i kultury. Tu klientem od
początku zajmuje się dwóch specjalistów: stylista i kolorysta. - Uważam, że
ten segment usług dla klientów najbardziej zamożnych ma duże perspektywy
rozwoju w Warszawie - mówi Marta Ryl, menedżer salonu Jacques Dessange.

Zdaniem Małgorzaty Antonik, salony, które pretendowały do rangi
ekskluzywnych, a nie rozumiały prostej zasady inwestowania w rozwój i dobór
pracowników, upadły lub zostały zdegradowane. - Fryzjerstwo idzie do przodu
szybciej niż jakikolwiek inny segment usług. Co pół roku pojawiają się nowe
trendy, zmieniają się style i techniki strzyżenia oraz układania włosów,
wprowadza się coraz doskonalsze produkty pielęgnacyjne. Nie można zatrzymać
się na jednym etapie. Kto tego nie rozumie, wypada z gry - mówi zdecydowanie.

Jako nastolatka Antonik marzyła, by zostać fryzjerką. Mimo to za namową
rodziców poszła do liceum sióstr nazaretanek na Czerniakowie. Wytrzymała tam
dwa miesiące. - Nie mogłam znieść rygoru, zamknięcia. Szczupła, elegancka,
pewna siebie i energiczna sprawia wrażenie, że dokładnie wie, czego chce i
jak to osiągnie. - Po dwóch miesiącach dostałam się do szkoły fryzjerskiej na
Rakowieckiej - wspomina. - Skończyłam szkołę i z wyróżnieniem zdałam egzamin
czeladniczy.

Kolejne etapy jej kariery to praktyki w spółdzielni Pollena, potem był
wygrany konkurs na pracę w hotelu Victoria, później Forum i w hotelu Vera. O
tym ostatnim miejscu mówi jednak niechętnie. - Zamiast inwestować w salon,
właściciele skoncentrowali się na ściąganiu pieniędzy. Dlatego odeszła.
Wówczas, a było to 10 lat temu, zapewne trafiłaby do kolejnego salonu, gdyby
nie łut szczęścia. Była jedną z trzech osób (na 180 kandydatów) wybranych do
rozpoczynającego wówczas działalność w Polsce działu fryzjerskiego L´Oreala. -
Po dwóch latach morderczych szkoleń, zaczęliśmy wprowadzać markę L´Oreal na
rynek polski. I udało się - mówi, nie kryjąc dumy. - Właśnie praca w L´Orealu
dała mi tę niezwykłą siłę napędową i inspirację do otwarcia własnego salonu.

W przedsięwzięcie od początku zaangażowany był Krzysztof Piecychna, z którym
Antonik chodziła do szkoły, a potem wiele lat pracowała. Najtrudniej było
znaleźć odpowiednią lokalizację. - Ta przy Żelaznej nie jest może ideałem
(znajduje się tuż przy ulicy i czasem słychać uliczny hałas, są też problemy
z parkowaniem), ale ma za to dużo zalet: bardzo dobry dojazd, możliwość
umieszczenia dobrze widocznego z ulicy szyldu, w okolicy znajduje się centrum
biznesowe, restauracja, rynek i apteka, czyli punkty, które generują duży
ruch.

Ale dobra lokalizacja i ciągłe inwestycje w podnoszenie kwalifikacji
fryzjerów to nie wszystko. By odnieść sukces w segmencie ekskluzywnych usług
fryzjerskich, trzeba postawić na indywidualizację - przekonuje właścicielka.
To by wyjaśniało, dlaczego fryzjerzy w MK de Varsovie tak długo rozmawiają z
klientem, zanim przystąpią do strzyżenia czy układania fryzury.

Powodzeniu salonu może pomóc odpowiednia polityka cenowa. Według Antonik,
nieumiejętnie ustawione ceny i nastawienie tylko na klienta ekskluzywnego
doprowadziły do zguby niejeden warszawski salon. Właściciele są jednak dobrej
myśli i już dziś marzą o ekspansji. - Za półtora roku, dwa lata na pewno
otworzę drugi salon - twierdzi Antonik.

Pełna wersja