Najpiękniejsze budowle w mieście

03.12.05, 04:05
Najlepsze budynki Warszawy 2004-2005 to: nowy Wydział Prawa i Administracji na
terenie Uniwersytetu Warszawskiego (wybór czytelników "Gazety Wyborczej"),
gmach ambasady Holandii i osiedle mieszkaniowe Inflancka

Wczoraj w holu gmachu Politechniki Warszawskiej - zapierającym dech dziele fin
de siecle'u - zebrała się cała śmietanka warszawskich architektów. Wszyscy w
napięciu czekali na wyniki prestiżowego konkursu organizowanego przez
miesięcznik "Architektura-Murator", przy udziale miasta i SARP. Profesjonalne
jury wybiera, które spośród najnowszych budynków warszawskich są
najpiękniejsze, najciekawsze, najlepsze. W VI edycji konkursu "Życie w
Architekturze" swój głos mieli też czytelnicy "Gazety Wyborczej", głosując w
plebiscycie na swojego "Ulubieńca Warszawy".

Profesjonaliści nagradzali w dwóch kategoriach: najlepszych budynków
użyteczności publicznej oraz budynków wielorodzinnych.

- Poziom w tym roku był wysoki, a wybór trudny. Jeździliśmy po Warszawie i
widzieliśmy, że przyzwoita architektura powstaje wszędzie w mieście. To
ogromna różnica w porównaniu z tym, co działo się jeszcze kilka lat temu -
mówił Ryszard Jurkowski, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP.

Do konkursu zgłoszono 107 budynków. 25 najlepszych przeszło do kolejnego
etapu, zaś wczoraj spośród sześciu nominacji architekci wybrali dwa: gmach
Ambasady Królestwa Niderlandów na Agrykoli oraz osiedle Inflancka na dawnym
placu Broni, gdzie przed powstaniem listopadowym odbywały się musztry wojska
polskiego i rosyjskiego.

Ambasada ogrodzona liśćmi

Po raz pierwszy najlepszym budynkiem użyteczności publicznej Warszawy została
inwestycja eksterytorialna i trudno dostępna. Projekt ambasady powstał w
pracowni Ericka van Egeraata, a inwestorem jest holenderskie ministerstwo
spraw zagranicznych (Służba Nieruchomości Zagranicznych w Hadze). Budowla leży
w uroczym zakątku Warszawy - przy ul. Kawalerii 10, blisko Kanału Piaseczyńskiego.

- Tylko czasami jest tu głośno. Jak na stadionie Legii grają mecze - żartował
pewien czas temu ambasador Jan Edward Craanen. Wczoraj odbierał główną nagrodę
"Architektury-Murator".

- Dlaczego nagrodziliśmy ambasadę? Bo to budynek prosty, logiczny, a
jednocześnie ciepły, miękki, zaprojektowany z ogromną kulturą i znakomicie
wkomponowany w otoczenie. On skłania do myślenia nad sensem architektury,
wywiera wielkie wrażenie, zapada w pamięć, a przecież nie stara się rzucać
przechodniów na kolana - tłumaczy Marek Dunikowski z Krakowa, członek jury
konkursowego i jeden z najbardziej znanych współczesnych architektów polskich.

Piękna i prosta kancelaria oraz rezydencja ambasadora zwraca uwagę
przechodniów niesamowitym ogrodzeniem w formie plątaniny liści i pnączy
wykonanej z metalu w kolorze zielonym.

- Prostota została wymyślona na Zachodzie, a nie tutaj. W Polsce architektura
jest bogatsza, zabawniejsza. Chciałem zaprojektować coś dziwnego. Ambasady
zawsze przypominają trochę fortece, muszą mieć wysokie płoty i bramy. Dlatego
wymyśliłem właśnie takie nieopresyjne ogrodzenie - "roślinne" i
naturalistyczne. Poza tym nie można wszystkiego brać zbyt poważnie. Zawsze
przydaje się trochę luzu - stwierdził w rozmowie z "Gazetą" Erick van Egeraat.

Wysoka architektura mieszkaniowa

Wśród architektów zebranych na sali więcej kontrowersji wzbudziło uznanie za
najlepszy obiekt mieszkalny bloków osiedla Inflancka (proj. Jakub Wacławek,
Grzegorz Stiasny, współpraca Grzegorz Pietrzak, inwestor Echo Investment). -
Nie należy im się. Ot, bloki jak bloki - przebąkiwali niektórzy koledzy po
fachu w kuluarach.

- Zanim zdecydowaliśmy się na taki wybór, długo dyskutowaliśmy. Przeważyło to,
że jest to przykład architektury nienapuszonej, prostej, stosującej klarowne
formy i wysokiej klasy materiały. To też przyzwoita mieszkaniówka. Nie
wydumana, nie epatująca modnymi gadżetami - tłumaczy Dunikowski.

Na razie zrealizowano pierwszą część osiedla. Tworzą ją dwa wysmukłe wieżowce
wzdłuż ul. Pokornej i na łuku ul. Stawki powiązane niższym skrzydłem. Zarówno
skalą, jak i lapidarną architekturą stworzyły one zupełnie nowy fragment
przestrzeni miejskiej - stając się dominantą ulicy. Podcień od ul. Stawki
tworzy wielkomiejski parter, a masywny cokół, wyłożony ciemną, cementową
cegłą, nadaje architekturze nieco męczącej powagi. Świadczy też jednak o
solidności budynków.

- Wybór świadczy o tym, że jurorzy docenili wysoką architekturę mieszkaniową -
cieszy się Grzegorz Stiasny. I tłumaczy, że wysokościowce nie stanowią
wartości samej w sobie. - Nie możemy od nich uciec. Budowę wysokich budynków
wymusza ekonomia [działki w centrum są coraz droższe - red.].

Nowy Wydział Prawa jak stary

W plebiscycie na architektonicznego ulubieńca Warszawy wyraźnie wygrał
kameralny budynek Wydziału Prawa i Administracji. Został zbudowany w krócej
niż rok, przy ul. Oboźnej 6 na terenie campusu Uniwersytetu Warszawskiego.
Nowa architektura z piaskowcem na cokole i dwuspadowym dachem krytym czerwoną
dachówką świetnie pasuje do otaczającej zabytkowej zabudowy.

- To było dla mnie najważniejsze - znaleźć właściwą relację do całego zespołu
UW, który ma jednolity klasycystyczny charakter. Uznałem, że nie należy szukać
kontrastu, tylko wpisać się w otoczenie. Na pierwszy rzut oka budynek miał
sprawiać takie wrażenie, jakby stał tu zawsze. Ale nie powinno też być
wątpliwości, że jest to obiekt współczesny. Dlatego są duże przeszklenia
wejścia, klatki schodowej i świetliki - powiedział "Gazecie" architekt Witold
Benedek, jeden z autorów projektu.

Zdradził przy okazji, że pracuje nad nową, bardziej reprezentacyjną bramą UW,
przez którą - po zamknięciu Krakowskiego Przedmieścia - będą wjeżdżać
samochody. Powstanie ona właśnie przy ul. Oboźnej, tuż obok Wydziału Prawa i
Administracji.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3046169.html
Pełna wersja