Tysiące mieszkań do wzięcia za dwa lata

13.04.06, 17:56
W 2007 r. może powstać w stolicy dwa razy więcej lokali

Okolice Inflanckiej, Kolejowej, Grzybowskiej, Rydygiera i Dobrej – tu niebawem
zostaną zbudowane tysiące mieszkań. Urzędnicy liczą, że duża podaż obniży
ceny. Eksperci mają wątpliwości.

– W 2005 roku wydaliśmy decyzje o warunkach zabudowy na znacznie większą niż
zwykle liczbę mieszkań, około 50 tys. – mówi Michał Borowski, naczelny
architekt Warszawy i zastępca p.o. prezydenta miasta. – Zapewne tyle mieszkań
na podstawie tych decyzji nie powstanie, ale realnie można liczyć na to, że w
2007 roku zostanie w stolicy zbudowanych 20, może nawet 30 tys. nowych mieszkań.

Wyrwać się z impasu

W ciągu ostatnich pięciu lat rocznie w Warszawie powstawało około 12-13 tys.
nowych mieszkań. Przez niską podaż, nienadążającą za popytem, ceny metra kw.
były coraz wyższe. W 2003 r. trzeba było zapłacić średnio 3,7 tys. zł, w 2004
r. około 4,2 tys. zł, a w ub.r. 4,8 tys. zł. W pierwszych miesiącach 2006 r.
ceny niektórych mieszkań średniej klasy osiągnęły już poziom siedmiu tys. zł
za metr kw.

Blokował, bo się bał

– To astronomiczne stawki. Więcej mieszkań na rynku zatrzyma wzrost cen, a być
może nawet je obniży. Dlatego lokali powinno być jak najwięcej. Zaczęliśmy
proces, który na to pozwoli – mówi Borowski.

Skąd to nagłe przyspieszenie? Urzędnicy oficjalnie mówią, że dopiero teraz
widać efekty wieloletniej papierkowej pracy, na podstawie której można wydawać
budowalne pozwolenia. Mniej oficjalnie przyznają, że kiedy Lech Kaczyński
zajął się w połowie ub roku swoją kampanią prezydencką, wiele kompetencji
przejęli niżsi urzędnicy. Wtedy prace ruszyły z kopyta. – Prezydent wiele
inwestycji blokował, obawiając się niejasnych powiązań, układów, nie wiadomo
kogo z kim – przyznaje urzędnik Ratusza.

Zdaniem miasta, pod koniec 2007 roku powinno być gotowych około tysiąca
mieszkań na terenie dawnej zajezdni autobusowej przy ul. Inflanckiej, dwa tys.
w okolicach ul. Kolejowej, nawet pięć tys. w rejonie Żoliborza Południowego
(Rydygiera i Powązkowska), pół tysiąca w pobliżu elektrowni przy Dobrej na
Powiślu i około dwóch tys. na terenie dawnego Browaru Warszawskiego przy
Grzybowskiej. A oprócz tego kilkanaście tys. lokali w miejscach położonych
dalej od centrum – na terenie Białołęki, Bemowa, Ursusa, Targówka, Ursynowa.
Jednak zdania ekspertów na temat śmiałej wizji miasta są podzielone.

Naiwne nadzieje?

Marcin Jańczuk z Agencji Nieruchomości Polanowscy uważa, że jeśli w ślad za
decyzjami o warunkach zabudowy pójdzie sprawne wydawanie pozwoleń na budowę,
plan będzie realny. Rafał Szczepański, szef firmy deweloperskiej Juvenes,
twierdzi, że na boomie w stolicy skorzystają głównie bogate zagraniczne firmy
budowlane.

Będą stawiać bloki za własne pieniądze i sprzedawać gotowe, po wyższych cenach
niż deweloperzy polscy kredytujący inwestycje pieniędzmi przyszłych lokatorów.
– Dlatego prognozy wielkich obniżek cen mieszkań w Warszawie są raczej naiwne
– mówi
/ŻW/
Pełna wersja