Gość: iron_giant
IP: *.chello.pl
17.08.06, 12:11
Rok temu oglądałem, jak jakaś ekipa remontowa robi wylewki na nabrzeżu Wisły
w strefie śródmiejskiej. W tym roku przejechałem się rowerkiem po tej
ujarzmionej skarpie, która rok temu była po wylaniu betonu gładka.
A teraz?
Teraz na odcinku pod Starówką wiele elementów jest popękanych, pokruszonych.
Ledwo minęła zima a tu taka maniana!
Już skończyli odcinek w rejonie Mostu Gdańskiego i kończą dalej w kierunku ku
północy. Znów przyjdzie zima i wszystko, co do tej zrobili i zrobią, rozsypie
się w pył.
Jak wam się chodzi i jeździ samym nabrzeżem Wisły w rejonie dokładnie pod
Zamkiem Królewskim i Starym Miastem?
A teraz pytam raczej nie o to dlaczego się sypie, ale to też interesujące
pytanie, ale ile to wszystko, nas podatników kosztowało, skoro nie nadaje się
do użytku, a za kilka lat będzie z tego ruina?
Kto odpowiada za tak wykonany remont? Ile wziął kasy?
Czy zleceniodawca (na pewno był przetarg!) wyciągnie z tego jakieś
konsekwencje w stosunku do wykonawcy?
Widzę w tym wykonawstwie nabrzeża Wisły analogię do jakości hali targowej w
Katowicach. Jedyna pociecha to, że ludzie nie ucierpią, no może ktoś skręci
nogę.