Gość: eGuzik
IP: *.chello.pl
03.03.03, 23:37
Ostatnio zdarzyło mi się odwiedzić kasę międzynarodową na Dworcu Centralnym w
Warszawie. W związku z tym mam kilka pytań/uwag. Mianowicie dlaczego osoby
pracujące w kasach międzynarodowych:
- nie mówią po angilesku WCALE;
- wykazują zero chęci porozumienia z klientami;
- PALĄ PIEPIEROSY w czasie pracy - w okienku;
- nie są w stanie przewidzieć, że w weekend niektóre połączenia są
niedostepne, co przedłuża kupowanie biletu o dodatkowe 20 minut i wprowadza
klienta z stan głębokiej niepewności czy i kiedy dotrze do miejsca swojej
podróży;
- dlaczego muszę wstydzić przed znajomymi obcokrajowncami , a następnym razem
dwa razy zastanowię się zanim powiem, że przecież Warszawa to stolica i wiele
rzeczy zmieniło się w ostatnich latach!
Oczywiście nie kierują swoich zarzutów do osób pracujących na DC, ich
zachowanie i kwalifikacje odpowiednie są do tego, czego się od nich wymaga.
Czy jest to kwestia pieniędzy? Nie ma środków na zatrudnienie lepszych
pracowników, znających j. angileski? Albo może Dyrekcja DC nie chce zwalniać
starych pracowników? Tylko jeśli oni nie szanują swojej pracy - są opryskliwi
i jawnie palą papierosy ignorując obecność klientów - może wcale im tak na
niej nie zależy.
Studiuję, ucze się języków, pracuję, wiem też,a wszyscy naokoło potwierdzają,
że praca, to nie tylko zdobycie posady, ale również utrzymanie jej. Nie masz
chęci, nie przykładasz się, nie szanujesz pracy, na Twoje miejsce znajdzie
się kilka innych osób. Uważam, że jest to prawidłowy bieg rzeczy. Czy takie
zasady nie mogą zacząć w końcu obowiązywać w miejscach typu DC. Przecież
niekomu nic nie należy się tak po prostu - na wszystko trzeba w jakimś
stopniu zapracować!
Rozumiem, że nie ma pieniędzy na odnowienie DC, ale czy ktoś w jakikolwiek
sposób zarządza jego pracownkami? Przeciez to nasza wizytówka!