Kto i dla kogo projektuje te domy?!?!!?

29.01.07, 19:21
Pomimo, że sam mam już dom, w którym zapewne dożyję emerytury, miałem
ostatnio okazję zobaczyć parę projektów domów jednorodzinnych w zamkniętych
osiedlach wokół Warszawy - a to dlatego, że znajomy poprosił mnie o poradę
przy wyborze.

No i, muszę przyznać, jestem "wstrząśnięty, nie zmieszany". Kto to projektuje
i dla kogo? Na ten przykład Walendia - osiedle w środku pól, zero komunikacji
publicznej i niewielkie szanse na nią, na planach osiedla nie widać sklepu -
więc po wszystko trzeba by jechać do CH Janki albo choć do "Maximusa" (tam
tez jest mały market spożywczy) - domy po 250-540 m2 i mają garaże na 2
samochody, za to sypialnie po 4. No to, skoro się zakłada, że rodzina liczy 4-
5 osób i stac je na blisko 2 miliony zeta na dom z podstawowym umeblowaniem,
to raczej powinno być co najmniej 4 miejsca w garażu, lub choćby pod jakąś
wiatą?

Drugi "popisowy numer" - gigantyczne jednoprzestrzenne wnętrza na parterze w
domach, gzie z liczby sypialni wynika, że ludzi będzie napewno więcej niż
dwoje - czy taki architekt nie domyśli się, że jeśli jedna osoba chce ogądać
telewizję, a druga posiedzieć spokojnie przy kominku, trzecia natomaist ma
gości - to będą sobie cokolwiek przeszkadzać?

Następny "kwiatek" - Konstancja (o połowę droższa). Z garażami - ta sama
sytuacja, tylko jeden naprawdę model domu ma do dwusamochodowego garażu
jeszcze wiatę na trzecie auto.

Żeby sprzedać jak najwięcej ziemi (jakby uliczki nie były współwłasnością)
Developer dosunął ogrodzenia do samego krawężnika eliminując praktycznie
wspólne trawniki. W eekcie tego najbardziej chyba "zadęte" osiedle (pomijam
szczyt kiczu - Empire) ma uliczki węższe niż sub-standardowy "Viking".

I w ten sposób mamy w Warszawie wiele bardzo drogich osiedli, ale mało
dobrych projektów przyjaznych mieszkańcom.
Pełna wersja