Harakiri zielonej Warszawy

IP: *.acn.waw.pl 15.03.07, 01:05
Ja mam swoją idee.
Miasto parking, gdzie wszędzie można dojechać samochodem i zaparkować go bez
problemu i za darmo.
Całe miasto powinno składać się z klonów Arkadii a między nimi powinny być
bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu.
    • Gość: K0pytko Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 06:23
      Gość portalu: Tirinti napisał(a):

      > Ja mam swoją idee.
      > Miasto parking, gdzie wszędzie można dojechać samochodem i zaparkować go bez
      > problemu i za darmo.
      > Całe miasto powinno składać się z klonów Arkadii a między nimi powinny być
      > bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu.

      Tak! Tak! I jeszcze powinniśmy wylać sfalt w parkach i postawić tam betonowe drzewa.
      • Gość: jan Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 62.29.138.* 15.03.07, 07:40
        Ludzie Drodzy! Jak chcecie zieleni przeprowadzcie sie na wieś, miasto jest
        miejscem gdzie się buduje i mieszka. Rozumiem że GW reprezentuje bogaczy i
        deweloperów, w ich interesie jest aby ceny mieszkańw Warszawie osiągały
        niebotyczne ceny. MOże już niedługo w Polsce nie da sie postawić słupka bo
        gazeta wyborcza napisze ze w wyniku tej operacji zginą dżdzownice a poza tym
        zaburzony zostanie ekosystem wróbli. Dziesiatki tysięcy ludzi chce sobie kupić
        mieszknia ale ich nie stać kiedy cena za metr dochodzi do 10 tys. Z waszej
        strony jest to hipokryzja, jestem ciekaw czy ci wszyscy ekolodzy i doktorzy
        chceliby mieszkać w Legionowie albo radzyminie skoro w centrum Warszawy sa do
        zabudowania ogromne tereny. Gazeta po raz kolejny dowodzi że jest gazetą tylko
        polskojęzyczną.
        • Gość: skudi Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.subscribers.sferia.net 15.03.07, 08:02
          Tu nie chodzi o reprezentowanie interesów deweloperów tylko o interes nas wszystkich.
          Jeśli zlikwidujemy kliny nawietrzające Warszawę wtedy w upalne bezwietrzne dni w Warszawie nie będzie dało się żyć.
          Właśnie to chcą zabudować deweloperzy przez co zlikwiduje się cyrkulację powietrza w Warszawie i co dzień będziemy mieli smog.
          Wystarczy się przejść ul.Chałubińskiego na odc.dw.Centralny - Koszykowa żeby odczuć na własnej skórze że nawet w najbardziej bezwietrzny dzień tam zwsze wieje i właśnie o to chodzi żeby nie likwidować tych klinów nawietrzających.
          • Gość: jan Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 62.29.138.* 15.03.07, 08:20
            To rzeczwysicie brzmi pieknie tylko efekt jest taki że chodzi w tym wszystkim o
            pretekst do nie budowania i podbijania cen mieszkań
            • Gość: stpierre Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.chello.pl 15.03.07, 08:31
              Szczególnie developerom, którzy chcą zabudować te tereny mamucimi szafami,
              chodzi o to, żeby nic tam nie budować, bo wzrosną ceny mieszkań. Tak, to na
              pewno ich lobbing. ;)
              • qba59 Henry Ford :) 27.03.07, 15:58
                "In order to solve the problems of the city,
                We shall leave the city."

                Henry Ford :)
                • qba59 fordysci - twórcy obowiązującego Studium 27.03.07, 16:22
                  Oczywiscie ze Warszawa musi sie rozwijac, tylko pytanie czy w tak niezaplanowany
                  sposób jak to zatwierdzilo Studium Uwarunkowan i Kierunkow Zagospodarowania
                  Przestrzennego m.st. Warszawy.
                  Dzisiejsza aglomeracja miejska to nie granice miasta tylko duzo szerszy obszar
                  funkcjonalnie z nim polaczony - tworzacy obszar metropolitarny.
                  Rozwój miasta powinien byc planowany i zarządzany w konteksie Warszawskiego
                  Obszaru Metropolitarnego. A na razie nic sie w tym temacie nie dzieje...
                  Przy szerszej perspektywie planowania bylibyśmy w stanie uchronić historycznie
                  uksztaltowaną "wielkoprzestrzenna strukture Warszawy".
                  Studium de facto zatwierdzilo i jeszcze rozszerzylo bardzo liberalne ustalenia
                  Planu Ogolnego z 1992, ktory wyrządzil tyle szkod w naszym miescie (m.in.
                  pozwolil na zabudowe chronionych przez caly wiek terenow otwartych). Nie mozna
                  planowac rozwoju wspolczesnego miasta rysujac wielka plame zabudowy polaczona
                  wspanialymi arteriami drogowymi. To jest archaiczne planowanie, rodem z lat
                  szescdziesiatych.
                  I jeszcze jedna kluczowa sprawa: Studium zaklada ze w granicach Warszawy bedzie
                  mieszkalo 3 miliony ludzi. Bardzo to mile dla ucha. Ale tworcy Studium nie
                  zastanowili sie co sie stanie jesli ludnosc Warszawy wzrosnie mniej. Jesli
                  mlodzi ludzie przybywajacy do pracy w Warszawie osiedlą sie ze swoimi dziećmi na
                  terenie gminy Piaseczno, Lesznowola, Karczew... - tam jest taniej a tez tereny
                  naturalne i rolnicze jeszcze chlonne. polityka gmin podmiejskich nastawiona na
                  przyjecie nowych miszkanicow pracujacych w Warszawie. Wtedy zostaniemy w miescie
                  z chaosem przestrzennym, rozproszona zabudowa, miasto bedzie wygladalo tak jak
                  obecnie wygladaja Zawady czy byla wies Las (przy wale miedzeszynskim).

                  Smutne to. Nalezy dazyc do zmiany Studium, ochrony niezabudowanych jeszcze
                  otwartych terenow, zakladania nowych parkow i terenow rekreacyjnych.
                  Developerzy mysla glownie o szybkim zysku i jest im wszystko jedno gdzie beda
                  budowac. Liczy sie dla nich jedynie szybki zwrot kapitalu i zysk. Nie mozna
                  pozostawic planowania przestrzennego inwestorom jak to do tej pory bylo w
                  Warszawi za rzadow Święcickiego, Piskorskiego i Kaczynskiego.

                  Wizja rozwoju miasta przełozona na planowanie zagospodarowania przestrzennego
                  jest rolą i powinn byc priorytetem władz miasta. Miejmy nadzieję ze ta kadencja
                  będzie przełomowa.
          • Gość: ania Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 11:37
            tam gdzie żyje człowiek, musi być równowaga.Człowiek potrzebuje zieleni,powietrza...
        • Gość: Katka Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 213.77.23.* 15.03.07, 09:17
          Rzeczywiście, miejmy betonowe miasto z pudlami podobnymi do budowanych przez
          J.W.Construction - wspaniale 15piętrowe bloki koniecznie budowane jak najblizej
          siebie. Tak aby później mieszkańcy mogli zachwycac się brakiem slonca w
          mieszkaniu. Spacer z dzieckiem na betonowym placu na terenie osiedla -
          koniecznie grodzonego osiedla. Pożniej jak dziecko dorosnie, będzie jeżdzilo na
          rowerze po ulicy, bo niestety osiedla zabraly ostatnią część, na której mozna
          było zrobić ścieżki rowerowe.
          Za kilkanaście/kilkadziesiąt lat będziemy komentować jaka ta Warszawa brzydka,
          nieporadna, betonowa, chaotyczna. Za zazdrościa będziemy później patrzeć na
          piękne parki w Berlinie albo Londynie, do których przychodza rodziny z dziećmi
          i wspólnie spędzają czas grając w pilkę albo po prostu odpoczywając.
          Pozdrawiam,
          • Gość: Tirinti Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 87.105.164.* 15.03.07, 13:31
            Po co 15 piętrowe jak można 30 albo 50. Ja mieszkam na 10 piętrze w 12
            piętrowym bloku i chciałbym jeszcze wyżej.
            O tak słońce szczególnie w lecie jest irytujące. Nawet mimo nieprzepuszczalnych
            rolet rano jest za widno, żeby spać.
            Najlepiej nie mieć dzieci, to nie trzeba będzie z nimi spacerować, a jak już
            koniecznie chce się mieć dziecko to niech siedzi w domu i gra na komputerze.
            Skończy 18 lat, zrobi sobie prawo jazdy to będzie jeździło a nie łaziło.
            Rowery to jużzupełnie są zbyteczne.
            Lepiej byśmy zrobili wielkie darmowe parkingi, których by nam Londyńczycy
            zazdrościli... tak jak teraz zazdroszczą nam, że nie musimy się stresować
            fotoradarem na każdym rogu i możemy spokojnie jeździć 30-50km/h ponad głupie
            przepisy.
        • poszepszynski Re: Harakiri zielonej Warszawy 15.03.07, 09:39
          Chyba nie wiesz czym jest miasto. To nie tylko miejsce, gdzie sie spi i
          pracuje, ale po prostu żyje. Jeśli chcesz sobie żyć w mieście, gdzie każdy
          skrawek zieleni jest zabudowany betonowymi klockami, to Twoja sprawa. Mozesz
          sobie nawet rozbić namiot pod rotundą PKO. Ja natomiast chce miasta, gdzie,
          żeby pooddychać świeżym powietrzem nie muszę jechać za Legionowo lub inny
          Radzymin.
          • Gość: Tirinti Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 87.105.164.* 15.03.07, 13:33
            Nie no ja chcę betonu a nie jakichś namiotów. Rozbij sobie namiot w chaszczach
            i będziesz miał zielone życie. Tylko upewnij się, że nie przeszkodzisz w
            budowie jakiejś drogi!
        • Gość: warszawiak Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.marymont.pl 15.03.07, 10:09
          a nie pomyślałeś że w tej właśnie okolicy cena za metr kwadroatow niezależnie
          czy będzie to blok czy ekskluzywna dzielnica i tak nie będzie niska?? nie masz
          kasy to pozostaje ci tarchomin albo marki ;)
        • katarzyna4511 Re: Harakiri zielonej Warszawy 16.03.07, 13:06
          Słodką doprawdy naiwnością jest twierdzenie, że zabudowanie wszystkich parków i
          zielonych przestrzeni w Warszawie będzie skutkowało spadkiem cen mieszkań. Zbyt
          wiele osób jest w stanie zapłacić bardzo wysoką cenę za mieszkanie i dlatego
          deweloperzy nie zrezygnują ze swoich wygórowanych dochodów.
      • Gość: Tirinti Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 87.105.164.* 15.03.07, 13:23
        A po co betonowe drzewa?
    • Gość: Archie arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: *.aster.pl 15.03.07, 08:33
      Zaskakuje energia p.arch. Staniszkis w obronie tzw. Parku pod Skocznią oraz
      tezy o nawietrzaniu miasta, skoro p. arch. S. sama uczestniczyła w zabudowaniu
      klina zieleni w rejonie Pola Mokotowskiego (tzw. Eko Park). Oprócz niej
      projektowało tam zabudowę wielu znanych architektów z dr Kurylowiczem na czele,
      który jest też autorem zabudowy Wyględowa (Marina Mokotów), jednego z
      istotniejszych elementow południowego klina nawietrzającego.
      Ale zabudowa klinów i terenów podskarpowych to skandal, zwłaszcza że - wbrew
      temu co pisze niezorientowany "jan" w Wwie jest mnóstwo terenów budowlanych,
      które nie pełnią tak istotnej funkcji w systemie ekologicznym i w
      przewietrzaniu miasta. Problem polega na tym, że tereny zieleni są bardzo
      atrakcyjne i presja deweloperów na nie trwa, ale budują tam zwykle b. drogie
      mieszkania, nie dla takich niedouków jak "jan".
      Archie
      • Gość: jan Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: 62.29.138.* 15.03.07, 09:16
        Nie czuje sie obrażony. Cieszy mnie mądrość innych ludzi. Jeszcze raz jednak
        powtażam: jak ktoś chce zieleni "klinów" i "podskarp" niech zamieszka na wsi. A
        co do argumentu że deweloperzy budują drogo wśród zieleni to powiem tak: skoro
        terenów pod zabudowe jest mało ( z braku planów zagospodarowania przestrzenneg i
        trudnosci z uzyskaniem decyzji o warunkach zabudowy)to wiadomo że każdy
        "kusoczek" ziemi będzie drogi, zwłaszcza ten na zielonej łaczce, w zielonym
        gaju. Jedynym sposobem na obnizenie cen mieszkań ( co notabene nakreca
        inflację)jest zwiększenie podaży ziemi. Budujmy więc na potęgę! Olewać ekologów!
        • Gość: Robert Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: *.aster.pl 15.03.07, 10:05
          sądząc po twojej argumentacji i wyrażeniach sam przyjechałeś do naszego miasta
          ze wsi, w odpowiedzi na twoje hasło o ekologach ja mam hasło: olewać
          przyjezdnych chcących niszczyć nasze miasto dla własnego zysku (żeby mieszkanka
          były tańsze) a wynajmować to nie łaska? koniecznie trza we swoim?
          • Gość: jan Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: 62.29.138.* 15.03.07, 11:56
            HA , ha, ha wasze miasto! Czyje niby? Możesz okazać akt notarialny że to twoje?
            W takim razie jeśli ktos uważa że jego miasto jest jego prosze siedzeić w
            warszawie i nie ruszać sie poza jej granice. Bo tam jest moje miasto. ha ha ha!
            • Gość: figa33 Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 19:15
              DROGI PANIE,TAK, DLA NAS WARSZAWIAKÓW TO NASZE MIASTO I JE KOCHAMY NA DOBRE I NA
              ZŁE I TRZEBA NAM LUDZI Z SERCEM DLA NIEGO,A NIE DOROBKIEWICZÓW ,KTÓRZY PO CICHU
              LUB BARDZO GŁOŚNO NIENAWIDZĄ TEGO MIASTA ,ALE TO NIE PRZESZKADZA IM CZERPAĆ
              KORZYŚCI Z MIESZKANIA TU .WARSZAWA NIE MA SZCZĘŚCIA DO DOBRYCH
              DECYDENTÓW.PRZYJADĄ ,ZAROBIĄ,POTEM WYBUDUJĄ SOBIE DOM W ZIELENI I BARDZO
              NARZEKAJĄ JAKA WARSZAWA JEST BRZYDKA I JACY OKROPNI LUDZIE TU MIESZKAJĄ.
          • Gość: Tirinti Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: 87.105.164.* 15.03.07, 14:14
            A ja mieszkam w Warszawie od urodzenia i jestem za zamianą parków w parkingi.
            • Gość: Katka Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: 213.77.23.* 15.03.07, 14:27
              a ja jestem z poza Warszawy i chcę aby to miasto było przynajmniej ładne. Nigdy
              nie będzie takie jak Londyn czy Paryż, ale to nie oznacza, że musi wyglądać jak
              Tokyo.
              • Gość: figa33 Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 19:21
                bardzo dziękuję za taką wypowiedź ,ponieważ jestem z warszawy i bardzo bym chciała
                czytać więcej takich opinii,a to miasto jest dla mnie naprawdę ładne.Pozdrawiam!!
                • Gość: Katka Re: arch Staniszkis sama projektuje na klinach IP: 213.77.23.* 16.03.07, 17:06
                  Również pozdrawiam ; )
          • boski_odys Re: a wynajmować nie łaska 15.03.07, 20:51
            Gość portalu: Robert napisał(a):

            > sądząc po twojej argumentacji i wyrażeniach sam przyjechałeś do naszego
            > miasta ze wsi, w odpowiedzi na twoje hasło o ekologach ja mam hasło:
            > olewać przyjezdnych chcących niszczyć nasze miasto dla własnego zysku
            > (żeby mieszkanka były tańsze) a wynajmować to nie łaska?
            > koniecznie trza we swoim?

            Niezależnie od dyskusji o klinach, zieleni i rozbudowie miasta
            (uważam, że obecna chaotyczna zabudowa wszystkiego co nie objęte roszczeniami
            zemści się na nas okrutnie; podobnie jak zniszczenie ocalałych zalążków
            całościowej koncepcji rozwoju Warszawy - w tym Klinów)
            - otóż, niezależnie od tego tematu, plucie na przyjezdnych jest kretynizmem.
            Bo tu, kolego, wszyscy są przyjezdni. Bo 200tys. przedwojennych mieszkańców
            zginęło w Powstaniu, drugie tyle - w getcie i auschwitz. Na oko co najmniej
            trzecia dwusetka po wojnie nie wróciła na gruzy.
            Więc niewielu tu warszawiaków z dziada-pradziada.
            A i pradziadowie (w tym moi) tu przybyli z prowincji, bo miasto rozrosło się
            niemal dwukrotnie w międzywojniu, a jeszcze w połowie XIXw (a więc za naszych
            pra-pra-dziadów) liczyło kilkadziesiąt tys. mieszkańców.
            Ten wielokrotny wzrost populacji nie wynikał z ogromnej płodności, lecz z
            ruchów migracyjnych.
            Przyjezdni, Robercie, to miasto zbudowali.

            Co do wynajmu: to pod wynajem, dla przyjezdnych, przez sto lat (XIX)
            zabudowywano ciasnymi czynszówkami każdy skrawek zieleni, nie wytyczając ni
            parków, ni klinów napowietrzających. Cały milion warszawiaków w 1914r mieszkał
            na terenie obecnego Śródmieścia (Granica wzdłuż Polnej, rogatki na pl. Unii,
            pl. Zawiszy, na północy - tuż za Nwym Miastem. Praga tylko tzw. Stara). Czynsze
            były nota bene obłędne.
            Jeśli więc są mieszkańcy - budują się dla nich mieszkania. Wszystko jedno czy
            własne czy pod wynajem. Jeśli jest dużo chętnych, a mało gruntów (za cara
            limitowały nas granice twierdzy Warszawa - teraz horror administracyjny i
            nieuregulowane kwestie własności gruntów, w większości w tym mieście
            publicznych) - buduje się gęsto i nieludzko. W takiej zabudowie wzrasta potem
            chore społeczeństwo.

            Co do wynajmu jeszcze:
            Polskie prawo, chroniąc niepomiernie najemcę mieszkania przed jakąkolwiek
            odpowiedzialnoscią, spycha wynajem do szarej strefy. Nikt nie chce wynająć
            mieszkania legalnie, z umową i zgodzić się na meldunek lokatora. chyba że za 30-
            50% wyższe stawki. Zaś rata kredytu mieszkaniowego, nawet przy obecnych cenach
            jest porównywalna z miesięcznym czynszem "na lewo". Czyli - tylko głupi (lub
            biedak bez zdolności kredytowych, np. z liczną rodziną) wynajmuje a nie kupuje.
            Zwłaszcza że kupione dziś za rok można sprzedać z 50% zyskiem.
            Zwrócmy uwagę - nikt nie buduje mieszkań pod wynajem (w każdym razie żaden duży
            inwestor). A jednocześnie nikt nie buduje biur na sprzedaż - WYŁĄCZNIE na
            wynajem. Wniosek: polskie prawo jest tak skonstruowane, aby się nie opłacało
            inaczej. W ten sposób, systemowo, przeżuca się ryzyko inwestycyjne na klienta
            indywidualnego.
            • adep1 Re: a wynajmować nie łaska 15.03.07, 21:16
              "Bo tu, kolego, wszyscy są przyjezdni. Bo 200tys. przedwojennych mieszkańców
              zginęło w Powstaniu, drugie tyle - w getcie i auschwitz. Na oko co najmniej
              trzecia dwusetka po wojnie nie wróciła na gruzy.
              Więc niewielu tu warszawiaków z dziada-pradziada."

              Sorry, nie masz racji - w/g spisu powszechnego z 2002 roku ponad 30% mieszkańców
              Miasta to warszawiacy. W tym ja i moja rodzina.

              Pozdrawiam.
              • Gość: lubielizac Re: a wynajmować nie łaska IP: *.acn.waw.pl 17.07.08, 12:31
                > Sorry, nie masz racji - w/g spisu powszechnego z 2002 roku ponad 30% mieszkańcó
                > w
                > Miasta to warszawiacy. W tym ja i moja rodzina.

                30% z (wg Wiki) 1.704.717 to w przybliżeniu 500 tys. więc nie wiem co ci się nie podoba? Zakładając, że z miliona mieszkańców (mieszkańców, nie "warszawiaków") przed II WŚ wróciła połowa... no, dalej już sama policz. :)

                A co do warszawiaków z dziada pradziada, to w jaki sposób się to liczy? Rodzice muszą pochodzić z tego miasta? Dziadkowie? Oboje czy tylko jedno? Jeżeli dziadkowie (od strony ojca *i* matki) to nie wiem czy mam wśród znajomych chociaż jednego warszawiaka... :>
    • Gość: Piotr Pazerność dobija to miasto!!! IP: *.lot.pl 15.03.07, 08:52
      Jeśli sądzicie, że im więcej wybuduje się w Warszawie mieszkań, to ich ceny
      spadną, to jesteście naiwni. Pazerność deweloperów, agencji nieruchomości i
      ludzi handlujących mieszkaniami jest zatrważająca!!! Jestem przekonany, że gdyby
      nawet miasto podarowało deweloperom ziemię za darmo, to i tak żądali by co
      najmniej 10 tys. zł za metr. A poza tym jakie kliny napowietrzające? Jakie
      parki? Jaka zieleń? Zabudują wszystko co się da, bez względu na to, czy będzie
      to Wilanów, Łazienki, czy też Pole Mokotowskie. Liczy się tylko kasa!!!
    • Gość: olo A gdzie są prawdziwi ekolodzy? IP: *.pgi.gov.pl 15.03.07, 09:07
      Przecież te kliny wyznaczono kilkadziesiąt lat temu z myślą o wymianie
      powietrza w Warszawie. Jakoś za komuny nikomu do głowy nie przyszło żeby je
      zabudowywać. Ratusz na to w dupie bo nikt z władz nie mieszka w centrum tylko
      na obrzeżach Warszawy. Ekolodzy zamiast zajmować sie Rozpudą zajmijcie sie
      kretynami z ratusza!
    • Gość: Frykas Przenieśmy Warszawę do Kampinosu IP: *.acn.waw.pl 15.03.07, 09:34
      a Kampinos do Warszawy.
      Albo skoro w Warszawie nie wolno budować domów, to zostawmy w środku miasta
      park, obudowany miastem rozciągnietym na całe województwo.
      • Gość: Posta Degeneracja Warszawy już blisko IP: 195.164.0.* 15.03.07, 09:43
        Żal mnie ściska jak czytam głupoty na tym forum. Domyślam się, że wypisują je
        tylko ludzie, którzy nie znają takich miejsc jak Central Park w Nowym Jorku,
        Hyde Park czy Regents Park w Londynie albo Bois de Boulogne w Paryżu. Mamy
        swoje Pole Mokotowskie, ale to nie to samo. Nikt z czytelników nie stara się
        zastanowić co będzie za 20, 30 lat. Miasto bez parków zamieni się w syfiaty
        moloch, w którym głównym newsem dnia będzie stan zagrożenia smogiem. Praga już
        to przerabia. Ludzie będą wynosić się do innych miast (Kraków, Wrocław), a
        Warszawa podupadnie jak niektóre miasta w USA. A wtedy ceny nieruchomości
        spadną na łeb i nikomu w głowie nie będzie szukanie lokum blisko centrum. Taki
        nas czeka scenariusz.
        • Gość: Frykas Re: Degeneracja Warszawy już blisko IP: *.acn.waw.pl 15.03.07, 09:47
          Mnie także żal ściska, kiedy czytam głupoty na tym forum.
          Domyślam się, że wypisują je tylko ludzie, którzy znają takie miejsca jak
          Central Park w Nowym Jorku, Hyde Park czy Regents Park w Londynie albo Bois de
          Boulogne w Paryżu jedynie z widokówek.
          Bo w porównaniu z ww wymienionym miastami, Warszawa to puszcza.
      • drzejms-buond Re: Przenieśmy Warszawę do Kampinosu 15.03.07, 09:46
        ja mam salomonowe rozwiazanie.
        pozwólmy zbudować tam firmie MULTI HEKK
        developer zarobi,
        warszawiacy dostaną mieszkania wiec obiecane 3miliony będą bliżej.
        za kilka lat budynki same sie rozwalą i teren powróci do stanu pierwotnego.
        ...i wszyscy będą zadowolnieeeeeni
        • Gość: moni33 Re: Przenieśmy Warszawę do Kampinosu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 09:52
          OK, w Warszawie jest zdecydowanie za mało parków, ale dlaczego nikt nie chce ich robić też w innech
          miejscach? Chodzi mi o tzw pracownicze ogrody działkowe. Przebiegam codziennie obok tych na Odyńca
          i krew mnie zalewa, że nie mogę biec przez park tylko przez ruchliwą ulicę. Ogródek omijam szerokim
          łukiem, bo nie jest miło wysłuchiwać przekrzykiwań Pań właścicielek, że im kurzę, albo chcę ukraść
          kwiatek. Pomijam estetykę tych budek. Zielony teren w centrum miasta powinien być dostępny dla
          wszystkich. Burzymy się przeciwka ogradzaniu osiedli, a czy ktoś zajmie się działkami?
          • Gość: Tirinti A po co biegać? IP: 87.105.164.* 15.03.07, 14:19
            Bieganie to totalna głupota. Jeśli się nie spieszy to się idzie, a jeśłi się
            spieszy to się jedzie a nie biegnie, no chyba, że cel jest w miejscu gdzie
            brakuje parkingu... ale wówczas trzeba takich celów podróży unikać.
      • Gość: Jake Re: Przenieśmy Warszawę do Kampinosu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 10:01
        Żebyś wiedział/a! Tak by było najlepiej.
        Ten teren to część klinu napowietrzającego ciągnący się od Rzymowskiego wzdłuż
        potoku Służewieckiego do Dolnej. Koło Warszawianki mamy juz Park - Królikarnie.
        Z drugiej strony cała dolina Służewiecka niedługo bedzie miała status parku i na
        szczęście już tam nic nie wybudują. Pozostaje ten fragment po środku. Jeżeli go
        zabudują, to całe założenie tego zielonego klinu tracu sens.
        Śródmieście ma swój park - Pola Mokotowskie.
        Dzielnice południowe takiego zielonego miejsca nie maja! To jedyna szansa, żeby
        je stworzyć.

        Miasto ma być dla ludzi przyjazne, nie chce mieszkac w takim ścisku jaki jest w
        Hong Kongu czy Tokio, gdzie nie ma miejsca na oddychanie.
        Warszawa zawsze była rozciągnieta, taki był plan.
        Więc nie zmieniajmy planów, które zostały ustalone ponad 70 lat temu.

        @Jan, idąc Twoją logiką - jeżeli Ci przeszkadzają wysokie ceny mieszkań -
        zamieszkaj gdzie indziej! Poczekaj z 3 lata a ta bańka cenowa i tak pęknie. Nowe
        mieszkania nie zbiją ceny.
        • Gość: Tirinti Czas na nowoczesność IP: 87.105.164.* 15.03.07, 14:23
          Zamiast kierować się archaizmami z przed 70 lat, lepiej brać przykłąd z
          nowoczesnego Tokyo. W sumie to można by gdzieś w Polsce wyznaczyć nowy obszar
          na miasto, wykopać wielki dół zbudowaćw nim metro i podziemne parkingi,
          następnie zasypać, wybudowaćsieć bezkolizyjnych dróg a na koniec wznieść
          drapacze chmur. W takim mieście mogliby zamieszkać cywilizowana połowa Polaków
          a w całęj reszcie kraju posadziłoby się wielki las w którym mieszkałaby dróga
          połowa.
          • Gość: gg Re: Czas na nowoczesność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 16:47
            hehehehehehehe
    • tenkobuz Harakiri zielonej Warszawy 15.03.07, 10:02
      Dylemat miasta: jak podzielić pieniądze, żeby wystarczyło i na most, i na
      oczyszczalnię, i na szkoły, i na wykup gruntów (rezerwy na przyszłość), i na
      urządzenie nowego parku, i na eksploatację istniejących terenów zieleni. Tereny
      pod Skarpą nie należą do miasta, tylko prywatnych właścicieli. Coś co jest
      najrozsądniejsze, to wyznaczyć takie reguły gry, aby zabudować podskarpie
      ekstensywnie. Problemem byłoby natomiast przeznaczenie gigantycznych kwot na
      wykup całego terenu i urządzanie na nim parku. Robimy bowiem park zamiast
      oczyszczalni ścieków (to może być taki wybór!)?
    • Gość: Kliny nap. TAK! Nowe kliny napowietrzające są już w planach! IP: 217.8.161.* 15.03.07, 10:32
      Po co ten lament? Po co ten zament?
      Nowe kliny napowietrzające miasto są już w planach i niedługo zostaną zbudowane.
      Oto nazwy kilku z nich:
      -obwodowy klin ekspresowo napowietrzający A2
      -NS
      -Salomea-Wolica
      -Olszynki Grochowskiej
      -Mostu Północnego

      Ponadto w ostatnim czasie wykonano klin Siekierkowski, trwają prace nad ulepszeniem klinu Puławska, powiększeniem klinu KEN.
      Proszę więc nie panikować, dbamy o jakość powietrza i zdrowie naszych mieszkańców.
    • Gość: nieznany Harakiri zielonej Warszawy IP: 81.255.25.* 15.03.07, 10:47
      Pani Staniszkis najwyraźniej wydaje sie, że pozjadała wszystkie rozumy, bo tak
      1) studium jest złe; 2) plan domaradzkiego jest zły... to co jest dobre? dalsze
      zarastanie chaszczami terenu pod skocznią? co z tego, ze w latach 70. powstal
      plan pozostawienia tego terenu w takim stanie, w jakim jest i zorganizowanie
      tam parku. podejrzewam, ze od tego czasu nikt nie zrobil dla tego miejsca nic
      dobrego. tam sie nic nie dzieje. puste pola porosniete niezorganizowana (bo jak
      moglaby byc zorganizowana) zielenia. cudownie byloby, gdyby miasto "zbudowalo"
      tam park (taki jak pole mokotowskie), ale skad miasto ma wziac fundusze na
      wykup gruntu (na czesci jest prowadzone postepowanie wywlaszczeniowe i
      odzyskiwanie przez prawowitych wlascicieli). zgadzam sie planem p.
      domaradzkiego - zorganizowanie miasta-ogrodu w tej czesci warszawy pozwoli na
      zaplanowanie i utworzenie najladniejszego kawalka stolicy.
      • Gość: wawiak Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 193.0.116.* 15.03.07, 11:47
        Jestem w 100% za kameralną zabudową.

        Nie chcę by Warszawa AD 2050 wyglądała tak:
        i2.photobucket.com/albums/y37/gutooo/Main%20II/megalopolis.jpg
        • Gość: jan Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 62.29.138.* 15.03.07, 13:05
          jestem w 100% za budową w tym miejscu 20 piętrowych bloków mieszkalnych na co
          nanjmniej 5 tys. mieszkań. Poza tym duży parking i ani jednego drzewa! Nie poto
          głosowałem na PiS zeby teraz słuchać jakichs liberalnych ekolgicznych haseł. Kto
          sie ze mna ne zgadza - AGENT!
    • Gość: wawiak Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 193.0.116.* 15.03.07, 11:51
      Gość portalu: Tirinti napisał(a):

      > Ja mam swoją idee.
      > Miasto parking, gdzie wszędzie można dojechać samochodem i zaparkować go bez
      > problemu i za darmo.
      > Całe miasto powinno składać się z klonów Arkadii a między nimi powinny być
      > bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu.

      Oto miejsce wprost wymarzone dla Ciebie:
      www.kolej.most.org.pl/policy/houston2.jpg
    • malini Jaki klin?Tam są krzaczory i trawa 15.03.07, 12:11
      Jestem za zieloną Warszawą.Mieszkałam w okolicach Skoczni i bardzo mi było
      miło,że w okolicy jednak jest trochę zieleni,choć Spółdzielnia Energetyka,gdzie
      może - wstrzela nowy dom,np.w miejsca przeznaczone niegdyś na osiedlowe
      parki.Jednak to,co jest pod skocznią nie nazwę "klinem",ani czymkolwiek.Kiedyś
      usiłowałam na piechotę zejść spod Skoczni w dół,na poziom Toru Łyżwiarskiego i
      nie byłam fizycznie w stanie przekopać się przez zasieki zrobione przez ludzi
      uprawiających tam jakieś warzywa,przez krzaki itd.To zupełnie
      niezagospodarowany teren.Drzew tam niemal nie ma,więc nie wiem, skąd ten tlen
      niby się ma brać dla centrum Warszawy (oczywiście piszę o prawej stronie
      ul.Idzikowskiego,patrząc z góry,od Ul.Puławskiej).
      Prawdę też piszą tutaj Ci,którzy wspominają lobby bogaczy i innych wpływowych
      ludków.Przecież tam mieszka gen.Jaruzelski,a w osiedlu willowym po prawej
      stronie Idzikowskiego, domy wynajmują prominentni przedstawiciele ambasad
      różnych krajów etc. Na 100% nie chcą mieć bloków tuż obok,już wystarczy,że
      Idzikowskiego z cichej ulicy stała się głównym skrótem na most Siekierkowski.Ja
      bloków też nie chciałabym tam zobaczyć,ale może prawdziwą skocznię narciarską,
      która zagospodarowanym "na zielono" terenem (czyli normalnym parkiem)
      połączyłaby się z torem łyżwiarskim i kortami tenisowymi.Co Wy na to?
      • qqina Re: Jaki klin?Tam są krzaczory i trawa 15.03.07, 15:12
        Zgadam sie z przedmowca (przedpisarka).
        Okolica jest swietna, tylko zaniedbana. Tam byloby naprawde pieknie, gdyby ktos
        zajal sie organizowaniem tego miejsca, a nie dramatyzowaniem i narzekaniem.
        Miasto-ogrod w tej czesci Warszawy jest jedynym wyjsciem. Koniec kropka.
        PS. I odbudowa skoczni oczywiscie.
        • Gość: lubielizac Re: Jaki klin?Tam są krzaczory i trawa IP: *.acn.waw.pl 17.07.08, 12:17
          Jaka odbudowa skoczni? Może jeszcze zrobić w Warszawie przetwórnię węgla albo stocznię? Do skoczni jest potrzebna solidna GÓRA, a nie jakiś pryszcz w postaci skarpy.

          Co do terenu, to też kompletne bzdury. Ja sobie często tam urządzam skrót z metra Wilanowska na Stegny. Jak się wie którędy iść (a nie jest to trudne, bo są wydeptane ścieżki) to bez problemu się trafi. Argument z "siatkami działkowiczów" jest kompletnie nietrafiony. Kto kazał chodzi po terenie czyjejś działki?! Teren jest faktycznie zaniedbany, ale trochę ożywczego dotyku, chodniczki, ławeczki, latarnie i będziemy mieli piękny, DUŻY park. W przeciwnym wypadku cały ten teren zapewne, zgodnie z przewidywaniami w art., zabuduję "trumienki" podobne do tych koło metra Wilanowska...
      • Gość: Warszawianka Re: Jaki klin?Tam są krzaczory i trawa IP: *.cebit.com.pl 16.03.07, 00:09
        Wystarczy, że jest wolna przestrzeń, zeby powietrze było wdmuchiwane i była
        jakaś rotacja. Owszem im więcej drzew tym lepiej, ale ich brak nie oznacza, że
        teren nadaje się pod zabudowę.
      • Gość: lubielizac Lepiej żeby był beton do wysokości 10 piętra? IP: *.acn.waw.pl 17.07.08, 12:18
        :>
    • Gość: FIDEL Harakiri zielonej Warszawy IP: *.bik.pl 15.03.07, 12:15
      Tak, zróbmy jeden wielki parking! Ale musi być ogrodzony i strzeżony! A na
      płocie można zawiesić reklamy!
    • Gość: dell Harakiri zielonej Warszawy IP: *.crowley.pl 15.03.07, 13:03
      Pani dr Staniszkis sama zabudowała "klin napowietrzający" obecnie zwany Eko
      Parkiem, więc niech nie leje krokodylich łez nad zabudowaniem
      kolejnego "klina". A może ona może, a inni nie?
    • Gość: jan Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: 62.29.138.* 15.03.07, 14:18
      CZy pomysleliście ile bloków można by wybudować w miejscu Lasu Kabackiego, parku
      natolińskiego, pol mokotowskich ? Przecież to są realne milirdy złotych. A tak
      co tam mamy - jakieś drzewa. Ekologowie zamieszkajcie wszyscy na drzewie,
      jednym, tak zebyscie nie zajmowali wiele miejsce. Osobiscie będe wam przynosił
      "GW" zebyscie mieli czym karmić swoje chore lumpenliberalne oszołomstwo. Wasze
      jęki nie powstrzymają postępu, prędzej czy późnij wsystkie te "laski" pójdą pod
      piłę i w nowych blokach zamieszkają normalni ludzie, Polacy, a nie wy...
      niewiadomo kto.
    • Gość: archo Harakiri zielonej Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 14:30
      Magda Staniszkis jest autorka jednego z budynkow w Ekoparku - nie daje Wam to do
      myslenia??? duzo slyszalam na jej wykladach o rozwoju zrownowazonym i klinach
      ale jak przyszlo co do czego to na EkoParku jakos zaprojektowala budyneczek...
      hipokryzja?
      • Gość: wasz Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.aster.pl 15.03.07, 16:52
        Wszystkim "światowcom" radzę wyprowadżcie się do Tokio lub do Nowego Jorku tam
        żyje się wygodnie nie ma drzew,dużo parkingów w pobilżu.Może niektórym
        odpowiada beton i szkło. Ja na Mokotowie nie tylko pracuję ale i mieszkam i
        podoba mi się nawet zaniedbana zieleń, chociaż szczerze mówiąc wolałbym piękne
        parki.A zabudowa np. Bukowińskiej jest rzeczywiście już ochydna.
      • Gość: warszawiak jeden Klin pozostać musi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 16:54
        Kliny są potrzebne do transportu powietrza, a nie tylko produkcji tlenu.
        Zabudowa parku pod skocznią zadusiłaby centrum Wawy, a przecież w śródmieściu
        nowe budowey się nie skończą. Południowemu Mokotowi przydałby się duży park, bo
        ani Łazienki blisko, ani Powsin, ani Kabaty. Jeśli zabudujemy ten teren blokami
        pomyślcie jeszcze co by się stało na ulicach dojazdowych do centrum. Kilka
        tysięcy stąd i dodać jeszcze masę ludzi z Wilanowa II, to Sobieskiego będzie się
        korkować jak Marszałkowska! Nie pozwólmy deweloperom by wykorzystalić, że ten
        teren nie jest zagospodarowany, bo ten park spełnia cholernie ważną rolę dla
        Warszawy, mimo swego stanu.
    • Gość: Włochowianka Re: Harakiri zielonej Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 20:59
      Gość portalu: Tirinti napisał(a):

      > Ja mam swoją idee.
      > Miasto parking, gdzie wszędzie można dojechać samochodem i zaparkować go bez
      > problemu i za darmo.
      > Całe miasto powinno składać się z klonów Arkadii a między nimi powinny być
      > bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu.

      To z pewnością żart - ale uważałabym z takimi żartami bo część nowych
      mieszkańców weźmie to całkiem serio i jeszcze się zachwyci...
    • Gość: Włochowianka Harakiri zielonej Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 21:11
      Słowa p.Staniszkis "Zabudowa terenów otwartych pod Skarpą Warszawską byłby
      triumfem prywaty nad publicznym interesem wszystkich mieszkańców Warszawy.
      Naprawdę popiera pan zabudowę ostatniego zielonego korytarza w stolicy?"
      popieram w pełni, szczególnie zwrot o prywacie.
      Również w innym miejscu sformułowanie "mamucie szafy z szufladami do mieszkania"
      jest super.

      Natomiast bardzo smutne jest to, że to i tak nie zrobi wrażenia na urzędasach
      miejskich (ich głupota i "tumiwisizm" nie ma nawet żadnego związku z tym, kto
      jest prezydentem Miasta) ani tym bardziej na developerach walczących o każdy
      skrawek Miasta i rozszarpujących Miasto jak hieny!

      To nie tyle tryumf "prywaty" nad interesem publicznym, co mówiąc wprost - tryumf
      SZMALU.
      To SZMAL nami rządzi - ponieważ rządzi tymi, którzy mają wpływ na to co się dzieje.
      Ponieważ są oni tak prymitywni i egoistyczni, że tylko SZMAL do nich przemawia,
      tylko SZMAL jest ich prawdziwym bogiem, tylko SZMAL dla nich się liczy - bo
      uważają, że tylko ten, kto ma SZMAL jest "kimś", bo nie trafia do nich idea, że
      ważniejsze jest "być" niż "mieć"...

      I że Miasto też powinno "być" a nie tylko stwarzać możliwości do zarabiania szmalu!
      Powinno być przyjazne dla MIESZKAŃCÓW bo to do tego jest każde miasto!
      A przyjazne miasto, to miasto zielone, pełne powietrza do oddychania, a nie
      samochodowego smogu!
      Ale po co ja to piszę, takie poglądy są teraz w katastrofalnej mniejszości -
      wszystkim szmal do głów uderza, wszyscy chcą popełnić zbiorowe samobójstwo przez
      pozbawienie się dostępu do powietrza i zieleni i zaczadzenie samochodowym
      smogiem... :-(
    • Gość: Wojciech Turkowski Harakiri zielonej Warszawy IP: *.aster.pl 15.03.07, 21:20
      Jestem Radnym Dzielnicy Mokotów. Przeczytałem artykuł z poniedziałku pt. "Skok
      na park pod skarpą" oraz wypowiedź dr Krzysztofa Domaradzkiego i włos mi się na
      głowie zjeżył. Z jego wypowiedzi wynika wprost, że tam, gdzie ceny gruntów są
      wysokie, tam należy jak najszybciej coś zbudować (prosty wniosek ze stwierdzeń
      o naciskach inwestorskich). A ja sprawę odwrócę i zapytam: dlaczego do tej pory
      tylko 7% powierzchni Mokotowa jest objętych obowiązującymi planami
      zagospodarowania przestrzennego? Czekamy, aż jeszcze gdzieś skoczą jakieś ceny?
      Tylko i wyłącznie dlatego, że do tej pory nie ma planów zagospodarowania, wciąż
      jesteśmy zaskakiwani kolejnymi "mamucimi szafami", a Mokotów staje się betonową
      pustynią. Codziennie słyszymy o coraz to nowych pomysłach zabudowywania parków,
      skwerów czy nawet osiedlowych boisk. Ostatnio pojawiła się koncepcja budowy
      bloków na terenie Parku Arkadia! Każdy dzień bez uchwalonych planów przynosi
      nowe pomysły na inwestycje mieszkaniowe i zwiększanie zysków developerów. Tylko
      jakoś o obecnych mieszkańcach dzielnicy nikt się nie martwi. A już teraz Dolny
      Mokotów stoi w korkach: w godzinach szczytu węzeł Wilanowska/Puławska/Al.
      Niepodległości, ulice Idzikowskiego, Dolina Służewiecka,
      Sobieskiego/Sikorskiego, Czerniakowska są całkowicie nieprzejezdne. Co się
      stanie, jeśli w tych ulicach staną teraz z nami mieszkańcy nowych osiedli w
      Wilanowie (ok. 30 tysięcy obsób), Konstancnie, Piasecznie, Józefosławiu,chcący
      dostać się do cenntrum Warszawy? Do tego jeszcze mieszkacy nowo planowanych
      osiedli na Łuku Siekierkowskim (ok. 30%powierzchni dzielnicy)? Dopóki nie
      rozwiąże się podstawowych problemów komunikacyjnych tej części miasta, nie ma
      co nawet myśleć o nowych inwestycjach mieszkaniowych. Dopóki nie będzie
      obwodnic, nowych linii metra, szybkiego tramwaju do Wilanowa.
      W pełni zgadzam się ze stwierdzeniami Pani dr Staniszkis: nikt nie powiedział,
      że pod skocznią nie będzie Parku. Naciski inwestorów to nie jest argument. Na
      tym polega rynek - każdy może kupić co chce i za ile chce, to jest jego ryzyko
      gospodarcze. My natomiast, obecni mieszkańcy Mokotowa, musimy martwić się o
      zdrowie nasze i naszych dzieci, o nasze nieruchomości, o nasze miejsce do życia.
      • Gość: Archie Re: Harakiri a radni Warszawy oraz Mokotowa IP: *.aster.pl 15.03.07, 23:39
        Dobrze, że się Panu włosy na głowie zjeżyły, Panie Radny, po tym co Pan
        przeczytał o zabudowywaniu Parku pod Skocznią, ale to niestety - jak na
        Radnego - trochę mało !
        Proszę raczej napisać, co Pan zrobił, żeby w warszawie, a także na Mokotowie
        było więcej planów miejscowych ? Od początku kadencji upłynęło już prawie 4
        miesiące ( a więc prawie jedna dwunasta część kadencji !), a w tym czasie rada
        Warszawy nie podjęła ANI JEDNEJ UCHWAŁY dotyczącej jakiegokolwiek planu
        miejscowego ! A czy Pan wie Panie Radny ile decyzji o warunkach zabudowy
        sprzecznych z zapisami Studium uikzp m. st. Warszawy oraz z projektami planów
        miejscowych wydała z up. p. Prezydent p. naczelnik Wydziału Realizacji
        Urbanistycznej Biura NAM arch. Maria Głodkowska ? A ile jeszcze wyda, zanim kos
        w ratuszu się obudzi ?! A ile pozwoleń na budowę sprzecznych z polityką
        przestrzenną miasta oraz z projektami planów, które są prawie gotowe i nie są
        uchwalane, po odpowiedzialny za ich przygotowanie do uchwalenia przez Radę
        Miasta p. naczelnik Marek Mikos bierze pensję za "nicnierobienie", wydał p.o.
        dyrektora Biura NAM arch. Tomasz Zemła, ktory w nagrodę za to szkodnictwo
        pojechał w delegację na targi inwestycyjne do Cannes ? Może z tym coś Pan zrobi
        Panie Radny ? A może warto przy okazji przyjrzec się szkodnictwu
        przewidniczącego Miejskiej Komisji Urbanistyczno - Architektonicznej arch.
        Marcina Świetlika, który sankcjonuje destrukcyjną działalność swojej życiowej
        partnerki p. naczelnik Głodkowskiej, próbując przepychać projekty planów
        miejscowych sprzeczne ze Studium ?
        Archie
        PS: proszę przedtem przygładzić zjeżone włosy !
        A.
        • Gość: Wojciech Turkowski Re: Harakiri a radni Warszawy oraz Mokotowa IP: *.aster.pl 16.03.07, 00:09
          Rada Dzielnicy nie zajmuje się tworzeniem Planów Zagospodarowania
          Przestrzennego, lecz ich opiniowaniem. Przez ostatnie 4 miesiące do naszej
          Komisji Planowania Przestrzennego trafił wyłącznie plan zagospodarowana
          Augustówki - i nic więcej. Ja robię wszystko, co jest w mocy radnego dzielnicy
          (vide stanowisko Rady Dzielnicy Mokotów z sesji z 13 marca br.), żeby zmienić
          ten fatalny stan. A Pan, czy robi Pan coś oprócz naruszania dóbr osobistych
          urzędników?
          • Gość: Archie radzenie i naruszanie IP: *.aster.pl 16.03.07, 08:08
            Widzę, że nie zna Pan Radny możliwości faktycznego wpływania na to,co się
            dzieje w ratuszu, nawet z pozycji radnego dzielnicy. Nie wspomniałem nawet o
            tym, że to Rada Dzielnicy robi plany, ale interpelowanie i inne naciski na
            likwidację nieprawidłowości są zawsze możliwe, ale trzeba chcieć i potrafić, a
            to o wiele trudniejsze niż popisy na tym forum.
            Ja nie jestem radnym, nawet na poziomie dzielnicy, więc takich możliwości nie
            mam.
            Co do "naruszania dóbr osobistych urzędników"... to co napisałem, jest
            powszechną wiedzą tych, którzy chcą o ich szkodnictwie wiedzieć. Ci ktorzy
            wiedzieć nie chcą, będą p....ć o "naruszaniu". Pan Radny najwuraźniej wiedziec
            nie chce ... życze dalszego spokojnego jeżenia włosów.
            Archie
            • Gość: Wojciech Turkowski Re: radzenie i naruszanie IP: *.aster.pl 17.03.07, 01:59
              Czyli jednak Pan się nie zapoznał ze stanowiskiem Rady Dzielnicy, a szkoda. W
              dodatku nie czytał Pan i nie zrozumiał tego, co napisałem. Więc mogę tylko
              powiedzieć:
              pozdawiam.
              Jeżeli zależy Panu na "wpływaniu na sytuację", zapraszam Pana, jak i wszystkich
              mieszkańców Mokotowa na mój dyżur: każdy 1 i 3 Poniedziałek miesiąca
              (najbliższy Poniedziałek 19.03.2007) 44 Liceum Ogólnokształcące im. Antoniego
              Dobiszewskiego ul. Dolna 6. I naprawdę, akurat mi nie musi Pan udowadniać, że
              coś jest "nie tak".
              Do zobaczenia.
    • Gość: Warszawianka Harakiri zielonej Warszawy IP: *.cebit.com.pl 15.03.07, 23:58
      Ludzie! Przejrzyjcie na oczy. Jeśli powstaną sensowne i uczciwe względem dobra
      ogółu plany zagospodarowania Warszawy, nie będzie mowy o wydzieraniu ostatnich
      miejskich drzew na nowe inwestycje budowlane. Miasto musi oddychać i się
      wentylować. Np. przy rondzie ONZ w stronę Emili Plater był kanał wentylacyjny.
      A co jest teraz? Kilkuletni wieżowiec i obok niego nowiuteńki Rondo! Na prawdę
      martwię się tym, że nie ma kontroli nad co i gdzie się buduje. Np. na starej
      Pradze jest sporo budynków które się rozlatują. W niektórych nikt nie mieszka,
      zamurowane są okna i drzwi. Dlaczego to stoi? Dlaczego nie można tego
      remontować lub wyburzyć?
      • Gość: Archie Re: Harakiri a Warszawianka IP: *.aster.pl 16.03.07, 08:12
        Gdyby Warszawianka miała chociaż trochę wiedzy fachowej, to wiedziała by
        dobrze, że niezabudowane działki w rejonie Ronda ONZ nigdy nie były elementami
        żadnego klina nawietrzającego, a od poczatku lat 90. (a pewnie i wcześniej)
        były przeznaczone pod zabudowę, co wyraźnie było określone w planie ogólnym
        oraz w planie Środmieścia (dla części zachodniej tego rejonu). Problem jest w
        tym, że obecnie zabudowywane są tereny, ktore od wielu dziesiątków lat były
        objete zakazem zabudowy i tworzyły system przewietrzania miasta.
        A.
        • Gość: qba59 Dlaczego Praga stoi w ruinie a Józefosław buduja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 00:17
          Dlaczego Praga stoi w ruinie a Józefosław buduja.

          powody sa proste:
          W Polsce, a szczegolnie w Warszawie brak jest polityki promiejskiej. Bardziej
          mozna dostrzec polityke wspierajaca rolnikow i spekulantow gruntowych.

          Brak rozwiazania spraw własnościowych w "starych dzielnicach" (jest to trudne
          zadanie) a jednoczesnie pelna podaz pól powoduje rozlewanie sie struktur
          miejskich i to przy slabej jakosci drogach.
          Jesli zostaną wybudowane zaplanowane z rozmachem drogi (fundusze na to beda), w
          sytuacji prawie calkowitego braku planowania przestrzennego w Polsce, procesy
          suburbanizacji zostaną prawdopodobnie spotęgowane.

          Brak planowania przestrzennego w gminach i inwestowanie ad hoc na podstawie
          "Warunków zabudowy i zagospodarowania terenu" doprowadzą do zupełnego chaosu w
          zabudowie "ni to wsi, ni to miast" - już powoli widac tego zaczatki na terenach
          podmiejskich i peryferyjnych Warszawy.

          Stare dzielnice miast z koncentracja problemow spolecznych sa obecnie w
          oplakanym stanie i pochlaniaja znaczne srodki na pomoc spoleczna. Jesli nie
          wprowadzi sie prawa wlasnosci i mechanizmow rynkowych na tych terenach to brak
          lokalnego, endogenicznego "kapitalu" doprowadzi do braku mozliwosci
          rewitalizacji tych dzielnic.
          Zablokowana mozliwosc rozwoju Starych dzielnic bedacych naszym dziedzictwem
          kulturowym przy pelnej dostepnosci tanich terenow porolniczych i mocno
          subsydiowanej infrastruktury drogowej prowadzi do "amerykanizacji" rozwoju
          miast. Tzn. dezurbanizacji i wyprowadzenia wielu funkcji z miasta w strefe
          podmiejska. Po jakims czasie moze sie okazac ze, jak w bylym NRD, obudzimy sie z
          reka w nocniku: Z pustymi miastami, wspanialymi autostradami I BIG-BOX'ami na
          “zielonej trawce”.

          Niestety obecnie w Polsce w rozwoju miast liczy sie ilosc (3mln.) a nie jakosc.
    • Gość: Jerzy Wielka wieś w centrum miasta-artykuł z 2005 r. IP: *.chello.pl 16.03.07, 12:58
      Polecam wrócić do ciekawego artykułu
      Alex Kłoś "Wielka wieś w środku miasta" GW 25 styczeń 2005
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,54420,2510773.html
    • Gość: arch krajobrazu Harakiri zielonej Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 13:20
      Tak to jest jak bandzie idiotów wydaje się, że rzadzą... Narobią burdelu w
      Warszawie i wrócą do domu - do swoich Pcim Dolnych...
      Niech o tym co powinno, a czego nie powinno budować się w Warszawie decydują:
      - po pierwsze WARSZAWIACY, a nie stonki
      - po drugie PROFESJONALIŚCI rynku mieszkaniowego i architekci!
    • Gość: mikul124 o skoczni narciarskiej IP: *.skynet.net.pl 22.11.08, 13:23
      Nie dam zburzyć ukochanej skoczni narciarskiej tam skakał muj pra pra dziadek
      i mam jego puchary i medale oraz kombiezon ,kask,gogle,narty i buty
      narciarskie nie dam zburzyc skoczni narciarskiej.Tyle wam powiem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja