rgo2 22.04.07, 23:06 Czemu ludzie 1% ceny mieszkania (umowa/akt notarialny) nie chcą sobie zagwarantować 100% jego własności?... ul. Kraszewskiego w Otwocku na mapie -> adres.targeo.pl/Otwock,Kraszewskiego Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
muniek100 Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera 22.04.07, 23:17 Dokładnie! Umowa zobowiązująca do przeniesienia własności powinna być w formie aktu notarialnego pod rygorem nieważności! - KC. Jedyny sposób by zabezpieczyć się przed takimi działaniami to sporządzić taką umowę. Następnie w umowie przenoszącej własność wymieniamy owe zobowiązanie i problem z głowy (tu tez musi być zachowana forma aktu notarialnego). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to ja Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.121.225.195.static.bait.pl 22.04.07, 23:39 Ja znam ludzi, ktorzy 5 lat po oddaniu osiedla nie podpisali jeszcze aktu - nie z powodu zadnego konfliktu, u bardzo porzadnego dewelopera, po prostu jakos im sie "nie sklada". Chociaz wszyscy znajomi sie dziwia - bo nawet najporzadniejszy deweloper moze miec problemy, a przeciez takie mieszkanie - nawet 100% splacone - jest wlasnoscia dewelopera! Odpowiedz Link Zgłoś
greg042 Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera 23.04.07, 10:17 Argument o wzroście cen materiałów jest nieprawdziwy, bowiem mieszkania były budowane od 2005 roku i stały gotowe w październiku 2006 r. kiedy ceny materiałów jeszcze nie rosły. Cena cegly w 2005 roku była stabilna a Pan Zieliński zapomniał, że podpisujący umowe płacili wówczas najwyższą cenę w Otwocku ! Prawda jest taka, Gwarant wybudowal mieszkania za pieniądze przyszłych likatorów biorąc najwyższą marżę na lokalnym rynku a teraz widząc zmianę koniunktury postanowił jeszcze się wzbogacić. Robi to w świetle dnia mając za nic prawo (w umowach jest zapis iż nie bedzie waloryzacji) stosując jawny szantaż wobec lokatorów. Sprawa będzie miała oczywiście final w sądzie i drogo będzie kosztowała nieuczciwego developera - nie tylko w wymiarze finansowym - naiwnością byłoby sądzć, że roszczenia o odszkodowania będą odnosiły się do stawek z 2005 roku. Pan Zieliński zapomina przede wszystkim, że wypowiadając bezprawnie umowy traci coś ważniejszego. Traci wypracowywaną latami renomę, która sprawiała, że ludzie gotowi byli płacić jemu własnie najwyższą stawkę w Otwocku. Taki przekręt można jednak zrobić tylko raz. Tracąc dobre imię i zaufanie klientów na zawsze podcina gałąź, na której siedzi. Jest kwestią czasu, kiedy nastąpi upadek tej firmy. Szkoda, że człowek nominowany od tytułu człowieka roku w Otwocku, który przy każdej rozmowie powoływał sie na dane słowo jako coś najcenniejszego powodowany chęcia zysku tak kończy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.aster.pl 23.04.07, 10:41 Deweloper nie musi się zgodzić na umowę w formie aktu notarialnego... i co mu zrobisz? Możesz szukać innego dewelopera, który na taką umowę się zgodzi, ale żadnemu nie będzie to na rękę. Jaka teraz jest sytuacja na rynku wszyscy wiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
muniek100 Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera 23.04.07, 16:30 Gość portalu: ja napisał(a): > Deweloper nie musi się zgodzić na umowę w formie aktu notarialnego... i co mu > zrobisz? Możesz szukać innego dewelopera, który na taką umowę się zgodzi, ale > żadnemu nie będzie to na rękę. Jaka teraz jest sytuacja na rynku wszyscy wiemy. Chodzi tu po prostu o wykonywanie zobowiązań jakie na siebie nakładają strony. Niestety nie można w tej sytuacji rościć sobie czegokolwiek od dewelepera, gdyż sprzedaż nieruchomości jest obłożone pewnymi restrykcjami, które oczywiście nie występują w przypadku sprzedaży innych rzeczy. Taka restrykcją jest chociażby forma aktu notarialnego lub wpis do księgi wieczystej. Jakkolwiek jeżeli deweloper nie chce się na takie warunki zgodzić, to z góry wiadomo czego możemy się spodziewać w przyszłości. Bo inną kwestią jest uzyskanie zysku przez dewelopera, a inną jest dotrzymanie przez niego zobowiązań. Chyba najłatwiej w tym przypadku poszukać innego, jeśli nie chcemy być kiedyś w przyszłości nie mile zaskoczeni. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawnik Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 21:38 > Chyba najłatwiej w tym przypadku poszukać innego, jeśli nie chcemy > być kiedyś w przyszłości nie mile zaskoczeni. Chyba nie miałeś (nie)przyjemności szukać mieszkania do kupna w ostatnich latach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pluto Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.ib.tcz.pl 23.04.07, 22:32 A naprawde myslisz ze tym ludziom zalezy na zerwaniu umowy? Czekali na mieszkanie 2 lata lub dluzej, a teraz dla widzi mi sie dewelopera maja rezygnowac z mieszkania... Nonsens. Polskie prawo musi cos zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: murek Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.120.225.195.static.bait.pl 23.04.07, 09:32 Dlaczego uważacie, że developer powinien ponosić znacznie zwiększone koszty zakupu materiałów budowlanych ? Dziwi mnie to, bo to przecież de facto to Wy jesteście zleceniodawcami i właścicielami tego mieszkania a developer wykonuje dla Was usługę i paprze się za Was w cemencie. Niby czemu miałby na tym nie zarobić? Z tego żyje. Czy Wy pracujecie dla kogoś za darmo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek Re: Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 09:48 > Dlaczego uważacie, że developer powinien ponosić znacznie zwiększone koszty > zakupu materiałów budowlanych ? Dlatego, że przy sprzedaży mieszkań dwa lata temu deweloper oszacował koszty i zobowiązał się pisemnie do wykonania inwestycji za określoną sumę, po czym przyjął pieniądze. Nie dziś, kiedy te mieszkania są warte dużo więcej - ale dwa lata temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Gwarant nie ma prawa podnosic Wam cen!! IP: 195.187.106.* 23.04.07, 09:34 Kiedyś może coś znaczyło slowo Gwaranta, teraz chodzi mu przede wszystkim o wypompowanie z klienta dodatkowych pieniędzy...Przemawia za nim tylko chciwość i zachłanność! NIE DAJCIE SIĘ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: *.mh.bbc.co.uk 23.04.07, 10:16 Ludzie wychowali sie w mentalnosci PRL i próbują zastąpić socjalizm protekcją konsumenta (której zasmakowali w sklepie)nie roumiejąc podstaw ekonomii, kapitalizmu i państwa opartego na prawie. 1) roszczeniowe podejscie do życia - oczekują że deweloper opniesie dodadkowe koszty z własnej kieszeni bo im tak obiecał i powinien być dla nich uprzejmy. Nie rozumieją że Deweloper to biznes, biznes to zarabianie pieniędzy a nie instytucja dobroczynna, sami są inwestorem więc ponoszą ryzyko inwestycyjne (np deweloper zbankrutuje - nic nie dostaną). 2) nie korzystają z prawa - nie roumieją że prawo jest dla wszystkich (za PRL prawo dla obywatela nie miało znaczenia) - np. nie podpisują umów notarialnych, podpisują niekorzystne dla siebie umowy, większość nie skorzysta z pomocy prawnika przy podpisywaniu umowy na największą życiową inwestycję jaką jest zakup nieruchomości. Natomiast ci który to wszystko rozumieją słusznie zarabiają kasę na głupocie innych. Za parę lat (5-10 lub 15 zależnie od koniunktury), gdy przyjdzie czas na kryzys gospodarczy, ludziska będą biadoliły że banki zabierają im mieskania na które płacili przez wiele lat ciężko zarobione pieniądze. Przecież każdy może stracić pracę. Nie będą już pamiętać że nikt ich nie zmuszał do podpisywania bardzo niekorzystnych umów kredytowych często zabezpieczonych wekslami z których jasno wynika: nie pracujesz -> nie płacisz ->oddajesz nieruchomość -> mieszkasz na ulicy. Sam się na to ryzyko zgadzasz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
greg042 Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... 23.04.07, 10:38 Wybacz, ale wlaśnie ci ludzie rozumieją ideę państwa opartego na prawie a nie developer, który je jawnie łamie. Rozumieją też doskonale podstawy ekonomii - jeżeli ktoś prowadzi biznes to musi tak kalkulować koszty i zabezpieczać się na wypadek dekoninktury czy innych ryzyk związanych z prowadzonym biznesem (np. podpisując długoterminowe kontrakty na dostawę materiałów pod inwestycje, które rozpoczyna), aby wyjść na swoje. Kto tego nie potrafi ten bankrutuje, takie są reguły rynku. Rozejrzyj się dookoła ! Oczywiście można traktować klienta per nogał stołowa - jak sie nie podoba to wypad i to właśnie jest myślenie socjalistyczne. I z tym nalezy walczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: *.mh.bbc.co.uk 23.04.07, 11:17 Nie mogę zgodzić się z Twoim punktem widzenia. Deweloper zgodnie z prawem i zapewne umową zwróci pieniądze tym który nie zgadzeją się na powyższone koszty. Można się nawet procesować o utracone korzyści. Wygrana byłaby pwena gdyby umowa zobowiązała dewelopera do zabezpieczenia się przed wzrostami cen. (Umowa notarialna miałaby pośrednio taki skutek) Prawa popytu i podaży (i traktowania klienta): Sytuacja 1: Ja mam coś do sprzedania i wielu innych chce kupić - ja dyktuję warunki i mam gdzieś dobre traktowanie klienta ja jeden ma ten towar więc i tak klient do mnie przyjdzie - sprzedam temu kto da więcej (nie koniecznie pieniędzy - wartością może być mniej kłopotu lub mniej ryzyka) Sytuacja 2: Jest wielu takich jak ja z takim samym lub podobnym towarem, i niewielu kupujących - wtedy aby upchnąć towar skaczę wokół klienta wciskam mu kit jaki ten lient jest wspaniały, i zgadzam się na jego każdy grymas, bo obawiam się że klient pójdzie do konkurenta i jemu da zarobić (Taki poziom podaży i co za tym idzie konkurencji mamy w sprzedaży detalicznej) Problem jest w małej elastyczności Polskiej gospodarki, gdyby była bardziej elastyczna to większa ilość deweloperów mogłaby budować w okresie dobrej koniunktury, i tym samym panowałaby większa konkurencja a co za tym idzie lepsze warunki dla kupującego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość78 Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 12:07 > Sytuacja 1: Ja mam coś do sprzedania i wielu innych chce kupić - ja dyktuję > warunki i mam gdzieś dobre traktowanie klienta ja jeden ma ten towar więc i tak > > klient do mnie przyjdzie - sprzedam temu kto da więcej (nie koniecznie > pieniędzy - wartością może być mniej kłopotu lub mniej ryzyka) Drogi ZZ, wyobraż sobie,że chcesz kupić ten towar - zaoferowałeś najwięcej - sprzedający to zaakceptował - podpisałeś umowę - wpłaciłeś żądaną kwotę i tuż przed przekazaniem przedmiotu oferent zażądał od ciebie extra dopłaty - zapłaciłeś, bo Ci zależy - i tuż przed przekazaniem przedmiotu oferent zażąda od ciebie następnej extra dopłaty. To błędne koło. Jak ma się do tego prawo popytu i podaży? Ile razy właściciel może sprzedać jedną rzecz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: *.mh.bbc.co.uk 23.04.07, 13:29 Gość portalu: gość78 napisał(a): > zapłaciłeś, bo Ci zależy - i tuż przed przekazaniem przedmiotu oferent zażąda od > ciebie następnej extra dopłaty. To błędne koło. > Jak ma się do tego prawo popytu i podaży? > Będę podwyższał cenę tak długo aż uzyskam taką którą uważam za najwyższą możliwą, zrobię to bo widzę że kupującemu tak bardzo zależy na kupnie mojego towaru. A nawet jeśli przesadzę z ceną to zaraz znajdę innych chętnych na mój towar. Gdyby konkurent miał podobny towar, to odrazu mógłbyś powiedzieć mi abym z moim podejściem do klienta pocałował się w d... i poszedłbyś kupić u konkurenta. Odpowiedz Link Zgłoś
greg042 Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... 23.04.07, 12:38 Zgodnie z prawem Gwarant nie ma możliwosci wypowiedzenia umowy ze względu na zmianę koniunktury. Cena w umowie jest gwarantowana o ile nie zmieni się vat. Teraz Pan Zieliński zawiera inaczej umowy, ale to już inna bajka. Umowa zawarta w formie aktu notarialnego czy tez nie (developer zapowiada wypowiedzenie wszytkich umów) obowiązuje obie strony a możliwości dochodzenia swoich racji istnieją w obu przypadkach. Co do sytuacji na rynku developerskim to oczywiście jest ona chora, ludzie podpisują umowy rezerwacyjne, zawiarajace niedozwolone klauzule, bez aktów notarialnych itd. Czy to znaczy, że nalezy sie z tym godzić i zaniechać dochodzenia swoich racji, ze takie działania nie zasługuja na powszechne potępienie. Moim zdaniem nie. Nie można odpuszczać i nalezy dochodzić swoich racji. Im większy będzie opór wobec niedozolonych praktyk tym większa szansa, że sytuacja na rynku będzie coraz bardziej normalna. To jest działanie na korzyść wszystkich obecnych i przyszłych klientów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZZ Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: *.mh.bbc.co.uk 23.04.07, 13:18 Greg042 - absolutnie się z Tobą zgadzam jeśli chodzi o dochodzenie swoich praw. Wszystkim poszkodowanym radzę wziąć dobrego prawnika (to kosztuje!) i jak najszybciej zabezpieczyć swoje roszczenia na majątku dewelopera, zanim sprawa trafi na wokandę sytuacja na rynku może się zmienić i seweloper może upaść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HF Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... IP: 193.109.212.* 23.04.07, 15:16 Panie Zieliński! W co drugim zdaniu podkreśla Pan, jak istotne jest dla Pana dane słowo oraz jak ważne dla Pana jest pomaganie ludziom. Cytat:"Buduję domy, bo ludziom trzeba pomagać". To bardzo piękne i nie ukrywam, poruszyło mnie. Niestety mam wrażenie, że kontrastuje nieco z Pana zachowaniem. Czy mógłby się Pan odnieść do tej tezy? Odpowiedz Link Zgłoś
gienek76 Re: Ciemnota i naiwność nie zna granic.... 25.04.07, 10:54 Proszę jak p. Zieliński się do tego odnosi: Dzisiaj żąda by kienci dopłacili mu 10 proent ich wartości. Klienci mówią, że w umowie nie ma takiego zapisu. – Umowa jest tajna. To zwrot kosztów, które poniosłem. Nie chcę na tym zarobić – mówi w rozmowie z serwisem otwock.org Eugeniusz Zieliński, właściciel firmy Gwarant, obok firmy STOK, jeden z dwóch najbardziej znanych otwockich developerów. Na rozmowę namawialiśmy go kilka minut, nie chciał się na nią zgodzić, bo jak twierdził, nie zna autora osobiście. W końcu udało się go przekonać. - Zdecydowana większość rozumie, że materiały budowlane idą w górę, dlatego nie miałem do tej pory problemów. Zawsze się dwóch czy trzech znajdzie, którzy będą się awanturować – dodaje. - Kupili tanio mieszkania, a teraz chca sprzedawać po dwukrotnej cenie hochsztaplerzy. Podobno już się ogłaszają – denerwuje się Zieliński. Właściciel Gwaranta, który wybudował w Otwocku około 500 mieszkań twierdzi, że nigdy wcześniej nie miał podobnej sytuacji." Wiecej takich pajacyków na www.otwock.org Odpowiedz Link Zgłoś
greg042 Zwrot kosztów pretekstem do nielegalnego zarobku 25.04.07, 12:49 Jeżeli Pan Z. uważą sie za uczciwego to dlaczego domagając sie bezpodstawnie od 15 do 45 tysiecy od każdej ze 120 rodzin na Kraszewskiego i Reymonta nie informuje ich dokładnie z czego wynika podwyżka. Opowiedź jest prosta - nie można tego uzasadnić. Inwestycje na Kraszewskiego były zakończone w 2006 roku. Wzrost kosztów usług budowlano-montażowych w okresie I-XII 2006 wg danych GUS (www.stat.gov.pl) dla tego typu inwestycji wyniósł 1,5 %. Firma Gwarant żąda ponad 6 razy więcej, tj. 10 % Nie chciałbym byc złośliwy, ale radziłbym Panu Z. zajrzeć do słownika języka polskiego i sprawdzić co znaczy uczciwość, dobre serce i pomaganie ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: projektant Nie ma to jak Gwarant, czyli słowo dewelopera IP: *.eranet.pl 28.05.07, 15:23 Kiedyś projektowałem dla zielińskiego bloki przy Geislera i moge potwierdzić, że to oszust. Nie dopłacił tyle ile sie umówił, podobno też oszukał ludzi sprzedając im mieszkania bez udziału w działce. Uważać na tego typa!! Odpowiedz Link Zgłoś