Gość: franekjackl
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.07.07, 23:45
Jesteśmy z żoną młodym, aktywnym małżeństwem z Warszawy. Mamy 3-miesięcznego
synka, więc bardzo często poruszamy się z wózkiem po centrum miasta (mieszkamy
przy Placu Grzybowskim). Pewnego razu stanęliśmy przed wyzwaniem przedostania
się na drugą stronę Alej Jerozolimskich podziemiami pod Rondem Dmowskiego. Bez
trudu zlokalizowaliśmy windy, jednak decyzja o wjechaniu do środka już taka
prosta nie była… Po pierwsze smród i brud, po drugie jeszcze więcej smrodu i
brudu, wreszcie ślamazarne tempo windy i konieczność trzymania non-stop
wciśniętego przycisku! Koszmar!!!
W tym miejscu chcę podkreślić, że wcale nie uważam, że „powinienem się
cieszyć, ze w ogóle są tam windy”, jak mówi wielu moich znajomych.
Kilkadziesiąt metrów dalej jest przecież stacja Metra Centrum, wyposażona w
bardzo dobre, czyste i szybkie windy, podobnie jak wszystkie pozostałe
przystanki kolejki. Czy to aż tak wielki wysiłek i wydatek dla miasta
zainstalować podobne urządzenia w przejściu podziemnym nieopodal? Nie myślę
zresztą tylko o sobie, ale przede wszystkim o niepełnosprawnych, którzy nie
mogą, tak jak ja, wziąć swojego wózka pod pachę i pójść schodami…
Pozdrawiam
Franciszek Jackl