Gość: www
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.07, 21:53
"Codziennie można tu spotkać ludzi w garniturach, którzy jak zaczarowani
oglądają, jak koparki uzbrojone w nożyce do kruszenia żelbetu i cięcia stali
rozbijają kolejne części budynku."
Nie dziwne. W ich rodzinnych wsiach takiego show nie zobacza nigdy. We
Warszawie i owszem. A i "praca" w "biurze" nie ucieknie.. W koncu ciezko
pracuja do 21 i pozniej... poki szef (rowniez przyjezdny, bezdzietny i
bezkobietny) nie pojdzie spac do kupionego na kredyt (30 lat) mieszkania przy
ruchliwej arterii...