Nie będzie już tych plaż

IP: *.chello.pl 06.04.08, 22:45
No to może Pan Żelaziński lub inna osoba znająca się na budownictwie wodnym
wykonałaby plan zagospodarowania brzegów Wisły lub przynajmniej była jego
konsultantem? Wydawanie milionów złotych na plany zagospodarowania tworzone
przez profesorów-dyletantów można podciągnąć pod działanie na szkodę miasta. I
tylko czekam aż któraś organizacja pozarządowa pozwie za to Panią Bufetową do
sądu.

W dalszym ciągu trwa festiwal głupoty kolejnych ekip rządzących miastem.
Zamawia się kosztowne opracowania nie wiadomo po co i na co, głównie po to,
aby dać zarobić jakimś grupom interesów ze znajomych pracowni projektowych.

Dam sobie głowę uciąć, że tak naprawdę Bufetowa nie zamierza kompletnie nic
zrobić z brzegami Wisły. Potrzebny jest jej jedynie jakiś świst papieru,
uzasadniający postawienie jakichś bloków nad tunelem Wisłostrady.
    • Gość: gfx co za bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 08:56
      a kto chciałby się plażować przy tym śmierdzącym syfie?
    • dorsai68 Pewną niekonsekwencję dostrzegam w słowach 07.04.08, 10:37
      pana Żelazińskiego.
      Mówi: " Ktoś wymyślił, że jak się zwęzi rzekę, to poprawią się warunki żeglugi, bo węższa rzeka to zwykle głębsza rzeka. Wybudowano więc w poprzek nurtu tamy, tzw. ostrogi, i w ten sposób zwężono rzekę do ok. 220 m. Okazało się, że koryto nie jest wcale głębsze."
      By po chwili stwierdzić, że odbudowa plaż jest praktycznie niemożliwa, "bo wymaga podwyższenia dna Wisły."
      • Gość: wer nie ma niekonsekwencji IP: *.chello.pl 07.04.08, 11:28
        bo on dalej mówi, że koryto Wisły obniżyło rabunkowe wydobycie piasku
    • m0cna no i co w końcu ma być? 07.04.08, 15:50
      Ja się na tym nie znam. Co wywiad z jakimś ekspertem to inna opinia.

      Autor projektu mówi, że przeanalizowali zagrożenie powodziowe i zachowanie rzeki
      i projekt ma przeciwdziałać zagrożeniu. Teraz jego krytyk mów coś przeciwnego,
      że plan zwiększa groźbę powodzi.

      Jednego czytam i wydaje mi się jego wywód logiczny i słuszny. Potem czytam
      drugiego i też brzmi logicznie, tylko wnioski przeciwne.

      To jak to w końcu jest naprawdę?

      m.
    • Gość: s.g. Nie będzie już tych plaż IP: *.chello.pl 09.04.08, 21:37
      Mam nadzieję, że p. prof Damięcki nie obrazi się, ale chcę przypomnieć że nie
      jest ani urbanistą ani architektem tylko plastykiem (dodajmy: o interesującym
      dorobku). Nie rozumiem, jak to sie dzieje, że ryzykuje reputację starając się
      zostać planistą przestrzennym działającym w wielkiej skali. Nie jest to zresztą
      pierwszy występ prof Damięckiego na tym polu. Szkoda że krytyka poprzedniego
      (miasto Warszawa - Łódź, nie tyle zaprojektowane co namalowane, a i sam pomysł
      był powieleniem działań nie raz już podejmowanych o czym autor nie chyba nie
      wiedział)nie uświadomiła mu, że do samodzielnego poruszania się w problemach
      urbanistycznych nie wystarczą podyplomowe kursy. Przede wszystkim potrzebne jest
      zdobywanie wiedzy, zwłaszcza wtedy, gdy ma się do czynienia z tak specyficznymi
      problemami jak rzeka w mieście. A swoja drogą dziwię się miejskim włodarzom, że
      decydują się na oddanie połowy brzegów Wisły amatorowi rwącemu się do
      ryzykownych eksperymentów. I czy jest to jakieś zlecenie na które był przetarg,
      czy też po prostu obeszło się "szczęśliwie" bez przetargu? I jeszcze raz bardzo
      proszę, żeby prof. Damięcki się na mnie nie obraził tylko przyjął ten tekst jako
      życzliwą, profesjonalną, koleżeńska krytykę. Pozdrawiam S.Gzell.
Pełna wersja