Gość: rayenne
IP: *.aster.pl
12.06.08, 12:17
H.Gronikiewicz-Waltz, niezależnie od charyzmy, "medialności" czy
wiedzy ekonomiczno-finansowej, choć od kilku lat na stanowisku
naszego Prezydenta, wciąż pozostaje tylko chłodną ekonomistką.
Warszawa to nie tylko dojna krowa i nie na wszystkim trzeba
zarabiać. Oczywiście, można twierdzić, że pieniądze są potrzebne
na.... nowe chodniki, nowe linie metra ...blebleble, ale może trzeba
by czasem spojrzeć gospodarskim okiem na własne podwóreczko, gdzie
przez niedbalstwo personelu i urzędniczej braci przepadają nam
dopłaty i unijne dofinansowania ... Miasto to nie bank, Pani
Prezydent, i nie budżet z kolumienkami "zyski" "wydatki": to też
parki (dla Pani wyłącznie "bezsensowna przestrzeń którą można
sprzedać), małe i lubiane uliczki (niekoniecznie do poszerzania w
trzypasmówki dla wygody pup tych, co muszą wyjechać samochodem za
miasto), place zabaw (na których wcale nie musi stać apartamentowiec
firmy, która zapłaci więcej za grunt), imprezy pod chmurką (za które
trzeba zapłacić) to przestrzeń, w której my mieszkańcy chcielibyśmy
żyć i się "komunikować". Proszę powrócić do banku, gdzie z całą
pewnością Pani wiedza i podejście do życia znajdą odpowiedni grunt
(ku zadowoleniu klientów), miasto zaś pozostawić komuś, kto tak
naprawdę czuje jego rytm, zna jego potrzeby, lubi jego mieszkańców,
ma konkretne, spójne wizje i widzi je 100 lat do przodu
(długoterminowo planuje swoje wizje). Z serdecznymi pozdrowieniami.