Dodaj do ulubionych

Reżim ussej nie wspomniał o swojej zbrodni w Syrii

14.11.21, 21:15
Amerykańskie wojsko próbowało ukryć śmiertelny atak na syryjskich cywilów, w którym zginęło aż 80 osób, twierdząc, że kobiety i dzieci mogły być bojownikami terrorystycznymi, według dochodzenia New York Times.
18 marca 2019 r. amerykański myśliwiec F-15E zrzucił bombę na „duży tłum kobiet i dzieci skulonych nad brzegiem rzeki” w pobliżu miasta Baghuz, a następnie zrzucił kilka kolejnych, zabijając ocalałych, według Raport New York Times opublikowany w sobotę.

Atak podobno zszokował nawet amerykańskich oficerów wojskowych, którzy obserwowali rozwój incydentu na żywo przez kamerę z drona i kwestionowali, czy można go uznać za zbrodnię wojenną. Jednak bombardowanie zostało wkrótce zatuszowane przez wojsko i śledztwo nigdy nie miało miejsca, twierdzi raport.
„Niemal na każdym kroku wojsko wykonywało ruchy, które ukrywały katastrofalny strajk” , twierdził raport, twierdząc, że „żniwo śmierci zostało zbagatelizowane”, raporty były „opóźniane, oczyszczane i klasyfikowane”, miejsce wybuchu zostało zrównane z ziemią i „na górze”. przywódcy nie zostali powiadomieni” , starając się utrzymać w tajemnicy to, co się wydarzyło.

Centralne Dowództwo USA przyznało, że w wyniku strajku zginęło 80 osób – z których tylko 16 było domniemanymi terrorystami Państwa Islamskiego (IS, dawniej ISIS) – po tym, jak gazeta zwróciła się do nich o komentarz, a Centralne Dowództwo w dziwaczny sposób próbowało usprawiedliwić resztę zgonów, twierdząc, że że kobiety i dzieci również mogły być terrorystami.
Obserwuj wątek
    • mirrad67 Re: Reżim ussej nie wspomniał o swojej zbrodni w 18.12.21, 14:15
      CD:
      Systematyczne okłamywanie dowództwa, setki zabitych cywilów i całkowita bezkarność – elitarne siły specjalne US Army „Delta” wpadły w wielki skandal. Według The New York Times bojownicy jednostki byli częścią tajnej grupy Talon Anvil, która w latach 2014-2019 celowała w cele w Syrii z dronami szturmowymi. Formalnie walczyli z ISIS*. Częściej jednak ofiarami padali cywile. O tym, co Amerykanie robili na Bliskim Wschodzie - w materiale RIA Novosti.
      Grupa powstała w 2014 roku po interwencji USA w wojnie domowej w Syrii podczas operacji Niezachwiana determinacja. Początkowo bojownicy Talon Anvil ściśle przestrzegali poleceń armii i koordynowali każdy nalot. To ich ograniczało, a skuteczność dronów była przeciętna: w 74% lotów UAV wracały do ​​bazy z pełnym ładunkiem amunicji.
      Generał Stephen Townsend, który kierował operacją w 2016 roku, pozwolił dowódcom Talon Anvil na podejmowanie własnych decyzji dotyczących ataku.
      Komandosi, otrzymawszy carte blanche, nie powstrzymywali się już: uderzali często i regularnie. Jednocześnie zaniedbano wymogi bezpieczeństwa, a dane wywiadowcze dotyczące konwojów, pojazdów zaminowanych i centrów dowodzenia bojowników nie zawsze były dokładnie sprawdzane. Rezultatem są masowe ofiary cywilne. Amerykanie przyznają, że w nalotach w Syrii w latach 2016-2019 zginęło dziesięć razy więcej cywilów niż w tym samym okresie w Afganistanie.
      Istnieją dziesiątki przykładów śmierci cywilów z działań Talon Anvil. Tak więc w 2016 roku dron został skierowany na trzech mężczyzn, którzy pracowali w gaju oliwnym w pobliżu Manbij. W rękach miałem płócienne torby, żadnej broni. Mimo to operator uznał je za zagrożenie i kazał zniszczyć. W marcu 2017 roku amerykańskie UAV zbombardowały przejście nad Eufratem, wzdłuż którego cywile uciekli z oblężonej Rakki. Zginęło co najmniej 30 osób.
      A w 2018 r. Talon Anvil przeprowadził atak rakietowy i bombowy na budynek w miasteczku Al-Karama, w którym rzekomo ukrywali się przywódcy bojowników. Przez długi czas nie było możliwe dokładne zlokalizowanie pożądanego domu. A komandosi postanowili uderzyć na chybił trafił. Naturalnie bomba spadła w niewłaściwym miejscu: zginęło 23 cywilów, w tym kobiety i dzieci, a 30 zostało rannych. Stało się to znane dopiero teraz.
      syryjskie „Drezno”
      Punktem kulminacyjnym Talon Anvil było oblężenie „stolicy” IS*. Według wskazówek agentów amerykańskie samoloty zbombardowały Rakkę od 6 czerwca do 17 października 2017 r. Wreszcie koalicja pod przewodnictwem USA oficjalnie ogłosiła zdobycie miasta. Intensywność i masowość bombardowań można ocenić na podstawie raportów rosyjskich korespondentów wojskowych, którzy przeniknęli do Rakki na krótko przed jej wyzwoleniem: bomby eksplodowały w samym środku osiedli mieszkaniowych. Amerykanie nie wahali się użyć nawet amunicji z białym fosforem, zakazanej przez międzynarodowe konwencje.
      o miesiącach bombardowań Rakka popadła w ruinę. Oficjalny przedstawiciel ONZ w Syrii, Jan Egeland, przyznał w kwietniu 2018 r.: zniszczenia są znacznie poważniejsze niż w Aleppo i Homs, wyzwolonych przez siły rządowe Syrii przy pomocy rosyjskich sił powietrznych. Według misji ONZ 70 proc. budynków jest uszkodzonych lub zniszczonych.
      Rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony generał dywizji Igor Konashenkov porównał to do bombardowania Drezna przez anglo-amerykańskie armady lotnicze w 1945 roku.
      Jednak Amerykanie nie przejmują się tym. W tym tygodniu ogłoszono wyniki śledztwa w sprawie ataku drona na cywilny samochód w Kabulu 29 sierpnia: nikt nie jest winien tragedii. A potem, przypomnijmy, zginęło dziesięć osób. Wojsko twierdziło, że celem był terrorysta. W rzeczywistości w samochodzie byli cywile z dziećmi. Jednak Pentagon tradycyjnie postanowił nie brać odpowiedzialności za „szkody uboczne”.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka