Gość: carmelo Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.enterpol.pl 27.05.10, 08:54 kibic - to gol Saieda Ovairana, co do roku 94 , to iloscia naprawde pieknych goli jakie tam strzelono , mozna by obdzielic wszystkie nastepne mundiale az do dzisiaj, ja najlepiej wspominam Argentyna-Nigeria ( 2 gole Caniggii ) i mecz Wlochy-Irlandia w Nowym Jorku, co za sceneria... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Brat z Taize Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: 195.117.188.* 27.05.10, 09:22 kibic - w 94 roku w meczu Irlandii z Włochami bramkę zdobył Roy Houghton a nie Andy Townsend... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DWS Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: 91.212.2.* 27.05.10, 10:35 Nie rozumiem jak można podniecać się grą niepolskich drużyn... zainteresowanie - owszem ale płakac bo jakiś Dino Badżio nie strzelił... nie rozumiem... aturalnie można się cieszyć jak np. Bułgarzy pokonają Niemców - to zrozumiałe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prozac Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.net.euron.pl 27.05.10, 12:00 Anegdota, nie wiem czy prawdziwa. Mecz Niemcy - Bułgaria z 1994. Kiedy Stoichkov strzelił bramkę Niemcom, to jego matka miała atak serca:) tak słyszałem, nigdy nikt tego nie podważył. Potwierdźcie, albo zaprzeczcie:) Ogólnie, piękny był to mecz. Lechkov dołożył swoją i po zabawie:) Odpowiedz Link Zgłoś
bellerophont Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe 27.05.10, 12:34 I w ten sposób, wymuszając karnego w meczu z Rumunią, Gabriel Batistuta przestał być moim bohaterem:-( Nie pamiętałem tego. Dla mnie jednak najlepszy był turniej w 98 roku, z którego jednak przegapiłem ćwierćfinały, bo pojechałem z narzeczoną w Beskid Niski:-) Odpowiedz Link Zgłoś
andk12 Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe 27.05.10, 12:34 1994 Niemcy - Bułgaria - pamiętam do dzisiaj. Wolny Stoiczkova i łysa główka Leczkova. Jako Polacy kibicowaliśmy z kumplem Bułgarom w jakiejś knajpie w Monachium - byliśmy trochę podpici i bardzo odważni. Po drugiej bramce oczywiście dostaliśmy łomot i dlatego tak dobrze to pamiętam. Ale warto było - dla takich chwil warto żyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.10, 14:21 a pamiętacie jak w 68 Wojtek Laguna połamał poprzeczkę Związkowi Radzieckiemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.10, 14:25 a pamiętacie jugoli w 1990? w trakcie ich meczu pierwszy raz spuściłem się pannie do ust. Ech, to były czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: halibut Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.10, 15:02 Pierwsze wspomnienie, w zasadzie przebłysk - 1982 - miałem 6 lat i na podwórku koledzy ciągle mówili o meczu Polska - Peru. A potem już poszło... 1986 Meksyk - mieliśmy już kolorowy telewizor, ale ze względu na różnicę czasu mecze były rozgrywane późnym wieczorem (coś mi się kojarzy, że kończyły się chyba w okolicach północy) - często rodzice zasypiali i wtedy mogłem to oglądać. Jak nie pozwalali, nagrywałem na magnetofon szpulowy transmisję dźwięku z TV i potem odsłuchiwałem - eh ten "wspaniały" Andrzej Zydorowicz. 1990 Włochy - czasy pierwszego komputera (Atari) i kibicowanie Niemcom i mojemu idolowi Andreasowi Brehme (też grałem na lewej obronie, a poza tym facet miał inteligentne kopyto - potrafił zagrać dokładniutko i strzelić tam gdzie chciał), 1994 USA - fascynacja Bułgarami i Rumunami, którzy szli jak przecinaki (fantastyczne gole Dumitrescu i Hagiego), mam do dzisiaj kasetę VHS z nagranymi wszystkimi golami z tego mundialu, o youtube nikt jeszcze nie marzył :-) Potem mistrzostwa zaczynają mi się trochę zlewać, oczywiście podniecałem się występami Polaków, ale tak po prawdzie mówiąc, w pamięci mam z 80% wyników z MS 1986, 1990, 1994, a z ostatniego mundialu może kilka wyników meczów pamiętam dokładnie... Tak to już jest. Z drugiej strony nieważne jak długo się będzie co pamiętało, mundial to zawsze święto, zawsze emocje i warto oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: juventino Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.10, 16:04 Jako, ze zawsze trzymam za Italia szczegolnie w pamiec zapadly mi dwa rzuty karne uderzone w poprzeczke w pojedynkach Wlochow z Francuzami. Najpierw blad Di Biagio w 98' odsyla Italie do domu na etapie cwiercfinalu, osiem lat pozniej Trezeguet (ktory w meczu w 98' trafil) w tych samych okolicznosciach staje sie sprawca porazki swojej reprezentacji w finale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mg Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.icpnet.pl 27.05.10, 16:37 A u mnie było tak... Hiszpania- jak kilku przedmówców miałem 4 latka: piosenka o Piechniczku, jakieś przebłyski z Rossim ale mogło to być też później. Meksyk- pierwszy świadomy mundial i jak dla wielu- ulubiony- pamiętam mecz z Portugalią oglądany w nocy, na Anglię mnie rodzice nie obudzili no i chyba dobrze. Potem kibicowałem Platiniemu jako kumplowi Bońka z Juve. (Swoją drogą mój 1wszy mecz jaki pamiętam to Liverpool- Juventus- o Superpuchar Europy (rok przed Heysel) i 2 gole Bońka). Super mecz z Brazylią, niestrzelony karny Zico który wszedł właśnie na boisko, wielka trauma po porażce z Niemcami i wielka radość po wygraniu 3 miejsca przez Francuzów. (Teraz mecz o 3 miejsce jest dla mnie najmniej atrakcyjny ze wszystkich ale wtedy to było przeżycie). No i Niemcy (RFN:)) pobici za karę przez Argentynę. Pamiętam jeszcze tysiące karteczek rzucanych z trybun i "meksykańską falę":) Włochy- słaby mundial- same rzuty karne i do tego wygrana Niemiec - którzy oczywiście pokonali moich faworytów Holendrów. Fajna Irlandia, strasznie fuksiarska Argentyna i skośne oczka Waltera Zengi. USA- super- mecze w nocy, potem od razu leciały finały NBA Houston-NY. Pierwszy alkohol do meczyku:) Stoiczkow genialny. Również genialny ale znienawidzony przeze mnie Baggio. Szwedzkie gesty po bramkach: obrót Brolina i gest rękami K.Anderssona. Marny tylko finał, i to już drugi z rzędu. Francja- też fajowo- pierwsza sesja- szczęśliwie zaliczona choć było ciężko bo dochodziło oczywiście NBA Utah-Chicago po meczykach. W końcu wygrali moi faworyci, choć Holendrów też lubiłem. (Jakoś nigdy za Brazylią nie przepadałem, podobnież w NBA za MJ23). Korea-Japonia- zakończenie studiów- w sumie traktuję te mistrzostwa tak jakby się nie odbyły. Nieuczciwe mecze Koreańczyków, fatalna forma faworytów. Pierwszy raz w życiu kibicowałem Niemcom (w meczach z Koreą.... i Brazylią. Jedyny sensowny mecz to Brazylia-Anglia i koszmar Seamana. Nigdy więcej. Niemcy- zaczęło się pięknie- ale od ćwierćfinałów asekurancja i nudne mecze po 1:0. Oczywiście poza Niemcy-Włochy (jeden z piękniejszych jakie widziałem) i Francja-Brazylia (to już moje subiektywne odczucie). Miesiąc później narodziny mojej córki:) Czy wy też liczycie czas wg MŚ i ME (pamiętacie dzięki temu daty innych wydarzeń) czy tylko ja tak mam?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leftt Re: Mundialowe wspominki czasów starożytnych z łe IP: *.centertel.pl 28.05.10, 13:43 Moim pierwszym mundialem były mistrzostwa w 1982 r. Do dzisiaj pamiętam wszystkie wyniki i większość strzelców bramek, podobnie zresztą jak w przypadku następnych MŚ, w Meksyku. W Hiszpanii pierwszy i ostatni raz w życiu poryczałem się po porażce naszej repry (w Meksyku już nie było po czym). Co ciekawe, najbardziej w pamięci z tych dwóch mistrzostw utkwiły mi mecze, w których odpadała Brazylia. 1990 - nuda, panie. Emocje były tylko w meczu Anglia-Kamerun w ćwierćfinale. 1994 - łysa pała Leczkowa, Hagi, Stoiczkow, Romario, Bebeto, Duńczycy. 1998 - jakoś mnie wtedy ten Zidane tak do końca nie przekonał. Zrobił to dwa lata później. 2002 - umówmy się, że skośnym wystarczą mistrzostwa w siatkówkę. Mam nadzieję, że żaden Mundial w tej strefie czasowej się nie odbędzie. 2006 - stopniowy spadek atrakcyjności meczów w trakcie turnieju. Zapamiętam głównie kartkę Jensa Lehmanna przed rzutami karnymi z Argentyną. Oraz rzeźnię w meczu Holandia - Portugalia. Jakoś nie przekonały mnie dwa ostatnie MŚ. Czas na zmianę. Odpowiedz Link Zgłoś