saarmoon.1 Oceny Polaków: Szczęsny i Lewandowski na "5", G... 07.09.11, 16:53 Po staremu. Część I Z Niemcami zawsze idzie nam jak po grudzie. 6 września 2011 okazać się mogło historyczną datą dla polskiej piłki. Od ponad 30 lat nie potrafiliśmy strzelić Niemcom choćby gola. Licząc też przedwojenne konfrontacje wciąż pozostawaliśmy bez zwycięstwa z dorobkiem 12 porażek i 4 remisów. Statystyki uległy zmianom na dzień dzisiejszy. Ale tylko jeśli chodzi o gole, bo Niemcy pozostają dla nas wciąż bardzo trudnym i nie pokonanym przeciwnikiem. W zgodnej opinii wielu fachowców, zespół Joachima Loewa gra nie tylko skutecznie, ale i bardzo widowiskowo. Albo muszę wybrać się do okulisty, albo za przeproszeniem, popie...ły mi się kanały i oglądałem nie to spotkanie. Czy wy widzieliście TYCH Niemców, którzy tak fajnie grali z Brazylią czy Austrią? Dla mnie Podolski i spółka zdecydowanie nie wyglądali na drużynę, która walczy na śmierć i życie, za to przypominali zespół, który wolałby raczej nie przegrać. A może koledzy Lewandowskiego, Błaszczykowskiego, Peszki czy Matuszczyka z Bundesligi nie chcieli za bardzo molestować fizycznie podpór swoich drużyn wiedząc, o co walczą zespoły ligowe w tym sezonie? Krótko mówiąc grali chłopcy Loewa nieszczególnie a nawet ośmielę się napisać, że wcale nie na 30 procent swoich możliwości, czym jestem okropnie zdegustowany. Poprzeczkę zawiesili owszem wysoko, ale chyba jako tło historyczne dla wspólnych występów. Lubię szukać porównań, więc zacytuję słynne powiedzonko Romana Kołtonia: Ja powiem tak: Austria – Polska na Euro 2008. Przeciwnicy nas demolują, ale Boruc broni. Dzisiaj zamiast Boruca był Szczęsny, a reszta bez zmian. Jeśli ktoś liczył, ile razy w drugiej połowie mieliśmy piłkę pięć sekund lub dłużej – wystarczyło mu palców jednej ręki. Dlatego można się cieszyć z remisu, bo to przecież remis z czołową drużyną świata, ale trzeba pamiętać o jednym: to był trening. I ten trening nie nastraja optymistycznie przed Euro 2012. Na sekundę przed końcem spotkania mogliśmy wygrać z naszymi zachodnimi sąsiadami pierwszy raz od tysiąca lat. Zabrakło nam szczęścia nawet z Wojciechem Szczęsnym w bramce. O Szczęsnym i Lewandowskim. Nasza kadra ma tylko dwóch zawodników. Tak, tak nie przesłyszeliście się, czytając być może ze zdziwieniem na głos te słowa. Jeden z nich bronił nas przed kompromitacją, drugi zaś przełamał passę bez gola dla Niemców. To było 31 lat temu po strzale Zbigniewa Bońka w meczu towarzyskim z 1980 r. O Szpakowskim i Cacau. Swoją drogą jest coś niewytłumaczalnego w tym spotkaniu. Goście wczoraj nie byli wcale drużyną lepszą, ale to nasza jedenastka znalazła się o włos od wygranej. Smuda i jego piłkarze będą zapewne jeszcze długo trzymać zwarte pośladki po tym jak Niemcy najzwyczajniej w świecie ich wydymali w kakao. Wszystko na to wygląda, że jeszcze długo z lubością będą to robić. A propos cacao (czyt.Cacau. przyp. aut.). To przechodzi ku... wszelkie pojęcie, że mecz dla TVP komentuje RASISTA. Jak to możliwe, by nikt nie odłączył mikrofonu Dariuszowi Szpakowskiemu i by mógł on mówić na czarnoskórego zawodnika "kakao"? Wstyd i skandal na całą Europę. I to w takim meczu. I to na tak krótko przed Euro. Moje hasło na dziś: Szpakowski musi odejść!!! Z przebiegu meczu, do przerwy przynajmniej wynikało niewiele. Mecz wybitnie towarzyski, ze strony Niemców ocierający się momentami o pastiż treningowej gierki. Nie było szturmów rywali nadzwyczajną liczbą zawodników. We wrześniu 1939 r. podopieczni Herr Adolfa pokazali jak przeprowadzić dokładny i skuteczny atak. Nie konstruowali akcji w normalnym dla siebie tempie a świetna gra Wojciecha Szczęsnego musiała frustrować jak cholera fatalnie jeśli chodzi o skuteczność prezentującego się Miroslava Klose (to ten, co ciągle nie może trafić). Dzięki za Szczęsnego, ale Niemcy mają Klose, a my Peszkę, który zmarnował bodaj trzy sytuacje sam na sam z bramkarzem Niemiec Timem Wiese. Oczywiście zrzucił to na pecha. Zapytany czego zabrakło do zwycięstwa z rozbrajającą szczerością odpowiedział: - To był mecz z fatalnym końcem. Mieliśmy ich w końcu w garści, a taki remis jest jak porażka. Czego dziś zabrakło do zwycięstwa? Dwóch sekund...- filozofował. -Powinienem wykorzystać te sytuacje, ale chyba za bardzo chciałem im strzelić i mi nie wyszło - tłumaczył się piłkarz. Pierdolisz facet! Na moje, to po prostu zabrakło tobie umiejętności. Ja pie... Sławo, powiedzmy sobie szczerze! Ile razy można nie poradzić sobie z samym tylko bramkarzem? Dzieciaki na wszystkich polskich a nawet polonijnych podwórkach będą jeszcze długo z ciebie się śmiać. - Peszko szybko biega, szkoda, że nie umie grać w piłkę, lebiega! Kubuś fatalista. Jakub Wawrzyniak – maczał palce w obu golach, bo pierwszy wpadł po jego stracie. Drugi, wiadomo – potknięcie. Mógł być jeszcze trzeci i czwarty. Wawrzyniak ma jednak spokój: jest jednych z trzech czy czterech polskich lewych obrońców. Gracz Legii Warszawa poślizgnął się na boisku wiele razy. Ale ten wczorajszy raz (czyżby to był poślizg na jakimś zabłąkanym, nie sprzątniętym gó...e?) w doliczonym czasie gry z Niemcami, zapamięta do końca życia. Razem z lewym obrońcą Legionistów zapamiętają też dziesiątki tysięcy kibiców, bo kosztowało to reprezentację Polski gola na 2:2. Ale jeśli już szukać kozłów ofiarnych to wywołuję do tablicy Arkadiusza Głowackiego. Ludzie! Apeluję w imieniu wszystkich kibiców. Dziś mój prywatny astrolog powtarza za gwiazdami na niebie: - Z Głowackim nie wsiadajcie do jednego samolotu, bo przyciąga pecha, jak gó... muchy. A może to tym razem jakaś wredna niemiecka mucha perfidnie i bezczelnie podrzuciła "świnię", a raczej kupę, na której tak nieszczęśliwie wyjebał się kolega Wawrzyniak? Ale skreślając Głowackiego z kadry za tak karygodne błędy i głupotę, powiedzmy sobie od razu: kto w zamian i na jakiej podstawie? Pech Głowackiego tym razem polegał na tym, że jego kolej wypadła na mecz z Niemcami. Wciąż polskiej kadrze brakuje argumentów personalnych na pozycjach defensywy, jeden obrońca od drugiego niczym się nie różni, chyba jedynie patentem na nieodpowiedzialność za wynik i drużynę. Pytanie więc nasuwa się samo, kto następnym razem wylosuje los z napisem "dzisiaj grasz ty, czyli dla odmiany wszystko będzie twoją winą". Ale jaja Panie Franku! - Jaki trening, jakie jaja ku...?! Dla jaj Panie, to kogut za kurą gania! A oni mają zapie...ć po boisku do końca, a nie modlić się do babci Messiego! (cyt. z rozmowy ze sprzedawcą z kiosku z gazetami w którym zaopatruję się w codzienną prasę, któremu uwadze nie umknął gest Kuby Błaszczykowskiego na sekundę przed zakończeniem spotkania, A może to było plus 30 sekund?) Pan Smuda nie tylko jąka się po niemiecku, ale i nie jest na bieżąco z przepisami. Uprzejmie donoszę Panie Selekcjonerze przed Euro 2012, że za zmianę sędzia dolicza właśnie nasze 30 sekund, nawet jeśli jest to zmiana w doliczonym czasie gry. Podsumowanie. Także z jajem dla co bardziej inteligentnych czytelników. Nie był to najlepszy mecz reprezentacji Polski, do poziomu gry w meczu z Australią sporo brakowało, ale dawno już nie mieliśmy tylu sytuacji do strzelenia gola. Mecz ogólnie byl taki jaki lubię, bez przerwy coś się działo. UUUUU...BRRRR....ZŁOTA KULO...WIDZĘ ...MANKAMENTY (?) POLSKIEJ DRUŻYNY, ALE TERAZ GRAMY TAK JAK POWINNIŚMY, CZYLI Z KONTRATAKU(?). Upsss. chyba jeszcze nie wytrzeżwiałem i cieszę się że nie szczekam. Taka była balanga farbowanych lisów! A w ogóle what is ku... do it z tym całym gadaniem o polskim kontrataku? Jeszcze jakby Franz Smuda był widzący na oczy, to poprostu byśmy ten mecz wygrali, ale niestety jest na wpół niewidomy, ma już starczą upartość i jest genetyczną krzyżówką muła z osłem: oporny na wiedzę i trudny do zajebania, co pozwole sobie powtórzyc niestety niezbyt dobrze rokuje na przyszłość. c.d.n Odpowiedz Link Zgłoś
saarmoon.1 Re: Oceny Polaków: Szczęsny i Lewandowski na "5", 07.09.11, 16:55 Po staremu. Część II W programie Futbol Cafe po meczu z Meksykiem, zastanawiano się w hotelowym studio, czy może powinniśmy przejść na system 4-4-2 jako idealny do gry z kontry i wychodzić z przodu - Brożek na szpicy i Lewandowski jako cofnięty, bo Peszko to przecież jest typowy skrzydłowy, który w wielu sytuacjach bywał nieskuteczny, co na poziomie reprezentacyjnym jest bardzo bolesne. Przydałby się z całym moim przekonaniem na podmęczonego przeciwnika, aby w pełni wykorzystać swój asumpt szybkości i rozrywać obronę rywali. A tak to dupa i znów winić należy raczej Smudę za postawienie na nie właściwego konia, który w końcu się ochwacił. Ale po takim meczu nasi pilkarze bardzo wzrosną mentalnie, bo wczoraj to był jasny przekaz: -JEŻELI CHOĆ TROCHĘ OGRANICZYMY MANKAMENTY ,TO ZE SZCZĘSNYM W BRAMCE MOŻEMY POKONAĆ KAŻDEGO. I TO JEST PIĘKNE! Smuda ma nieco więcej szczęścia niż rozsądku, więc na dzikim farcie ta drużyna jest w stanie naprawdę sporo osiągnąć. Fakty są takie. Grając bardzo kiepsko w obronie i kończąc spotkanie w dziesięciu druga połowa w wykonaniu naszych piłkarzy była paradoksalnie lepsza. Byliśmy o włos, albo jak kto woli o pieprzone 30 sek. od pokonania naszego odwiecznego rywala, trzeciej drużyny na świecie i pretendenta do tytułu Mistrza Europy w 2012 roku na boiskach Polski i Ukrainy. NIC SIĘ NIE STAŁO - DOPADNIEMY ICH NA EURO. P.S Rzygać mi się chce, gdy po porażkach kibice śpiewają „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”. Jak to - nie stało? To jest takie przykre i bardzo tanie. Dopóki cieszyć nas będą remisy czy porażki z "momentami w dobrym stylu", dopóty będziemy wąchać pięty, wciąż uciekającej nam niczym Usain Bolt, piłkarskiej Europie. Dziękuję za uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr33k2 Re: Oceny Polaków: Szczęsny i Lewandowski na "5", 08.09.11, 17:22 chyba pierwszy raz zgadzam sie w pełni z ocenami wystawionymi przez gazete .mecz fajny pelen emocji i dramaturgi jak to u franka smudy, a kto twierdzi ze niemcy grali na pół gwizdka jest neptykiem bez żadnego merytorycznego pojecia o pilce .takiego wściekajacego sie podolskiego dawno nie widziałem, he he. grając z takim (mimo wiadomch braków ) zaangażowaniem nie bedziemy sie wstydzic naszej reprezentacji na mistrzostwach i mamy szanse na wyjscie z grupy .widac ze smuda robi dobra robote i jest stały progres w naszej grze . moglismy ten mecz przegrac gdyby nie szszęny, moglismu też wygrac gdyby nie irytujacy i nieobliczlany w swojej piłkarskiej charakterystyce peszko ,z tylu sytuacji stworzonych przez innych dla niego przynajmniej jedna powinien wykorzystac jezeli chce byc podstawowym zawodnikiem kadry . grosicki małecki czy obraniak czekaja w kolejce , he he. Odpowiedz Link Zgłoś