Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. K...

21.09.11, 21:42
Melikson, Obraniak itd. to nie są NATURALIZOWANI piłkarze! Naturalizowani są Oli i Guerreiro. OLI MA ŻONKĘ Z POLSKI! ROGER MÓWI PO POLSKU I BYŁ NIEDAWNO WE WARSZAWIE (PANNĘ MA?) I TYLE POLACY NATURALIZOWALI, WIĘC PO CO TAK KRZYCZEĆ? ps. PEREJRO DZIŚ ZALICZYŁ ASYSTĘ... MELIKSON DO KADRY
    • aussie1inc Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. K... 21.09.11, 22:02
      A kto ma grac, jak nie legia cudzoziemska, czyli pilkarze UKRADZENI z innych krajow?
      Kto w Polsce zawraca sobie glowe szkoleniem mlodych? Lato i reszta tej menazerii? Kto w Polsce moglby zajac sie szkoleniem mlodziezy, skoro wiedza o szkoleniu pochodzi z broszurki z lat piedziesiatych? A tych polskich pilkarzy ktorzy maja taki talent ze nauczyli sie grac sami to tzw. dzialacze ucza jak sie obijac, jak oszukiwac, jak krasc. Z drugiej strony to nie ma sie czemu dziwic, bo innych zachowan nie znaja, bo niby skad? Z powaznym, profesjonalnym podejsciem do zawodu pilkarza w Polsce nikt kariery nie zrobi, wiec niezbedni sa pilkarze z innych krajow, nie skarzeni polskim gownem.
    • dyndalski_bis Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. K... 21.09.11, 23:01
      Akurat STEC po ostatnich blamażach w temacie siatkówki nie powinien zabierać głosu, bo zna się na piłce nożnej jak przysłowiowy "żyd na gwiazdach"...

      Już w sierpniu przewidywałem, że Melikson może wybrać Polskę, bo tu będzie miał pewną grę w kadrze...
      polskieeuro2012.blogspot.com/2011/08/maor-melikson-w-polskiej-reprezentacji.html
      No i proszę - spełniło się!
      :-) Jeśli tylko wniesie coś dobrego do gry to niech gra - nie mam nic przeciwko temu...
      A jeśli będzie słaby, mam nadzieję, że Smuda pożegna się z nim i da szansę lepszym!
    • antekcegielka Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. K... 22.09.11, 00:17
      Przestańcie pisać, że jesteśmy pierwsi w korzystaniu z zawodników co są wytrenowani gdzieś tam poza granicami kraju dla którego później gra. A Turcja? Połowa kadry z MŚ2002 to urodzeni i wyszkoleni w Niemczech zawodnicy. Przykład? Mózg drużyny Yildiray Basturk. Dalej? Umit Davala, Ilhan Maniz. Teraz to ich by się tam jeszcze więcej nazbierało. Chorwacja to samo - korzystali jeszcze niedawno z graczy urodzonych i wyszkolonych w Australii. Nie mówie tu już o krajach z Afryki co łapanki robią we Francji i biorą tych co się nie mieszczą w tricolores.

      Melikson, Boenisch, Polanski to nie jest ekipa stanowiąca problem. Problemem jest brak piłkarzy na ich poziomie wychowanych u nas. Powoływanie kopaczy z polskim pochodzeniem nie jest niemoralne czy złe. Jest możliwość - proszę bardzo. Ale jest to rozwiązanie krótkofalowe, tymczasowe. Nie naprawimy tym polskiego futbolu. Do tego potrzeba lat modernizacji, systemów i ogólnych zmian.

      Popieram powoływanie piłkarzy o polskich korzeniach. Potępiam i potępiałem Rogerów i Olisadebów.
      • real.rafkaka Re: Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. 22.09.11, 08:18
        Roger oddał kasę z wygranego Mercedesa na POLSKIE DZIECI!!! Mówi PO POLSKU lepiej od SMUDY!
    • old_lodzer Stec, tego się trzymaj ...... 22.09.11, 10:44
      Stec, tego się trzymaj .... pamietaj, tylko piłka nożna, od siatkówki trzymaj się z daleka ...
    • saarmoon.1 Re: Reprezentacja. Melikson, czyli Polak potrafi. 22.09.11, 17:06
      Izraelska bomba w polskim fol(k)warku.


      "Melikson- kadra", "Maor-zdrajca!", "Maor, bez przesady". takie i w podobnym tonie tytuły wiadomości, zasypują wręcz w ostatnim czasie wszystkich śledzących z większą lub mniejszą uwagą to, co dzieje się w folwarku Franciszka Smudy.

      Kadra jako poligon doświadczalny.

      Pierwsza poważna bomba wybuchła kiedy w piłkarskiej reprezentacji Polski zadebiutował Eugen Polański. Druga, jeszcze świeża jak ciepła bułeczka. W reprezentacji Polski ma zagrać Maor Melikson.

      Zaczęło się robić rasistowsko, ksenofobicznie i anty po obu stronach barykady. Od kilkunastu godzin media cytują niejakiego Eli Cohena, który wypełnia polemikami szpalty gazet oraz strony portali internetowych na temat decyzji gry Meliksona w kadrze Smudy.

      "Reprezentować kraj znany z antysemickiej postawy, to błąd". Były trener z Beitaru Jerozolima reklamuje się, że odkrył talent Meliksona w słowach nie przebierał, podkreślając w izraelskim portalu internetowym "ynet"
      istnienie obozów koncentracyjnych, jakby to sami Polacy byli ich twórcami. W moim odczuciu facet wyraźnie coś z głową a ponad to elementarne braki z zakresu wiedzy o historii obu narodów.

      Gdy spytano legendę polskich bramkarzy i czasami troszkę na wyrost krytyka PZPN, Jana Tomaszewskiego o Maora Meliksona, odrzekł krótko: „Proszę mnie nie rozśmieszać". Błazen by się uśmiał! Ale tego nie zrobił bo w świetle regulacji FIFA Melikson może grać w naszej reprezentacji. W tym miejscu kończą się przepisy, kluczowe role zaczynają odgrywać kwestie pozaprawne. Jest również kwestia stylu, smaku.

      Od momentu przedostania się do izraelskich mediów informacji, że 26-letni pomocnik Wisły Kraków może wybrać polską reprezentację, piłkarz dostawał pogróżki na swój telefon komórkowy i maila.
      Polski paszport sam zawodnik uzyskał na rok przed wyjazdem z Izraela, a więc na długo przed tym, jak Wisła zainteresowała się jego sprowadzeniem. Jego matka Rebeka Melikson urodziła się w Legnicy, a kraj opuściła w wieku sześciu lat.

      - Od kiedy nasze firmy robią interesy z Niemcami, nie ma nic złego w tym, że izraelski piłkarz swój zawód będzie wykonywał w reprezentacji Polski - odparł ojciec Maora Armand Melikson na pytanie dziennikarza portalu "ynet", czy nie przeszkadza mu gra syna w biało-czerwonych barwach.

      - Jestem dumny z tego, jak Maor radzi sobie w Wiśle Kraków. Mój syn to profesjonalista i jestem pewny, że dla nowej reprezentacji zrobi wszystko, by ta odniosła jak największe sukcesy. To także wielka szansa dla niego, bo mecze na Euro 2012 z pewnością będą oglądali skauci z najlepszych klubów - dodał.

      Biznes is biznes.

      Głos zabrał także trener Izraela Luis Fernandez, który szybciutko ogłosił, że zamierza powołać zawodnika na październikowe spotkanie z Maltą w eliminacjach EURO 2012.
      Melikson wystąpił do tej pory w dwóch towarzyskich meczach izraelskiej reprezentacji. Nie ma na swoim koncie żadnego spotkania o punkty, co jeszcze umożliwia mu zmianę drużyny narodowej, dla której chciałby grać.

      Trzeba Meliksonowi i jego otoczeniu przyznać: grają w otwarte karty. Słowem - kluczem okazuje się słowo "biznes" powoli odmieniane przez wszystkie przypadki. Przekaz wydaje się niezwykle jasny i klarowny. Jeśli nie na Euro to gdzie? A jeśli już nie dla Polski to dla kogo? Czas ucieka, pieniądze też, kariera stoi w miejscu.

      Reprezentacja Polski jak wielu uważa jest upokarzana, traktowana jako drużyna drugiego wyboru przez gracza, który nie łapie się w europejskim średniaku. Dziś już dochodzi do tego, że wielu kibiców zostaje zmuszonych do tego, aby bardziej interesowali się, kto dostanie polskie obywatelstwo, w jakim trybie i jak kolejnemu kandydatowi idzie zbieranie dokumentów, a nie samą grą reprezentacji.

      Maor Melikson zmienił zdanie. Po raz kolejny. Przekalkulował. Po raz kolejny.
      Fakty.
      25 sierpnia Maor Melikson udziela wywiadu oficjalnej stronie Wisły Kraków. Poruszona zostaje przede wszystkim kwestia gry zawodnika z Izraela dla reprezentacji Polski - ten rozwiewa wątpliwości: nie ma zamiaru zmieniać swojej piłkarskiej ojczyzny:

      -Podjąłeś już ostatecznie decyzję, że będziesz grał w reprezentacji Izraela?
      Tak. W sumie to tą decyzję podjąłem nie teraz, a już dłuższy czas temu. Grałem już przecież w meczu towarzyskim, strzeliłem gole, więc wszystko jest w porządku.

      A oto inny fragment:

      -Był taki moment, kiedy serio myślałeś o grze dla Polski?
      Tak, był taki moment. Mijały kolejne terminy meczów narodowych, a ja cały czas nie dostawałem powołania do reprezentacji Izraela. Trochę więc o tym myślałem, ale przecież jestem obywatelem Izraela. Stwierdziłem, że gdyby na przykład Polak wyjechał do innego kraju grać w piłkę i po pół roku zacząłby grać dla tamtejszej reprezentacji narodowej, to byłoby to trochę dziwne. Oczywiście to nie była prosta decyzja, ale wolałem Izrael.

      Słowa na dziś

      -To dla mnie jedna z najtrudniejszych decyzji. Nawet nie, nie jedna... To najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Trudna też dla mojej rodziny, oni zostali tam, w Izraelu. W tym kraju się wychowałem, tam mam większość znajomych. Polskę traktuję jednak jako drugą ojczyznę i nie ma w tych słowach żadnego fałszu - wyjaśniał swe rozterki.

      Polska otwiera przede mną nowe perspektywy!

      Udało mi się zapewne opisać sytuacje więc czas na osobiste przemyślenia.

      Będę się starał powstrzymać emocje. W czerwcu najważniejszym będzie uniknąć kompromitacji, a to mogą zapewnić jedynie tzw. odpady z innych nacji (przyp. aut.). Nasza reprezentacja zmienia się praktycznie co dwa lata więc niedługo "przyszywanych" Polaków pewnie w niej nie będzie i dalej będzie można kibicować Polakom z dziada (sic!) pradziada.

      Pytanie tylko czy uniknięcie kompromitacji dzięki "odpadom" będzie miało jakąś wartość? Nie wiem. Nie wiem nawet w kontekście określenia "narodowy". Np.dla Francuzów, jaką wartość ma dla nich mistrzostwo świata z 1998 r.? Ja nie mam nic przeciwko piłkarzom mającym polskie korzenie chociaż oczywiście nie jest mi zbyt miło ze świadomością, że nie grają w reprezentacji z miłości do kraju przodków, a bardziej z miłości do Królów Polskich).

      Oby tylko grali dobrze, to malkontenci zmienią się w pochlebców. Nie podoba mi się jedynie naturalizowanie piłkarzy nie mających żadnego związku z krajem który chcą reprezentować. Ciekawi mnie ile takich przypadków można się doszukać w innych europejskich reprezentacjach (także mocniejszych niż nasza).Bez hipokryzji po tym jak wielu było zniesmaczonych wyborem Podolskiego i Klose.

      Dla spokoju mojego sportowego ducha i kibicowskiego serducha przyjdzie mi zapewne odpuścić kibicowanie reprezentacji polskiej. Zaistniała sytuacja zaczyna powoli przekonywać mnie o tym, że rozgrywki reprezentacji narodowych tracą chyba sens. Świat staje się coraz bardziej kosmopolityczny, nawet ten futbolowy. Całe halo polega na tym jednak, że rozgrywki reprezentacyjne miały tę cechę, że grało się tymi, którzy są. To było prawdziwe narodowe święto.

      W trakcie Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie kibicować pozostaje Światu.

      Wiem, że za opowiadanie kawałów z brodą wyrok jest jeden, ale zaryzykuję. Pamięta ktoś jeszcze taki oto dowcip z lat70-tych o Jasiu, który zapytany przez nauczycielkę, kto jest i był jego największym idolem odpowiedział bez zająknięcia - Józef Stalin!. Siadaj Jasiu - powiedziała nauczycielka, wręczając mu wcześniej obiecane za odpowiedź garść cukierków.
      - Sorry Winnetou, ale biznes is biznes, - powiedział Jasiu siadając.

      Dziś po sieci krąży taki oto:

      - Gib mir den Ball!
      - Quoi?! La balle?!
      - Den Ball
      - Podaj mu k...!
      - געבן אים דעם פּילקע
Pełna wersja