niecentralny
28.10.11, 11:24
No właśnie - jak mam ubrać dziecko w barwy jednego klubu, skoro narażam je tym samym, że jakiś niewyżyty drechol zacznie się go czepiać za szalik, czy czapkę? Więc mam w nosie ten polski futbol i jak tysiące innych osób kupię mu czapeczkę Barcelony, czy Arsenalu.
Tak samo na stadionie - w Barcelonie stadion pełen "pikników" i klub najlepszy na świecie (wg obecnych statystyk).
Więc pytanie, czy ważniejsi są szalikowcy, hoolsi, czy jak ich tam zwał, czy też poziom futbolu? A tego nigdy nie będzie bez dziesiątków tysięcy pikników na stadionach, jedzących kiełbaski i pijących colę.
A oprawa w polskim wykonaniu to z całym szacunkiem jakiś folklor rodem z wiejskiego odpustu. Wolę spokojne trybuny i wysoki poziom na murawie, niż kolorowe trybuny i nędzną kopaninę na klepisku...
Dlatego włączam Ligę Mistrzów, a w czasie wizyt za granicą spokojnie idę na stadion.