Gość: Payton
IP: *.piekary.net / *.netia.piekary.net
20.06.04, 15:03
Pólmetek Mistrzostw Europy w Portugalii już za nami. Po dosyć niemrawym
początku i niewielu ciekawych, widowiskowych i dramatycznych meczach impreza
zaczyna się nam rozkręcać. Takich spotkań jak Francja - Anglia, Włochy -
Szwecja, a w szczególności Czechy - Holandia chciałoby się więcej i wiele na
to wskazuje, że więcej takich spotkań w końcu zobaczymy. A dlaczego? Ano
dlatego, że sytuacja w każdej grupie jest bardzo ciekawa, mistrzostwa są
bardzo wyrównane, a przed nami mecze o wszystko, gdzie na pewno nie będzie
już gry zachowawczej. Portugalczycy będą musieli postawić wszystko na jedną
szalę i pokonać Hiszpanów, a to tylko myślę może nam zapewnić spektakl
pierwszej klasy, gdyż CI drudzy na pewno bronić się nie będą. Chorwaci będą
musieli zaatakować od pierwszych minut w meczu z Anglią - wymiana ciosów
zapewniona. Duńczycy będą musieli strzelić coś Szwedom, i to najlepiej nic
nie tracąc i nie poprzestając na jednej bramce. Ci co prawda na remis sobie
mogą pozwolić, ale... na nic więcej :) Włosi zdeterminowani zapewne będą
chcieli wypunktować Bułgarię, ale czy Ci grając już o nic nie będą chcieli w
ostatnim meczu pokazać czegoś ciekawego? Francja nie może pozwolić sobie na
wpadkę w meczu ze Szwajcarią, a tych ratuje tylko zwycięstwo, więc może
zagrają wreszcie bardzo ofensywnie? Grecja wcale nie ma jeszcze pewnego
awansu do ćwierćfinału, a Rosjanie są w sytuacji Bułgarów. Wreszcie mecz
Czechy - Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi nie mogą liczyć na remis, bo
prawdopodobnie im to nie wystarczy. Ci południowi zaś na pewno nie podłożą
się Niemcom. Holandia? Musi wygrać z Łotwą i liczyć na to, że Niemcy nie
wygrają! Ale czy jej się to uda? Poniżej podzielę się kilkoma refleksjami,
dotyczącymi 16 rozegranych już spotkań.
1. Niespodzianki - na pewno Grecy. Świetnie zorganizowana, poukładana
drużyna. Drużyna, która wie czego chce, a chce jak widać mocno w tych
mistrzostwach namieszać. Jedno tylko jakby trochę martwi mnie w tej solidnej
drużynie. Gra za bardzo wg mnie defensywnie, ten futbol nie jest nastawiony
na wspaniałą ofensywną grę, jaką chociażby zaprezentowali nam Czesi i
Holendrzy. Czasami mam wrażenie, że w tej drużynie gra czterech defensywnych
pomocników (nominalnie powinien być 1, góra dwóch). W ogóle coraz więcej
drużyn preferuje ustawienie defensywne (np. 4-5-1), co może bywa skuteczne
ale i często traci na tym widowisko. Poza Greakmi myślę, że można wyróżnić
bardzo dobrą postawę Skandynanów. Dla wielu nie docenianych. Ja jednak nie
jestem takim obrotem spraw zaskoczony, szczególnie jeśli chodzi o Szwedów. Ci
jak będą dalej grać tak jak grają, to mają medal. Łotysze? No niby bardzo
przyzwoicie. 2 mecze, 1 punkt, 1:2 w golach. Ale nie ma się co dziwić, kiedy
ogląda się drużynę broniącą 11 zawodnikami na własnej połowie i czekającą na
kontry. Co by nie mówić o ich grze (wielu z Was zapewne im kibicuje, w myśl
zasady "bronić słabszych") nie podoba mi się gra Łotwy, a mecze z ich
udziałem nie są ciekawe, wręcz nudne.
2. Kto zawodzi? Na pewno Portugalczycy. Porażka w meczu otwarcia z Grecją, a
do tego zwycięstwo co prawda w meczu z Rosją, jednak w zupełnie nie
przekonywującym stylu. Doprowadzi to do tego, że po meczu o wszystko z
Hiszpanią (a miało być o pierwsze miejsce w grupie na luzie) gospodarze mogą
pożegnać się z Mistrzostwami. Nie jestem pewien jak wyglądało to w historii,
ale chyba jeszcze nigdy gospodarz nie odpadł w fazie grupowej, pomijając
ostatnie Mistrzostwa, kiedy gospodarzy było dwóch, a jeden z nich odpadł
(Belgia). Jeśli się mylę to mnie poprawcie. Pełni umiejętności nie pokazują
Włosi, Francuzi, Anglicy, Hiszpanie i Niemcy. Żadna z tych drużyn tak
naprawdę nie zachwyciła. Ale większość z nich (jak nie wszystkie) znajdzie
się w ćwierćfinałach i myślę, że w meczach o wszystko wreszcie się obudzą i
zaczną grać świetny futbol. Słabo wypadli Rosjanie, Szwajcarzy i Bułgarzy. Ci
ostatni, żeby było śmieszniej, mimo zerowej zdobyczy punktowej i stosunkowi
bramek 0-7, zaprezentowali się jak na razie najlepiej z tej trójki.
3. Szczęście. Czy coś takiego istnieje? Jeśli tak to na pewno sprzyja
lepszym. Mówi się, że najwięcej mieli go Francuzi. Sprzyja ono również
Czechom. No ale szczęście nie bierze się z niczego. Bo jeśli Anglicy nie
strzelają karnego, a potem prokurują dwie sytuacje w końcówce meczu to mogą
mieć pretensje sami do siebie. Chorwaci? Po bardzo słabej pierwszej połowie
na zwycięstwo też nie zasłużyli. Ręka Trezeguet bardzo dyskusyjna, ale i
karny dla Chorwatów nie mniej. Holendrzy? Prowadzili 2:0, mieli słupek i trzy
sytuacje gdzie byli bliscy podwyższenia prowadzenia (to przy stanie 2:1). Nie
wykorzystali tego i skończyło się 2:3. Czesi wygrali. Podobnie z Łotwą.
Najpierw prowadząc 1:0, w końcówce przegrywa mecz z Czechami po
problematycznej akcji Poborskiego (piłka jednak moim zdaniem zdecydowanie w
boisku), a następnie co najmniej dwukrotnie w meczu z Niemcami nie przyznano
im karnego. Ale jakby grali bardziej ofensywnie, to wcale nie byliby na
straconej pozycji (teoretycznie teraz też nie są). Pomyłki sędziów są częste,
co często pomaga innym drużynom. O meczu Niemcy - Łotwa wspominałem. W
spotkaniu Holandia Czechy natrzęsienie pomyłek (karny na Nisterlooyu nie
podyktowany, za chwilę Nisterlooy strzela - spalony czy nie?, potem atak z
tyłu Robbena na nogi rywala, nawet na czerwień, ten nie dostaje nawet żółtej;
wreszcie w końcu druga żółta kartka dla Heitingi za nic), w meczu Portugalia -
Rosja bramkarz piłki ręką nie dotyka, ale dostaje czerwień. Trezeguet odbija
piłkę ręką w meczu z Chorwacją, ale zostaje ona najwyraźniej uznana jako
nastrzelona (nie sądzę, by sędzia nie widział jej w ogóle). Sędziowie często
się mylą, często podejmują sytuacje kontrowersyjne, ale spróbujmy wczuć się w
ich role? Gdybyśmy nie mieli do dyspozycji tylu kamer, tylu zbliżen i stop-
klatek? Czy nie dalibyśmy czerwonej kartki Owczennikowi, czy nie uznalibyśmy
bramki Trezegueta, czy nie dalibyśmy drugiej żółtej kartki Heitindze? Tak
możnaby długo wymieniać. To nie sędziowie są winni tylko UEFA (tudzież FIFA
przy MŚ), że boi się wprowadzić większą liczbę sędziów, czy też korzystanie z
kamer. Futbol staję się grą coraz szybszą, coraz bardziej atletyczną (dużo
więcej walki, zapasów), coraz bardziej perfekcyjną i coraz bardziej cwaną
(symulacje niektórych zawodników wskazują na to, że są na bank po szkołach
aktorskich :). Człowiek, choćby nie wiem jak znakomity w swoim fachu, nie
jest w stanie nad tym wszystkim przez 90 minut w stu procentach zapanować.
4. Komentatorzy. Można z nich się śmiać i wytykać im błędy, szczególnie
Szpakowi. Ale czy ktoś lepiej od niego potrafi oddać atmosferę spotkania?
Jeszcze do niedawna tyle było głosów ("Szpaku wróć") tęskniących za Panem
Darkiemm a teraz już się zaczyna wyszydzanie. Zastanówcie się czego chcecie.
Błędy w wymowie czy nawet w komentowaniu (np. "faulował Nesta", kiedy
wyrażnie widać że był to Cannavaro, itp.) sami możecie sobie wychwycić,
uważnie oglądając mecz i co najwyżej się pośmiać, bo w końcu śmiech to
zdrowie. Ale atmosfery meczu nikt tak jak Pan Darek Wam nie odda, a o to
właśnie chodzi. Mimo całego szacunku dla pana Iwańskiego, żałuję że meczu
Czechy - Holandia nie komentował pan Szpakowski, bo byłyby na pewno jeszcze
większe przeżycia.
5. Moje przypuszczenia na przyszłość. Mam nadzieję, że rozkręcą się Francuzi,
Anglicy i Hiszpanie. Włosi już się rozkręcają, ale jeszcze hołdują swoim
starym przyzwyczajeniom (w stylu: "mamy 1:0 to go bronimy"). Czesi powinni
awansować dalej razem z Holendrami i niech jedni i drudzy hołdują swojemu
stylowi gry aż do końca. Do ćwierćfinału z grupy A mimo wszystko awansuje
Hiszpania, a nie Portugalia. Którykolwiek ze skandynawskich zespołów nie
zagra, też wprowadzi wiele ożywienia. Najbardziej nie cieszy mnie udział
Greków w najlepszej ósemce, ale to j