Składy na finał Portugalia - Grecja

    • Gość: Brain Grecy na prawdę grali głową !!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 13:02
      I to tak sobie założyli od początku.
    • kacper1002 Re: Składy na finał Portugalia - Grecja 05.07.04, 15:27

    • Gość: cyg@nek Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: *.enformatic.pl 05.07.04, 19:49
      ...strzelić przynajmniej jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Zabawne są zdania,
      że Grecy wygrali fuksem. Fuksem, to można strzelić bramkę, ale już meczu nie
      można wygrać fuksem (nie mówiąc już o całym turnieju).
      Pojawiają się zdania, że Grecy grali "brzydko". Nie to ładne co ładne, ale to,
      co się komu podoba. Moim zdaniem nie było drużyny, która w drugiej linii
      utrzymywała piłkę z taką elegancją jak Grecy. Oni nie wpadali w panikę,
      dryblowali, pokazywali się partnerowi. Mi to naprawdę imponowało. Nienaganna
      technika indywidualna, dyscyplina taktyczna, zespołowość i wybieganie. Tak,
      tak, dziś sukces trzeba wybiegać, a nie jak reprezentacja Polski
      grać "kroczonego".
      Słabą grę reprezentacji Polski często tłumaczy się tym, że Polacy w
      silniejszych ligach grzeją ławę, a jeśli grają, to w ligach słabiutkich. Z
      całym szacunkiem dla Greków, ale oni też nie są podporami klubowych potentatów,
      a sukces osiągnęli. Stało się tak dlatego, że Rehagel zebrał grupę zawodników,
      którzy chcieli! grać dla reprezentacji i stworzył z nich drużynę!
      Taką samą drogą szedł do pewnego czasu Engel, później niestety piłkarze
      uwierzyli w swój indywidualny geniusz. W kadrze Górskiego nikt nie grał w
      najmocniejszych ligach, a drużyna wygrywała (i fakt, że były to "inne czasy"
      nie ma nic do rzeczy).
      Nie będzie wartościowego reprezentanta ze Smolarka (Rehagel wyrzuciłby go z
      kadry po pierwszym "przemęczeniu") i z Olego chyba też (już się wypromował).
      Przede wszystkim jednak nie da rady niczego dokonać Janas. W jego piłkarzach
      nie widać jedności w dążeniu do celu. Ot przyjeżdżają chłopcy, a po meczu się
      rozjeżdżają i tyle. Oni w Janasa nie wierzą, a Janas bierze ich do kadry "z
      przymusu", argumentując, że "nie ma lepszych". Nawet w kibicach dostrzegam
      większe oczekiwanie, że Wisła awansuje do LM niż, że Polska puknie Anglików.
      Otóż ci właściwi piłkarze nie muszą być lepsi od obecnych, muszą chcieć. Jak
      widać po Grecji (w mniejszym stopniu po Łotwie) największym walorem jest chęć
      wspólnego dążenia do celu.
      Jak napisał jeden z uczestników forum (szkoda, że zrobił to niegrzecznie),
      Grecja wskazuje drogę takim reprezentacjom jak nasza. I za to dziękuję Ci
      Grecjo!
      • Gość: kow3l Re: Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: 81.210.124.* 05.07.04, 21:26
        Masz racje, choc z jednym argumentem sie nie zgadzam-"W kadrze Górskiego nikt
        nie grał w najmocniejszych ligach, a drużyna wygrywała". Owszem nie grali w
        najmocniejsyzch ligach, bo grali...w polskiej lidze. To byly inne czasy, gdzie
        zawodnicy nie dostawali zgody od naszej kochanej wladzy na przejscie do
        zagranicznych klubow. Wtedy mnie jeszcze na swiecie nie bylo, ale nie raz
        slyszalem opowiesci w domu jak to nasi zawodnicy chcieli wyjechac i nie mogli...
        Jesli dobrze pamietam to "klopoty" Deyny tez sie od tego zaczely. Era przenosin
        do zagranicznych lig na dobre zaczela sie po transferze Bonka, wczesniej bylo to
        wrecz niemozliwe. Pewnie nie jeden z naszych gral za marniutkie pieniadze i
        pewnie lezka im sie w oku kreci, ze mogli byc lepiej oplacani i wiesc dzisiaj
        zycie tak jak grali- "bajeczne". Fakt, wtedy tez pieniadze nie byly tak duze
        jak teraz. Chociaz, z drugiej strony jak sie patrzy na niektorych (zaznaczam
        niektorych) pilkarzy to moze dobrze-od pieniedzy mogloby im sie w glowie
        poprzewracac i 3 miejsce na MS bysmy nie mieli...
        • Gość: cyg@nek Re: Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: *.enformatic.pl 05.07.04, 23:50
          Zgadza się, że piłkarze Górskiego nie mogli wyjechać do klubów zagranicznych
          (pierwszy wyjechał Gadocha do Nantes bodajże w 1975r.). Oczywiście, że każdy z
          nich chciał wyjechać.
          Ale mi nie o to chodzi.
          Twierdzę, że żeby stworzyć silną reprezentację trzeba tworzyć silną drużynę!
          Nie jest konieczne, by zawodnicy tej drużyny grali w najmocniejszych
          europejskich klubach. Reprezentacyjną drużynę buduje się tak jak drużynę
          klubową: trener+pomysł na grę+wykonawcy, a może nawet łatwiej, bo trener
          reprezentacji ma większy wybór niż trenerzy klubowi(nawet ci z największą kasą
          do wydania). W reprezentacji nie wykonuje się zawodu piłkarza, tylko walczy się
          o cel. Jeśli ktoś przyjeżdża wykonywać swój zawód, to niech nie przyjeżdża. Tu
          się walczy o sławę i dumę narodową, nie o pieniądze. Jeśli komuś nie zależy na
          sławie, nie zależy na barwach narodowych, to jest w reprezentacji niepotrzebny.
          Niech zarabia w klubie (nie widzę w tym nic złego).
          Trenerami reprezentacji z prawdziwego zdarzenia byli w Polsce Górski i Engel.
          Oni dwaj stworzyli "coś" z "niczego". Mieli pomysł na grę i znaleźli grupę
          zawodników, która chciała ten pomysł realizować, której zależało na grze w
          reprezentacji. Różne były ich losy, ale zasada podobna: pomysł na grę+pierwszy
          skład wykonawców+dublerzy (to ważne! dublerzy a nie rezerwowi).
          Innym trenerem był Piechniczek. Miał grupę nienajgorszych zawodników i
          szczęście, które potrafił wykorzystać. W akcie rozpaczy na mecz z Peru wystawił
          Bońka w ataku, a Kupcewicza na środek pomocy. Udało się i już tego szczęśliwego
          zestawienia nie odpuścił (jak wycudował w meczu z Włochami, to przegrał).
          Janasowi, jak Piechniczkowi, sam los przyniósł pomysł: dwaj defensywni
          pomocnicy w środku, dobrzy skrzydłowi i dwaj napastnicy-szybki Niedzielan i
          wysoki Rasiak. Udawało się (Węgry, Włochy, Serbia). Niedzielana zastępował
          niski, szybki i sprytny Kryszałowicz, mógł zastąpić Olisadebe, pal licho: nawet
          Saganowski. Rasiaka w słabej formie mógłby zastąpić Kuźba albo Mięciel. Janas
          ten szczęśliwy dar losu rozmemłał, zmarnował pięcioma pomocnikami, którzy nie
          wiedzą kto ma atakować, a kto asekurować. Powołuje nie wiadomo kogo, nie
          wiadomo po co. Bez rozeznania czy powołanem zależy na tworzeniu drużyny z
          pozostałymi kadrowiczami i wychodzi z tego jakaś ameba+Jacek Krzynówek.
          Rehagel zastał zespół folklorystyczny, a stworzył Mistrzów Europy. Nie kupował
          zawodników, tylko znalazł takich, którym zależało na sławie i dumie narodowej.
          Wiele dla tych wartości poświęcili, ale było warto. Przeszli do historii
          swojego kraju.
          A piłkarsko? Jestem przekonany, że reprezentacja Grecji rozjechałaby i FC
          Porto, i Real Madryt, i Chelsea nawet superwypoczętych. Rezerwowi w wielu
          klubach pokazali, że to oni są mistrzami. To nie Klasnic jest mistrzem, ale
          rezerowy Charisteas. Brawo!
          No to naprzynudzałem, ale bez wątku reprezentacji Polski każda impreza to
          lizanie cukierka przez papierek. A my chyba już przegraliśmy eliminacje MŚ
          jeśli nie nastąpi wstrząs.
    • Gość: desp Grecja mistrzem Europy!!! IP: *.local.pl / *.gw-cegielniana.lama.net.pl 06.07.04, 00:36
      Cóż to za mistrz ta Grecja? Skąd te zachwyty? chyba tylko dlatego, że nikt na
      nią nie stawiał, ale ludzie lubią jak silny dostaje od słabego, ale pod
      względem piłkarskim stało się jak najgorzej. Wystarczy popatrzeć na statystykę
      Grecji: siedem strzelonych bramek, średnia strzelonych bramek na mecz: 1,2 trzy
      po stałych fragmentach gry, z ośmiu ćwierćfinalistów tylko Dania strzeliła
      mniej bramek, chociaż większość grała mniej meczów, statystyka finału wymownie
      to podsumowuje: 5 strzałów, tylko jeden celny (tak podali w Wyborczej). Za to
      królują w statystykach na najczęściej faulujących i otrzymujących najwięcej
      żółtych kartek. Jeżeli to ma być futbol przyszłości to ja dziękuję. Co ta
      Grecja pokazała? Czy wyróżniła się jakąś wspaniałą grą, czy miała jakichś
      świetnych zawodników? Czy jest co wspominać? Nic, o ich meczach zapominało się
      zanim się jeszcze dobrze skończyły. Czy wyobrażacie sobie mecz Grecja przeciwko
      Grecji? Tego by się nie dało oglądać. Żadnej sytuacji podbramkowej z akcji.
      Równie dobrze mogli by się umówić, że wykonają po 10 rzutów rożnych i spokój,
      po co mają męczyć się przez 90 minut. Nic prostszego, może wszystkie drużyny
      wezwą sobie takiego trenera co to narzuci im dyscyplinę jak Grekom i mecze
      wtedy będą oglądać tylko kibice tych drużyn, a to i tak w coraz mniejszej
      liczbie. Przebieg tych mistrzostw potwierdził, iż nie ma większego sensu
      organizowanie takich imperez. Podobnie było już na MŚ, gdzie w czwórce byli
      Turcy i Koreańczycy. Tam jednak przynajmniej wygrała Brazylia.
      Dobrze, że były takie mecze jak Holandia - Czechy i Angla - Portugalia
      (przedwczesny finał). One pozostaną w pamięci na lata, nawet jak już nikt nie
      będzie pamiętał, że te mistrzostwa wygrała Grecja. Na szczęście jestem
      przekonany, że w najbliższych latach Grecja powróci na należne jej miejsce
      przeciętniaków, a już niedługo kolejny sezon w lidze angielskiej, gdzie przez
      zwycięstwo rozumie się strzelenie więcej goli przeciwnikowi, a nie jak to
      rozumieją Grecy: stracenie mniej goli niż przeciwnik. Na boisku różnica jest
      zasadnicza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja