Gość: Brain Grecy na prawdę grali głową !!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.04, 13:02 I to tak sobie założyli od początku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cyg@nek Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: *.enformatic.pl 05.07.04, 19:49 ...strzelić przynajmniej jedną bramkę więcej niż przeciwnik. Zabawne są zdania, że Grecy wygrali fuksem. Fuksem, to można strzelić bramkę, ale już meczu nie można wygrać fuksem (nie mówiąc już o całym turnieju). Pojawiają się zdania, że Grecy grali "brzydko". Nie to ładne co ładne, ale to, co się komu podoba. Moim zdaniem nie było drużyny, która w drugiej linii utrzymywała piłkę z taką elegancją jak Grecy. Oni nie wpadali w panikę, dryblowali, pokazywali się partnerowi. Mi to naprawdę imponowało. Nienaganna technika indywidualna, dyscyplina taktyczna, zespołowość i wybieganie. Tak, tak, dziś sukces trzeba wybiegać, a nie jak reprezentacja Polski grać "kroczonego". Słabą grę reprezentacji Polski często tłumaczy się tym, że Polacy w silniejszych ligach grzeją ławę, a jeśli grają, to w ligach słabiutkich. Z całym szacunkiem dla Greków, ale oni też nie są podporami klubowych potentatów, a sukces osiągnęli. Stało się tak dlatego, że Rehagel zebrał grupę zawodników, którzy chcieli! grać dla reprezentacji i stworzył z nich drużynę! Taką samą drogą szedł do pewnego czasu Engel, później niestety piłkarze uwierzyli w swój indywidualny geniusz. W kadrze Górskiego nikt nie grał w najmocniejszych ligach, a drużyna wygrywała (i fakt, że były to "inne czasy" nie ma nic do rzeczy). Nie będzie wartościowego reprezentanta ze Smolarka (Rehagel wyrzuciłby go z kadry po pierwszym "przemęczeniu") i z Olego chyba też (już się wypromował). Przede wszystkim jednak nie da rady niczego dokonać Janas. W jego piłkarzach nie widać jedności w dążeniu do celu. Ot przyjeżdżają chłopcy, a po meczu się rozjeżdżają i tyle. Oni w Janasa nie wierzą, a Janas bierze ich do kadry "z przymusu", argumentując, że "nie ma lepszych". Nawet w kibicach dostrzegam większe oczekiwanie, że Wisła awansuje do LM niż, że Polska puknie Anglików. Otóż ci właściwi piłkarze nie muszą być lepsi od obecnych, muszą chcieć. Jak widać po Grecji (w mniejszym stopniu po Łotwie) największym walorem jest chęć wspólnego dążenia do celu. Jak napisał jeden z uczestników forum (szkoda, że zrobił to niegrzecznie), Grecja wskazuje drogę takim reprezentacjom jak nasza. I za to dziękuję Ci Grecjo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kow3l Re: Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: 81.210.124.* 05.07.04, 21:26 Masz racje, choc z jednym argumentem sie nie zgadzam-"W kadrze Górskiego nikt nie grał w najmocniejszych ligach, a drużyna wygrywała". Owszem nie grali w najmocniejsyzch ligach, bo grali...w polskiej lidze. To byly inne czasy, gdzie zawodnicy nie dostawali zgody od naszej kochanej wladzy na przejscie do zagranicznych klubow. Wtedy mnie jeszcze na swiecie nie bylo, ale nie raz slyszalem opowiesci w domu jak to nasi zawodnicy chcieli wyjechac i nie mogli... Jesli dobrze pamietam to "klopoty" Deyny tez sie od tego zaczely. Era przenosin do zagranicznych lig na dobre zaczela sie po transferze Bonka, wczesniej bylo to wrecz niemozliwe. Pewnie nie jeden z naszych gral za marniutkie pieniadze i pewnie lezka im sie w oku kreci, ze mogli byc lepiej oplacani i wiesc dzisiaj zycie tak jak grali- "bajeczne". Fakt, wtedy tez pieniadze nie byly tak duze jak teraz. Chociaz, z drugiej strony jak sie patrzy na niektorych (zaznaczam niektorych) pilkarzy to moze dobrze-od pieniedzy mogloby im sie w glowie poprzewracac i 3 miejsce na MS bysmy nie mieli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cyg@nek Re: Piłka to taka gra, w której trzeba... IP: *.enformatic.pl 05.07.04, 23:50 Zgadza się, że piłkarze Górskiego nie mogli wyjechać do klubów zagranicznych (pierwszy wyjechał Gadocha do Nantes bodajże w 1975r.). Oczywiście, że każdy z nich chciał wyjechać. Ale mi nie o to chodzi. Twierdzę, że żeby stworzyć silną reprezentację trzeba tworzyć silną drużynę! Nie jest konieczne, by zawodnicy tej drużyny grali w najmocniejszych europejskich klubach. Reprezentacyjną drużynę buduje się tak jak drużynę klubową: trener+pomysł na grę+wykonawcy, a może nawet łatwiej, bo trener reprezentacji ma większy wybór niż trenerzy klubowi(nawet ci z największą kasą do wydania). W reprezentacji nie wykonuje się zawodu piłkarza, tylko walczy się o cel. Jeśli ktoś przyjeżdża wykonywać swój zawód, to niech nie przyjeżdża. Tu się walczy o sławę i dumę narodową, nie o pieniądze. Jeśli komuś nie zależy na sławie, nie zależy na barwach narodowych, to jest w reprezentacji niepotrzebny. Niech zarabia w klubie (nie widzę w tym nic złego). Trenerami reprezentacji z prawdziwego zdarzenia byli w Polsce Górski i Engel. Oni dwaj stworzyli "coś" z "niczego". Mieli pomysł na grę i znaleźli grupę zawodników, która chciała ten pomysł realizować, której zależało na grze w reprezentacji. Różne były ich losy, ale zasada podobna: pomysł na grę+pierwszy skład wykonawców+dublerzy (to ważne! dublerzy a nie rezerwowi). Innym trenerem był Piechniczek. Miał grupę nienajgorszych zawodników i szczęście, które potrafił wykorzystać. W akcie rozpaczy na mecz z Peru wystawił Bońka w ataku, a Kupcewicza na środek pomocy. Udało się i już tego szczęśliwego zestawienia nie odpuścił (jak wycudował w meczu z Włochami, to przegrał). Janasowi, jak Piechniczkowi, sam los przyniósł pomysł: dwaj defensywni pomocnicy w środku, dobrzy skrzydłowi i dwaj napastnicy-szybki Niedzielan i wysoki Rasiak. Udawało się (Węgry, Włochy, Serbia). Niedzielana zastępował niski, szybki i sprytny Kryszałowicz, mógł zastąpić Olisadebe, pal licho: nawet Saganowski. Rasiaka w słabej formie mógłby zastąpić Kuźba albo Mięciel. Janas ten szczęśliwy dar losu rozmemłał, zmarnował pięcioma pomocnikami, którzy nie wiedzą kto ma atakować, a kto asekurować. Powołuje nie wiadomo kogo, nie wiadomo po co. Bez rozeznania czy powołanem zależy na tworzeniu drużyny z pozostałymi kadrowiczami i wychodzi z tego jakaś ameba+Jacek Krzynówek. Rehagel zastał zespół folklorystyczny, a stworzył Mistrzów Europy. Nie kupował zawodników, tylko znalazł takich, którym zależało na sławie i dumie narodowej. Wiele dla tych wartości poświęcili, ale było warto. Przeszli do historii swojego kraju. A piłkarsko? Jestem przekonany, że reprezentacja Grecji rozjechałaby i FC Porto, i Real Madryt, i Chelsea nawet superwypoczętych. Rezerwowi w wielu klubach pokazali, że to oni są mistrzami. To nie Klasnic jest mistrzem, ale rezerowy Charisteas. Brawo! No to naprzynudzałem, ale bez wątku reprezentacji Polski każda impreza to lizanie cukierka przez papierek. A my chyba już przegraliśmy eliminacje MŚ jeśli nie nastąpi wstrząs. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: desp Grecja mistrzem Europy!!! IP: *.local.pl / *.gw-cegielniana.lama.net.pl 06.07.04, 00:36 Cóż to za mistrz ta Grecja? Skąd te zachwyty? chyba tylko dlatego, że nikt na nią nie stawiał, ale ludzie lubią jak silny dostaje od słabego, ale pod względem piłkarskim stało się jak najgorzej. Wystarczy popatrzeć na statystykę Grecji: siedem strzelonych bramek, średnia strzelonych bramek na mecz: 1,2 trzy po stałych fragmentach gry, z ośmiu ćwierćfinalistów tylko Dania strzeliła mniej bramek, chociaż większość grała mniej meczów, statystyka finału wymownie to podsumowuje: 5 strzałów, tylko jeden celny (tak podali w Wyborczej). Za to królują w statystykach na najczęściej faulujących i otrzymujących najwięcej żółtych kartek. Jeżeli to ma być futbol przyszłości to ja dziękuję. Co ta Grecja pokazała? Czy wyróżniła się jakąś wspaniałą grą, czy miała jakichś świetnych zawodników? Czy jest co wspominać? Nic, o ich meczach zapominało się zanim się jeszcze dobrze skończyły. Czy wyobrażacie sobie mecz Grecja przeciwko Grecji? Tego by się nie dało oglądać. Żadnej sytuacji podbramkowej z akcji. Równie dobrze mogli by się umówić, że wykonają po 10 rzutów rożnych i spokój, po co mają męczyć się przez 90 minut. Nic prostszego, może wszystkie drużyny wezwą sobie takiego trenera co to narzuci im dyscyplinę jak Grekom i mecze wtedy będą oglądać tylko kibice tych drużyn, a to i tak w coraz mniejszej liczbie. Przebieg tych mistrzostw potwierdził, iż nie ma większego sensu organizowanie takich imperez. Podobnie było już na MŚ, gdzie w czwórce byli Turcy i Koreańczycy. Tam jednak przynajmniej wygrała Brazylia. Dobrze, że były takie mecze jak Holandia - Czechy i Angla - Portugalia (przedwczesny finał). One pozostaną w pamięci na lata, nawet jak już nikt nie będzie pamiętał, że te mistrzostwa wygrała Grecja. Na szczęście jestem przekonany, że w najbliższych latach Grecja powróci na należne jej miejsce przeciętniaków, a już niedługo kolejny sezon w lidze angielskiej, gdzie przez zwycięstwo rozumie się strzelenie więcej goli przeciwnikowi, a nie jak to rozumieją Grecy: stracenie mniej goli niż przeciwnik. Na boisku różnica jest zasadnicza. Odpowiedz Link Zgłoś