bernart
10.06.02, 06:18
Wiadomo, ze niemal wszystkie nasze mysli i emocje sa
przy meczu Polski z Portugalia, ale zanim do niego
dojdzie, znany juz bedzie rezultat spotkania Korea-USA.
Moze wiec pare slow na ten temat dla zainicjowania
dyskusji.
Amerykanie swietnie zaczeli i kto wie, moze to oni beda
czarnym koniem tych mistrzostw? My mamy caly czas
nadzieje, ze Polacy, a dobrze tez ida Hiszpanie i
Meksykanie, ale ci drudzy maja jednak ustalona renome w
pilkarskim swiecie (choc niespecjalnie im sie zwykle
wiodlo w Mundialach), a Meksykanie - bezposredni
zreszta konkurenci amerykanskiej reprezentacji w
eliminacjach - po wygraniu po raz pierwszy dwoch meczow
pod rzad na MS i zdobyciu 6 pkt. nie sa jeszcze pewni
awansu do nastepnej rundy. Tak samo nie beda mogli byc
pewni Amerykanie, nawet jesli pokonaja Koree, ale
bedzie im do tego miana znacznie blizej. Jak dotad,
zadnej z druzyn czarnym koniem nie okrzyknieto:)
Koreanczycy wykorzystali do maksimum swoja pozycje
gospodarza lokalizujac ten mecz w najgoretszym miescie
swego kraju i o wczesniejszej porze. Jak sie czuje
czlowiek przy temperaturze 31 st. C i wilgotnosci rzedu
80 % wiedza nie tylko mieszkancy Nowego Jorku i
Chicago, ale takze np. Krakowa:) A tu trzeba bedzie
biegac po boisku co najmniej 95 minut...
Amerykanie jednak nie obawiaja sie o swoja
wytrzymalosc, przygotowanie fizyczne to ich duzy atut.
Bazujac na nim przetrzymali druga polowe przeciw
atakujacej prawie non stop Portugalii, po wyczerpujacej
pierwszej, kiedy to oni atakowali i zdobywali bramki.
Twierdza - i raczej maja racje - ze dobrze znaja
Koreanczykow. Bruce Arena dawno juz powierzyl jednemu
ze swych asystentow zadanie rozpoznania tego zespolu.
Grupa ludzi pod jego kierunkiem od listopada ub. roku
sledzila i nagrywala wszystkie mecze koreanskiej
reprezentacji, a oprocz tego Amerykanie zagrali z nimi
dwa mecze uzgodnione jeszcze przed losowaniem grup MS
(stad obserwacje od listopada). B. Arena wystawil w
nich prawie samych zawodnikow MLS, a teraz ma w kadrze
12 grajacych w klubach europejskich. W koncu,
odpowiedzialny za sprawe asystent zazartowal, ze
rozpoznaje juz wszystkich zawodnikow koreanskich po
nazwisku, a ponoc jest kilka bardzo podobnych:)
Co mnie w kazdym razie zastanowilo, to zupelnie inne
wnioski niz polskiego sztabu szkoleniowego. Amerykanie
stwierdzili, ze z Koreanczykami nalezy grac w ten
sposob, zeby jak najdluzej byc w posiadaniu pilki. Po
drugie, zauwazyli, ze szybkoscia biegowa dorownuja
pilkarzom koreanskim, ale ustepuja im szybkoscia
pilkarska - podejmowania decyzji co zrobic z pilka, jak
zagrac. Twierdza, ze i na to znalezli antidotum.
Nie beda wiec grac tak, jak mowi trener Heddink:
"groźnymi kontratakami, jakie prezentowali podczas
meczu z Portugalią". Beda grac wieloma krotkimi
podaniami przesuwajac sie powoli do przodu, beda
trzymac jak najdluzej pilke w posiadaniu starajac sie
wypracowac pozycje do strzalu i beda krotko "siedziec"
na Koreanczykach zeby mieli jeszcze mniej czasu na
rozegranie pilki niz normalnie. Poza tym w takim upale
nie beda szafowac silami. Maja tez zalozenie remisowac
lub prowadzic do przerwy - sa jak widac pewni swoich
sil na druga polowe.
Prawdopodobnie wroci do ich skladu kapitan i playmaker
Claudio Reyna i on bedzie tym, ktory wezmie ciezar gry
na swoje barki.
Przypuszczalnie tez w bramce stanie K. Keller, bo jest
nieco lepszy od Friedela na linii i w obronie dolnych
pilek, a wysokich dosrodkowan na pole karne w wykonaniu
Koreanczykow widocznie sie Amerykanie nie spodziewaja -
maja tam zreszta swietnie grajacych glowami E.Popa i
A.Sanneha. Na prawej pomocy moze wystapic nominalny
napastnik J. Max-Moore. Ale jak to wszystko bedzie
naprawde, zobaczymy juz za dwie i pol godziny. W
kazdym razie na pewno bedzie to interesujacy mecz.