Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 19:56
FRANEK - NAJLEPSZYM SPORTOWCEM ROKU 2005! BEZDYSKUSYJNIE,MOIM SKROMNYM
ZDANIEM! TO KRÓL POLA KARNEGO,KTÓRY CIĄGLE JESZCZE NIE MA U NAS GODNEGO
NASTĘPCY! FRANEK - THE JOY AND PRIDE OF POLAND!
    • Gość: chris*** najpierw anglia, a potem holandia... IP: *.dynamic.xdsl-line.inode.at 02.01.06, 10:47
      byloby naprawde pieknie gdyby nasi doszli do polfinalu. jednak zanim janas nie
      znajdzie wartosciowych zmiennikow za szymkowiaka i zurawskiego nie ma nawet co
      marzyc o medalu. temat bocznych obroncow to osobna sprawa...
      POLSKA GOLA!
      • Gość: @@@ Re: najpierw anglia, a potem holandia... IP: 5.6.2R* / *.motorola.com 05.01.06, 00:03
        Ale wodolejstwo, oczywiscie ten artykul.
    • Gość: slawekp Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.eds.net 02.01.06, 13:20
    • Gość: slawekp Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.eds.net 02.01.06, 14:11
      Szanowny Panie Redaktorze. Generalnie ma Pan rację. Z jednym wyjątkiem.
      Powtarzanie w kółko w tej chwili tych samych nazwisk: Zurawski, Dudek,
      Szymkowiak, Frankowski, Kosowski doprowadzi do tego samego co w Korei. Wówczas
      również krążyła w prasie i mediach podobna lista ludzi "Nie do zastąpienia" (na
      początku) nazywana później "Grupą gorących kubków". Jak widać (fachowa ????)
      prasa nie wyciąga żadnych wniosków. Przecież wystarczy dodać to tej listy dwa
      nazwiska Bąk i Kłos, a już jesteśmy w lesie. Gołym okiem widać, że na dziś
      (02.01.2006) z wymienionych przez Pana i mnie ludzi "grają" tylko Szymkowiak i
      Frankowski. Biorąc poprawkę na kontuzję również Żurawski. Dlaczego nie wymienia
      Pan w ogóle Krzynówka, który nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, i
      Smolarka oraz Sobolewskiego. Idźmy dalej. Frankowski ma 32 lata, Szymkowiak
      jest po cięzkiej kontuzji. Mistrzostwa będą w Europie - nie będzie gry
      technicznej tylko siłowa tym bardziej, że kluczem do sukcesu będą mecze z
      Niemcami, Szwecją lub Anglią. Wnioski - nasuwają się same, ale w Pańskim
      artykule nie ma o tym ani słowa. W 6 MIESIĘCY TRZEBA GRUNTOWNIE ZMIENIĆ I OGRAĆ
      PRAWIE NOWĄ DRUŻYNĘ. Także dlatego, że stare repy (czy tego chcączy nie chcą) w
      6 miesięcy ne pozbędą się kompleksu Anglików i Szwedów. Inaczej cel, o którym
      Pan pisze to zadanie z gatunku "Mission Impossible". Co więc należałoby zrobić:
      Bramka - Dudek odstawka i to natychmiast. Jadą: Boruc, Kuszczak i Fabiański(!!!)
      Obrona - Kłos i Bąk - odstawka. Natychmiast ogrywać Jopa na potęgę
      (nieprawdopodobne postępy) oraz sięgnąć po Żurawia i Bosackiego - znają
      Niemców, pasują do stylu Anglików/Szwedów. Sprawdzić Rosłonia (tak, tak), być
      może kogoś z ligi, kto wyróżni się na wiosnę (np. Bronowicki).
      Pomoc: Kosowski - dziękujemy/won!!! Nikt w meczach z Niemcami nie pozwoli mu
      prowadzić piłki 2 metry od nogi. Nie gra, i wiosną grać nie będzie. MŚ to
      byłaby katastrofa dla niego i kadry. Na prawej jeden z trzech ludzi:
      Błaszczykowski, Smolarek ew., Karwan (wiosna????). Sobolewski i Krzynówek -
      pewniacy. Problemem jest środek pomocy!. Kolejna kontuzja Szymkowiaka i
      jest "po bombkach". Do gry bezwzględnie(!!!!) Kaźmierczak - musi być
      spróbowany/ograny jako ofensywny. MUSI CIĄGLE GRAĆ NA WIOSNĘ W KADRZE.
      Atak - Smolarek pewniak, jeżeli nie zagra w pomocy. Żurawski chyba też (?
      Kontuzje?). Rasiak - natychmiast do wyrzucenia. Tak samo Włodarczyk. Piechna -
      wielki znak zapytania. Trzeba szukać dalej. Będę beszczelny i założę, że na
      wiosnę wybuchnie talent Janczyka (może również Korzyma)- przypadek Szarmacha
      1974. Tak więc podsumowując: cel, o którym Pan pisze zrealizować może np. taka
      drużyna, (lub wybrana na podstawie podobnych kryteriów):
      Bramka: Boruc/Kuszczak/Fabiański (dla mnie są równorzędni)
      Obrona: (od prawego): Bronowicki, Jop, Żuraw/Bosacki, Rząsa/Żewłakow/(??),
      Pomoc: (od prawego): Smolarek, Sobolewski, Szymkowiak/Każmierczak, Krzynówek
      (Karwan, Błaszczykowski),
      Atak: Zurawski, Janczyk (Frankowski, Piechna, Jeleń)

      Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w "każdą stronę" jest ona lepsza od
      teamu, w którym jednocześnie zagraliby: Dudek, Bąk, Kłos, oraz Kosowski.
      Wahnięcia fromy (zdrowia) Żurawskiego, Szymkowiaka ora Frankowskiego, bez
      ostrej selekcji w kadrze na wiosnę spowodują że w Niemczech będzie powtórka z
      Korei. Bo miejsce mistrzostw nie ma tu nic do rzeczy. Liczy się klasa,
      zdrowie, aktualna forma, świeżość, głód gry, brak kompleksów. I to są
      przypadki Greków i Turków. Pozdrawiam.
      • Gość: kobe Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.neologic.pl 02.01.06, 16:18
        zgodze sie co do prawie kazdego... zamiast fabianskiego choc jestem kibicem (L) wzial bym
        kowalewskiego bo sobie poprostu na to zasluzyl a fabianski ma jeszcze czas. co do reszty - masz racje
        Ziom i pozdrawiam
        • Gość: slawekp Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.eds.net 02.01.06, 16:27
      • Gość: kobe Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.neologic.pl 02.01.06, 16:45
        acha... dawalbym jeszcze wiecej szans lewandowskiemu
        • Gość: slawekp Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.eds.net 02.01.06, 16:58
          Korzystam z okazji. (Poszedł przez pomyłkę pusty, a nie ten z poprzednią
          odpowiedzią).
          Bramkarze: Fabiański "o kilometr" lepszy od Kowalewskiego (Mniej 'elektryczny' -
          najlepszy w Legii od czasów Wł. Grotyńskiego). Jest jednak nieograny. Bronił
          będzie Boruc albo Kuszczak - tak wskazuje aktualna progresja formy. Wszystko
          inne to po prostu herezja.
          Co do Lewandowskiego: Czy on przypadkiem nie ma lepszej lewej nogi? Bo wówczas
          byłby idealny na lewą obronę. I skład:
          Boruc - Bronowicki, Jop, Żuraw, Lewandowski - Smolarek, Sobolewski, Szymkowiak,
          Krzynówek - Zurawski Janczyk
    • Gość: chris*** Re: Dariusz Wołowski: Atak z trzeciego rzędu IP: *.dynamic.xdsl-line.inode.at 02.01.06, 20:16
      slawekp i kobe dobre spostrzezenia!

      - boruc/kuszczak-
      - blaszczykowski, jop, lewandowski, zewlakow-
      -smolarek, szymkowiak, sobolewski, krzynowek-
      -frankowski, zurawski-
    • Gość: cyg@nek Za wcześnie na skład. IP: *.osk.enformatic.pl 03.01.06, 00:38
      Dziś nie czas ustawiać skład na mecze mistrzostw świata. Tylko Engel po
      eliminacjach wystawił skład i przegrał z kretesem. Właściwy skład wystawia się
      tuż przed pierwszym meczem. Tak postąpił Górski, który w "11" z Wembley nie
      wahał się zmienić Bulzackiego na "smarkacza" Żmudę, pewniaka Ćmikiewicza na
      nienajmłodszego i niezbyt ogranego Maszczyka, a Domarskiego na
      reprezentacyjnego żółtodzioba Szarmacha. Całkiem duża rewolucja, no nie?
      Piechniczek wstrzeliwał się ze składem jeszcze w meczach grupowych z Włochami i
      Kamerunem. Dopiero kontuzje "ustawiły" mu przed meczem z Peru medalowy skład.
      Nawet reprezentacja Engela zagrała najlepszy mecz (z USA) w przypadkowym
      składzie.
      Dziś jest czas pozbyć się kompleksów.
      W mistrzostwach świata nie startuje "polska piłka", nie startuje "siła polskich
      klubów", nie startuje "ranking klubów, w których grają-grzeją ławę Polacy".
      Startuje drużyna, która nazywa się "reprezentacja Polski". Ta drużyna zaczyna
      od zera, tak jak wszystkie pozostałe. Wszelkie rankingi precz, wszelkie wyniki
      eliminacyjne nie będą się liczyć. Nie będzie miało znaczenia w jak wielkich
      klubach grają przeciwnicy. Nie będą miały znaczenia wcześniejsze mecze. Dania
      wybęcała Anglię 5:1, ale to Anglia może być mistrzem, a Dania poogląda sobie
      telewizję.
      Polska była 2-krotnie trzecią drużyną świata, mimo że Polacy grali wtedy w
      słabiutkich klubach. Nie oszukujmy się, i Górnik, i Legia były raczej
      meteorkami niż gwiazdami. Gdzież im do Steauy Bukareszt - zdobywcy i finalisty
      PEMK? A czy ktoś określa Steauę jako silny klub?
      Czy któryś z greckich mistrzów Europy grał przed mistrzostwami w klubie z
      pierwszej półki? Żaden! Charisteas grywał ogony w Werderze! W grupie Grecy 1
      mecz wygrali, 1 zremisowali i 1 przegrali, a później 3 razy wygrali po 1:0 i w
      żadnym(!) meczu nie byli faworytem. Ich drużyna tworzyła się nie z wielkich
      piłkarzy wielkich klubów tylko w trakcie turnieju. Ewenement? Ależ skąd!
      Pamiętacie Duńczyków skrzykniętych awaryjnie na ME'90? Przyjechali bez
      przygotowania, prosto z urlopu i wygrali.

      "Dwa zwycięstwa wystarczą, by osiągnąć półfinał, otrzeć się o medal. Rzecz
      jasna nie chodzi o mecze grupowe z Ekwadorem, Niemcami i Kostaryką." Panie
      Wołowski cóż to za brednie? Chodzi o mecz z Ekwadorem! Później będzie mecz z
      Niemcami, później z Kostaryką, a później... z kim Bóg da. I wcale nie muszą to
      być ani Anglicy, ani Szwedzi. Paragwaj potrafi ograć Argentynę i zremisować z
      Brazylią, więc kozie spod ogona nie wypadł. Czy ktoś przypuszczał, że w 2002r.
      Francja nie wyjdzie z grupy? Niewielu stawiało na porażkę Argentyny. Nikt przy
      zdrowych zmysłach nie obstawiał w polskiej grupie USA i Korei. W Polskę można
      było nie wierzyć, ale Portugalia(rewelacja ME) była pewniakiem.
      Nawet jeśli trafimy na Anglię czy Szwecję, to będą to inna niż w eliminacjach
      Anglia, inna Szwecja i... inna Polska. Przecież Anglicy grają na wyjazdach
      słabiutko, a w MŚ wszystkie mecze rozegrają na wyjeździe.
      Najbardziej jaskrawym przykładem niech będzie historia z MŚ'54. W grupie Węgrzy
      wybęcali Niemców (wtedy europejskiego średniaka) 8:3! Pięcioma bramkami!
      Kolosalna różnica klas, nawet jak na tamtą epokę. Obydwie drużyny spotkały się
      w finale. Kilka minut i Węgrzy już prowadzą 2:0. I co? Przegrywają 3:2.
      W 1982r. Włosi remisują z Polską, remisują z Peru i remisują z Kamerunem.
      Wychodzą z grupy z 3 punktami dzięki temu, że strzelili 2 bramki, a Kamerun (3
      pkt) tylko jedną. Później wymęczyli wygraną ze słabą Argentyną i... wygrywają w
      pięknym z najlepszą drużyną jaką kiedykolwiek widziałem-Brazylią. Następnie
      rozjeżdżają Polskę i Niemców. To już były zupełnie inne Włochy niż te z meczów
      grupowych.
      Każdy zaczyna turniej od zera! I niewiele jest turniejów bez rewelacji spoza
      grona "żelaznych faworytów":
      2002r. - Turcja 3 miejsce (Koreę wydrukowali sędziowie),
      1998r. - Chorwacja 3 miejsce,
      1994r. - Bułgaria 4 miejsce,
      1990r. - Kamerun(na mniejszą skalę-tylko ćwierćfinał),
      1986r. - Belgia 4 miejsce,
      1982r. - Polska 3 miejsce,
      1974r. - Polska 3 miejsce,
      1966r. - Portugalia 3 miejsce (Korea Północna wychodzi z grupy kosztem Włoch, a
      w ćwierćfinale prowadzi z Portugalią 3:0, ale przegrywa 3:5),
      1962r. - Czechosłowacja 2 miejsce,
      1958r. - Szwecja 2 miejsce,
      1954r. - Niemcy 1 miejsce,
      1950r. - Urugwaj 1 miejsce,
      1934r. - Czechosłowacja 2 miejsce.
      Na te drużyny nikt z "ekspertów" nie stawiał. Oni zaczynali od zera! Dlatego
      piłka na mistrzostwach świata jest grą zaczarowaną.
      • Gość: slawekp Re: Za wcześnie na skład. IP: *.eds.net 03.01.06, 09:00
      • Gość: slawekp Re: Za wcześnie na skład. IP: *.eds.net 03.01.06, 09:09
        Wszystko OK. Tylko małe pomylenie pojęć. Outsiderzy, którzy odnosili sukcesy
        zaczynali od zera to prawda. Ale w sensie wyniku i pierwotnej oceny szans
        (przed imprezą). Natomiast swój skład budowali już od chwili zakwalifikowania
        się do imprezy, konsekwentnie eliminując najsłabsze ogniwa. A to znaczy, że
        przez 6-8 miesięcy MUSIELI wykonać tytaniczną pracę, aby osiągnąć to to
        osiągnęli. Z całym szacunkiem dla poprzednich koncepcji naszych trenerów na
        Mundialu, ale obecnie nie stać nas na to, aby eksperymentować w trakcie
        turnieju. Korea pokazała, że mamy na to zbyt słaby potencjał. Wydaje mi się, że
        to jest sens mojej i innych forumowiczów opinii w przeciwieństwie do opinii
        redaktora Wołowskiego, ktory w kólko powtarza te same nazwiska oraz Twojej.
        trzeba bardzo mocno uderzyć w krytyczne, najsłabsze i potencjalnie najsłabsze
        ogniwa. To znaczy bramkarz, CAŁA obrona oraz wykluczenie (odpukać)najlepszych,
        ale podatnych na kontuzje lub słabszych fizycznie graczy.
        • Gość: koneser Re: Za wcześnie na skład. IP: *.his.uni.torun.pl 03.01.06, 15:44
          zgadza sie, ale problem w tym ze nasi prezentuja poziom mizerny, oprocz
          krzynowka, zurawia i franka reszta wg mnie=0, a krzynowek i tak teraz siedzi w
          beznadziejnym leverkusen, franek strzela w 2 lidze a zuraw niczego nie pokazal
          w szkocji,owszem, jeden mecz czy 2 kazdemy wychodza, ale i tak trzeba
          powiedziec jasno: polska repre jest bardzo bardzo slaba, co z tego ze turcy w
          2002 byli 3, 2004 i 2006 to odpadli, to znaczy ze to byl jeden momment i tyle,
          ale to sie zapomina, bo te porazki sa ciezsze niz triumf w 2 spotkaniach,to
          samo z grecja, teraz w domu posiedza, a taki dellas nie wiadomo gdzie gra, a
          byl postacia pierwszaplanowa podczas me,nawet jesli polska zdobedzie
          ( :)))))) ) ms to zawsze bede mowil ze polska repre jest bardzo bardzo slaba,
          ze wstydze sie ze prezentuja nas tacy pilkarze jak dudek, szymek, rzasa, lewan,
          rasiak,kosowski, klos, to ludzie ktorzy powinni wystepowac w okregowce polskie,
          ale ze nie ma innych to my kibice musimy im kibicowac, coz....c est la vie
          • Gość: slawekp Re: Za wcześnie na skład. IP: *.eds.net 03.01.06, 16:26
            Pełna Zgoda. Ale to tylko potwierdza, że za wszelką cenę trzeba się wyrwać z
            kręgu magicznych nazwisk. I to nie tylko Pierwszej reprezentacji, ale także
            młodzieżowej, która równo daje ciała na wszystkich frontach. Jest potrzeba
            nabrania haustu swieżego powietrza i szerszego otwarci drzwi do reprezentacji
            przez utalentowanymi graczami bez względu na ich wiek. Pozdrawiam
    • Gość: - NIE dla Rasiaka na Mundialu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.01.06, 11:15
    • Gość: cyg@nek Do konesera i slawkap. IP: *.osk.enformatic.pl 05.01.06, 22:56
      Nie obchodzi mnie czy polska reprezentacja jest ogólnie silna, czy słaba. Nie
      obchodzi mnie czy polscy piłkarze są dobrzy, czy kiepscy. Rzecz dotyczy finałów
      mistrzostw świata. Chciałbym żeby na te mistrzostwa stworzono drużynę, która
      będzie wygrywała mecze. Nie ma znaczenia czy będzie ona złożona z rezerwowych
      piłkarzy II ligi niemieckiej, czy z zawodników, którzy są na pierwszych
      stronach gazet całego świata(takich Polaków niestety nie ma). Nie obchodzi mnie
      czy po mistrzostwach reprezentanci Polski będą kupowani przez najbogatsze kluby
      świata, czy nadal będą meteorkami w egzotycznych liguniach.
      Co z tego, że hiszpańskie kluby szaleją w Lidze Mistrzów, jeśli Hiszpania
      ostatni raz zaznaczyła swój udział w MŚ w 1950r.?
      Rozgrywki klubowe stają się cyrkiem podobnym do NBA: Grizzlies byli w
      Vancouver, dzisiaj są w Memphis, a jutro będą... Dziś są pieniądze w Chelsea to
      kupuje się nową menżerię, jutro pieniądze będą gdzie indziej i ta sama
      menażeria pójdzie tam. Objazdowe ZOO. Liga Mistrzów traci na emocjach. Odbędzie
      się dwumecz Barcelona-Chelsea, ale wali mnie kto to wygra, bo w przyszłym roku
      również odbędzie się dwumecz Barcelona-Chelsea. I znów ktoś w przekaziorach
      będzie próbował nakręcać emocje, których jest coraz mniej. Jeśli coś jest w
      stanie mnie ruszyć w tych rozgrywkach, to wyłącznie mecz klubu z Polakiem w
      składzie.
      Koneser! Znam Twoją obsesję na punkcie Dudka. Pamiętam jakie Dudek puszczał
      pachówy. Reina broni bardzo dobrze (nie zmieniam zdania po meczu z Boltonem),
      ale do historii przejdzie Dudek. Tamten finał był dla mnie superprzeżyciem
      tylko dlatego, że bronił Dudi. Bez niego byłby to tylko finał z dużą ilością
      bramek i nietypowym przebiegiem: od 0:3 do 3:3. Nic więcej.
      Mistrzostwa świata i Europy to jedyne imprezy piłkarskie, które nie zostały
      jeszcze "odczłowieczone". Z reprezentacją coś mnie łączy. Z klubowymi
      menażeriami (do kupienia hurtem albo na sztuki) coraz mniej. Nie obrażam się na
      rzeczywistość, tylko ją rejestruję. Pewnie niestety nie ma od tego odwrotu.
      Zagramy w mistrzostwach świata. Wyjdzie 11 facetów przeciwko 11 facetom. Każdy
      z tych facetów będzie miał po 2 nogi i po 1 głowie.
      Nikt nie wie jak potoczyłyby się dla nas MŚ'74, gdybyśmy w pierwszych minutach
      meczu z Argentyną nie strzelili 2 bramek. Może nie wyszlibyśmy z grupy? Nie
      było żadnej "tytanicznej pracy". Były fatalne wyniki przed mistrzostwami.
      Później kilka minut dobrej gry i... udało się!
      Kto wie jak potoczyłyby się dla nas MŚ'2002, gdybyśmy pierwszy mecz rozegrali z
      USA? Kilka minut i...2:0 dla nas.
      "Tytanicznej pracy" Bułgarów na MŚ w USA nikt by nie zauważył, gdyby nie
      szczęśliwy strzał w ostatnich minutach ich ostatniego meczu eliminacyjnego z
      Francją w Paryżu.
      Wszyscy zaczną mistrzostwa od zera. Brazylia też. Najpiękniej grająca drużyna
      jaką widziałem (Brazylia w 1982r.) nie dotarła nawet do półfinału, a męczące
      się wtedy w grupie Włochy zostały mistrzem świata. Z Polską przed tamtymi
      mistrzostwami nikt nie chciał grać. Wymęczyliśmy pierwsze dwa mecze na remis, a
      później zdobyliśmy 3 miejsce. Waldek Matysik okupił to wycieńczeniem, ale chyba
      nigdy tego nie żałował. Wystarczy powtórzyć.
      Wtedy polskie kluby też dołowały. Zdarzały się sukcesiki (jak wyeliminowanie
      Juventusu czy MC), ale na tym się kończyło. W następnych rundach były bęcki.
      Półfinał PEMK przydarzył się Widzewowi dopiero po MŚ i sprzedaniu Bońka. Po
      mistrzostwach żaden piłkarz, poza Bońkiem, nie trafił do klubu z pierwszej półki
      (nie zaliczam do tej półki FC Porto).Przecież Groclin też wyeliminował MC i
      Herthę, a Wisła Parmę i Schalke.
      Jeśli wtedy, w 1982r. mogliśmy stworzyć drużynę, nawet gdy posypały się
      kontuzje w 22-osobowej kadrze, to dlaczego nie można zrobić tego dziś? Zależeć
      to będzie tylko od 11 facetów, którzy wyjdą na boisko. I od odrobiny szczęścia.
      Jak to dobrze, że piłka reprezentacyjna jest nieprzewidywalna.
      • Gość: slawekp Re: Do konesera i slawkap. IP: *.eds.net 06.01.06, 07:58
        OK! Ale czy jesteś pewien, że może to być następujących 11 facetów:
        Dudek - Baszczyński, Kłos, Bąk, Dudka - Radomski, Zdebel, Lewandowski, Kosowski-
        Włodarczyk, Rasiak.
        Bo dla mnie jest oczywiste, że jeżeli właśnie tych oraz paru innych nie
        skreslimy od razu to zawsze jest szansa, że wyjdzie jakichś 11 facetów, co do
        których piłka (na pewnym poziomie) jest przewidywalna - mówiąc
        kolokwialnie "dadzą dupy".
Pełna wersja