Potrzebujemy porażki z Kostaryką.

15.06.06, 11:48
Zapewne niejeden kibic oburzy się na takie postawienie sprawy, ale jestem
zdania, że tylko całkowita klęska może w przyszłości przynieść korzyści dla
polskiej piłki. 4 lata temu, kiedy sromotnie przegraliśmy oba pierwsze mecze,
zagraliśmy z rezerwami USA (pewnymi już awansu) "o honor". I oto
"rozgromiliśmy" ich 3:1. Ach jakiż to miód na polskie serca!

"Nie jesteśmy tacy najgorsi" - pomyśleli sobie zadowoleni działacze PZPN-u
klepiąc się z zadowoleniem po swoich tłustych brzuchach. Obawiam się powtórki
takiego scenariusza i dlatego twierdzę, że nie potrzebujemy zwycięstwa z
Kostaryką, na które i tak nie liczę. Jeśli cokolwiek pozytwnego z tego
mundialu mozemy wynieśc to osiągnięcie totalnego dna. Wciąz nam się wydaje, że
tam jesteśmy i jest powód, żeby to całe skomuszałe, skorumpowane PZPN rozgonić
na 4 wiatry, ale przychodzi mecz w stylu z USA sprzed 4 laty i oponenci
kierownictwa PZPN-u są zbywani argumentami, że "przecież jeden mecz
wygraliśmy, więc nie jest tak źle".

Rzygać mi sie chce jak też patrzę na głupawe wyliczanki naiwnych kibiców,
którzy liczą sobie na paluszkach: "ten musi wygrać z tym tyle, a ten przegrać
z tamtym tyle i Polska jeszcze coś tam musi strzelić i już prawie jesteśmy
mistrzami świata"

Polaków na mundialu już nie ma. Ostatni mecz Polaków będę oglądał licząc na
zwycięstwo Kostaryki. Żal oczywiście kilku polskich piłkarzy, którzy nie
zasłużyli, żeby im przewodził buc i nieudacznik, nie potrafiący zmotywować
swoich podopiecznych pokroju Janasa, ale cóż... Z polską piłką jak z
alkoholikiem: musi osiągnąć dno ostateczne, żeby mieć nadzieję na pozytywne
zmiany.

Recepta jest prosta: trąbi się o niej od 20 lat od kiedy polska piłka zsuwa
sie po równi pochyłej, to budowanie obiektów sportowych i masowe szkolenie
młodzieży. Tyle, że nie ma komu tego robić. TOTO juz nie buduje stadionów
tylko finansuje ojczulka Rydzyka. Państwo na sport łoży jakieś marne grosze,
nie zbudowało przez 17 lat III RP ani jednego stadionu, pozwalając za to
popaść w ruinę wielu zbudowanym za PRL-u. Symbolem polskiego sportu
dzisiejszych czasów, polskiej piłki, jest stadion X lecia w Warszawie. To
symbol korupcji, głupoty i arogancji polskiej władzy.

A do kibiców co to już podniecają się meczem Kostaryki z Ekwadorem apeluję:
Zachowajcie resztki godności, takie spekulacje są żałosne. Awans Polski do
kolenej rundy to najgorsze co mogłoby się stać. Na szczęście w futbolu cudów
już nie ma i te spekulacje wyrzucicie na śmietnik już dzisiejszego popołudnia
po remisie Ekwadoru z Kostaryką (na co stawiam). A tych najbardziej
niepoprawnych optymistów już namawiam, żeby trenowali na powitanie polskiej
reprezentacji 21 czerwca na Okęciu naszą najpopularniejszą piłkarską
przyśpiewkę: "Polacy nic się nie stało, nic się nie stałoo, Polacy nic się nie
stało...."
    • Gość: Hakenbu Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.06, 14:42
      Mecz Kostaryka - Ekwador już za chwilę, a my głupie Polaczki będziemy się tym
      ekscytować.
      • ritti Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. 15.06.06, 14:59
        I to jak najwyzszej porazki... Moze wreszcie coś wstrząsnie tym bagnem...
    • Gość: realista Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. IP: *.akron.net.pl / *.akron.net.pl 15.06.06, 15:01
      W pełni popieram i wklejam to, co pisałem przed meczem z Niemcami:

      "Tylko porażka zagwarantuje wstrząs w środowisku piłkarskim i nadzieję na
      jakąś rewolucję w tej stajni Augiasza, jaką są PZPN i cała nasza piłka nożna.
      W przeciwnym razie zaraz piłkarska centrala wpadnie w ton samozadowolenia.
      Prezes będzie się uśmiechał i twierdził, ze jest DOBRZE i cała ta fala
      krytyki nie miała żadnego uzasadnienia. A dalej będzie jak zwykle - kolejny
      brak awansu do ME(nigdy nie awansowaliśmy), być może nie awansujemy do MŚ w
      RPA, a jeśli nawet, to będzie szczyt naszych możliwości, a za 4 lata powtórka
      z frustracji i po fazie grupowej kierunek - lotnisko... Trzeba zrobić
      wreszcie porządek!
      Jeżeli tego nie zrobimy, to nie ma sensu dopingować, wierzyć w sukcesy,
      których nigdy nie będzie - zostanie nam tylko ligowa szarzyzna i ciągłe
      "mecze o wszystko"...
      Kibice tez już nie chcą być dłuzej oszukiwani.
      Nasze ewentualne dzisiejsze zwycięstwo oddali te niezbędne procesy - będzie
      tylko aspiryną podaną choremu na gangrenę, dlatego mam nadzieję, że
      przegramy."





      • tokida I jak tam kibice wasze kalkulacje ..?? 15.06.06, 19:21
        Historia niestety lubi się powtarzać i prawdopodobnie z Kostaryką wygramy. Nie
        dlatego, że jesteśmy tacy dobrzy, ale dlatego, ze Kostaryka to wyjątkowo kiepski
        zespół (0:3 z Ekwadorem to i tak najniższy wymiar kary). Czuję cholerne
        rozgoryczenie. Będę oglądał kolejny mecz Polaków o nic. Mam żywo w pamięci mecze
        sprzed 4 lat. Wydawało się, że gorzej być nie może. I jest gorzej, bo świat nam
        ucieka. Już nie tylko Korea jest poza naszym zasięgiem, ale i Ekwador. Trzeba
        wreszcie osiąść na dnie miast łudzić się, ze wciąz tam ktoś jeszcze puka od spodu.

        Czeka nas gorzkie i smutne widowisko, w którym gole naszych miast cieszyć będą
        złościć, więc liczę, że będzie ich mało, albo wcale. Kiedy wylosowałem bilety z
        puli PZPN-u otrzymałem najpierw informację, że jadę na mecz z Kostaryką.
        Ucieszyłem sie, bo sądziłem, że ostatni mecz będzie meczem decydującym.
        Ostatecznie okazało się, że otrzymałem bilety na mecz z Ekwadorem. Miałem
        szczęście. Żal mi tych wszystkich kibiców z kupionymi już biletami na mecz z
        Kostaryką w garści, którzy planowali pokonać 1000 km, żeby dopingować swoich
        pupili, teraz nie wiadomo po co mieliby to robić.

        Będzie bardzo smutno, bo i pewnie z połowa trybun będzie pusta. Jechać na mecz
        towarzyski z egzotycznym zespołem za granicę to absurd i zapewne wielu ludzi
        odżałuje wydane pieniądze na bilety, żeby nie tracić kolejnych na wyjazd.
        Ciekawe ilu "wiernych do końca" pozostanie? A jeśli nawet będzie nas tam parę
        tysięcy to co z tego? Słysząc gadkę o grze "o prestiż" na wymioty mnie zbiera.
    • Gość: LEOpoldek Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.06, 16:03
      W pełni popieram i wklejam swoją wypowiedż z innego wątku.
      Popieram w całej rozciągłości.Wygrana Kostaryki i póżniejsze ew zbiegi
      okoliczności byłyby zgbne dla polskiej piłki.Musi być opcja zerowa,odbicie się
      od dna,a awans z grupy by ten obraz zafałszował.Dobre wzorce są tak blisko
      (Czechy).Dziennikarze do dzieła.Jeśli pp Listkiewicz i Janas zostaną na swoich
      posadach to znaczy że nie macie jąder.A może nieborak premier Marcinkiewicz by
      coś zasugerował publicznie tym panom.Nie mówie od razu harakiri(chociaż?).Do
      dzieła.A póki co ślijmy maile do tych dział(k)aczy z pezetpeenu.
      LISTKIEWICZ MUSI ODEJŚĆ!!!
    • elfhelm teraz dadzą Kasperczaka ku radości gawiedzi 15.06.06, 16:14
      a wyjdzie to samo - gawiedź żądała Wójcika, teraz żąda Kasperczaka... a skutki
      będą identyczne.

      Tylko trener z zagranicy. Mający jakieś sukcesy na koncie. Plus polityka
      naturalizacji.
      • Gość: Hakenbu Dać szansę trenerowi z zagranicy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.06, 21:03
        Nie zdzierżę kolejnego "geniusza" polskiej piłki. Dać reprezentację jakiemuś
        Hindusowi czy innemu Afrykańczykowi. Na pewno nie będzie gorzej!
    • kate-gun Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. 15.06.06, 19:31
      POPIERAM

      tylko wstyd, hanba i upokorzenie przed calym swiatem, jakis Armagedon otworzy
      oczy co poniektorym. Nie chce przypadkowego zwyciestwa z Kostaryka. Tylko
      zamydli nam oczy. Zawsze wygrywamy, gdy tak naprawde nie gramy juz o nic.
      • tokida Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. 15.06.06, 19:49
        Nie spodziewałem sie, że będę kibicował kiedykolwiek przeciw Polakom, ale w
        meczu z Kostaryką tak właśnie będzie. Szlag mnie trafi jeśli będzie jakieś 1:0,
        czy 2:1 dla nas. Tylko potężny nokaut da nadzieję na lepszą polską piłkarską
        przeszłość. O awansie do ME już mozemy zapomnieć, o ile nie doprowadzi się do
        realnych zmian systemowych w polskiej piłce. Zaś mrzonki o występie w RPA są
        tyle samo warte, co spekulacje kibiców sprzed kilku godzin co do zwycięstwa
        Kostaryki nad Ekwadorem.

        Jeśli nic się nie zmieni, nie chcę więcej Plski na Mundialu. A tak było fajnie
        przez ostatnie 16 lat we Włoszech, w USA i we Francji aż do nieszczęsnego roku
        2002. Oglądało się mecze z przyjemnością i cieszyło pięknem futbolu. Nie było
        żadnych: "meczy o wszystko" zwycięskich remisów", "gier o prestiż" i tym
        podobnych bzdur wymyślanych przez polskich piłkarskich działaczy.

        A co do Mundialu, to już zapominam o naszych bo i nerwów szkoda. Stawiam na
        Hiszpanię!
        • Gość: bodo Re: Potrzebujemy porażki z Kostaryką. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.06, 23:02
          Panowie!
          nasi klupną jakies dwie bramki Kostaryce i powiedzą, że szkoda, iz tak późno zespół się skonsolidował lub inne podobne pierdoły.
          ale będą nawijać, że jest zespół, który się zahartował w boju - i tego nam trza na ME, nie należy zmieniać sternika - itp. duperszwance Listek powie, bo jemu wisi, czy nasi wygrywaja coś na imprezach - kasa płynie za awanse, Listkowi to wystarcza. on nie jest az tak pazerny!
          a wasze gadki o honorze, wstydzie - to, kto jak kto, ale ten nieprzemakalny ma głęboko w dupie.
Pełna wersja