Dodaj do ulubionych

Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w Pek...

    • Gość: rob Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P IP: *.lanet.net.pl 19.08.08, 12:26
      nie ma co demonizować zagranicznych trenerów. w przypadku męskiej reprezentacji siatkarzy jest dokładnie tak jak z piłkarzami. nasi trenerzy mieli swój czas i nie potrafili udowodnić swojej przydatności w kadrze.
      a wytykanie barier językowych jako przeszkody w komunikacji zakrawa o kpinę. żyjemy w XXI w. i wstydem jest nie znać przynajmniej jednego języka obcego. zakładając, że siatkarze wywodzą się często z gawiedzi akademickiej, to albo mamy problem z AWFami, albo z ignoranctwem studentów. zresztą jak się spojrzy na oficjalną prezentację zawodników naszej reprezentacji na stronie fivb.org, to nasi siatkarze nie są w ciemię bici i trochę tych języków znają.
    • Gość: adamp Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P IP: *.coig.katowice.pl 19.08.08, 13:02
      Autor artykulu jest skonczonym ignorantem. Polecam biografie Papy Sztama, ktory za 10 min spoznienie sie do hotelu na zgrupowaniu chcial wyrzucic mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja. I gdyby nie balaganie na kolanach Kuleja o przebaczenie wylecialby ze zgrupowania, nie zdobylby drugiego olimpijskiego zlota. Szacunek, Pokora dla trenera i ciezka praca na terningach, a nie zgrywanie gwiadeczek da sukces na zawodach. Swiete krowy ktore wyrzucaja trenera bo zadzi twarda reka nie przyniesie sukcesu.
    • 1stanczyk Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P 19.08.08, 13:17
      Do Nielota.
      Na trenera sie nie nadajesz. A juz na pewno nie moglbys trenowac druzyny!
      Dlaczego nasze mecze z Niemcami i Rosjanami sa nieomal zawsze "wydarzeniem" sledzonym przez nas z zapartym tchem niezaleznie od trenera ?
      Bo tkwi w nas bardzo gleboko nasza dziejowa porazka, ktora przemilcza nasza historia i ktora chcemy za wszelka cene wymazac z naszej dzisiejszej rzeczywistosci.
      Moze Lozano jest i swietny jako trener druzyn zawodowych ale nasza druzyne siatkarek pozbawil swoja pretensjonalna potrzeba autorytetu, wielu elementow motywacyjnych i zespalajacych druzyne.
      Mamy swietne siatkarki: w Pekinie nie mielismy druzyny, ktora chcialaby byc najlepsza na swiecie.


    • Gość: Nielot Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P IP: *.mn.man.de 19.08.08, 13:28
      Do Stanczyka.
      Nie nadaje sie to prawda i dlatego nim nie jestem. Teoria, ze trener powinienen byc Polakiem, poniewaz jest w stanie nam wpoic wieksza wole walki, rozumiejac nasze wartosci narodowe jest byc moze w jakims stopniu zasadna. Tylko, ze problem polega na tym, ze nasi narodowi trenerzy nie byli w stanie osiagnac tego, co zrobil Lozano. W dzisiejszym stopniu wazne jest co innego, wazny jest chyba warsztat trenerski, a zawodnicy nie potrezbuja dodatkowej motywacji na np. taka Rosje. Mecze z Rosja i Niemcami sa rzeczywiscie "wydarzeniem", niestety drogi Kolego po czesci wynika to z naszych kompleksow i stereotypow (patrz stereotyp Niemca).
    • stranac Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P 19.08.08, 17:03
      "Złotka" nie wystartowały do końca udanie, z czego same już zdają sobie sprawę. Okazało się, że wygrany tie-break ze Stanami Zjednoczonymi dałby im awans do ćwierćfinału i pojedynek z najlepszą w turnieju Brazylią, z którą wygrać by już nie musiały. Ich ambicje na pewno po rozstrzygającym meczu z ekipą Stanów Zjednoczonych ucierpiały. To one. My mamy pamiętać, że Polki przystępowały do tego turnieju jako 9. ekipa w światowym rankingu i na takiej pozycji również Igrzyska skończyły. Wszystkie reprezentacje, które awansowały do ćwierćfinału to numery 1-8 w rankingu FIVB. Zatem Polki znają swoje miejsce. Mogły sprawić niespodziankę, ale tego nie zrobiły. Walczyły jednak w swoich meczach dzielnie i się nie oszczędzały. Katarzyna Skowrońska dotrzymała słowa i nie będzie musiała "świecić oczami jak polscy piłkarze" po wylądowaniu na Okęciu.
      Choć nie wygraliśmy z USA, Japonią i Chinami to jednak sporo pokazaliśmy. Może przede wszystkim to, że każdy z rywali jest do pokonania.

      Parę plusów i parę minusów polskiej gry w wydaniu kobiecym.

      Najjaśniejszy punkt naszego zespołu - Mariola Zenik:

      4. w klasyfikacji libero - przyjmująca na poziomie 64%, takim samym jak Chinka Na Zhang. Nicole Davis z USA, która uplasowała się za nią odbierała już tylko na poziomie 57%.
      3. w klasyfikacji broniących - 3.76 skutecznego podbicia na set, ustępująca jedynie Chince Na Zhang i libero reprezentacji Italii, Paoli Cardullo. Autorka największej liczby "podbić" (digs) w turnieju (79).
      7. w przyjęciu - na poziomie 59%, daleko przed wszystkimi Amerykankami, Japonkami i resztą naszych zawodniczek, wyraźnie ustępująca tylko Chince Zhou i Brazylijce Steinbrecher.

      Duży plus:

      Katarzyna Skowrońska i Małgorzata Glinka - numer 1 i numer 5 w statystyce najlepiej punktujących zawodniczek turnieju. Pierwsza 95 pkt, druga 74.

      Inne plusy:

      Katarzyna Skorupa - późno zaczynająca turniej, w pierwszych grach wchodząca na nie zawsze dobre zmiany, 7. w statystyce rozgrywających.

      Małgorzata Glinka - tradycyjnie dobrze spisująca się w ataku i 7. w tej klasyfikacji, choć daleko od wyróżniających się w tym elemencie gry, Kubanek.

      Te ostatnie liczby łączą się jednak z bardzo prostymi, niestety na dłuższą metę niekorzystnymi dla drużyny, rozwiązaniami, które być może kosztowały nas awans do ćwierćfinału. Dobrze pamiętamy dwie długie akcje w tie-breakach meczów z Japonkami i Amerykankami, kiedy rozgrywające trzykrotnie posyłały piłki do Małgorzaty Glinki. Pamiętamy dwa świetne występy Katarzyny Skowrońskiej w tych meczach i to, jak w końcówkach opadała już z sił i atakowała w taśmę i aut. Agnieszka Bednarek i Milena Rosner, nasze kolejne najlepiej punktujące zawodniczki zdobyły kolejno 38 i 33 punkty (w pięciu meczach!). 3/4 piłek w ataku szło do Skowrońskiej i Glinki i zarówno Japonki jak i Amerykanki wiedziały, gdzie stawiać blok w kluczowych momentach. Poniżej zestawiłem zdobycze punktowe Polek i reprezentantek innych krajów występujących w turnieju, z którymi nasze reprezentantki miały współzawodniczyć. Wyraźnie widać, jak inne drużyny umiejętnie rozkładają siły na wszystkie atakujące zawodniczki i jak blado wypadają na tym polu "Złotka".

      Polki: 95, 74, 38, 33 pkt.
      ...
      Brazylijki: 61, 59, 48, 47
      Kubanki: 75, 69, 56, 55
      Włoszki: 50, 45, 44, 41
      Amerykanki: 78, 61, 60, 52
      Chinki: 79, 61, 55, 47
      Japonki: 63, 63, 62, 49

      Podobnie do nas grały Rosjanki, które postawiły na Gamovą i Saszkovą (i skończyły eliminacje za Brazylijkami i Włoszkami).

      Do listy plusów wypada też zaliczyć zagrywkę. Ta, bardzo techniczna, przysparzała rywalkom momentami wiele problemów. Choć żadna z zawodniczek nie doczekała się wysokiej pozycji w klasyfikacji indywidualnej to jako drużyna Polki spisywały się już świetnie, ich liczą w meczach grupowych ustępując jedynie Kubankom i Chinkom.

      Obrona:
      Tutaj z pewnością statystyki rozmijają się najbardziej z naszymi wrażeniami z oglądanych spotkań. W końcówkach setów z pewnością bywało różnie, zawodniczki się denerwowały, ale całościowy obraz - rozpatrywany w perspektywie turniejowej - wyraźnie wskazuje, że obrona Polek poprawiła się w ostatnich miesiącach. 14 skutecznie obronionych piłek w każdym secie - tak przedstawia się tabela drużynowa. Tylko Brazylijki, Włoszki i biegające na granicy dźwięku Japonki były skuteczniejsze.

      Minus:
      Blok. Tutaj lepsze od nas były nawet Kazaszki i Wenezuelki. Agnieszka Bednarek i Maria Liktoras nie były chyba do końca zgrane i pewnie wszyscy lepiej je zapamiętaliśmy z ujęć końcowej linii boiska, na chwilę przed serwisem. Nasze środkowe siały kilkukrotnie spustoszenie w szeregach rywalek. Niestety nie wygrały kilku ważnych akcji w końcówkach setów.

      Rezerwowe. Tutaj sytuacja jest dodatkowo skomplikowana. Nie wiadomo właściwie, dlaczego nie grały więcej w pierwszych dwóch spotkaniach, nie wiemy do końca, w jakiej były dyspozycji przed turniejem. Trener Bonitta mówił coś o błędach, które popełnił, ale mówił o tym w trakcie turnieju i w kilku komentarzach w mediach słuszać było pytania o możliwy zły wpływ, jaki jego słowa mogły wywrzeć na nasze zawodniczki. Z pewnością nie była to udana metoda motywacji. Na pochwały zasługuje wspomniana już osobno Katarzyna Skorupa, która weszła na stałe do
      składu w drugiej części turnieju, oraz kapitan naszej drużyny, Milena Rosner, jak zawsze grająca na swoim, dobrym poziomie.

      Mam ochotę wystawić Polkom ocenę - choćby dlatego, że głosów w sprawie pojawia się i pojawiać będzie wiele, a liczba czasem więcej rozwiązuje. Ocena subiektywna na wskroś, bo poparta czystą sympatią do naszych siatkarek, ale przyznana z czystym sumieniem kibica, który oglądał wszystkie mecze męcząc się czasem nad ranem ze wstawaniem i zajrzał do paru statystyk na stronach IO... 4-
    • Gość: Tom Re: Kilka dowodów na to, że polskie siatkarki w P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.08, 19:46
      Może o czymś zapomniałem, ale z tego, co pamiętam, to "atmosfera" zepsuła się za Niemczyka. Mało tego, to było więcej niż atmosfera. Zapomnieliście już? I to był początek jego końca. To, co się działo u Bonitty, nie dorównało tamtym cyrkom. Za aferę ze Świeniewicz winić należy WYŁĄCZNIE SAMĄ ZAWODNICZKĘ. Bonitta po prostu nie wziął jej na jeden konkretny turniej. NIe odsunął jej na dobre, nie rzucał tekstów dezawuujących ją. To ona rzuciła się do mediów i zaczęła wygadywać rzeczy niedopuszczalne, skandaliczne i to ona sama zrezygnowała z gry w reprezentacji. Może Bonitta miał teraz do niej chodzić na kolanach i błagać o wybaczenie za to, że go zbluzgała, zwyzywała?

      Bonitta zaczął robić głupstwa bliżej igrzysk, gdy rzeczywiście kilkoma rzeczami pogorszył atmosferę (sprawa Barańskiej, Skowrońskiej i bodaj Skorupy zaraz po pogrzebie Agaty Mróz). Można go więc winić za jego błędy, ale nie można kompletnie skreślać jego pracy.

      No bo szanowne zczubaki, z waszego artykułu wynika, że wszystko, co dobre w grze Polek to wyłączna zasługa samych zawodniczek, a za wszystko, co złe odpowiada jedynie Bonitta. A to chyba nie do końca uczciwe postawienie sprawy, nie uważacie? Śmieszy mnie więc takie pisanie, że było w gruncie rzeczy całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że musiały grać mimo Bonitty, że on był zawadą dla świetnej gry samych zawodniczek, które bez niego by sobie poradziły dużo lepiej nawet pewnie grając same bez trenera. Wiadomo, ze jest to straszny raptus, że jest konfliktogenny, ale swoje sukcesy ma. Ma mistrzostwo świata, co uważam, jest dużo większym sukcesem od dwóch mistrzostw europy, zwłaszcza biorąc pod uwage rozkład sił w żeńskiej siatkówce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka