Dodaj do ulubionych

Bóg jako metafora

27.02.21, 20:27
Nietzsche ogłosił swojego czasu iż: 'Bóg umarł', i sam zniknął w oparach umysłowego odlotu. Ale czy Bóg kiedykolwiek istniał poza ludzkim umysłem, ludzkim wymysłem, ludzką iluzją, stworzoną na użytek hodowania w sobie umysłowej pasywności i stanu niemowlęctwa? Człowiek wymyślił sobie jakiś dekalog, prawa zakazy, nakazy ażeby móc współ-istnieć. lecz to było dobre w czasach kiedy człowiek żył nieświadomie, kiedy potrzebował rytuałów, zaklęć, czarów, modłów, szamanizmu. W przeciwnym razie bestia egoizmu zagrażała istnieniu wspólnoty. Człowiek dojrzały w swoim człowieczeństwie może nie musi żyć tymi pomocniczymi iluzjami. Jak to mówił pewien mistyk: 'Sprawiedliwy nie potrzebuje praw'! Czy istnieje taka możliwość ażeby człowiek potrafił być człowiekiem i żył wedle zasad etyki bez tej protezy religijnej, dekalogów, nakazów, zakazów? I nie popadał w sidła bestii egoizmu, cynizmu, jak miało to miejsce w komunie? Czy kiedykolwiek ludzkość do tego dojrzeje, czy będziemy się już tak kisić do końca świata? Każdy wedle swojego etapu rozwojowego, jedni na początku, inni gdzieś w środku, na końcu? Bez wzajemnegoo zorzumienia? Każde pokolenie wydaje się potrzebować możliwości doświadczenia tych różnorodnych etapów rozwojowych. A zatem co Nietzsche miał na myśli zanim stąd uciekł w swoje wewnętrzne zaświaty? Śmierć Boga zewnętrznego? Białego starucha z siwą brodą płynącego na chmurce i doglądającego wszystkich potrzeb wszystkich ludzi? Uwewnętyrznił obecność Boskości w Człowieku? Uczynił ją zwykłą, powszechną, choć jeszcze nie upowszechnioną, Człowieczeństwem nad doskonaleniem którego trzeba pracować całe życie?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka