Gość: ostry
IP: *.xdsl.centertel.pl
05.10.10, 15:35
Tuż po finale wszyscy dowiemy się prawdy o występie naszej reprezentacji. Każdy nowy dzień zawodów odsłania Siatkówką od plażówki, Zawodników od kuglarzy i Trenerów od magów. Czesi zmęczyli Brazylijczyków, więc raczej Ci do finału raczej się nie zabiorą. Itd itd.
Nasze występy od początku były wielką improwizacją:
1. Jedyny prawdziwy mecz w pierwszej rundzie jaki nasi zawodnicy stoczyli to mecz z Kanadą (rywal bardzo ambitny i dobry sparingpartner). Każdy wymęczony set tego meczu mógł niepokoić (brak motywacji lub..) paru mało zdecydowanych naszych reprezentacyjnych mogło zawalić tak śmieszny pojedynek. Czy wynik tego meczu mógł uspokoić tych, którzy czytają obraz gry i statystyki meczu? A dalej im bardziej w las...
2. Mecze z Niemcami i Serbią z dzisiejszej perspektywy należy ocenić trochę rzetelniej. Lozano do końca meczu miał duże kłopoty, aby zapanować nad pokusą własną i swojego zespołu, wygrania tego pojedynku. Serbowie takich ambicji już nie mieli bo układ tabeli był czytelny. Więc o jakich wygranych polskiej reprezentacji mówimy?
3. Mecze z Brazylią i Bułgarią obnażyły prawdę były końcem improwizacji Castellaniego w której podstawowi zawodnicy decydują o wszystkim (nawet czy ich "kat" ma stracić posadę) a trener jest pupilem mediów.
4. Wszystkie mecze we Włoszech obnażyły umiejętności Castellani'ego jako trenera reprezentacji. Coach drużyny polskiej ligi to jak widać nie to samo co strateg prowadzący swoich podopiecznych do gwiazd drogą potu i wyrzeczeń (jak Lozano naszych czy Germanów).
I wreszcie nasz rasowy bohater Wlazły, to przykład polskiej choroby. Najpierw rozmontował ciężko harującą ekipę Lozano teraz wśród luzaków Castellani'ego był nadąsanym towaem zastępczym. Czyli zawsze przeciw zespołowi bo liczę się ja. Wielkie ego nad którym zapanować mógł tylko trener pokroju Lozano, na pewno nie Castellani.
Z szacunkiem
TO