Plus Liga. W lidze siatkarzy kto haruje, ten żyje

IP: *.238.64.27.ip.abpl.pl 22.10.10, 07:25
Startująca w piątek PlusLiga to bezdyskusyjnie jedna z niewielu wysepek normalności w polskim sporcie. W porównaniu z innymi, błagającymi o grosz i zainteresowanie rozgrywkami, prawdziwa kraina szczęśliwości. Przynosi autentyczne, z reguły dobre emocje, nie kojarzy się z hordami rozwydrzonych kiboli, występują w niej prawdziwi herosi.
Pan Iwańczyk chyba nie słyszał o żużlu!!! Tu są prawdziwi herosi - WSZYSCY - najlepsi zawodnicy świata. Największe w kraju zainteresowanie kibiców, ogromne emocje, największa na świecie kasa do zarobienia (niestety). A że sport niszowy z mniejszych miejscowości - nieważne. W 60-tys. Lesznie na mecze przychodzi 20 tys. kibiców (czyt. 30 %) Oczywiście to także mieszkańcy ościennych miejscowości, ale liczy się fakt.

Siatkówka jest atrakcyjna dla kibiców, bo Polsat ją bardzo dobrze pokazuje. Żużel jest w niszowym TVP Sport a powtórki żużlowej GP koło północy jak już wsyzscy wiedzą, że Gollob jest MŚ a Hampel v-ce!!!
    • Gość: opty Plus Liga. W lidze siatkarzy kto haruje, ten żyje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.10, 09:05
      raczej kto haruje ten pada na nos
      wszyscy chcą jak najwięcej wycisnąć z siatkówki,
      tylko nikt nie mysli jak zniosą to sami siatkarze,
      trans: sobota-sroda-LM-Puchar Polski zatrważa kibiców,
      czy w tym roku możemy sie spodziewać więcej kontuzji?
      czy to przypadkiem nie spowoduje absencji w przyszlych ME 2011 ?
      • Gość: ticzer Re: Plus Liga. W lidze siatkarzy kto haruje, ten IP: 195.238.167.* 22.10.10, 09:12
        To taka polska mentalność - kilka dni temu czytałem na Sport.pl świetny artykuł dot. polskich "piłkarzy". Polecam. Tu robi się podobnie. Na zachodzie grają na dużo wyższym światowym poziomie (także w p. ręcznej czy koszykówce) co kilka dni: liga, krajowe i europejskie puchary i nikt tam nie marzeka. Wyżej wspomniany żużel - to samo: liga polska, brytyjska, szwedzka, czasem rosyjska czy duńska. Nikt nie narzeka, że jest przemęczony, że go w domu nie ma. Tylko nasi "gwiazdorzy". Ligę siatkówki mamy silną to fakt. Ale spójrzcie np. na bundesligę p. ręcznej: światowa czołówka tak jak u nas w siatce i żużlu, mecze co kilka dni. Godziwe zarobki (jak u nas w siatce czy żużlu) a tylko siatkarze narzekają. Problemem są krótkie ławki, bo na dobrych zmienników już nas nie stać.
Pełna wersja