Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze nie...

07.11.10, 16:36
Wypowiedź tego starego trypla równie beznadziejna, jak jego przygotowanie i prowadzenie podczas meczów naszych siatkarek.
Teraz trzeba zrobić wszystko, by wygrać te pozostałe dwa mecze i zająć min. 4 miejsce w gr. E, które pozwoli walczyć o miejsca 5-8. To niezwykle istotne, potrzebne są na gwałt punkty do rankingu, bo inaczej igrzyska w Londynie nasze siatkarki zobaczą w telewizji...
    • Gość: badziewiak66 Nie wolno za dużo jeść kaszanki z Farmutilu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.10, 16:48
      Za dużo jesz Panie Matlak i przy każdej wypowiedzi ta kaszanka wychodzi. Śmiem twierdzić , że dziś Rosjanki były słabe. Można było je spokojnie ograć, ale do tego trzeba trenera z prawdziwego zdarzenia , a nie amatora z Piły. Liczę na to ,że i Ciebie, obok Castellaniego, przyjaciela graczy, pogonią w siną dal ( czyli do Piły ). Przestań Waść ciemnotę wciskać i podnosić swoje morale cedząc wyszukane komplementy pod adresem drużyny przeciwnej.
    • Gość: Zuchwały Pierdoła Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze nie... IP: *.compnet.pl 07.11.10, 18:25
      Nasze siatkarki, na obecnych mistrzostwach świata w Japonii, przegrały dotychczas prawie wszystkie najważniejsze mecze (z Japonią, Serbią, Rosją; z Koreą Południową wygrały dosyć szczęśliwie; a z bardzo słabymi drużynami z Kostaryki, Peru i Algierii już nie wypadało przegrać - byłby to ogromny wstyd).

      I z tych przegranych meczy, może najbardziej zadowolona jest pani Kasia Skowrońska. Może nie tyle co z przegranych meczy (bo pani Kasia, tak jak my wszyscy kibice na pewno życzyliśmy i życzymy naszej narodowej drużynie jak najlepiej i samych sukcesów) ale z tego, że to nie ona była i jest powodem słabej gry naszej reprezentacyjnej drużyny pań, w co próbował ją wrobić i za co obwiniać trener Matlak, choćby za nieudany występ naszej drużyny w ostatnim World Grand Prix, odstawiając panią Kasię, jedną z najlepszych zawodniczek w świecie, z gry w narodowej reprezentacji.
      Pani Katarzyna Skowrońska na ostatnich World Grand Prix nie grała za dobrze, mówiąc krótko, nie była w formie. I trener Matlak, zamiast jej pomóc odzyskać formę, to ją postanowił ośmieszyć i zniszczyć.
      Dla pani Kasi, obecna przegrana naszych dziewczyn - to taki chichot przez łzy.

      Według mnie, nasze dziewczyny na obecnych mistrzostwach świata dotychczas zagrały o tak sobie, przeciętnie, niby poprawnie ale bardzo zachowawczo i statycznie, tak żeby nie podpaść i za bardzo nie narazić się trenerowi.
      W każdym bądź razie zagrały o wiele lepiej niż nasi "chłopcy", którzy na ostatnich mistrzostwach świata we Włoszech całkiem się skompromitowali, gdzie w zasadniczych meczach z Brazylią i Bułgarią, sami położyli się na łopatki i poddali, nie podejmując walki.
      Dzisiejszy mecz z Rosjankami, jego dwa pierwsze sety, nasze dziewczyny przespały. Obudziły się dopiero w trzecim secie, gdzie jego końcówkę, po dramatycznej walce, jednak przegrały.
      Właśnie końcówki setów są teraz największą bolączką naszych dziewczyn, jakoś im nie wychodzą, nie są do końca skoncentrowane i przegrywają. Tak było w przespanych meczach z Japonią i Serbią a dzisiaj z Rosjankami. Przy odrobinie większego zaangażowania, czy jak mówią szczęścia, mecze te mogły być do wygrania.

      I właśnie, w meczach naszej kobiecej drużyny, w ich grze, brakuje mi czegoś więcej niż normalności i przeciętności. W meczach z drużynami z nie najwyższej półki to może wystarczać, ale w meczach już z drużynami klasowymi, trzeba grać od początku do końca bez przesypiania i odpuszczania, na najwyższych obrotach. A dla mnie najwyższe obroty to znaczy: pełne skupienie, dokładność i zaangażowanie, a przy tym luz i radość płynąca z gry i, przede wszystkim, fantazja czyli gra nie szablonowa, gra kombinacyjna, gra szybka, zaskakująca i trudno czytelna dla przeciwnika; to muszą być poprawne zagrywki, przyjęcia i wystawy, a na końcu atak lecz w boisko a nie po autach; dziewczyny powinny się samo napędzać, mobilizować i zachęcać do jeszcze lepszej gry.
      To się łatwo mówi, ale trudno - wygrywać z najlepszymi inaczej się nie da.

      Tego trzeba się uczyć i ćwiczyć na treningach, z tym trenerzy muszą dotrzeć do zawodniczek, a później, również w trakcie meczu, im o tym przypominać, szczególnie o ciągłym zaangażowaniu; trener, swoją postawą, gestykulacją i uśmiechem również powinien porywać i motywować drużynę do lepszej gry.
      A nasz trener, pan J. Matlak, cały czas ma kwaśną, ponurą minę; człapie przy linie bocznej boiska i ciągle utyskuje; nie potrafi z dobrymi, pozytywnymi cechami i radami dotrzeć do zawodniczek i je zmobilizować.
      Z pewnością to się udziela zawodniczkom, grają usztywnione, spięte, bojaźliwie i bardzo zachowawczo, byleby nie podpaść i nie narazić się trenerowi.

      Mamy silną ligę, wspaniałe, utalentowane, o bardzo dobrych warunkach fizycznych dziewczyny, a mimo to nasza narodowa drużyna nie może się wybić ponad przeciętność i dorównać Holenderkom, Włoszkom, czy Brazylijkom; już chyba Niemki i Turczynki nas dogoniły i prześcignęły.
      • Gość: zxc Re: Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze n IP: *.adsl.inetia.pl 07.11.10, 19:33
        Nic dodać nic ująć. Zgadzam się w 100 %
      • maz-47 Re: Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze n 07.11.10, 22:51
        Gdyby na tych mistrzostwach obowiązywał taki sam system, jak na tych we Włoszech i naszym siatkarkom przyszło w drugiej rundzie zagrać z Brazylijkami i powiedzmy Holenderkami (odpowiednik pod względem klasy mniej więcej męskiej reprezentacji Bułgarii), to skończyłoby się identycznie, jak z męską reprezentacją. Już nasze siatkarki byłyby w domu.
        Ale z jednym się zgadzam. Mamy rzeczywiście silną grupę bardzo uzdolnionych siatkarek o ogromnym potencjale. O ile w imprezach rozgrywanych na naszym kontynencie potrafiły pokazać pełnię umiejętności (3 medale ME o tym doskonale świadczą), to w imprezach światowych ciągle coś je blokuje. Ciągle nie możemy nawet się zbliżyć do tych najlepszych, tu nie chodzi już o medale, ale choćby o pierwszą szóstkę.
        Myślę, że problem tkwi w przygotowaniach i ich specyfikacji. MŚ, IO, czy PŚ to imprezy zdecydowanie trudniejsze niż ME. Trwające zdecydowanie dłużej, o dużo większych obciążeniach zarówno fizycznych, jak i psychicznych, co dla kobiet jest zdecydowanie trudniej znieść (inny kontynent, przeważnie Azja i długa rozłąka z rodzinami). Do tego trzeba specyficznych przygotowań, wyczucia i doświadczenia. Jak dotychczas nikomu się to nie udało.
        Dni Matlaka się kończą, trzeba koniecznie go zwolnić i zatrudnić fachowca, który będzie wiedział, jak przygotowywać zespół do takich imprez...
    • Gość: olimpia Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.10, 18:27
      rosja grala normalnie a pan matlak nie potrafi byc trenerem i jeszcze do tego ciagle klamie
    • Gość: henio Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze nie... IP: *.pool.mediaWays.net 07.11.10, 20:25
      Najprosciej wywalic trenera.
      • Gość: Obserwator Re: Matlak po porażce: tak dobrej Rosji jeszcze n IP: *.ump.edu.pl 08.11.10, 07:42
        Dziewczyny grają archaiczną siatkówkę. Zwłaszcza w rozgrywaniu. Ten rodzaj archaicznej gry umacnia kiepski mizerny trener. Ten rodzaj archaicznej gry :
        - wysokie wolne i niezbyt celne wystawy na skrzydła z bardzo małą ilością ataków ze środka wystarczą na średniaki ale nie na walkę o czołówkę.
        Trenerzy klubowi utrzymują ten archaiczny beton , co jest widoczne najlepiej po młodej wystawiającej , której wystawy prawie niczym się nie róznią od wystaw Sadurek.
        Istotą gry w siatkówce jest umiejętność wygrywania swoich pierwszych ataków. Jest to klucz do osiągania sukcesów . Niestety z uwagi na arachaiczne rozgrywanie procent polskich ataków zakończonych punktem jest znacznie poniżej 50 $% , i to jes przyczyną ,że nasze dziewczyny nie wygrywają z najlepszymi . Najlepsze wiedzą o tej zasadzie i nie pozwalają sobie na to by efektywnośc ich pierwszych ataków spadała poniżej 50 %.
        Nie można mieć pretensji do dziewczyn w tym i do Sadurek , ona gra tak jak potrafi i jak wymaga od niej trener . Niestety Matlak nie jest trenerem , sam ocenia nasz zespoł jako przeciętny , jak dziewczyny przegrywają , to są to błedy dziewczyn ( mówi Matlak ) jak wygrywają to jego zasługa . A wygrywać bedą jak będą mieć w ataku armaty ( jedną armatę wyrzuciłbo uniemozliwiała Polkom wygrywanie ) . To wiocha nie trener.
        Podsumowując , Matlak betonuje nasze dziewczyny , W ostatnich meczach nie przewiduję abyśmy wygrali z Chinkami może uda się nam wygrać z Turczynkami , bo one grają dokładnie to samo co wymusza na naszych dziewczynach Matlak.
        Najgorsze wq tym wszytskim jest ,że " eksperci " mieszający w głowach kibicom swoimi bzdurnymi opowieściami poperają wiochę Matlaka.
Pełna wersja