Matlak o porażce z Chinkami: ciężko to wytłumaczyć

IP: *.wroclaw.mm.pl 09.11.10, 17:40
Przedziwna sprawa z tymi naszymi siatkarzami i siatkarkami... jak idzie gra to sypią się iskry, a jak trzeba trochę gry z głową i wysiłku odrobinę to się wszystko sypie, przede wszystkim morale niejakie. Potem, po meczach komentatorzy-eksperci wygłaszają, podejrzewam, za niezłe gaże, banały w sensie: "bez dobrej zagrywki nie ma szans na dobry blok" itp. I te komentarze: "...przegrały na własne życzenie..." - któż zatem winien? Otóż jakoś nikt nie może wykrztusić tego słowa - pomogę wam: trener Matlak. Ten ostatni medal brązowy na ME był możliwy tylko dlatego, że do boju popychał nasze delikatne damy (tak, tak - trener Niemczyk po meczu z Chinami powiedział, że z nimi trzeba łagodnie) asystent Matlaka (trener Makowski). Trener musi być motywatorem, a nie biernym obserwatorem. One grać nauczyły się w klubach, a tu trzeba było pokazać im cel. Takie przegrane jak z Japonią, szczególnie iż Japonki były prawie wgniecione w parkiet, niezrozumiała porażka z przeciętną Serbią, trzeci set z Rosją (22:18), a potem klops no i ostatni z Chinami to tylko mała cząstka obrazu nędzy i trenerskiej niemocy.
Wyrzucenie Skowrońskiej z kadry miało coś poprawić, ale co? - czy zastąpiły ją inne "gwiazdeczki"? - poza nadwyrężeniem średniej estetycznej nic się nie zmieniło. Oto inne grzechy: permanentne problemy z zagrywką (szczególnie genialna w ataku, a słaba przy zagrywce Glinka, którą wódz powinien zadaniowo zmieniać na czas serwu na kogoś innego kto robi to lepiej + walenie tuza Werblińskiej w aut lub siatkę + słaba dyspozycja Bednarek-Kaszy itd.) - namolne zagrywanie piłek do skrzydłowych, tym samym prawie zupełnie nie używany środek (bodaj w meczu z Koreą Płd. Kosek na lewym skrzydle otrzymała cztery kolejne dogrania, które trzykrotnie obronione blokiem przez rywalki finalnie za czwartym razem dał im punkt (też blokiem) - szare komórki rozgrywającej zostały zapewne w szatni, a trener stał i patrzył zwiesiwszy ręce na brzuchu pokaźnym. Panie trenerze już wystarczy naszych wczesnoporannych frustracji - dziękujemy.
    • Gość: gość jeszcze raz Matlak o porażce z Chinkami: ciężko to wytłumaczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.10, 20:33
      Ja to Panu wtlumacze/man nadzieje ze Pan zrozumie i sam odejdzie/Pana koncepcja gry skonczyc pilke w pierwszej akcji/tz przebijanie glowa muru/byla dzisiaj realizowana chyba zeby Pana usunac,bo zaw. nie sa tak bezmyslne,bo jak mozna realizowac ten sposob gry Jagielo,Kosek czy Baranska zaw. o przecietnym wzroscie /pomijam tu wartosc tych zaw./a nie skorzystac z Kaczor.Ten sposob gry zawsze preferowaly Rosj.ale tam jest przecietnie ok.2-metrow wzrostu ale my to chore!!!! Zaw. nawet nie asekurowaly ataku bo nie bylo co zbierac szczegolnie jak Pana Faworyta Pierdol.w blok,jak rozumiem na pana zyczenie skonczyc kazda pilke!!!! ale oprzec pilke o blok powtorzyc akje to juz zbyt wyrafinowane dla Pana.Panie Matlak meczow nie wygrywa sie zagrywka, skonczeniem pilki w pierwszej akcji ale ciezka mozolna praca na boisku to co Pan oczekiwal od zaw. to zwykle chciejstwo!!! odstajace od realiow, stad ogromne ilosci bledow wlasnych i nie wchodzenie zaw. w mecz bo aby sie rozgrzac trzeba paru dlugich akcji.Takiego chaosu na boisku juz dawno nie widzialem i tak sfrustrowanych zaw.Osobny temat to sklad; debiutantki na MS wchodzace no boisko aby odwrocic wynik meczu to Pan tylko mogl wymyslic, brak wart. zastep Sadurek nastepna aberacja, Zenik od 2-lat zupelnie bezbarwna co robila na boisku/najczesciej uciekala od pilki lub inicjowala ruch w kier. pilki i sie zatrzymywala mylac w ten sposob kolezanki/ Dlaczego Maj nie grala itp.Narmalny trener zaw. ktora w kluczowym momencie meczu zagrywa w pol tasmy lub wali pilke w 5 metr. przynajmniej by "ochlodzil" na lawce nastepnym razem moze by szanowala pilke ale panu to sie widocznie podobalo wiec czego Pan nie rozumie.
Pełna wersja