Gość: werd IP: *.stansat.pl 14.11.10, 09:47 I z czego się cieszyć? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Johann Re:Niemki lepsze od polskich zyraf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 09:58 Nareszcie.Teraz juz beda sie te zyrafy staczac na dol,do rynsztoka.I z tego trzeba sie cieszyc.Gość portalu: werd napisał(a): > I z czego się cieszyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czesio Re:Niemki lepsze od polskich zyraf IP: *.unknown.vectranet.pl 14.11.10, 11:37 Niemki nie są niższe, a na pewno mniej urodziwe. . Nudno było bez Ciebie Johann. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podziel pakiet MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 10:00 Błąd w przenośni... raczej tak niskie miejsce. W rankingu obowiązuje tendencja malejąca. Odpowiedz Link Zgłoś
awitold MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... 14.11.10, 10:05 Mysle, ze czas na analizy. Tak slabego wystepu Polek - wygraly minimum, co mogly przegrac, przegraly- nikt sie nie spodziewal. Na pewno wine ponosi trener, ktory przypadkiem zdobyl medal ME, bo go nie bylo i druzyne poprowadzil za niego mlody, zdolny. Trener Matlak wyglada na marnego szkoleniowca, mowi w czasie przerw jak marny szkoleniowiec, ale niech bron Boze was to nie zmyli! - to naprawde jest marny trener. Druzyne, ktora realnie powinna zajac 5-6 miejsce, moze nawet 4, zepchnal na daleka, 9 pozycje. Kleska. Oczywiscie po mistrzostwach bedzie cacy, Matlak zostanie i zmarnuje kolejne szanse kolejnemu pokoleniu uzdolnionej mlodzierzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaq Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: 217.98.58.* 14.11.10, 10:39 Może jest w tym trochę racji, ale nie oszukujmy się, nasze Złotka grają teraz bardzo słabą siatkówkę, przede wszystkim nierówną. Popełniają mnóstwo błędów, potrafią wyjść na prowadzenie 5 punktowe a potem przegrać seta. Nie lubię Matlaka, jednak w pewnym sensie osiągnął sukces. Jesteśmy w pierwszej 10. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.chello.pl 14.11.10, 10:57 Widzisz, problem w tym, ze cokolwiek by się nie wydarzyło zawsze znajdzie się taka niedorobiona maruda wiedząca wszystko lepiej od innych, oczywiście na miarę wielkości klapek na własnych oczach. A dodatkowo nie dość ze nie piszesz zbyt mądrze, to jeszcze ładnie pokazujesz wpojoną mentalność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lexis Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.chello.pl 14.11.10, 11:01 Typowy polski opis sytuacji. Wszystkiemu jest winien trener i trzeba go upaprać w błocie. Bardzo dokładnie obserwuję od lat poczynania naszych siatkarzy (siatkarek). Momentami są wspaniali, zgrani i wszystko im wychodzi, ale największym mankamentem są zbyt długie przestoje w grze czasem w najbardziej nieodpowiednim momencie, oraz brak należytej koncentracji w czasie meczu. Jest to sfera zbyt słabej psychiki, gdyż umiejętnościami technicznymi mogą dorównywać najlepszym. Jest tu duża rola trenera, ale nie przeceniałbym jego wpływu na zespół. Problem tkwi w mentalności Polaków - jak idzie dobrze to się zaczyna dekoncentracja i grzebanie szans, jak idzie żle to czuje się te swoistą bezradność i popełnianie najprostszych błędów. Wynik Polek oceniam przy tym składzie kadry jako dobry. Liczyłem na miejsca od 5 - 8 - zabrakło kilku małych punktów. A ponieważ drużyna jest stosunkowo młoda nadejdą lepsze czasy. Doskonaląc umiejętności techniczne (szczególnie silną zagrywkę) i kładąc duży nacisk na sferę psychiczną (szczególnie koncentrację) możemy się doczekać jeszcze wyższych wyników. Trzeba dać trenerowi i zawodniczkom trochę spokoju w pracy i nie wybrzydzać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xymox Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 19:03 Bo sytuacja typowo polska i może dość już tego bronienia Matlaka bo to żaden trener. Rola trenera na tego typu imprezie polega na obserwacji co idzie źle i podpowiadaniu dziewczynom gdzie popełniają błędy, a także modyfikacja taktyki w czasie meczu. Sorry ale gdzie widziałeś te elementy w czasie przerw ? jakieś głupawe pokazówki jak blokować albo odbierać piłkę sposobem dolnym :-) te dziewczyny grają tyle lat że już wszystko wiedzą o technice a jak nie wiedzą to się już nie dowiedzą. A taktykę to mamy od dziesięciu lat taką samą - ustawioną przez Niemczyka 10 czy 12 lat temu i każdy zespół już ją zna wysokie wystawy na skrzydła i "jeb" z całej pary. Zero gry kombinowanej: krótka, podwójna krótka, druga linia, środek etc. Jak próbowały czasami zagrać krótką to się zdarzało że zawodniczka atakująca zdążyła "spaść" zanim dostała piłkę - to pokazuję że te elementy nie są trenowane. Druga sprawa to brak rozgrywającej, Matlak jest już trenerem kilka lat i jakoś nie potrafił znaleźć odpowiedniej dziewczyny zastępującej Magdalenę Śliwę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nick Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 12:05 a ja myślę, że "tak krawiec kraje, jak materii staje"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K1 Niemczyk trol IP: *.gorzow.mm.pl 14.11.10, 10:12 Ten łeb mnie załamuje, cały turniej narzekał, że nie ma atmosfery w zespole, złe zawodniczki zostały powołane, kogo to trener nie powoła, młode są źle prowadzone, ile to nasze siatkarki błędów nie popełniają, a jak widać, nawet mu na MŚ lepiej nie poszło. Nie lubię takich ludzi, nie wiem może jest zazdrosny? Może chciałby jeszcze raz repre poprowadzić, ale tak się nie powinno robić, czyli kopać dołek pod trenerem i udzielać rad do których samemu się nie stosował, widać po dotychczasowych wynikach z MŚ. Owszem swoje wygrał i jak mało kto może udzielać rad i narzekać, ale i tak mnie to denerwuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Greg MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.socal.res.rr.com 14.11.10, 10:19 9-te miejsce nie jest takie zle, szczegolnine ze za nami sa tak dobre zespoly jak Holandia, Kuba i Chiny. Mysle ze ten stracony mecz z Japonia zadecydowal on naszych losach w calym turnieju, wygrywajac 2:0 ostatecznie przegralismy 2:3 i to kosztowalo duzo sily fizycznej jak i psychicznej. Na nastepny mecz wystarczylo sily tylko na pierwszego seta z Serbia, a pamietajmy ze Serbia w pierwszym meczu miala tylko rozgrzewke przeciwko Chorwacji (gladkie 3:0). Gdybysmy wygrali 3-ciego seta z Japonia, moglibysmy powalczyc o medal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ylli Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.xdsl.centertel.pl 14.11.10, 11:47 Mam podobne odczucie. Wygrana z Japonią mogłaby pociągnąć za sobą wygrane z Serbią, a to przy zachowaniu pozostalych wyników dałoby Polkom prawdopodobnie dzisiejszy mecz z USA o trzecie miejsce. Swoją drogą znowu mieliśmy fatalny terminarz. Dwa najwazniejsze mecze na samym początku, dzień po dniu, a potem 3 spacerki? Inna sprawa, że zespół, który popełnia taką ilość błędów to zespół mało zgrany. I nie powinno tak być bo podobny skład grał rok temu na ME i w tym roku na WGP. Dziewczyny za mało grały przed samymi mistrzostwami (odwołane zaproszenie na turniej we Włoszech). Jeszcze inną sprawą są nienajgorsze dla nas wyniki innych zespołów w kontekscie rankingu i wyjazdu na olimpiade. Zeby pojechać do Londynu trzeba być w pierszej 4ce drużyn europejskich. Póki co wygląda to tak: 1) ITA 121,25 2) RUS 68,75 3) POL 64,25 4) SER 58,75 --------- 5) HOL 53,75 6) NIE 35,50 7) TUR 23,75 Przy zwycięstwie Rosji w rankingu, będzie on wyglądał po mistrzostwach tak: 1) ITA 165,75 2) RUS 143,75 3) POL 98,25 4) SER 83,75 ------ 5) NIE 77,25 6) HOL 75,50 7) TUR 70,75 Także nie dość że utrzymaliśmy 3cią pozycje to jeszcze odskoczyliścmy 5tej lokacie o 10 punktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc jeszcze raz MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 10:21 Przszedl czas na podsumowanie-Matlak przegral kluczowe mecze tragicznymi bledami personalnymi, zreszta zupelnie niezrozumialymi w meczach z Jap i Serbia i bezmyslna taktyka, ktorej uosobieniem jest gra Baranskiej wygrac w pierwszej pilce a tak naprawde przegrac w pierwszej pilce. Dzisiaj policzylem bledy Baranskiej /wczoraj pisalem o jej wplywie na gre zespolu i faktycznej wartosci/, zepsutych 5 zagrywek/jeden as/w pierwszym secie waznym!!! zepsula wszystkie zagr.porazajaca statystyka Panie Matlak, czy pan jest slepy ogolnie zepsula 10 pilek na 16 zespolu!!!!!!!! w tym czesc zupelnie bezmyslnie.W kazdym meczu Faworyta Matlaka generowala powazne ilosci bledow wlasnych co mialo destrukcyjny wplyw na gre zespolu,czego nie probowal opanowac Matlak. Optymalny sklad to Kaczor na boisku i Kosek lub Jagielo za Baranska w chwilach kiedy grala bezmyslnie lub wychodzila na zagrywke.Jednym slowem Trener Matlak jakby widzial inaczej niz wszyscy stad mielismy pow prablemy by wygrac ze slabymi zespolami i przegrywalismy wygrane mecze,majac realne szanse na polfinal. no ale jak moglo byc inaczej jak Matlak kiedy jeszcze mozna bylo odwrocic llosy meczow wprowadzal debiutantki /pisalem o tym wczesniej/ dobijajac druzyne i mecz.Panie Matlak pan wybral druzyne i Pan ja prowadzil wiec? Odpowiedz Link Zgłoś
awitold Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi 14.11.10, 11:22 Jak to mowia, Werblinska gra slabiej niz kiedys Baranska... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :D Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.chello.pl 14.11.10, 12:08 ...zamążpójście nie słuzy...przynajmniej w sporcie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek52 MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: 195.117.116.* 14.11.10, 11:00 Dac mu medal Orla Bialego , postawic pomnik i swiewtowac caly miesiac. bez pozdrowien Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOFEK MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 14.11.10, 11:09 WRESZCIE SIĘ SKOŃCZYŁA MIZERIA POD WODZĄ MATLAKA.9 MIEJSCE NIE JEST ŻADNYM SUKCESEM,NASZA REPREZENTACJA POD WODZĄ MATLAKA NIGDY NIE OSIĄGNIE SUKCESU,BĘDZIEMY SIĘ BŁĄKAC NA SAMYM DOLE TABELI.JAK MOŻMA DOBRZE OCENIAĆ KOSEK-KTÓRA WIECZNIE DAWAŁA W DUPĘ,A MATLAK CHYBA JĄ ZAKONTRAKTOWAŁ.INTERNAUCI-PAMIETACIE DOBRZE WJAKICH MOMENTACH KOSEK POTRAFIŁA SPIEPRZYĆ WSZYSTKO I JAK MOŻNA MIEĆ O NIEJ DOBRE ZDANIE.BARAŃSKA TEŻ DAWAŁA W DUPĘ,A MŁODYM DZIEWCZYNOM NIE DAŁ ŻADNYCH SZANS I NIE MOŻNA MIEĆ DO NICH PRETENSJE.ZASTĘPOWANIE GLINKI NA KOSEK TO JAKIŚ ABSURD.GOSIA GLINKA POKAZAŁA WSZYSTKIM CO TO ZNACZY ZAWODOWSTWO.KOMENTAŻE MECZÓW BYŁY ŻENADĄ.PAN WANIO POWINIEN ZMIENIĆ OKULARY I PRZESTAĆ OPOWIADAĆ BREDNIE W POMEZCOWYM STUDIO.SIATKARKĄ,KTÓRA ZDAŁA EGZAMIN OKAZAŁA SIĘ OKUNIEWSKA.SPORO RAZY PISAŁEM KOMENTARZE POD WZGLĘDEM KOSEK,BO OKAZAŁO SIĘ,ŻE JEJMAMA BYŁA SIATKARKĄ I CHYBA PO TEJ PROTEKCJI DOSTAŁA SIĘ DO REPREZENTACJI.ZWRÓCIŁEM SZCZEGÓLNĄ UWAGĘ NA NIĄ,JAK ONA GRA.ZACZĄŁEM DOKŁADNIE SPRAWDZAĆ OD GDYNI DO CHIN.OKAZAŁO SIĘ,ŻE JEJ POZIOM RÓWNA SIĘ DRUGIJ LIDZE,A NIE W REPREZENTACJI.GDZIE MIAŁ MATLAK OCZY,A ZRESZTĄ ON NIE NADAJE SIĘ NA TRENERA REPREZENTACJI.MEMY JEGO WYNIKI TERAZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bu Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.centertel.pl 14.11.10, 11:28 i czemu drzesz paje? malymi pisac sie naucz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oj. Re: MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dzi IP: *.escom.net.pl 14.11.10, 17:14 @JOFEK: skończyłeś? to spuść wodę. rzadka kupa była. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzybear MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... 14.11.10, 11:13 Ci dziennikarz to zwykli jajcarze !!! Od tygodnia słyszę, że: "tragedia, porażka, zawiedzione nadzieje...itd" - a tu..... SUKCES NAJWIĘKSZY OD 36 lat ! To ludzie "normalni inaczej "!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuchwały Pierdoła MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.compnet.pl 14.11.10, 11:14 Uf, udało się, nasze dziewczyny wygrały z Holenderkami, a przed chwilą z Chinkami (rewanż się udał ale szkoda, że nie stało się to w pierwszym meczu). Jednak uczciwie trzeba powiedzieć, ze były to mecze o niskiej randze, mecze o pietruszkę i takie przeciętne sobie mecze. Pierwszy mecz z Holenderkami, nasze dziewczyny wygrały na przewagi (a przy mniejszym szczęściu i mogły go przegrać). A drugi mecz, też taki sobie, Chinkom już nie za bardzo chciało się grać. Polki na obecnych mistrzostwach świata grają o tak sobie, przeciętnie, żeby nie powiedzieć że źle. Trener Matlak nie potrafi dotrzeć do zawodniczek i je zmobilizować do lepszej gry, do większego zaangażowania i wysiłku. Dużo meczy granych na przewagi, choćby i ten z Turczynkami, gdzie też przy odrobinie szczęścia Turczynek, również one mogły go wygrać. Polki często, po naprawdę, b. dobrej grze, nagle załamują się i spuszczają z tonu, jakby już nie chciało im się więcej grać i wysilać. Gra polek, jak zwykle nieustabilizowana i chimeryczna, np. po sporej punktowej przewadze, nagle ją tracą, wstępuje dziwna rezygnacja i odpuszczanie, brakuje skupienia i grają nieodpowiedzialnie, a później się otrząsają i reflektują i znów gonią przeciwniczki, a gdy je dogonią, ponownie odpuszczają, i tak w koło, ciągle te same błędy i nie widać poprawy. Tak było choćby w inauguracyjnym meczu z Japonią, gdzie nasze dziewczyny przegrały wygrany mecz; tak samo, ten poprzedni mecz z Chinkami czy jeszcze przedtem z Rosją i Serbią (przegrany też na własne życzenie) - przy trochę większym zaangażowaniu, nasze dziewczyny mecze te również mogły wygrać. Dziwią mnie niektóre opinie, niby fachowców, np. pana Jacka Kasprzyka czy pana Igora Prielożnego, na temat gry naszej drużyny na obecnych mistrzostwach świata. Pierwszy z nich mówi, że: "drużyna grała poprawnie" a drugi, że: "Polkom należą się gratulacje". Widać, że panowie ci to wazeliniarze i nie chcą narazić się Związkowi Piłki Siatkowej oraz J. Matlakowi i M. Przedpełskiemu - i nie chcą wylecieć z pracy. Smutny (tzn. beznadziejny), w prowadzeniu kobiecej drużyny, jest trener J. Matlak, do tej pory nic mu nie wychodzi i nic nie potrafi, dziewczyny jakoś go nie akceptują. Pod jego dowództwem drużyna marnieje i schodzi na psy; utalentowane wcześniej zawodniczki, pod okiem trenera Matlaka stają w miejscu, obniżają swe loty i nie rozwijają się (takim przykładem jest choćby pani Katarzyna Gajgał). Jedynym takim przebłyskiem trenera Matlaka i zasługą w prowadzeniu narodowej drużyny było to, że na ostatnich mistrzostwach Europy, na pewien czas, usunął się w cień i drużyna pod jego nieobecność, prowadzona przez II trenera pana P. Makowskiego, zdobyła brązowy medal. Stąd wniosek, żeby pan J. Matlak, dla dobra reprezentacji i swojego (żeby się już nie męczył) - jak najszybciej zrezygnował z jej prowadzenia. I być może, że z nowym trenerem, do drużyny "zawita wiosna", dziewczynom wróci uśmiech i radość z gry oraz zechce im się grać… i będą lepsze wyniki. A przedtem, trener J. Matlak, powinien przeprosić panią K. Skowrońską, bo jak widać, to nie przez nią dziewczyny źle grały i nie przez nią nie było sukcesów. Drużyna, bez pani K. Skowrońskiej, gra tak samo źle, a nawet jeszcze gorzej. J. Matlak, swoją niemoc i niepowodzenie w prowadzeniu drużyny, chciał zwalić na tę zawodniczkę. Z tej fantastycznej zawodniczki, o którą zabiegają najlepsze zagraniczne kluby, chciał zrobić kozła ofiarnego. A w istocie, to on sam, jako trener, wyszedł na capa i niekwestionowaną fujarę. Czepię się jeszcze niektórych zawodniczek, np. pani Ani Barańskiej/Werblińskiej i pani Mileny Sadurek. Większość ludzi (komentatorów, trenerów i może kibiców) te zawodniczki chwali, ale według mnie, to co obserwuję i widzę - są to dwie największe hamulcowe naszego zespołu. Zawodniczki te to takie wykreowane przez media niepisane przywódczynie, takie narzucone rzekome autorytety. Niby mają być wzorem i przykładem dla innych zawodniczek, zachęcać je do lepszej gry, ale w rzeczywistości niczego wielkiego nie pokazują. Na boisku są raczej zachowawcze, sztywne i, jak Matlak, napuszone. Pozostałe dziewczyny je naśladują a inne odbierają to jako zawód i rozczarowanie i też zbytnio się nie wysilają, a nawet nie chcą, bo po co? Po co, za dobre chęci mają być skarcone przez przywódczynie i przywołane do szeregu. Przywódczyniom dobrze jest tak jak jest, byle grać w miarę poprawnie i za nadto się nie wysilać. Umiejętności przywódczyń nie są też imponujące. Bo np. u pani Ani Barańskiej na 10 silnych zagrywek tylko 3, góra 4 jest dobrych, a reszta to zepsute piłki, bite w siatkę lub w aut - to żadna rewelacja, każdy głupi tak potrafi (często po takich nieudanych piłkach drużyna obniżała loty i miała pod górkę; nie mówię, że nie należy ryzykować i rezygnować z silnych zagrywek, tylko że trzeba robić to bardziej odpowiedzialnie, że należy poprawić zagrywkę, że nad lepszą zagrywką trzeba więcej pracować i ćwiczyć). O, gdy np. na 10 mocnych zagrywek przynajmniej 7 będzie dobrych, to już jest coś, to warto się silić i rękę naprężać. A już najgorzej jest kiedy gra toczy się na przewagi i w decydującym momencie, atak lub serw, bez należytej koncentracji, bity jest po aucie lub w siatkę - to bardzo, zniechęca do gry i dołuje inne zawodniczki, bo w ich głowach pozostaje świadomość, że ich dotychczasowy trud i poświęcenie poszły na marne; bo po co się poświęcać i wysilać, gdy i tak ich ciężka praca, przez nieodpowiedzialną zagrywkę, w jednej chwili zostanie pogrzebana. (Na nonszalancję i niedbałą zagrywkę, to sobie można pozwolić gdy się wygrywa 4-5 punktami, ale nie gdy się gra na przewagi. Ale nawet gdy się taką, na przewagi, piłkę przegra, co jest normalne i co się ma prawo zdarzyć, to jeżeli nie wynika to ze swej lekkomyślności i lekceważenia, ale po prostu z braku szczęścia czy lepszej gry przeciwniczek, to też nie jest to nic takiego strasznego, taką stratę łatwo i bez specjalnego żalu można przeboleć. Może to też być zachętą i mobilizacją do następnego spotkania z tą drużyną, i sobie powiedzieć: wtedy z wami pechowo przegrałyśmy ale dzisiaj zagramy na jeszcze wyższych obrotach i wam dokopiemy i dołożymy). To samo u pani M. Sadurek, jej archaiczne, czytelne i mało kombinacyjne wystawy, a z tego wyprowadzane nieenergiczne i łatwe do rozpoznania ataki - nie są za groźne i powalające dla przeciwniczek. Wróciła pani Małgosia Glinka, i dobrze, bo jak widać, to jeszcze jej (i paru nielicznym) na dobrym poziomie chce się grać i nie pozwala "podskakiwać" sobie "paniom hamulcowym". Pani M. Glinka często próbuje zachęcać i podrywać nasz zespół do lepszej gry. Ale bez większej chęci i zapału reszty zawodniczek, sama nic nie zrobi. Jest również pani Joanna Kaczor, o doskonałych możliwościach dziewczyna. I gdyby tak trafiła na jakiegoś dobrego trenera, który by ją nauczył jeszcze lepszych siatkarskich technik i sztuczek oraz takiego boiskowego wyrachowania i cwaniactwa, to byłoby super, mało zawodniczek by jej dorównało. Tak czy owak, nasze panie spisały się o wiele lepiej niż nasi chłoptasie, którzy dali plamę i skompromitowali się na całego. Naszym zawodniczkom jedynie brakuje mądrego trenera, który potrafiłby nimi porządnie potrząsnąć i obudzić z tego letargu i zamulenia; trenera, który by dotarł do ich umysłów i zmobilizował do lepszej gry, do większego zaangażowania i wysiłku, który na nowo dałby im wiarę w zwycięstwo i chęć do gry oraz przywrócił dziewczynom uśmiech i radość z gry. Żeby na następnym turnieju, już od pierwszego meczu, zagrały z pełnym zaangażowaniem i skupieniem oraz żywiołowo, na luzie i z uśmiechem - a nie żeby się obudziły i chciało im się grać dopiero pod koniec turnieju. A gdy nawet po drodze będą i przegrane mecze (trudno), to żeby je nie odpuszczać a grać je do końca z pełnym zaangażowaniem i na wysokim poziomie - czyli ciągle trzeba grać swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waga Jak patrzę, jak grają nasze dziewczyny IP: 82.146.248.* 14.11.10, 11:20 to potem mam doła przez resztę dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuchwały Pierdoła MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.compnet.pl 14.11.10, 11:30 Uf, udało się, nasze dziewczyny wygrały z Holenderkami, a przed chwilą z Chinkami (rewanż się udał ale szkoda, że nie stało się to w pierwszym meczu). Jednak uczciwie trzeba powiedzieć, ze były to mecze o niskiej randze, mecze o pietruszkę i takie przeciętne sobie mecze. Pierwszy mecz z Holenderkami, nasze dziewczyny wygrały na przewagi (a przy mniejszym szczęściu i mogły go przegrać). A drugi mecz, też taki sobie, Chinkom już nie za bardzo chciało się grać. Polki na obecnych mistrzostwach świata grają o tak sobie, przeciętnie, żeby nie powiedzieć że źle. Trener Matlak nie potrafi dotrzeć do zawodniczek i je zmobilizować do lepszej gry, do większego zaangażowania i wysiłku. Dużo meczy granych na przewagi, choćby i ten z Turczynkami, gdzie też przy odrobinie szczęścia Turczynek, również one mogły go wygrać. Polki często, po naprawdę, b. dobrej grze, nagle załamują się i spuszczają z tonu, jakby już nie chciało im się więcej grać i wysilać. Gra polek, jak zwykle nieustabilizowana i chimeryczna, np. po sporej punktowej przewadze, nagle ją tracą, wstępuje dziwna rezygnacja i odpuszczanie, brakuje skupienia i grają nieodpowiedzialnie, a później się otrząsają i reflektują i znów gonią przeciwniczki, a gdy je dogonią, ponownie odpuszczają, i tak w koło, ciągle te same błędy i nie widać poprawy. Tak było choćby w inauguracyjnym meczu z Japonią, gdzie nasze dziewczyny przegrały wygrany mecz; tak samo, ten poprzedni mecz z Chinkami czy jeszcze przedtem z Rosją i Serbią (przegrany też na własne życzenie) - przy trochę większym zaangażowaniu, nasze dziewczyny mecze te również mogły wygrać. Dziwią mnie niektóre opinie, niby fachowców, np. pana Jacka Kasprzyka czy pana Igora Prielożnego, na temat gry naszej drużyny na obecnych mistrzostwach świata. Pierwszy z nich mówi, że: "drużyna grała poprawnie" a drugi, że: "Polkom należą się gratulacje". Widać, że panowie ci to wazeliniarze i nie chcą narazić się Związkowi Piłki Siatkowej oraz J. Matlakowi i M. Przedpełskiemu - i nie chcą wylecieć z pracy. Smutny (tzn. beznadziejny), w prowadzeniu kobiecej drużyny, jest trener J. Matlak, do tej pory nic mu nie wychodzi i nic nie potrafi, dziewczyny jakoś go nie akceptują. Pod jego dowództwem drużyna marnieje i schodzi na psy; utalentowane wcześniej zawodniczki, pod okiem trenera Matlaka stają w miejscu, obniżają swe loty i nie rozwijają się (takim przykładem jest choćby pani Katarzyna Gajgał). Jedynym takim przebłyskiem trenera Matlaka i zasługą w prowadzeniu narodowej drużyny było to, że na ostatnich mistrzostwach Europy, na pewien czas, usunął się w cień i drużyna pod jego nieobecność, prowadzona przez II trenera pana P. Makowskiego, zdobyła brązowy medal. Stąd wniosek, żeby pan J. Matlak, dla dobra reprezentacji i swojego (żeby się już nie męczył) - jak najszybciej zrezygnował z jej prowadzenia. I być może, że z nowym trenerem, do drużyny "zawita wiosna", dziewczynom wróci uśmiech i radość z gry oraz zechce im się grać… i będą lepsze wyniki. A przedtem, trener J. Matlak, powinien przeprosić panią K. Skowrońską, bo jak widać, to nie przez nią dziewczyny źle grały i nie przez nią nie było sukcesów. Drużyna, bez pani K. Skowrońskiej, gra tak samo źle, a nawet jeszcze gorzej. J. Matlak, swoją niemoc i niepowodzenie w prowadzeniu drużyny, chciał zwalić na tę zawodniczkę. Z tej fantastycznej zawodniczki, o którą zabiegają najlepsze zagraniczne kluby, chciał zrobić kozła ofiarnego. A w istocie, to on sam, jako trener, wyszedł na capa i niekwestionowaną fujarę. Czepię się jeszcze niektórych zawodniczek, np. pani Ani Barańskiej/Werblińskiej i pani Mileny Sadurek. Większość ludzi (komentatorów, trenerów i może kibiców) te zawodniczki chwali, ale według mnie, to co obserwuję i widzę - są to dwie największe hamulcowe naszego zespołu. Zawodniczki te to takie wykreowane przez media niepisane przywódczynie, takie narzucone rzekome autorytety. Niby mają być wzorem i przykładem dla innych zawodniczek, zachęcać je do lepszej gry, ale w rzeczywistości niczego wielkiego nie pokazują. Na boisku są raczej zachowawcze, sztywne i, jak Matlak, napuszone. Pozostałe dziewczyny je naśladują a inne odbierają to jako zawód i rozczarowanie i też zbytnio się nie wysilają, a nawet nie chcą, bo po co? Po co, za dobre chęci mają być skarcone przez przywódczynie i przywołane do szeregu. Przywódczyniom dobrze jest tak jak jest, byle grać w miarę poprawnie i za nadto się nie wysilać. Umiejętności przywódczyń nie są też imponujące. Bo np. u pani Ani Barańskiej na 10 silnych zagrywek tylko 3, góra 4 jest dobrych, a reszta to zepsute piłki, bite w siatkę lub w aut - to żadna rewelacja, każdy głupi tak potrafi (często po takich nieudanych piłkach drużyna obniżała loty i miała pod górkę; nie mówię, że nie należy ryzykować i rezygnować z silnych zagrywek, tylko że trzeba robić to bardziej odpowiedzialnie, że należy poprawić zagrywkę, że nad lepszą zagrywką trzeba więcej pracować i ćwiczyć). O, gdy np. na 10 mocnych zagrywek przynajmniej 7 będzie dobrych, to już jest coś, to warto się silić i rękę naprężać. A już najgorzej jest kiedy gra toczy się na przewagi i w decydującym momencie, atak lub serw, bez należytej koncentracji, bity jest po aucie lub w siatkę - to bardzo, zniechęca do gry i dołuje inne zawodniczki, bo w ich głowach pozostaje świadomość, że ich dotychczasowy trud i poświęcenie poszły na marne; bo po co się poświęcać i wysilać, gdy i tak ich ciężka praca, przez nieodpowiedzialną zagrywkę, w jednej chwili zostanie pogrzebana. (Na nonszalancję i niedbałą zagrywkę, to sobie można pozwolić gdy się wygrywa 4-5 punktami, ale nie gdy się gra na przewagi. Ale nawet gdy się taką, na przewagi, piłkę przegra, co jest normalne i co się ma prawo zdarzyć, to jeżeli nie wynika to ze swej lekkomyślności i lekceważenia, ale po prostu z braku szczęścia czy lepszej gry przeciwniczek, to też nie jest to nic takiego strasznego, taką stratę łatwo i bez specjalnego żalu można przeboleć. Może to też być zachętą i mobilizacją do następnego spotkania z tą drużyną, i sobie powiedzieć: wtedy z wami pechowo przegrałyśmy ale dzisiaj zagramy na jeszcze wyższych obrotach i wam dokopiemy i dołożymy). To samo u pani M. Sadurek, jej archaiczne, czytelne i mało kombinacyjne wystawy, a z tego wyprowadzane nieenergiczne i łatwe do rozpoznania ataki - nie są za groźne i powalające dla przeciwniczek. Wróciła pani Małgosia Glinka, i dobrze, bo jak widać, to jeszcze jej (i paru nielicznym) na dobrym poziomie chce się grać i nie pozwala "podskakiwać" sobie "paniom hamulcowym". Pani M. Glinka często próbuje zachęcać i podrywać nasz zespół do lepszej gry. Ale bez większej chęci i zapału reszty zawodniczek, sama nic nie zrobi. Jest również pani Joanna Kaczor, o doskonałych możliwościach dziewczyna. I gdyby tak trafiła na jakiegoś dobrego trenera, który by ją nauczył jeszcze lepszych siatkarskich technik i sztuczek oraz takiego boiskowego wyrachowania i cwaniactwa, to byłoby super, mało zawodniczek by jej dorównało. Tak czy owak, nasze panie spisały się o wiele lepiej niż nasi chłoptasie, którzy dali plamę i skompromitowali się na całego. Naszym zawodniczkom jedynie brakuje mądrego trenera, który potrafiłby nimi porządnie potrząsnąć i obudzić z tego letargu i zamulenia; trenera, który by dotarł do ich umysłów i zmobilizował do lepszej gry, do większego zaangażowania i wysiłku, który na nowo dałby im wiarę w zwycięstwo i chęć do gry oraz przywrócił dziewczynom uśmiech i radość z gry. Żeby na następnym turnieju, już od pierwszego meczu, zagrały z pełnym zaangażowaniem i skupieniem oraz żywiołowo, na luzie i z uśmiechem - a nie żeby się obudziły i chciało im się grać dopiero pod koniec turnieju. A gdy nawet po drodze będą i przegrane mecze (trudno), to żeby je nie odpuszczać a grać je do końca z pełnym zaangażowaniem i na wysokim poziomie - czyli ciągle trzeba grać swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
wiesenblum Re: Zaraz, zaraz 14.11.10, 12:04 nie znam sie za dobrze na siatkowce, zwlaszcze na kobiecej, ale czytajac gdzies tam katem oka naglowkiczy fragmenty artykolow przed mistrzostwami swiata to mialem wrazenie, ze druzyna naszych siatkarek to zdecydowanie jedna z nasilnejszych ekip na swiecie - a tu sie nagle okazuje ze ladujac na 9 miejscu panie osignely najlepszy rezultat od 36 lat ??? To jak to jest? Gdyby skonczyyly na 7 to dopiero muisialoby byc swieto ! Odpowiedz Link Zgłoś
olias MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... 14.11.10, 12:23 leśne dziadki z PZPS będą teraz głosić triumf i oczywiście pozostaną na swoich stołkach. takie PZPN - bis. Prawda - porażki męskiej i żeńskiej drużyny nikomu nie jet potrzebna. Dziennikarze już fetują, ale tych kupić ławo i tanio. Siatkarze i siatkarki - co maja zrobić? przyłączą się do wierzcych w sukcesy. Jak mawiają Brazylijczycy - "my musimy wygrać, wy - możecie" i to jest ta różnica którą widć w łatwych porażkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k-x najlepszy rezultat od 36 lat IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.11.10, 12:30 BRAWO laski. Może p. Matlak z tej okazji pozbędzie się wielkiego nie medialnego i nie sportowego brzucha to dziewczyny wskoczą lekko do ósemki. Odpowiedz Link Zgłoś
eurotram Jak nasi piłkarze:ostatni mecz o honor... 14.11.10, 14:04 Niestety,podzielam opinię tych,którzy napisali że nie ma z czego się cieszyć. Wygrały pod koniec z Chinkami,z którymi w grupie dostały baty... Niestety,z Chinkami jak z Rosją: poniżej podium turniej jest dla nich przegrany i "mecze pocieszenia" odpuszczają,bo wiedzą że czy za 9 czy za 12-te miejsce i tak na zespół spadną konsekwencje jak za klęskę. 9-te miejsce oznacza,że nasze siatkarki nie są nawet w DOŚĆ ŚCISŁEJ światowej czołówce; jest to mimo wszystko zawód,bo choć do 8-ki powinny wejść. Jak już ktoś wspomniał,to 9-te miejsce będzie dla leśnych dziadków z PZPS pretekstem do uniknięcia wysadzenia ze stołków; z tego względu lepiej by było,gdyby zajęły niższe miejsce.Tak więc kończymy nieudany rok... nieudany,choć prominenci ze związku na pewno nie podzielą tej opinii :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szczuka MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.telpol.net.pl 14.11.10, 16:04 Matlak-jesteś najsłabszym ogniwem. Odpowiedz Link Zgłoś
bryzgam MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... 14.11.10, 17:15 Ciekaw jestem czy zajęły kiedy wyższe miejsce,no ale jak medialni nadymacze balonu pompowali go do ogromnych rozmiarów to nawet 9-te miejsce jest porażką a przecież żadna z drużyn grających z naszymi nie pojechała do Japonii po to by w meczu z nami położyć głowę pod topór tylko walczyć o jak najlepszą pozycję dla swego kraju a nie leczyć kompleksy polskich nadymaczy balonów.... taki jest przecież sens rywalizacji sportowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luk MŚ siatkarek. Zwycięstwo na koniec, Polki dziew... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 19:02 Gratulacje!!!Cieszymy się zawsze każdym zwycięstwem.Może następnym razem będzie jeszcze lepiej.Szczególnie gratuluję Małgosi Glince i Joasi Kaczor,dały w tym ostatnim meczu z siebie wszystko!!!Tak trzymać dziewczyny:) Odpowiedz Link Zgłoś