Gość: maz
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
11.11.07, 18:15
Dziwne to wszystko, zawodniczki nic nie wiedziały, nie wiem czy tak to powinno
się załatwiać, ale mniejsza z tym. Miejmy nadzieję, że ta przykra sprawa z
żoną Bonitty zakończy się szczęśliwie.
Zawodniczki narzekają na zmęczenie, ale przecież wszystkie zespoły są w
identycznej sytuacji. Do tego PŚ trzeba było się odpowiednio przygotować,
zwłaszcza fizycznie. Tymczasem przygotowania trwały tylko tydzień. To
zdecydowanie za mało, wiemy przecież ile zażądał Lozano dla swojej
reprezentacji. Chciał miesiąca na turniej prekwalifikacyjny, zdecydowanie
lżejszy niż PŚ.
Czy nasze siatkarki mają szansę wywalczyć awans na igrzyska?
Z tego PŚ już nie, z turnieju Europejskiego też będzie to równie trudne jak z
PŚ i zapewne też się nie uda.
Cała nadzieja to turniej interkontynentalny w maju przyszłego roku, z którego
awansują trzy reprezentacje, ostatnie, które uzupełnią stawkę uczestników IO.
Z Europy wezmą w nim udział dwie najwyżej sklasyfikowane reprezentacje w
rankingu FIVB, które wcześniej nie wywalczyły awansu.
Zakładając, ze wcześniej awans ten wywalczą Włoszki (teraz) i Rosjanki (z
turnieju Europejskiego w styczniu), to wyżej od nas obecnie w rankingu są
Serbki i Holenderki. Aby je wyprzedzić trzeba zająć na tym PŚ co najmniej
szóste miejsce, które da 50 pkt rankingowych, co pozwoli wyprzedzić obie te
drużyny. Serbki czekają teraz najcięższe mecze i można przyjąć, że je
przegrają, bo też już ledwie powłóczą nogami. My mamy teraz dość łatwe mecze,
ale trzeba je wygrać koniecznie. Koreanki i Tajki grają bardzo niewygodną dla
nas siatkówkę, ale przy naszej dobrej grze powinniśmy z nimi wygrać.
Tak więc jest jeszcze o co grać na tym turnieju, gdyż tylko trzy zwycięstwa w
ostatnich trzech meczach dają jeszcze nadzieję na dalszą walkę o igrzyska. W
przeciwnym razie nasze siatkarki olimpiadę zobaczą w telewizji...