Gość: repre$
IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl
17.11.08, 23:25
Czy czuję się rozczarowany postawą mojej Resovii?
Nie. Odkąd trener Travica zaczął opowiadać bajki, że "trenujemy ciężko a forma
przyjdzie na play-off", wiedziałem, że jestem traktowany przez trenera jak
półdebil, a nie jak kibic, który widział niemal każdy mecz (opuściłem tylko
jeden w sezonie 2006/2007) swojego klubu w Rzeszowie i który odrobinę zna się
na siatkówce.
Dziś postawa Resovii w secie I i II nawet mi się podobała. Po I, przegranym
secie wiedziałem, że komplet punktów pojedzie do Bełchatowa. To było widać.
Miałem jednak cichą nadzieję, że Skra w Rzeszowie straci choćby jeden set
(dotychczas wszystkie mecze, jeśli mnie pamięć nie myli, kończyły się 0:3).
No i doczekałem się III seta. Nawet się nie złościłem, bo i nie było na kogo
się złościć. W Resovii też nikt na nikogo się nie złościł. Na siebie też nikt
się nie złościł.
Symptomatyczna była reakcja Igły na puszczonego bambola - nawet się nie
przejął. Nie było już czym się przejmować.
Szkoda, że tak potraktowaliśmy III seta. Mniej szkoda jest porażki niż tej
fatalnej końcówki meczu. Przegrać - żołnierska rzecz, tylko z honorem zrobiło
się trochę gorzej.
Dziwny mecz. W I secie Ilić przestaje grać do Oivanena (od połowy seta gramy
bez atakującego). Później wchodzi Papke. Jeszcze nie widziałem Pawła
atakującego tak anemicznie.
I jeszcze jedno, jeśli chcecie pokonać Resovię nie atakujcie na siłę. Każde
minięcie bloku jest skuteczne. Nie ma kto skutecznie bloku zaasekurować. Piszę
tę uwagę, bo kto by czytał kibica-amatora i wyciągał wnioski z jego spostrzeżeń?
Ale jeśli myślicie, że nie pójdę na następny mecz i nie ochrypnę od
dopingowania, to się grubo mylicie. Wracałem ochrypnięty z meczów o 7.
miejsce, to i teraz nie zamierzam się zmieniać.