Dodaj do ulubionych

Wyprowadzka, zmiana pracy, a pandemia - realia

03.08.21, 10:07
Witam wszystkich forumowiczów, moja sprawa jest następująca.
Mam przyzwoitą pracę, na miejscu, raczej biurową, chociaż zdarza mi się dźwigać ciężkie przedmioty. Nie mam co narzekać na stosunki ze współpracownikami, ani na zarobki, bo szefa mam takiego, że premię daje za rezultaty. Nie jestem po studiach, skończyłam technikum. W firmie pracuję już prawie 2 lata (mam 22), ale ostatnio coraz bardziej dopada mnie rutyna. Mam dość siedzenia i robienia ciągle tych samych rzeczy. Dodatkowo moja praca jest pracą uzależnioną od sezonu, więc są takie miesiące, gdy autentycznie nie mam co robić... Ktoś powie, że powinnam się cieszyć, bo człowiek zwykle w robocie nie ma chwili wytchnienia. Ale ja czuję, że moje życie się tutaj marnuje. Odkąd tylko się tu zatrudniłam, wiedziałam, że nie jest to coś, co chcę robić przez całe życie, dałam sobie czas max 2-3 lata. Sęk w tym, że 2 lata miną niedługo, a ja już czuję, że się tutaj duszę. Coś w środku mnie krzyczy: "Nie chcę tu być!" Rodzina mnie nie rozumie, tłumaczą, że już nigdzie nie znajdę nic tak dobrego (skąd wiedzą, skoro jeszcze nie spróbowałam?), nie potrafią pojąć, że jest we mnie pęd gonienia za zmianami i wyzwaniami. Mam odłożone pieniążki, a od zawsze chciałam stąd wyjechać i zamieszkać w większym mieście (mieszkam na wsi). Martwi mnie aktualna sytuacja na rynku pracy, boję się, że nie uda mi się niczego znaleźć przez pandemię i fakt, że nie jestem zaszczepiona. Czy warto zaryzykować, odejść z firmy, wyjechać i poszukać czegoś nowego?
Chcę nadmienić, iż poniekąd czuję, że siada mi w tej robocie zdrowie psychiczne, coraz ciężej jest mi wstawać rano, zmuszam się do chodzenia tutaj i ślęczenia po nic. Czuję, że mogę więcej i poradziłabym sobie w bardziej wymagającym środowisku. Obawiam się, że ciągłe zmuszanie się do pracowania sprawi, że kompletnie znienawidzę to miejsce i w końcu popadnę w depresję.
Jeśli jest ktoś singlem mieszkającym na własną rekę - ile miesięcznie wydaje się średnio na rachunki za prąd, gaz, wodę, a ile idzie na jedzenie? Wynajem kawalerki to zwykle koszt ok. 1300 zł, więc zastanawiam się, czy przy założeniu, że znajdę nową pracę za minimalną krajową, będę w stanie normalnie wyżyć w tym świecie? Z moich obliczeń wynika, że plus minus byłabym w stanie przeżyć jakieś pół roku, ale nie wiem, czy warto inwestować w to pieniądze. Zawsze mogę spróbować i najwyżej wrócić do rodzinnego domu, ale szkoda byłoby mi zmarnowanego czasu i pieniędzy, tym bardziej że mój plan B zakłada otworzenie własnej działalności gospodarczej.
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy da się być spełnionym w pracy, czy uważacie, podobnie jak moja mama, że zmuszanie się przez całe życie do robienia tego, czego tak naprawdę się nie chce, jest normalne? Gdzie w tym marzenia? Czy takie życie naprawdę ma sens?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka