Dodaj do ulubionych

Napiszmy razem romans brazylijski!

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 23:05
Proponuję stworzyć wspólnie romans, który pobije wszystkie Harlequiny i seriale
brazylijskie razem wzięte. Oto początek:
"Była piękna letnia noc, księżyc świecił jasno, a wokół panowała niemal idealna
cisza z rzadka tylko przerywana...Dlatego tez Leoncia bez strachu kroczyła
przez las na spotkanie z ukochanym Fabio. Nadal nie mogła poradzić sobie z tym,
ze ten mężczyzna był kiedyś kobieta i to na dodatek zaginioną siostrą Manueli.
Zatopiona we własnych myślach nie zauważyła....
Obserwuj wątek
    • ignatz Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 08.04.02, 23:28
      Katiu, z ogromna przyjemnoscia napiszemy wszyscy, jestem tego pewien, z Toba
      nie tylko romans, ale i powiesc grozy, technothriller political fiction i
      Najnowszy Testament. Tylko za jakis czas - stara gwardia jest zmeczona
      przepychankami ze nowymi i lize rany, a nowi, jak to wszyscy dzisiesi
      rewolucjonisci - w glowach miast mozgow maja trociny i niczego z Toba nie
      wymysla. No, chyba ze mnie mile zaskocza jakakolwiek kreatywnoscia, ale watpie.
      Dlatego prosze Cie, ponies ten watek za 2,3 tygodnie - bedziemy wowczas po
      spotkaniu, pelni wigoru i optymizmu, tchnietego w wiotkie jak dotad czlonki
      forumowiczow.
      Pozdrawiam,
      Ignatz.
    • Gość: ignatz Re: Napiszmy razem romans brazylijski! IP: *.rivnet / 10.1.50.* 09.04.02, 08:51
      ...ze swiat sie skonczyl. 10 kilometrowa asteroida pedzaca 50 razy szybciej niz
      dzwiek rozorala gorne warstwy atmosfery. Trzy sekundy pozniej jej rozgrzana do
      bialosci powierzchnia zetknela sie z zimnymi wodami Atlantyku, 10 mil na polnoc
      od Nowego Jorku. Aseroida eksplodowala. Moc wybuchu przewyzszyla moc wszystkich
      bomb atomowych w arsenale USA. Ogromne, 3 kilometrowe tsunami, pedzace z
      predkoscia ponad 2000 km/h wdarlo sie na kontynent amerykanski az do Denver.
      Trzesienia ziemi na calym swiecie spowodowaly zapylenie atmosfery, zapylenie z
      kolei wywolalo zime nuklearna. Nikt jej nie przezyl, bo zamarzly na 10 lat wody
      oceanow az do rownika. Koniec. Dalej nie bedzie, bo ide na zajecia.
    • westin Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 12.04.02, 13:26
      Cristina Emanuelia pracuje na poczcie. Nie wiedzie sie jej za dobrze,
      szczególnie, że ma na utrzymaniu schorowanego dziadka Felippe Augustino, który
      opiekował sie nią po śmierci rodziców Lucii Dolores i Antonio Serginho w
      wypadku samochodowym. Pewnego dnia na pocztę zagląda młody przystojny brunet,
      który okazuje się synem milionera i właściciela poczty Jose Alavaro, a nazywa
      się Fabiano Domenico. Oczywiscie ukrywa to, Cristina Emanuelia myśli, że to
      prosty roznosiciel mleka Raul Vittorio, który opiekuje sie schorowaną babcią
      Octavią Evitą. Zaczynają się spotykać, nawiązuje się romans, który znajduje
      swój finał na ołtarzu. Cristina Emanuelia i Fabiano Domenico vel Raul Vittorio
      zostaja świadkami na ślubie Felippe Serginho i Octavii Evity. Szczęście pary
      młodej nie trwa jednak długo. Octavia Evita zostaje uwiedziona przez podłego
      Jose Alvaro. Efektem upojnej nocy jest nieślubne dziecko Conchita Maria...
      Kto dalej?
        • westin Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 12.04.02, 16:29
          Jose Alvaro jest dumny ze swej córki Conchity Marii i ustanawia ją
          spadkobierczynią swoich milionów i poczty, wydziedziczając tym samym Fabiano
          Domenico (czyli Fabio), szczególnie gdy dowiedział się o jego związku ze swoja
          byłą kochanką Cristina Emanuelią. Fabiano pracując jako listonosz szczególnie
          często odwiedza wdowę Januarię Esmeraldę nie tylko przynosząc jej listy.
          Efektem tych wizyt jest Juan Ignacio. Gdy dowiaduje się o tym Cristina
          Emanuelia zrywa kontakt z Fabiano Domenico i wraca do Jose Alvaro, z którym jak
          sie okazuje miała również dziecko Alfonso Diego, którego akrualnie wychowują
          zakonnice. Gdy o tym dziecku dowiaduje się Jose Alvaro, wydziedzicza Conchite
          Marię, a spadkobiercą czyni zakonnicę Santacaterinę, opiekunkę Alfonso Diego,
          ale również siostrę Cristiny Emanuelii...
              • oxycort Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 15.04.02, 16:32
                A już w szczególności interesuje mnie sam moment znalezienia finału na
                rzeczonym ołtarzu.
                Pragnąłbym dowiedzieć się czy finał, to jak mniemam brazylijska odmiana haszej
                rodzimej harcerskiej finki? (tylko z pewnością dłuższa i wieksza od mojej, no i
                przede wszystkim rodzaju męskiego)

                Czuwaj.

                Drużynowy o.

                P.S.
                Lecę oddać złom. Bedę maił na kasetę.
                Czekam z wypiekami na informacje o porze emisji powtórki.
                    • westin Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 16.04.02, 08:34
                      Jeśeli mogę wtrącic, to myślę, że takiego wspaniałego pomysłu i ciekawego
                      zwrotu akcji nie można zmieścić w jednym odcinku! Powinno byc przynajmniej
                      dziesięć, no może dziewięć. Np. pomiędzy wejściem Cristiny Emanuelii a
                      spojrzeniem Fabiano Domenico powinny nastąpić retrospekcje z życia obojga.
                        • westin Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 16.04.02, 09:17
                          Bohaterem telenoweli jest życie: namiętności, zdrady, uczucia, niewierności,
                          romanse dnia codziennego.

                          PS.
                          Wnętrza stylizował słynny paragwajski scenograf Alfoncio Alfredo de Contarban.
                          Były one wykorzystywane w licznych serialach produkcji paragwajskiej,
                          urugwajskiej, chilijskiej i wenezuelskiej.
                          • melancho Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 16.04.02, 18:35
                            ...gdy reżyser, scenarzysta i scenograf spokojnie omawiali przy kawie szczegóły
                            związane z produkcja telenoweli, podkreślali jakość retrospekcji i wymieniali
                            się komplementami, do studia wjechał na swoim odrzutowym wózku inwalidzkim
                            wikariusz Hernao de Lues Fuentes i wykrzyknął ze łazmi w oczach: Tak, to prawda
                            co mówią na miescie! Jestem tak naprawdę Waszą świekrą !! W związku z tym,zem
                            członkiem akademii, wycofajcie Waszą kandydaturę z Konkursu Telekamer!!
                            Całą trójk spojrzała po sobie w osłupieniu...
      • sir_psycho_sexy czegos tu nie rozumiem 17.04.02, 15:21
        jak wiadomo Octavia Evita byla schorowaną babcią Raula Vittorio (vel. Fabiano
        Domenico). jak w takim razie podły Jose Alvaro zdołał ją uwieść i zwieńczyć
        romans "efektem upojnej nocy". rozumiem ślub stojącej nad grobem Octavii Evity z
        miłością swojego życia Felippe Serginho no ale dziecko w tym wieku? i to z podłym
        Jose?
        proszę o wyjaśnienie

        Cristina Emanuelia pracuje na poczcie. Nie wiedzie sie jej za dobrze,
        szczególnie, że ma na utrzymaniu schorowanego dziadka Felippe Augustino, który
        opiekował sie nią po śmierci rodziców Lucii Dolores i Antonio Serginho w
        wypadku samochodowym. Pewnego dnia na pocztę zagląda młody przystojny brunet,
        który okazuje się synem milionera i właściciela poczty Jose Alavaro, a nazywa
        się Fabiano Domenico. Oczywiscie ukrywa to, Cristina Emanuelia myśli, że to
        prosty roznosiciel mleka Raul Vittorio, który opiekuje sie schorowaną babcią
        Octavią Evitą. Zaczynają się spotykać, nawiązuje się romans, który znajduje
        swój finał na ołtarzu. Cristina Emanuelia i Fabiano Domenico vel Raul Vittorio
        zostaja świadkami na ślubie Felippe Serginho i Octavii Evity. Szczęście pary
        młodej nie trwa jednak długo. Octavia Evita zostaje uwiedziona przez podłego
        Jose Alvaro. Efektem upojnej nocy jest nieślubne dziecko Conchita Maria...
        Kto dalej?
        • westin Re: czegos tu nie rozumiem 18.04.02, 09:23
          Octavia Evita faktycznie była babcią Fabiano Domenico, ale nad grobem jeszcze nie
          stała. W momencie ślubu z Felippe Serginho miała 27 lat i była o rok młodsza od
          swojego wnuka. A babcią Fabiano Domenico stała się poprzez ślub z jego dziadkiem
          Florencio Albertinem (nawiasem mówiąc była jego siódmą żoną i była od niego
          młodsza o 66 lat, ale wyszła za niego z miłości, a nie dla pieniędzy. Wszelkie
          niepochlebne opinie w tym względzie to oczywiście pomówienia). Młoda para
          niestety nie cieszyła się długo swoim szczęsciem. Florencio Albertino spożywając
          posiłek przygotowany przez swoją małżonkę zakrztusił się. Zdenerwowana Octavia
          Evita próbowała ratować męża podając mu szklankę wody, ale przez pomyłkę podała
          mu roztwór arszeniku (używany przez nią do tępienia mszyc). Kiedy stwierdziła
          swoją pomyłkę była zrozpaczona, chciała ułożyć męża na sofie, aby mu ulżyć w
          cierpieniu, ale nie zauważyła pozostawionego przez pomyłkę noża, który wbił się w
          plecy biednego Florencio Albertino. Kochająca Octavia Evita próbowała wyjąć nóż
          przy pomocy widelca, łyżki, śrubokretu, młotka i piły, ale niestety Florencio
          Albertino odszedł. Octavia Evita pogrążyła się w bezgranicznej rozpaczy, przez co
          podupadła na zdrowiu (m.in. katar sienny, rozdwajające się końcówki włosów,
          wysypka na lewym kolanie).


      • mccornic Kim jest tajemnicza Teresa???????? 23.04.02, 07:36
        Kim jest tajemnicza Teresa de la Vega pojawiajaca sie w 24 minucie 278 odcinka,
        oraz w pozniej w licznych retrospekcjach. Mysle ze liczba retrospekcji oraz scena
        w jakiej wystapila (przyszla na poczte do Cristiny Emanuelli niby od niechcenia
        kupic znaczki - przyp. moj) w jakis niewyjasniony dotad sposob wiaze ja z akcja w
        sposob kluczowy.
        Tak wiec kim jest tajemnicza Teresa de la Vega i co laczy ja z grabarzem Fernando
        Chapeiro opiekujacym sie grobami Lucii Dolores i Antonio Serginho??
        Czy moze jest prawdziwa matka ojca Adriana Puereiro panicza na hacjendzie Rio
        Grande?
        Czy prawda jest ze matka Fernando Chapeiro asystowala przy narodzinach Cristiny
        Emanuelli i czy wyjasniono juz przyczyne jej smierci nad rzeka San Giovani?
        Dlaczego panicz Adrian Puereiro i Jose Alvaro tak sie nienawidza i czemu roli
        mediatora miedzy nimi boi sie podjac, namawiana przeciez przez Octavie Evite,
        niania Adriana - Juana Santos?

        Mam nadzieje ze kolejne odcinki nieco rozjasnia mi wszystkie te zawilosci.
        McC
    • kreska1952 Spis rozdzialow prosze! 18.04.02, 09:46
      no co wy! Teraz musze to wszystko czytac kilka razy tam i z powrotem, bo sie
      pogubilam! Prosze o zrobienie porzadku: spis tresci, glowni bohaterowie z
      opisem postaci (barwnym), moze byc stereo i w kolorze.
      Nie mam talentu, nie dopisze dalszego ciagu, bede wierna czytelniczka :))))
    • e.silver Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 18.04.02, 15:19
      Uwagę na marginesie dopisuję, a raczej pytanie:

      Dlaczego serial przesunął sie obecnie geograficznie na północ?
      Jako wielbiciel seriali południowoamerykańskich i wobec zalewu naszego kraju
      twórczością północnoamerykańską składam zdecydowany sprzeciw. ;)

      Wierny widz
      • chris_45 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 18.04.02, 15:29
        Robinson : w związku z uwagami widzów, spadamy Apanaczi na kontynent południowo-
        amerykański... i tam mi poczytasz tą twoją fajną książeczkę z obrazkami...
        powiedział, a że sam był od wielu lat i trochę zapomniał etykiety, piardną tak
        mocno i głośno, że Apanaczi pierwsza odleciała na rzeczony kontynent...
        • westin Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 18.04.02, 15:47
          ... i wpadła prosto w ramiona niewolnicy pochodzenia niemieckiego Hildegard
          Hermenegildy Oerthle Von Knippenstruempferhaendtner znanej szerzej jako
          Jelizawieta Andriejewna Prozumienszczikowa lub Antoanella Giordana Barriguez de
          los Sanos Martinuez Velvecchio.
          • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 18.04.02, 15:53
            A tymczasem Robinsona odrzut (zgodnie z III prawem Newton) wystrzelil daleko na
            Polnoc .. Na szczescie wielka zaspa amortyzowala szok ...
            Omatkoboskojedyno, dzie jo jezdem ? mruknal w swoim narzeczu biedny Robinson,
            bardzo pozny wnuk Jana z Kolna, wytrzepujac snieg z trzydziestoletniej brody ..
            Nagle, w ciemnosci polarnej nocy blysnal Bialy Kiel ...
              • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 18.04.02, 16:13
                Robinsona lata zycia w dziczy nauczyla ostroznosci, dlatego postanowil przez
                chwile poobserwowac starego eskimosa, zanim wpije mu sie w usta. Po trzech
                dniach obserwacji przejrzal swoje notatki (nigdy nie rzstawal sie ze swoim
                pamietnikiem) i doszedl do wniosku, ze a)Stary jestszamanem ; b) Stary jest tez
                zdziecinnialy.. Tymczasem , stary eskimos otrzasnal sie z foremkowego letargu i
                przypomniawszy sobie zapewne lata swoje hurnej mlodosci zaspiewal (w swoim
                narzeczu, oczywiscie) : "Heeeej Haliiinaaaa, heeej jedyyyyynaaaa !! dziewcynoo
                mooojaaaaaaaa !!!

                    • Gość: baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! IP: *.freesurf.ch 18.04.02, 23:19
                      plantacja maku, ktora miala otrzymac w posagu Leoncia , choc na przeszkodzie
                      stalo jeszcze tyle przeszkod ....
                      Tego wszystkiego Robinson jednak wtedy nie wiedzial (i nie mogl wiedziec), a
                      jego mysli ciagle pochlaniala piekna Apaszka Meskalero, siostra i kochanka
                      wodza Winnetou, ktora poprzysiagl sobie odnalezc. Tylko szaman mogl mu w tym
                      pomoc , wiec grzecznie odczekal, az starzec odkaszlnie muche tse-tse,
                      przypomni sobie dalszy ciag arii i dokonczy ja . Nie chcial draznic sedziwego
                      Eskimosa, gdyz wiedzial z doswiadczenia iz rozdraznieni zdziecinniali stracy
                      potrafia byc straszni. Na dodatek nie znal jeszcze obyczajow Eskimosow i nie
                      byl uzbrojony (jesli nie liczyc jego zelaznych ramion)- nalezalo wiec
                      zachowac podwojna ostroznosc. Po dwudziestym bisowaniu arii z kurantem, gdy
                      Stary zaitonowal pierwsze takty "tetralogii " Wagnera, postanowil jednak
                      zaryzykowac :
                      - Do you speak polish ? zagadnal grzecznie...
                      - Yes, I do. Czegos fciol ?
                      - Umiecie wy cuda czynic ? o teleportacji slyszeli wy , dziadku ?
                      • oxycort Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 09:47
                        Zmierzchało.
                        Słonce chyląc się ku zachodowi lizało jeszcze obleśnie malownicze stoki
                        plantacji białej kawy.
                        Czworaki pobrzmiewały wesołym pochrząkiwaniem niewolników. Ustawiony centralnie
                        na dziedzińcu hacjendy pręgierz jak zwykle o tej porze spływał świeżą krwią,
                        ale zarówno publiczność jak i grupa artystów z kółka dramatycznego z blokhausu
                        C już rozeszła się do swoich zwykłych zajęć. I choć rumieńce niedawnych emocji
                        jeszcze nie zeszły z obliczy widzów oraz nagrodzonych owacją wykonawców,
                        Leoncio swoim zwyczajem zamartwiał się obniżającym się poziomem artystycznym
                        swojego ensemble. Odkąd objął nad nim swój mecenat
                        niepokoił go zwłaszcza...
                        PIERRRRRRRRRDUT!!!!
                        Spowijający okolicę mrok rozproszył nagły błysk. Który pojawił się nieproszony
                        od strony dziedzińca. Potężny, rozrywający huk, oraz gęsty, siwy dym mu
                        towarzyszący (dym bez ognia był), przytłumił efekty misternej pajęczyny
                        błyskawic, które ze złowrogim brzękiem następowały zaraz po nim (niestety,
                        nawaliła synchronizacja i końcowy efekt wyszedł nędznie. Gość od efektów
                        specjalnych znów spartaczył robotę. Tymczasem budżet nie przewiduje dubli.
                        Szlag by to!...)

                        Niestety. Plemienny szaman Inczu-czuna kropnął się w ocenie współrzędnych
                        czasoprzestrzeni i nagi czerwonoskóry mężczyzna który miał wyłonić się z tych
                        błyskawic (fakt, efekty specjalne wyszły do bani), miał spory kawałek do
                        pierwszego planu. Aby przyoszczędzić na taśmie filmowej postanowił podbiec
                        truchtem. Postąpił fatalnie, bo według scenariusza miał majestatycznie kroczyć.
                        A że był nagi, jego klejnoty dyndały nieapetycznie czym zepsuł całe ujecie.
                        Kiedy się już dostatecznie przybliżył, okazało się że to Winnetou - wielki wódz
                        Apaczów. A poznać to było po jego słynnej srebrnej rusznicy, oczywiście kiedy
                        już przestała dyndać...
                        • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 10:41
                          PIEEEEERRRRRRRRRDUT !

                          Stary Eskimos okzal sie byc lepszym specem - obliczyl wszystko najdokladniej i
                          Robinson wyladowal na plecach Wodza Apaczow
                          - Ty £achu - krzyknal (w swoim narzeczu, oczywiscie) - gdzie twoja siostra,
                          zboczencu!!??
                          Przewaga Robinsona nad czerwonoskorym polegala nie tylko na lepszej pozycji
                          (plecowo-brzusznej) ale rowniez gral tu spora role fakt, iz Robek ubrany byl
                          od stop do glow w swoja trzydziestoletnia brode , co dodawalo mu godnosci i
                          zapewnialo role bohatera pozytywnego ...
                        • basia! Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 10:44
                          Ehhh...westchnęła Pocachontas ,poganiając rzemykiem od mokasynów stado indyków
                          eksporowych.
                          -statek w porcie czeka,a temu to wszystko wisi (mrukneła pod nosem)
                          Sama zabrała się za nadziewanie indyków białą kawą,która w istocie była opium
                          dla mas .

                          • chris_45 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 10:48
                            Robinson z Winnetou postanowili wziąć sprawy w swoje ręce
                            i ponieważ byli obaj orędownikami wolności, postanowili wspólnie
                            koniecznie coś zrobić w sprawie Isaury.
                            - Idziemy pogadać z tym nieludzkim Leonsio
                            Powiedział Winnetou, poprawiając wiszący na szyi woreczek z "lekami".
                            • oxycort Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 11:03
                              Ich tropem podążał tajemniczy Don Pedro - szpieg z krainy Deszczowców.
                              Jednak kiedy skradając się na palcach nadepnął na połe własnego płaszcza i
                              zdarł go z grzbietu - okazało się że to stary eskomos.
                              Tak naprawdę był to jednak Old Wabble - zwany przez komanczów Sączy-Poncze i
                              zmieniony od czasów gdy zbytnio folgował sobie w spożyciu wody ognistej.

                              - Oż wy mokasssssyny! Wycedził i czym prędziej postanowił wsadzić swój grzmiący
                              kij w mrowisko.
                              Mrowiska jednak nie było, o ten czym nie wiedział, bo zmrok zapadł juz zupełny.
                              Czym prędzej dolał więc ognistej wody do ognia.
                              Był to kopiec termitów, najnowszy przysmak Dr. Oetkera.
                              • chris_45 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 11:10
                                W kopcu ukryci siedzieli : Sans-ear, Old Firehand oraz znienawidzony i zaciekły
                                wróg Winnetou - wódz Komanczów Tangua, okaleczony w oba kolana jednym strzałem
                                ze starej niedźwiedziówki ongiś przez Old Shaterhanda.
                                Postanowili skorzystać z płonącego kopca, żeby przypalić sobie fajkę pokoju,
                                którą Winnetou zdążył już napełnić śmiedzącym paznokciami kinnikinnikiem...
                              • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 11:11
                                Gdy nagle :

                                Seria glosnych pierdutow zaklocial itak juz niezle zabajzolwana okolice i na
                                placu wokol pregieza zaczely pojawiac sie nowe- stare postaci z innych
                                watkow ... to Stary Eskimos i obrazony Szaman Meskaler postanowili zmierzyc sie
                                w smeirtelnym pojedynku czarownikow... pierwszy zmaterializowal sie Old
                                shatterhand, ale ze Szaman Apaczow ciagle jeszcze mial braki, pojawil sie tak
                                sobie, gdyz prawica wraz ze sztucerem Henry'ego utkwila w srodku kamiennego
                                pregierza ... " O Q...a !" wrzasnal Old Wabble - teraz cie mam , gagatku !"
                                Ale pomylil sie stary lebiega, gdyz prawdziwy gagatek pojawil sie wlasnie za
                                jego plecami - Stary Eskimos byl jednak o dwie klasy lepszy od swojego
                                konkurenta ...
                                Za gagatkiem pojawiali sie kolejno ...
                              • Gość: an Re: Napiszmy razem romans brazylijski! IP: 195.205.69.* 19.04.02, 11:17
                                Po wnikliwej analizie pod wzgledem
                                formalnym i semantycznym ww. treści tworzacej gatunek, jakim jest serial
                                wymienie pare jego wyznacznikow:

                                1. wieloplaszczyznowiosc ( akcja rozgrywa sie na
                                wielu plaszczynach jednoczesnie: mamy do czynienia z
                                wydarzeniami na polnocy, poludniu, watki istnieja ze soba niezaleznie)
                                2. wielotorowosc ( patrz wieloplaszcyznowosc)
                                3. bohater zbiorowy ( Winnetou, Pocachontas, Robinson i inni)
                                4. wielojezycznosc ( obok jezyka rodzimego mamy elementy j. angielskiego, przyklad: Do you speak
                                polisch?
                                5. obok realizmu fikcja
                                6.polifonicznosc
                                7.uniwersalizm ? ( odwieczny problem dobra i zla, milosci i zdrady)
                                  • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 11:30
                                    .. a zwabione zapachem wspolbraci, pojawily sie tez inne misie : Puchatek, Yogi
                                    oraz Baloo,troche zgrzany, gdyz teleportacja nie schlodzila koszmarnego upalu
                                    Dzungli, skad porwalo go w srodku upojnego tanca z Krolem Malp i Bagheera.
                                    -Mamusiu, ten stray idiotazapomnial teleportowac moja niezawodna
                                    niedzwiedziowke ! - jeknal Old Shatterhand, probujac jednoczescnie wolna reka
                                    wykuc dziure w kamiennym pregierzu.
                                    Na plantacji zapanowalo pandemonium ....
                                  • baloo1 Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 11:32
                                    oxycort napisał(a):

                                    > 8.Mocną stroną serialu są jego zapierające dech w piersiach opisy przyrody.
                                    > 9.Słabą stroną są zaś niewątpliwie efekty specjalne...

                                    To prawda, Pierduty staly sie powoli nuzace, co zle tez wplywa na wskaznik
                                    polifonicznosci (patrz poprzedni post)... Nalezy nad tym popracowac ...

                                    • oxycort Re: Napiszmy razem romans brazylijski! 19.04.02, 12:01
                                      Po kolacji składającej się z plastrów suszonej wołowiny wszyscy siedzieli
                                      skupieni wokół ogniska i pykali fajkę pokoju, kiedy nagle i niespodziewanie Old
                                      Wabble podbiegł do Winnetou, zerwał z jego szyi woreczek z "lekami" i cisnął w
                                      ogień z szyderczym:
                                      - Pshaw!
                                      - Uff, Uff, - Rzekł Winnetou, bowiem były to leki nierefundowane, a sam
                                      Winnetou nie był nawet ubezpieczony.
                                      Wkrótce po policzkach Apacza popłynęły gorzkie łzy.
                                      Old Surehand, który dopiero co przybył na swojej składanej lotni, nie mógł
                                      znieść zarówno widoku łez na twarzy swojego czerwonoskórego przyjaciela, jak i
                                      ich smaku, zdjął więc z pleców swój tornister i wyciągnął z niego nowe leki,
                                      które wręczył Winnetou z takimi oto słowy:
                                      - Howgh!
                                      - Uff! Uff! – Dało się wokół słyszeć. A było to "Uff!" pełne zaskoczenia i
                                      uznania.
                                      A stary Old Wabble nie odezwał się już więcej tego wieczora. Być może ze wstydu
                                      a być może działo się tak za sprawą żyłki która pękła mu gdzieś w głowie, kiedy
                                      ciskał lekami, bo po wykonaniu rzutu osunął się z powrotem niemal dokładnie na
                                      swoje miejsce, I tylko Czujne oko Winnetou zwróciło uwagę na jeden szczegół
                                      świadczący o tym, że stary Old Wabble nigdy więcej nie będzie miał już nic
                                      więcej do powiedzenia.
                                      Była to jego głowa, spoczywająca twarzą wprost w ognisku.
                                      I byłby go pewnie żałował, ale w nim też już nie było prawdziwego uczucia.

                                      Na szczescie Gajowy Marucha, który wyszedł własnie z lasu umazany jagodami, a
                                      który miał sporo prawdziwego uczucia...