pijackie historie z zycia wziete

IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.11.01, 19:21
moze znacie jakies ciekawe pijackie historie- np. moj kolega na polmetku zostal
przylapany na kradziezy nauczycielom wodki ze stolu przez szefa ochrony.
butelke zwrocil i nauczycieli przeprosil; innym razem nad ranem po imprezie
sylwestrowej 99-00 kolega spal w wannie i puscilismy na niego wode. potem
musial sie tlumaczyc rodzicom, ktorzy po niego przyjechali :)
    • Gość: Blondyna Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.bloor1.on.home.com 02.11.01, 03:26
      Po moim weselu kolezanka, ktora zlapala bukiet i kumpel, ktory zlapal muche
      mojego wtedy swiezo poslubionego malzonka byli tak zalani, ze wyladowali razem
      w lozku u nas w domu. Zakonczylo sie to wielgasnym brzuchem mojej
      kolezanki. Wiecie co moj maz powiedzial gdy sie dowiedzial? W moja noc
      poslubna, u mnie w domu, w moim lozku a nie moje... Hmmm jeszcze tego
      brakowalo. Impreza byla super!!!
    • Gość: Janna Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 14:07
      Niemożliwe, jak tu pusto?! Jaki porządny naród!
    • Gość: theo Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 22:22
      c.d.
      w sobote bylem na imprezie pod pabianicami. moja kolezanka tak sie skula, ze
      najpierw zniszczyla gospodyni rolete, pozniej wlaczyla alarm przeciwpozarowy a
      gdy ja odwozilem, w samochodzie mialbym sajgon, gdybym w ostatniej chwili nie
      podstawil jej reklamowki :)
      • Gość: Borrr Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 11:28
        Gość portalu: theo napisał(a):

        > c.d.
        > w sobote bylem na imprezie pod pabianicami. moja kolezanka tak sie skula, ze
        > najpierw zniszczyla gospodyni rolete, pozniej wlaczyla alarm przeciwpozarowy a
        > gdy ja odwozilem, w samochodzie mialbym sajgon, gdybym w ostatniej chwili nie
        > podstawil jej reklamowki :)

        Rzeczywiście świetna historia - HA HA HA, jaka zabawna. Nie masz człowieku czegoś
        ciekawego do napisania, albo chociaż zabawnego? Jeśli nie, to nie pisz wcale. Ja
        nie mam śmiesznej historyjki, więc nie opowiadam, jak ktoś haftował, bo to nikogo
        nie interesuje. Kojarzysz mi się z kawałkiem FISZA pt. "Bla bla bla", w którym
        skrytykowane są takie właśnie płytkie, miałkie i banalne gadki Polaków. Narazka!

        • mreck Re: pijackie historie z zycia wziete 05.11.01, 12:02
          Borrr nie piszesz takich historyjek? Napisz jedną. plizzzz. ;)
        • Gość: theo Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 20:02
          nooo, ta jak kolega fisza slucha, to sie nie dziwie... radze posluchac wzgorza,
          wfd, czy czegokolwiek ze scen podziemnych. albo nawet starego kazika czy kultu.
          nie twierdze, ze te historyjki nie sa plytkie. owszem, zgadzam sie z twoim
          zdaniem, ale sa one dobrym lekarstwem na szary, smutny dzien. kolego, mienisz
          sie inteligentnym fanem hh? prosze, posluchaj plyty "nastukafszy" wfd. jest tam
          txt, ktory chcialbym twojej szanownej osobie zadedykowac: "hej, szaraki ,co wy
          z zyciem robicie, dazycie do tego, zeby robic to samo, zawsze wiesz, co
          bedziesz robil, gdy obudzisz sie rano, taka monotonia przygnebia normalnego
          chlopaka, szary czlowiek jest dla niego jak padaka..." itd, itp. wez to sobie
          do serca. posmiej sie czasami z byle glupoty, dla samego smiechu. prosze cie,
          bo dzieki takim jak ty obywatelom, szarakom slychajacym badz to polskiego radia
          1, czy tez rozglosni watykanskiej, ostatecznie popowej papki-rmf fm, nasz kraj
          jest jaki jest- smutny, szary i ponury, z naburmuszonymi jak indyki
          pseudointeligentami, wozacymi sie bmw i myslacymi, ze sa "debesciaccy". nie moj
          drogi, na stare lata dopiero zorientujesz sie, co straciles. szkoda mi ciebie,
          bo gdy czytam te pare linijek tekstu twojego autorstwa, zastanawiam sie, czy
          nie wyjechac z tego kraju. tak, napiszesz pewnie, ze dobrze to Polsce zrobi.
          moze i tak? moze miasz racje? pewnie zarobicie mase pieniedzy na skansenie
          zwanym "Polska- najsmutniejszy kraj swiata". pytanie retoryczne, ktorym
          chcialbym zakonczyc moj wywod to: co takiego zrobiles, czym moglbys poprawic
          foumowiczom humor? dlaczego to pytanie nazywam retorycznym? nie wymagam na nie
          odpowiedzi. znam ja.
      • rigel Re: pijackie historie z zycia wziete 05.11.01, 14:10
        nic tylko pogratulowac kolezanki i taaaaakiego poczucia humoru....
    • Gość: imbir Re: pijackie historie z zycia wziete IP: 193.227.223.* 05.11.01, 12:25
      Jeden pan szedł pijany po ulicy i się przewrócił. Nie patrzyłem dalej, bo
      musiałem iść.
      • Gość: koti Re: pijackie historie z zycia wziete IP: 213.77.14.* 05.11.01, 14:02
        Historyjka z akademika (K-ów Bydgoska).
        Pokoje były małe i przeludnione, tak więc z konieczności organizowane były tzw.
        imprezy "korytarzowe". Oczywiście nie wszystkim się podobały pijackie ryki i
        interweniowali na portierni. W trakcie jednej z głośniejszych imprezek (coś ze
        20 osób świeżo po sesji) odkryliśmy w kiblu duże pudło starych świetlówek
        (takich długich). No to trzeba coś z nimi zrobić - kombinujemy bo rozbić to
        byłoby za proste. Wszystkich przebił M.K., który zszedł do pani Alinki
        (portierki) i stwierdził że "jak się pani nie uspokoi, to panią zabiję .....
        mieczem świetlnym)
        P.S. Czy ktoś jeszcze mieszkał na Bydgoskiej ?
    • w_kulik Re: pijackie historie z zycia wziete 05.11.01, 20:11
      Ja tez kiedys raz widzialem, jak pijany szedl ulica i sie przewrocil. Niesety,
      aj widzialem, co bylo dalej: lupnal glowa o asfalt z takim gluchym
      chrupnieciem. Przestal sie ruszac, a potem przyjechalo pogotowie i okazalo sie,
      ze facet umarl od razu, anwet sie za bardzo nie meczyl. Tak wiec po pijaku
      przewracac sie z umiarem i rozsadnie.
    • Gość: kiciaf Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.11.01, 21:04
      Historia to pijacka bedzie nietypowa.

      Otóż znajomy mi osobnik pci męskiej od jakiegoś czaasu uskarżał się był na
      dolegliwości żołądkowe różnej natury.
      Podejrzewał u siebie wrzody na żołądku. Ponieważ w prasie głośno było o tym iż
      wrzody wywołuje bakteria nazywana dźwięcznie helikobakter (nie ręcze za
      dokładność nazwy) i że można ją wykryć prostym testem do nabycia w aptece bez
      recepty zresztą, znajomy osobnik ów test sobie nabył. Po mrożących krew w
      żyłach próbach pobrania kropli krwi do testu okazało się, że wynik jest
      pozytywny. Mocno zaniepokojony osobnik udał się więc do lekarza, który
      wysłuchał zwierzeń pacjenta i zaproponował mu jedyną słuszną metodę badawczą a
      minowicie sondę żołądkową. Nasz pacjent za skarby świata nie chciał się zgodzić
      na tak wyrafinowane badanie. Na własne ryzyko przy pomocy antybiotyków
      odpowiednich chciał powyższą bakterię trwale zgładzić, ale bez badania.
      Lekarz uległ sile przekonywania pacjenta i stosowną kurację zapisał. Po czasie
      jakimś osobnik ów znaczną poprawę odniósł - rzeczywiście dolegliwości skończyły
      się jak ręką odjął.

      Pytacie gdzież tu związek z historyjkami pijackimi?

      Ależ jest!
      Okazało się że istnieją skutki uboczne kuracji, jakich nikt by się nie
      spodziewał.
      Otóż tolerancja na alkohol owego osobnika spadła do zera. Każde nawet
      njniewinniejsze jedno pifko powodowało objawy ciężkiego zatrucia.

      I tak duży chłop, nie pijak bynajmniej, ale osobnik godny polskich przodków co
      to i do bitki i do wypitki został abstynentem przymusowym. Klub AA może się
      przy tym schować... No i teraz ma problemy typu "ze mną się nie napijesz?!!!"

      I sam już teraz nie wie co było lepsze ....

      Jako ostrzeżenie to piszę.



      • alterego Re: pijackie historie z zycia wziete 07.11.01, 13:16
        Nie bylem swiadkiem tej historii, ale znajomy, ktory ja opowiadal przysiegal,
        ze to prawdziwe wydarzenie.
        Rzecz dziala sie dawno temu w autobusie PKS na jakiejs lokalnej linii. Jezdzily
        wtedy autobusy Jelcze-"ogorki" w ktorych siedzialo sie takze na gornym pomoscie
        bokiem do kierunku jazdy. Wlasnie tam usadowil sie podrozny, ktory upil sie na
        wesolo. Swoimi dowcipnymi uwagami i odzywkami doprowadzal do wybuchow smiechu
        wszystkich podroznych i kierowce. Nagle z konca autobusu poderwala sie kobieta
        i niosac przed soba male dziecko glosno krzyczala: "Panie kierowco - niech pan
        sie zatrzyma!!" Zanim zdezorientowany kierowca pojal o co chodzi, dziecko
        cierpiace widocznie na chorobe lokomocyjna, zwymiotowalo tak nieszczesliwie, ze
        wszystko polecialo na nieszczesnego pijaczka. W autobusie zapanowala
        momentalnie cisza i fetor wymiocin a po chwili dalo sie slyszec zrezygnowany
        glos poszkodowanego. "No nie, nie uwierzy...moja stara za nic mi nie uwierzy...
        zebym nie wiem jak przysiegal i tak powie, ze to ja..."
        • alterego Re: pijackie historie z zycia wziete 07.11.01, 13:30
          No i znam jeszcze jedna anegdotke o bardzo znanym saksofoniscie jazzowym. Tez
          nie wiem czy to prawda i mozliwe ze wy tez ja znacie, ale moze nie wszyscy...
          Pewien bardzo znany saksofonista jazzowy znany byl tez z tego ze nie uznawal
          jazzu bez "gazu". Kiedys wracal z Jamu mocno oslabiony gorzalka wlokac noge za
          noga i ciagnac za soba futeral z saksofonem. Po drodze przysypial tu i owdzie,
          ale jakos dotarl do domu. Na drugi dzien stwierdzil z przerazeniem, ze zgubil
          saksofon. Instrument byl bardzi drogi, wiec caly dzien spedzil na kursowaniu
          droga z klubu do domu i przekopywaniu ulicznych pryzm sniegu (byla zima) w
          poszukiwaniu zguby. Niestety - ani sladu. Teraz w skrajnej rozpaczy poszedl do
          knajpy i spil sie "w trupa". Do domu tym razem nie doszedl, tylko zasnal na
          ulicy w przydroznej kupie sniegu. Niestety niewygodnie mu sie spalo - bo ciagle
          cos go uwieralo w bok. W koncu zniecierpliwiony uniosl sie aby odsunac
          niewygodny przedmiot i jakz byla jego radosc, gdy sie okazalo, ze ze sniegu
          wystaje... kawalek futeralu z jego ukochanym instrumentem!
    • o.s.a Re: pijackie historie z zycia wziete 07.11.01, 15:18
      Znam autentyczna historię jak to mój kumpel stracił prawojazdy po pijaku.
      Jechał po imprezie samochodem po mieście , przejeżdżając przez duże
      skrzyżowanie, na którym było pusto , zatrzymał się na czerwonym świetle i ...
      zasnął.

      I jeszcze jedna historyjka (nie gwarantuję autentyczności). Trzech kolesi
      giganciarzy jechało za miasto do daleko oddalonego klubu na impreze (odległość
      ok. 90 km ). Wyjeżdżając z Opola zobaczyli śpiącego pijaczka i jego
      rower ,ułożonych razem w rowie. Nie zastanawiając sie , zatrzymali się, zabrali
      pijaczka i jego rower na pake, a następnie ułożyli go również w rowie... przy
      znaku "Wrocław". W jaki sposób pijaczek wrócił do Opola , nie wiem. Może
      uznał , że jeżeli po pijaku potrafił przejechać 90 km to poradzi sobie tym
      bardziej na trzeźwo?

      Pzdr
      • Gość: fidel Re: pijackie historie z zycia wziete IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 15:47
        Mam kumpla, ktory nie wsiada do samochodu dopoki nie "wykona" pollitrowego
        flakona czegos mocniejszego.inaczej mu sie obraz nie schodzi.i tenze moj
        znajomy pojechal na impreze pod Warszawe, z ktorej to wracal w "bardzo ciezkim
        stanie" ale jechal rowniez z kumplem, ktorego stan byl jeszcze gorszy (jezeli
        to w ogole mozliwe).na bedrozach podwarszawskich lasow zaczaila sie policja i
        oczywiscie tego mojego nieszczesnego znajomka zatrzymala.dokumenciki,papierki,a
        skad wracamy a dokad jedziemy itd.alkomat:2,4 promila.policjanci zabrali mu
        prawo jazdy ale poniewaz musial jakos wrocic do domu to policjant podszedl do
        pasazera (tego jeszcze bardziej nawalonego) i w te slowa:
        -Ma pan prawo jazdy?
        -Mam-odpowiedzial rezolutnie
        -To pan poprowadzi bo pana kolega jest kompletnie pijany...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja