vampi_r
03.07.03, 16:37
Za artykułem w GW Stołecznej:
***************************
Hotel Westin otwarty
Dariusz Bartoszewicz 30-06-2003, ostatnia aktualizacja 30-06-2003 23:51
Osoby z lękiem przestrzeni nie mają czego szukać w luksusowym hotelu The
Westin. Jeżdżą w nim windy ze szkła, a schody prowadzące do sali balowej -
podwieszane i przezroczyste - drżały pod naporem tłumu
The Westin, podobno najbardziej luksusowy hotel w Polsce, został wczoraj
otwarty na Woli. 20-piętrowca o granitowych elewacjach wyróżnia ogromna rura
ze szkła w narożniku al. Jana Pawła II i Grzybowskiej. W formie budowli widać
amerykańską fantazję. Chciałoby się dodać: ułańską też, bo i polscy
architekci maczali w Westinie swoje palce.
Sejf na laptopa
Najpierw w samo południe flagi Stanów Zjednoczonych i Polski zostały
wciągnięte na maszt. Potem szef projektu Bob Schleu przekazał symboliczny
klucz do hotelu z 361 pokojami jego dyrektorowi Sandro Bohrmannowi. A ten
mówił "Gazecie": - Mamy ceny promocyjne, tylko 150 euro za nocleg.
Do tego trzeba jeszcze doliczyć 7-procentowy podatek. A potem wykupić jeszcze
śniadanie za 23 euro. Na taką okazję (ależ tanio!) połasiło się pierwszych 14
gości. Spali w słynnych "niebiańskich łożach".
- Każde składa się ze sprężystego materaca, bawełnianych prześcieradeł,
lekkiej pierzastej kołderki, przytulnego pledu oraz pięciu poduszek różnych
rozmiarów - zachęcała obsługa Westina, a goście przysiadali z zaciekawieniem.
- Tak naprawdę standard naszego hotelu to pięć gwiazdek z plusem - zachwalała
Magdalena Jagiełło z działu sprzedaży i marketingu w firmie Starwood Hotels &
Resorts Worldwide (zarządza w Warszawie Sheratonem i Westinem).
- Nie mówmy hop, bo dopiero czekamy na "gwiazdkową" weryfikację, którą
przeprowadzi specjalna komisja - tonowała wypowiedź swojej koleżanki
Katarzyna Gontarczyk zajmująca się PR w Starwoodzie.
W standardowym wyposażeniu pokoju zwracają uwagę m.in.: specjalny sejf na
laptopa (z możliwością jego ładowania w skrytce), trzy linie telefoniczne,
szybki dostęp do internetu, gniazdko do komputera, faksu lub modemu.
Ciekawostką jest możliwość podjechania pod hotel samochodem, który może za
nas zaparkować obsługa (popularne w USA).
Modne lata 60.
Duże emocje budzi przejażdżka panoramicznymi windami. Są przezroczyste, mkną
3,5 metra na sekundę, na dodatek w szklanej narożnikowej tubie, co zapewnia
niezapomniane wrażenia i widoki na północ i wschód Warszawy. W windzie, a to
u nas absolutna rzadkość, działa klimatyzacja. Są też ekrany
ciekłokrystaliczne, na których wyświetla się informacja o hotelu. Na wyższe
piętra mogą wjechać tylko pracownicy i goście (po włożeniu karty
magnetycznej, tej samej, która potem otwiera pokój).
W całym hotelu dominuje stonowana kolorystyka z przewagą brązów, ugrów i
beżów. Takie są wykładziny dywanowe (bardzo grube i sprężynujące), drzwi i
meble. Całość wyposażenia na pierwszy rzut oka zdaje się nieco trącić myszką.
Co to za czasy? Ogromne pufy, lampy bardzo proste i jakby za duże, te
dziwaczne odcienia brązów - ależ tak, to przecież lata 60. minionego wieku.
- Zgadza się, retro. Nostalgia za latami 60., które znów są modne. Ale w tym
wydaniu wszystko jest już po dotknięciu współczesności i z ukłonem w stronę
minimalizmu - wyjaśnia meandry hotelowego stylu dyrektor Sandro Bohrmann.
Szkoda, że nie wie, jak wyglądały nasze lata 60., czyli gomułkowszczyzna w
polskim designie i wnętrzach, te meblościanki na wysoki połysk, rachityczne
mebelki na cienkich nóżkach z lichych materiałów i ogromne telewizory z
ekranem wielkości pocztówki. Niepowtarzalny styl. Dlatego nikt cierpiący na
nostalgię za PRL-em nie zazna ukojenia w Westinie, nawet w apartamencie
prezydenckim za 1200 euro. Bo to już całkiem inne lata 60., wymyślone przez
architektów wnętrz z amerykańskiej firmy Wilson & Associates.